7.7

                                                  

         Albus Dumbledore pamiętał, że w bibliotece jego szkoły panują zasady ustanowione przed wiekami, i prędzej namówiłby smoka do wstąpienia do straży pożarnej, niż dał radę je zmienić . Jedną z tych zasad było, że biblioteka czynna jest do godziny ósmej wieczorem.

         Przyszedł więc do biblioteki o siódmej, licząc, że będzie już pusta albo prawie pusta, lecz rozczarował się – w bibliotece było kilkunastu uczniów, którzy w milczeniu wertowali księgi lub sporządzali z nich notatki w czytelni.     Z daleka już dostrzegł bibliotekarkę, Irmę Pince, stojącą nad jednym z uczniów w czytelni. Widać było, że ze zniecierpliwieniem czeka aż uczeń odda jej księgę, którą wertował. Na widok Dumbledora jednak natychmiast ruszyła         w jego stronę.

Irma Pince, od 3 lat bibliotekarka Hogwartu, miała 21 lat i władzę absolutną nad biblioteką.

Jeszcze jako uczennica częściej bywała w bibliotece niż w swojej sypialni czy dormitorium, pod koniec nauki miała taką wiedzę na temat jej zasobów, że uczniowie częściej zwracali się o pomoc do niej, niż do ówczesnej bibliotekarki, Margarety Moulton .

Gdy Irma skończyła szkołę, celująco zdając owutemy, przyszła do gabinetu dyrektora z Margaretą Moulton, która oświadczyła, że wreszcie znalazła godną następczynię, która teraz przejmie po niej bibliotekę, a ona uda się na bezludną wyspę, gdzie przez najbliższe lata leczyć będzie nerwy po kontaktach z bandą wandali i barbarzyńców odwiedzających przez ostatnie lata bibliotekę, nazywanych nie wiadomo czego uczniami.

To nie była żadna prośba  o zwolnienie czy rekomendacja następcy – bibliotekarki w Hogwarcie uważały, że cała szkoła jest jedynie mało istotnym dodatkiem do biblioteki, tak więc po prostu poinformowały dyrektora szkoły o zmianie, jaka się dokona. Dumbledore oczywiście chciał zaprotestować przeciwko takiemu traktowaniu jego jako dyrektora szkoły, który powinien sam decydować o tym, kto będzie w niej pracować, lecz spojrzenia obu pań wbite w niego sprawiły, że tylko zaproponował im sok z dyni i ciasteczka, zanim obie powiewając szatami wyszły z jego gabinetu.

Irma Pince następnego dnia objęła bibliotekę w swoje władanie i wszyscy w szkole, zarówno uczniowie, jak i nauczyciele, wreszcie zrozumieli, co znaczy pojęcie „władza absolutna”. W bibliotece obowiązywały surowe prawa, które sprowadzały czytelników do roli niemal intruzów, zakłócających spokój księgom i samej bibliotekarce, miłującej porządek, ciszę i obowiązkowość.

W sobie tylko znany sposób w ciągu kilku miesięcy odzyskała dziesiątki ksiąg, które wypożyczyli nauczyciele i trzymali w swoich gabinetach, wydębiła również od uczniów zwrot wielu pozycji uważanych dawno za stracone. Nadal  jednak uważała, że biblioteka jest bezprawnie ogołocona z wielu dzieł, przetrzymywanych przez kilku najzagorzalszych zbrodniarzy, z których największym w jej mniemaniu był sam dyrektor szkoły.

Dumbledore rzadko odwiedzał bibliotekę. Miał swój własny, prywatny księgozbiór, zawierający potrzebne mu na co dzień książki, rzadko korzystał       z innych.

- Witam, panie dyrektorze – szepnęła pani Pince, gdy podeszła do Dumbledora – ufam, że dotarło do pana moje ostatnie pismo w sprawie zwrotu bezprawnie przetrzymywanych ksiąg.

Dumbledore zmieszał się.

-Tak, Irmo, ale dzisiaj jestem tu w innej ważnej sprawie.

