(Wpis na blogu utworzony lub zaktualizowany.)
Znacznik: sourceedit
m (Wpis na blogu utworzony lub zaktualizowany.)
 
Linia 1: Linia 1:
  +
.
Kontynuacje, a szczególnie kiedy takowa następuje po długim odstępie czasu, mają to do siebie, że dużo, wręcz za dużo, się od nich oczekuje. I tak samo ja miałam podobne do oczekiwania co do Przeklętego dziecka. Iii srogo się zawiodłam.
 
 
Bo ta książka to chłam w czystej postaci. Muł i wodorosty. To naprawdę zła książka. Oczywiście, ma jaśniejsze momenty, ale one… Nie zacierają złego wrażenia jaki wywołuje sama lektura. Gdyby nie fakt, że była prezentem, żałowałabym kasy na nią wydaną. Naprawdę nie warto.
 
 
Ale dlaczego?
 
 
Bo to fan fikszyn. W czystej, słabej postaci. Przypomina te starożytne blożki na onecie, gdzie Draco i Hermiona są szipowani, Bellatriks to super postać, wcale, ale to wcale nie psychopatyczna, a Ron to główny zły bohater serii.
 
 
Ciężko opowiedzieć cokolwiek o tej książce bez spoilerów. Głupota tejże książki (a właściwie sztuki, ponieważ całość to scenariusz teatralny) przejawia się właśnie w fabule, która jest swoistym gwałtem na kanonie i ustanowionych we wcześniejszych tomach regułach świata.
 
 
Przez pół tego tworu albo się śmiałam, albo odkładałam książkę z zażenowania. Dostajemy bowiem wszystko, co złe. Od wypaczenia postaci Harry’ego, poprzez naprawdę głupotę, dużą głupotę Hermiony, aż po to, co autorki fan fików lubią robić z Ronem. Nad resztą idiotyzmów nawet nie warto się pochylać.
 
 
Żeby nie było, że tylko się czepiam – były śladowe ilości klimatu świata magicznego, który znamy z wcześniejszych książek Rowling. Są też gry słowne, które czasem były aż śmieszne. Tyle że takie rzeczy nie dają rady zatrzeć całego, kiepskiego wrażenia fabularnego. Fabuła jest tak dziurawa, że aż to smutne. Znaczy, teoretycznie to nic nowego – w świecie HP nielogiczności i głupotek jest mnóstwo, ale w tej książce ich stężenie jest za wysokie.
 
 
Nie bez przyczyny wracam cały czas do tego, że przypomina to fan fikszyn. Na jednej ze stron wywiązała się właśnie dyskusja na temat CC i jedna z autorek ff dot. Harry’ego podzieliła się swoimi wrażeniami. Skomentowała to tak, że jej fan fiki są bardziej kanoniczne niż kanon. Ale dlaczego?
 
----
 
UWAGA SPOILERY!
 
Bowiem dostajemy… córkę Voldemorta. Lepiej córkę Voldemorta i Bellatriks. Coś, co na wszystkich listach najgorszych motywów fan fikowych wyprzedzone jest tylko poprzez Dramione.
 
 
Córka Voldemorta bynajmniej nie ma intelektu swego rodzica. Jest głupia. Zresztą cała potterowska ferajna jest głupia. Zacząwszy od Albusa skończywszy na Hermionie.
 
 
A na dodatek cała rodzinka została pominięta. Mamy syna Dracona, który podkochuje się w córeczce Hermiony (Jezu… Przedłużenie marzeń o Dramione, kolejny patologiczny szip). Mamy Albusa. Mamy córeczkę Voldzia. I z next generation to tyle. Ba! Z bohaterów jest z dziesięciu.
 
 
Luna? A kto to? Hugo? On w ogóle istnieje? Fred, syn George’a? Weasley’owie?! Rowling, halo, coś tu nie w porządku!
 
----
 
Nie ja się nad tą książką więcej rozwodzić nie będę. Boru… Nie kupujcie jej. Nie warto. Strata czasu. Już lepiej poczytać dobrego fika. Bo to nawet nie jest dobrym fan fikszyn.
 
 
[[Kategoria:Wpisy na blogach]]
 
[[Kategoria:Wpisy na blogach]]

Aktualna wersja na dzień 05:47, 16 sie 2018

.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.