FANDOM


Czarownica 13

Spis treści


Okładka
by BlackAngel92
Ogłoszenia 1
Kącik Huncwotów 2
Temat numeru 3
One-Shot 4
Dzieje Mugoli 5
Plot Holes 6
Co się działo na HPW? 7
Podziękowania 8


Cooltext237459036798515
Ekspresss
Witajcie!

Witam was w już trzynastym numerze. Od dzisiejszego numeru, przejmuję stery jako Redaktor Naczelna. W gazecie nastąpiło kilka nowych zmian, nowy dział, nowy redaktor i małe uszczuplenie redakcyjne. Alice, Alix Villows i Saru dziękuję za współpracę i zapraszam, furtka do Czarownicy stoi zawsze otworem.

Mamy już wrzesień, dla wielu z was to powrót do szkolnych murów. Każdemu życzę powodzenia ;) A teraz zaczynajmy numer:

Dziękuję za uwagę!
Black

Współpraca

Cooltext237459795627856
Witajcie
Kiedyś też się nad tym zastanawiałem xD
Mem 1 nr 13
***
Poznajecie ? :D
Mem 2 nr 13
***
Ciekawe alter ego
Mem 3 nr 13
***
Dzięki za wszystkie numery Czarownicy! Mam nadzieję, że mój udział w gazecie wam się podobał, ale wszystko kiedyś się kończy ;) Pozdrawiam czytelników i całą redakcje ;)
Saru


Cooltext237460866856229
19 lat później
- Panno Granger, czy zamierza pani w przyszłości zająć się poważnie prawem czarodziejów?
- Nie, nie zamierzam! Mam nadzieję zrobić coś dobrego dla świata.
— Hermiona Granger do redaktorów.

Dziewiętnaście lat później spotkali się na peronie 9 i ¾. Uśmiechnięci, zadowoleni, spełnieni. Tym razem to oni wysyłali do szkoły swoje dzieci, tym razem oni poprawiali torby i wiązali buty. Tak to się miało skończyć, obrazem odjeżdżającej lokomotywy z numerem 5972. Taki obraz miał nam pozostać pod powiekami, gdy już westchnęliśmy i zamknęliśmy książki, ale stało się inaczej.
Wiemy, jak potoczyły się dalsze losy Harry’ego, Rona i Hermiony. Złotego Tria.

19-1
Wygrali czy przegrali?

Wygrali wojnę, która mogła zniszczyć ich świat. To oni odnajdywali horkruksy, oni je wszystkie niszczyli, co pozwoliło unicestwić Lorda Voldemorta. Nie tylko oni w niej walczyli, ale bez nich nie byłoby zwycięstwa, to pewne. Nastało 19 lat spokoju, w czasie których blizna Harry’ego nigdy nie zapiekła. Odbudowano Hogwart, Pokątną i relacje pomiędzy skłóconymi czarodziejami - Draco Malfoy na tym samym peronie nie wzbudza sensacji czy złości, on też ma prawo do bycia członkiem tej społeczności. Harry ożenił się z Ginny, Hermiona wyszła za Rona. Mają gromadkę dzieci, dobre posady i nie budzą się z krzykiem w nocy. Osiągnęli to, o czym przez całe swoje szkolne życie marzył Harry - codzienną normalność, bez konieczności walki ze smokami, czarnoksiężnikami i własną zachwianą tożsamością.

Z tego punktu widzenia wygrali, ale zawsze jest jeszcze jakiś inny punkt widzenia. A dokładniej, to przez chwilę dałem się nabrać na to, że jest, gdy czytałem „Przeklęte Dziecko”.