- Nie ma ważniejszych spraw niż terminowy zwrot wypożyczonych ksiąg – odparła sucho Irma Pince i poprowadziła Dumbledora za łokieć do swojego biurka, nie bacząc na zaintrygowanych uczniów, którzy zaczęli się przyglądać niecodziennej dla nich scenie.

- Dumbledore, Albus – odczytała Pince z karty bibliotecznej, którą wyciągnęła   z jednej z szafek stojących na jej biurku – zalega ze zwrotem następujących pozycji: „Azjatyckie antidota przeciwko truciznom” Libacjusza Borage’a, od 11 miesięcy, „Najczarniejsze zakamarki magii” Godelota od 2 lat i 3 miesięcy, „Nielegalne kompendium 198” od 4 lat i jednego miesiąca, oraz …- spojrzała nad Dumbledora z wyraźną dezaprobatą – „Dwanaście niezawodnych sposobów oczarowania czarownic”, zbiorowe, od 19 lat …

         W bibliotece rozległy się tłumione chichoty uczniów, teraz już bez żenady obserwujących, jak pani Pince rozlicza ich dyrektora.

-Ależ, Irmo, to nieporozumienie – Dumbledore uśmiechnął się – „Antidota” od dawna są u Horacego Slughorna, obiecał mi, że je zwróci natychmiast po wykorzystaniu, „Najczarniejsze zakamarki” oddam jutro, same bzdury w sumie tam są, „Kompendium” potrzebuję na co dzień do pracy   w Wizengamocie, a … – zawahał się – „Dwanaście sposobów” to chyba pomyłka, ja to wypożyczałem ?

- Pomyłka ? Pomyłka w mojej karcie bibliotecznej ? – zaperzyła się Pince.

-O, nie to miałem na myśli, Irmo, dobrze poszukam i oddam – westchnął Dumbledore.

- I jeszcze „Studium”, 3 lata i miesiąc.

- Jakie znowu studium ? – zdziwił się Dumbledore.

Spis treści

- „Studium możliwości odwrócenia faktycznych i metafizycznych skutków naturalnej śmierci, ze szczególnym uwzględnieniem reintegracji esencji               i materii” Bertranda de Pensees-Prefondes, 1 rok, i 11 miesięcy – odpowiedziała Pince, czytając z karty bibliotecznej .

- Ja to wypożyczyłem? – zdziwił się Dumbledore.

- Owszem, panie dyrektorze, kiedy pisał pan komentarz do „Baśni barda Beedle’a”. To akurat dobrze pamiętam, sama jej dla pana szukałam, bo ktoś ją umieścił w dziale eliksirów.

- Dobrze, Irmo, zgadzam się na wszystko, ale teraz …

- Teraz to mi jeszcze pan obieca, że dokupi 10 egzemplarzy „Quidittcha przez wieki”, to jedyna książka mająca wzięcie wśród młodszych roczników, a mam tylko 6 egzemplarzy, z których jeden bezprawnie przetrzymuje profesor McGonagall, która …

- Minerwa ? – szczerze zdziwił się Dumbledore.

- A zna pan inną nauczycielkę o nazwisku McGonagall ? – oburzyła się Pince – na moją prośbę o zwrot powiedziała …

- Irmo ! –  Dumbledore roześmiał się – zgadzam się na wszystko. Ale teraz, proszę wysłuchaj mnie w końcu.

Irma Pince zmieszała się, ale tylko na moment. Spojrzała na zegar wiszący nad jej biurkiem.

- Uczniów prosi się o składanie ksiąg na odpowiednie regały i opuszczanie powoli biblioteki – powiedziała do przypatrujących się jej rozmowie                   z dyrektorem rozbawionych uczniów, którzy niechętnie rozeszli się po bibliotece. Dumbledore wiedział, że ta rozmowa już jutro będzie tematem dnia    w szkole, a zapewne przejdzie do kanonu opowieści szkolnych, lecz nie przeszkadzało mu to.

Kiedy uczniowie się rozeszli i w bibliotece umilkły ich szepty i tłumione śmiechy, Dumbledore w końcu mógł przejść do rzeczy.

- Irmo, poszukuje pewnej dość dziwnej księgi.  

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.