FANDOM


Na wstępie "Od Autora" rzeknę, że zaczynam mój pierwszy, poważny fan fiction. Inny od wszystkich innych, bo dzieje się po oficjalnym kanonie, nie jest to żadne Dramione, nie jest też wplecione w lata życia Harry'ego. FF prowadzony wspólnie z userem GothucFan94, który pomimo nicku lubi także HP :)

A więc zaczynamy.

Rozdział I

      Stanął na gruzach Bazyliki św. Piotra i Pawła w Watykanie. Tak, wreszcie się udało. Zebrał odpowiednią moc, żeby wydostać się z więzienia, o którym nie wiedział nawet sam papież. Z więzienia, gdzie uwięziono go dwa tysiące lat temu, kiedy uznano go za Szatana... Jego siostry i braci zabito. A byli to potężni tytani, ale musieli uleć jeszcze większej sile Apostołów... Był dobry dla ludzi, dlatego nie rozumiał dlaczego po prostu nie dali mu uciec. Tak, hmm pomyślał jeszcze raz... Mugole nic by nie zrobili. Ale potężni czarodzieje to już co innego... Zbierał moc od wielu wieków, już prawie się wydostał 500 lat temu... Ale ludzie zbudowali tą przeklętą bazylikę! I wyświęcili teren, widać niektórzy jednak wiedzieli, że zechcę powrócić... Tylko to zahamowali. Zaczyna się era Zeusa!

      Zeus zrobił kolejny krok. Jego wygląd nie odbiegał od wyglądu przeciętnego człowieka. Ale był czarodziejem i to przeklęcie dobrym... Nie chciał zabijać ludzi, przecież musiał nad kimś panować. Wolał objąć władzę jak najbardziej bezkrwawo i hmm wyzabijać co potężeniejszych czarodziei. Nagle wpadł mu do głowy iście idealny plan. Nie miał jednak czasu na przemyślenia. Przecież bazylika była zniszczona, zaraz zejście się tłum policji. Nagle usłyszał wycie policyjnych syren. Zeus zobaczył jak policjanci, a raczej antyterroryści wychodzą z samochodów. Hmm, samochodów... Tyle na tym świecie się zmieniło... Zeus od niechcenia wyciągnął rękę i krzyknął:

     - Avada Kedavra

     Z ręki wytrysnęło zielone światło. Pierwszy rząd policjantów padł martwy, Zeus musiał zgładzić jeszcze drugi rząd zanim reszta zaczęła uciekać wzywając posiłki. Bez najmniejszego kłopotu Zeus wzleciał w białej aurze. Widział jak ludzie padali na kolana... Niestety chyba mnie z kimś pomylili... - pomyślał, a potem odleciał na Olimp. 

     * * *

     Kilka dni później

     Zeus potrzebował czasu, aby oswoić się z czasami, w jakimi przyszło mu się obudzić. Stwierdził, że potrzebuje popleczników i od razu pomyślał o czarnoksiężnikach. Najchętniej przyzwałby swoich braci, Posejdona, Hadesa... ich dusze jednak były już bardzo daleko... Podobnie jak starożytni, potężni magowie tacy jak Andros Niezwyciężony... Nikt nie ma aż tyle mocy. Wiedział o tym doskonale... Kto sterryzowałby świat.... Od razu wpadło mu do głowy stosowne nazwisko. Gellert Grindelwald. A pomóc mu może Tom Marvolo Riddle. Minęło szesnaście lat od ich śmierci. Niedawno. Bez większego problemy przywróci ich do życia, a potem pomoże zorganizować im swoją własną magiczną armię... 

    Zeus nie myślał dużo. Był na Olimpie, gdzie magia jest najsilniejsza. Wypowiedział Hartenera Kutonsis Lumora Tyneka Katosi Gellert Grindelwald 3 marca 1998 Tom Riddle 2 maja 1998. Czuł jak ich dusze chętnie powracają na ziemię, jak przed jego stopami formuują się w ciała. Obaj byli bardzo przystojni. Voldemort przyszedł w swoim ciele z czasów kiedy chodził do Hogwartu, Grindelwald podobnie. Zeus wiedział, że to dopiero początek. Powoli zaczął ściągać duchy ich popleczników...

Ciąg dalszy: TUTAJ

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.