Już 3 lata po Epilogu Harry odkryje, że nie umie się porozumieć z własnym synem, Albusem. Przeszłość, która jego samego tyle razy sponiewierała, ale w końcu zahartowała, przygniotła tożsamość jego dziecka, stała się jego przekleństwem. Wszystkie dokonania Harry’ego ciążą Albusowi, bo jest inny niż jego ojciec, nie tak przebojowy, nie tak pomysłowy. Chce żyć po swojemu, z przyjacielem ze Slytherinu i bez quidditcha; lecz świat nie chce takiego Pottera, nie akceptuje go. Jego nazwisko ma już swoją reputację i rówieśnicy, a przecież większość swego życia Albus spędza w szkole, nie dają mu o tym zapomnieć, i to w bardzo przykry sposób. Coraz bardziej bezradny Harry nie widzi, jak bardzo oddala się od syna, i to w końcu prowadzi do…

No właśnie, do czego to prowadzi? Do tragedii rodzinnej? Zmian w rzeczywistości wywołanych aferą ze zmieniaczami czasu?
19-3

Przecież to nic nowego, przecież przez 7 tomów Harry zmagał się właśnie z takimi i większymi problemami. Zawsze był z nim Ron i Hermiona, zawsze zapowiadało się źle, i zawsze jakoś udawało im się wybrnąć z sytuacji bez wyjścia. I tak też było tym razem. Znowu stanęli do walki, tym razem nie tylko o przyszłość świata, ale też już o własne rodziny. Tym razem to nie ich trzeba było wyciągać z tarapatów, lecz oni z nich wyciągali innych, ale przecież znowu robili to czym pasjonowaliśmy się, czytając powieści z ich młodości. Ron jako pan z brzuszkiem, Hermiona jako urzędniczka, Harry na posadzie. Inni, bo starsi, inni, bo dojrzalsi. Ale jedno się nie zmieniło- tak jak kiedyś biorący na siebie odpowiedzialność, ryzykujący i tak jak kiedyś walczący razem. Ich świat się zmienił, bo musiał się zmienić, gdy opuścili szkołę i zaczęli swoje dorosłe życie, ale to nie zmieniło ich. Pozostali sobą, pomimo błędów wychowawczych, jakie zrobił Harry, pomimo odpowiedzialności za cały świat czarodziejów, jaką wzięła na siebie Hermiona. Oddali prawo do robienia błędów i siania zamętu w świecie czarodziejów następnemu pokoleniu, lecz nie zapomnieli, jak z takim zamętem sobie radzić, jak ważna jest przyjaźń i poczucie humoru, jak ważna jest walka do końca, nawet w sytuacjach beznadziejnych. Ta pamięć pozwoliła im po raz kolejny nie dać się złamać. Zostały im nowe blizny na sercu, a nie na czole, ale w ich życiu blizny były zawsze ważne. I patrzeć można na nie tylko z jednego punktu widzenia-ich własnego.

Wygrali czy przegrali?
Wygrali.
Caairo11


Cooltext237460589741592
DZIEWIĘTNAŚCIE

Cichutkie tykanie Zegara Potterów było jednym z dwóch dźwięków, które zakłócały ciszę. Drugim było ledwie słyszalne pochrapywanie Ginny. Harry nigdy jej o tym nie powiedział, jako kobieta za mocno by się pewnie tym przejęła, a on lubił takie małe tajemnice. Od dawna budził się przed świtem i leżał z zamkniętymi oczami w małżeńskim, skrzypiącym łożu, myśląc z rozkoszą tylko o tym, że leży przed świtem w małżeńskim skrzypiącym łożu. Tego też nikt nie wiedział.

Miganie czerwonego światła dostrzegł nawet przez zamknięte powieki. Zdusił przekleństwo i starając się nie obudzić żony wyszedł z łóżka. W salonie stała na podstawce przerobiona przez niego stara przypominajka. Kiedy pulsowała czerwonym światłem oznaczało to, że ktoś z Biura pilnie szuka z nim kontaktu. Nienawidził tych błysków. Ziewając podszedł do kuli i położył na niej dłoń. Po chwili w kominku błysnęło zielone światło i pojawiła się zniekształcona twarz.
- Mam urlop! - warknął Harry - Legalny, zatwierdzony, jednodniowy urlop!
Zniekształcona twarz młodej kobiety w dogasającym żarze kominka nie zmieniła wyrazu.
- Jest sytuacja awaryjna, dzisiaj w nocy... - Mam Urlop - powtórzył Harry z naciskiem. - Jest pierwszy września, za kilka godzin odprowadzam dzieci na pociąg do Hogwartu, najmłodszego syna pierwszy raz. Zdobyłem urlop właśnie po to, żeby Brzytwa dzisiaj mnie zastępował. Napisałem podanie, mam na nim zgodę i podpis szefa...
- Przecież ty jesteś naszym szefem...
- ... i mam dzisiaj dzień wolny od pracy. - Harry nie zwracał uwagi na to co mówi dziewczyna. - Czyli co, Malina? Czyli UR-LOP! Dzisiaj wszystkie sprawy załatwia Brzytwa. Dziękuję za uwagę i idę spać, jest piąta rano.
Zanim zdążył przerwać połączenie głowa dziewczyny w kominku szarpnęła się gwałtownie.
- Zebra!

