FANDOM


Tekst pisany dla WUW w połowie listopada 2016 r. (z drobnym dopiskiem z dnia dzisiejszego), więc warsztatowo nie powala - Kathel zaproponowała, bym wrzuciła więc niech sobie wisi :V.


Potterhead od dawna dzierżą niechlubny tytuł najbardziej toksycznego książkowego fandomu ― nie lada osiągnięcie, zwłaszcza że w skład fandomów książkowych wchodzą takie patologie jak fani Niezgodnej (i promowanie przez nich socjopatii), Igrzysk Śmierci (przedstawianie ludobójstwa jako coś fajnego) czy Darów Anioła (socjopatia naprawdę jest takaaa romantyczna) czy chociażby, ostatnio popularnego na twitterze serialu i książki, który przedstawia samobójstwo jako jedyne słuszne rozwiązanie ― mowa oczywiście o 13 powodów...

Ironicznie ― seria Harry'ego Pottera nie promuje jakichś patologi czy niezdrowych zachowań ― raczej wpaja pozytywne wartości. Dlaczego jest więc najgorszym fandomem? Powodów jest wiele.

1) Miejsce plagiatami płynące;

Nie wiem, czy są tutaj osoby, które kojarzą głośną sprawę w fandomie PJ ― wiele osób kradło arty popularnej autorki i wrzucało na Piny czy Tumblr jako swoje. Oburzenie było ogromne, a plagiatujący piętnowani. Dary Anioła? Podobna sytuacja, kradzież fanficzków, pół twittera i tumblra się burzyło. Dalej? Igrzyska Śmierci i sprawa z naszego rodzimego wattpada. Również wiele kontrowersji, a plagiaty znikały, tak szybko, jak się pojawiały. W przypadku fanów Harry'ego Pottera panuje za to jakaś dziwna obiegowa opinia, że gdy wrzucasz opcio do sieci, automatycznie pozbywasz się praw autorskich (totalna bzdura), więc plagiatowanie jest częste i popularne. Naprawdę nie trzeba szukać daleko ― Bez Cukru, które udostępniono na wattpadzie bez zgody Mrocznej. Niechciane małżeństwo również jest plagiatem ― z ffnet. Mniej popularne krążą plagiaty angielskich opowiadań z AO3 czy ffnet. Zresztą... Wystarczy spojrzeć na pierwsze lepsze Dramione, które różni się tylko subtelnościami. Pół fabuły zostaje to samo. Wniosek nasuwa się sam. 2) Oglądasz Pottera na TVNie? Spłoń żywcem!

Autentyczny komentarz z grupy.

No bo jak to tak? W telewizji? Oglądać? I to z reklamami? I jak ty śmiesz lubić te filmy? Łap lepiej linka do pirackiej wersji na CDA! Nie wspieraj przecież legalnej stacji, gdzie legalnie udostępnia się film. Nie, lepiej kradnij, bo nie ma w tym nic złego! I najlepiej w ogóle nie oglądaj tych filmów ― przecież powinieneś tylko czytać książkę! Lubienie filmu jest złe. Spotkałam się z takimi komentarzami. Ludzie wolą kraść (tak, oglądanie filmów na CDA czy innych takich jest kradzieżą) i jeszcze śmią wyrzucać komuś, że lubią ten film. Oglądanie filmu na TVNie = sezonowiec i w ogóle najgorszy sort fana.

Ironicznie? Na twitterze, gdy leci IŚ czy PJ w telewizji komentuje się każdy element filmu.

3) Sezonowcy wszędzie

Akurat to jest wada każdego fandomu, no ale... Kojarzycie premierę filmów w Polsce? Gdy ci, którzy czytali książkę, przynosili kartki ze spoilerami, kto umrze, by odstraszyć sezonowców? Z podobną sytuacją spotkałam się w Polsce, sporo po premierze „Fantastycznych zwierząt...”. Osobiście widziałam ten film w Szkocji, gdzie zachowanie było na poziomie, ale znajomi opowiadali mi, że w kinie byli zaczepiani przez fanki. Bo zajęli miejsce w środkowym rzędzie. Miejsce dla trufanów i zostali przemaglowani, czy znają serię Harry'ego Pottera. Serio? Czy fakt, że ktoś lubi film, a nie czytał książkę, oznacza, że trzeba go określać pejoratywną nazwą?

Czy aby być fanem, trzeba przeczytać książki?

Zaskoczę Was, ale nie. Można być fanem, nie znając materiału źródłowego. I uwaga, ekranizacje nie są robione dla fanów ― są robione dla każdego i każdy ma prawo iść na takową. A przynoszenie spoilerów i rzucanie się do kogoś, że nosi bluzkę z herbem Hogwartu, bo mu się podoba i była w Tesco za dyszkę, a nie pojęcia czego to dotyczy, jest co najmniej chamstwem.

4) Nie lubisz tej postaci? Avada Kadavra!

Sytuacja bodajże z Facebooka, post na grupie, jaka postać w HP jest najgorsza i dlaczego. Znajoma rzuciła, że Molly Weasley i uargumentowała. Głosy pełne oburzenie, bo jak to tak? Nie można przecież jej nie lubić! Każdy prawdziwy fan musi przecież lubić taką a taką postać! Dziewczyna została zalana powiadomieniami, powstała gównomrzawka i po jednym komciu wszyscy wywnioskowali, że jego autorka jest złą osobą, niezrównoważoną psychicznie.