Harry momentalnie otrzeźwiał. Przez chwilę zastygł w bezruchu, a potem zaczął gorączkowo rozpinać piżamę.
-Mów! – rzucił w stronę kominka, rozglądając się za w miarę czystą koszulą.
- No, w sumie to wiem tylko tyle, że Brzytwa mi kazał tak powiedzieć, jakbyś nie chciał mnie słuchać i posłał na drzewo. To ma jakiś związek z jednym gościem, którego on zawinął w nocy, ale mi nie chciał powiedzieć...
- Gdzie on teraz jest, Malina? – spytał Harry – i odwróć się, gacie muszę założyć.
- Niby jak mam się odwrócić? - spytała bezczelnie głowa dziewczyny w kominku, ale Harry przywykł już do tej jej bezczelności. Malina była znakomitym aurorem, i tylko to się liczyło.
- Gdzie on jest? - powtórzył Harry pytanie.
- No, przymknęliśmy go na razie w biurze, ale...
- Brzytwa gdzie jest!!! – ryknął Harry dopinając pasek do spodni.
- Na dworcu Kings... - zaczęła mówić głowa, lecz Harry machnął różdżką i przerwał połączenie.

W drzwiach salonu stała Giny.
- Masz urlop. Dzisiaj Albus jedzie pierwszy raz do szkoły. A ty masz urlop. Sam go sobie udzieliłeś. Dlaczego więc się ubierasz o piątej rano?
Harry zawahał się o ułamek sekundy za długo.
- A wiesz, mają jakiś mały kłopot, i tak nie mogę spać, obrobię się w pół godziny i wrócę na śniadanie.
Ginny zmrużyła oczy. - Nie łżyj, Potter, bo nie umiesz. Nie zawracaliby szefowi głowy błahostką. Co się dzieje?
Objął ją i poczuł zapach jej ulubionego mydła.
- Nie chcesz, żebym kłamał, to nie pytaj. Jest mała afera z biurze, muszę to ugasić, i tyle. Na pewno zdążę na dworzec, obiecuję ci.

Ginny przez chwile patrzyła na niego bez słowa, a potem poprawiła mu zadarty kołnierzyk koszuli, i bez słowa wróciła do sypialni.

Harry westchnął i ruszył do drzwi, zabierając po drodze kawałek biszkopta z tacy na stoliku.

2.

Brzytwa doskonale wtopił się w peron 9 na Dworcu King’s Cross. Siedział na ławce z mugolską walizką, w mugolskim ubraniu, i czytał mugolską gazetę. Wyglądał na bardzo znudzonego, ale Harry od razu poznał, że auror jest maksymalnie skupiony. Sam go szkolił, umiał rozpoznać te drobne sygnały gotowości do walki w każdej chwili. Brzytwa nawet nie drgnął gdy Harry usiadł koło niego.

- W nocy dostałem cynk od informatora, – zaczął bez żadnych wstępów udając, że nadal czyta gazetę. - że ktoś dziwny się kręci koło Kotła. Ewidentny mugol, ale jakby wiedział o przejściu. Zaglądał, podchodził, wracał, typowy amator. Ruch był mały, prawie żaden, więc nie mógł się wkręcić na tłok. Coś mnie tknęło, i przykleiłem się do gościa. Potem Przyjechał tutaj- wskazał na barierkę, przez którą prowadziło magiczne przejście na peron 9 i ¾ - i kilka razy próbował przeleźć. Sam, potem z wózkiem, jak jakiś idiota się od niej odbijał. W końcu postanowiłem go zawinąć, żeby nie spalił przejścia.
- No dobra, ale dlaczego „zebra”?