I zaczęło się narzucanie zdania.

Każdy ma prawo do własnego ― ok., nie lubisz Draco? Super! Nie lubisz Hermiony? Również fajnie, twoje zdanie.

Fandom chyba jednak tego nie pojmuje, bo wystarczy zerknąć na każdą z większych stron czy forum, gdzie wyzywanie od złych zaczyna się, bo ktoś śmiał lubić, albo nie lubić osobę...

5) Gloryfikowanie Snape'a Jest jednak różnica między własnym zdaniem a tym, co obiektywnie jest złe. I tym złem w serii HP jest miłość Snape'a do Lily. No bo to takie romantyczne i w ogóle...

Nie. To była mania. Psychologia tutaj dość jasno opisuje ten przypadek jako maniactwo, a nawet stalkerstwo. Snape ma wszystkie objawy ― i to wcale nie jest romantyczne. Wskazywanie, że to hur-dur szczyt miłości jest równie trafne, jak wskazywanie, że Jared-Jaskiniowiec, co bije swoją połowicę po twarzy, jest romantyczny. Albo socjopata-Tobias jest ucieleśnieniem marzeń. Snape był dupkiem. I tego jego wielka miłość nie zmieni. I argument o trudnym dzieciństwie nie ma racji bytu.

Zacznijmy od tego, że Snape wcale nie kochał Lily ― jego przypadek jest równie zabawny, co przypadek Romea (boli mnie przyrównanie arcydzieł do przeciętnej książki...) ― jego nakręcało to, że jej nie może mieć. I ta głupia szczenięce zauroczenie zaważyło na całym jego życiu. To nie tyle romantyczne, ile chore. Mania jest chorobą. I warto o tym wiedzieć.

6) Jak ty śmiesz krytykować Rowling?

Autorka odwaliła kawał dobrej roboty, ale zostawiła masę dziur ― fabularnych, w datach czy nawet logicznych. A za wypunktowanie ich w fandomie grozi stos polany oliwą, bo jak śmiesz krytykować mistrza (mimo że JKR jest pisarzem raczej miernym).

Technicznie JKR ma zły styl, trochę zbyt naiwny i infantylny. Daty to jakieś nieporozumienie. Logika dość często przymiera. I to jest moje zdanie.

A przecież tru-fan nie może krytykować i podważać genialności! Ależ owszem, że może. Właśnie po to powstają analizy czy choćby zwykłe omówienia. I to normalne. Nie mylmy jednak krytyki, a hejtu na autorkę ad persona. Jest w tym różnica.

8) Troll Rowling

Tutaj wypowiadam się o autorce jako autorce, nie jako człowieku, bo ją podziwiam osobiście. Rowling dawno zmieniła Harry'ego Pottera w maszynkę do mięsa. Nie trzeba szukać daleko ― Przeklęte dziecko, pięć części Fantastycznych Zwierząt. Wiem, że Warner Bros ma większość praw, ale JKR nadal pozostaje autorką i nadal jednak je ma. Zaprzecza jednak sama sobie (Wywiad o tym, że nigdy nie napisze kontynuacji przykładowo) i dość często robi sobie zwykłe żarty z fanów.

Sytuacja z CC i czarną Hermioną jest przykładem. Mogła powiedzieć, że teatr rządzi się swoimi prawami. Nie, lepiej kpić z wszystkich.

Albo sławetny tekst o Dramione, gdy uległa naciskom fanów? A kto najbardziej hejtuje Rona i nakręca hejt na tę postać? Rowling.

Ironicznie, nawet plagiatorka Cass, szanuje swoich fanów. Collins i Riordan również. Tylko Roth traktuje ich podobnie ― jak maszynkę na kasę.

9) Mugolu, szlamo i śmierciożerco.

Wiecie, że zadaniem Rowling było przestrzeganiem przez rasizmem? Ironicznie, jej książki raczej spowodowały odwrotny skutek. Większość fanów pogardliwie określa tych nielubiących pogardliwie „mugolu” i nawołuje do ich eksterminacji. Co z tego, że w żartach.

Wiele osób bierze to jednak na poważnie ― kojarzycie pewien turniej w kanale książkowym? Najwięcej kibiców miała uczestniczka, co mówiła, że jest za śmierciożercami i tępieniem ludzi. Serio? Tego nauczyły książki Rowling? Że są lepsi i gorsi? Naprawdę?

Mnie czasami brak słów, a zwłaszcza, gdy widzę gdzieś na AO3 czy Wattpadzie, gównomrzawki dotyczącego tego, że ktoś jest antyfanem. Bo tam wkracza w ruch „Avada kadavra,mugolu!” i całkowita dyskryminacja.

Teoretycznie żaden z tych zjawisk nie powinien mnie dziwić ― mówimy o starym fandomie, co miał czas na wytworzenie patologi.

Ale nie wyobrażałam sobie, że w przypadku Potterhead jest tak źle.

Z drugiej strony, parafrazując Lema, nie wiedziałam, że na świecie jest tyle idiotów, dopóki nie skorzystałam z Internetu.

Najwięcej jednak tych idotów jest, niestety, w fadomach.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.