Kiedy Harry został szefem Biura Aurorów, ustalił ze swoim podwładnymi kilka kodów rożnych zagrożeń. Pomarańczowy to użycie Avada Kedavra, żółty zamieszki, biały to atak Neośmierciożerców, a czarny „na razie nie wiem o co chodzi, ale potrzebuję wsparcia” itp. Tylko jednak jego nieformalny zastępca, Derek „Brzytwa” Krugg, znał kod „zebra” – atak na rodzinę aurora. I po raz pierwszy go użył.

- Bo jak go zapytałem, co wyczynia, odparł beztrosko, że musi zabić Ciebie.
- To wyczyść mu pamięć i po krzyku. - Harry wzruszył ramionami. Przeżył już kilka zamachów, zwykle nieudolnych, i zwykle urządzanych przez krewnych tych, których wsadził do Azkabanu.
Brzytwa spojrzał na niego zezem.
- Szefie, to mugol. Nie powinien nawet wiedzieć o Twoim istnieniu.
Do Harry’ego zaczęło wreszcie docierać.
-Mów, Brzytwa. Nie mam czasu, bo dzisiaj... - No i o to chodzi – przerwał mu Brzytwa- On twierdzi, że musi zabić Ciebie, Ginny, Weasleya i Hermionę właśnie dzisiaj.
Harry już chciał coś powiedzieć, ale Brzytwa spuścił oczy i szepnął.
- I wszystkie wasze dzieci.

3.

Mężczyzna siedzący przed Harrym nie wyróżniał się niczym. Ot, zwykły mugol w średnim wieku, ubrany w wytartą motocyklową kurtkę i podniszczone dżinsy. Nie rozglądał się, nie krzyczał, nic go nie dziwiło. Ani to, że w jego obecności Brzytwa przy pomocy czarów zaparzył kawy, ani to, że Harry deportował się tuż przed jego nosem, ani nawet to, że on sam lewituje trzy stopy nad ziemią nie mogąc nawet ruszyć ręką czy nogą. Gdy Brzytwa i Malina na żądanie Harry’ego wyszli z biura nie odezwał się, patrzył tylko przenikliwie prosto w oczy Harry’emu. Tak samo patrzył, gdy siedział już na krześle przy stole, z rękami leżącymi spokojnie na blacie.

- Jak się nazywasz? – spytał w końcu Harry, który nie wiedział, jak rozmawiać z tym człowiekiem, któremu najchętniej od razu spuściłby zwykły łomot, bez użycia żadnych czarów.
- To nie ma znaczenia. – odpowiedział mugol spokojnie.
- A co ma?
- Nie możesz się spóźnić na dworzec, Harry Potterze. To ma.
- A co tam jest? - spytał Harry starając się zachować spokój. - Twoi kumple? Mugolska bomba? Wirusy smoczej ospy rozpylone w powietrzu?
Mugol uśmiechnął się. To nie był zły uśmiech szaleńca, ale zwykły, taki zaraźliwy.
- Nic z tych rzeczy. Mogę dostać kawy?
Harry jednym machnięciem różdżki wyszarpnął spod niego krzesłu, drugim wyczarował więzy które szczelnie oplotły mężczyznę i przycisnęły go do ściany.
- Ty sukinsynu! – syknął ledwie otwierając usta. - Chcesz zabić moje dzieci, a ja mam ci robić kawy!?
Mugol skrzywił się z bólu, gdy Harry wbił mu różdżkę w policzek.
- Bez... cukru... poproszę – wychrypiał.
Harry’emu opadły ręce z bezsilności. Odsunął się, a mugol opadł na brudną podłogę. Westchnął i machnięciem różdżki zdjął z niego więzy. Mężczyzna wstał, rozmasował nadgarstki i usiadł znowu na krześle przy stole. Nadal się uśmiechał. Harry postawił przed nim kubek zimnej kawy.
- Ten dziwny akcent... Jesteś Bułgarem?
- Nie, Polakiem. Słyszałeś kiedyś o takim kraju, o Polsce?
- Nie jestem kretynem, oczywiście, że słyszałem. - żachnął się Harry. - Gobliny z Grodziska…. I ten, Wroński, też był Polakiem i... - widać było, że intensywnie próbuje sobie przypomnieć wszystko, co wie o Polsce, ale właśnie wyczerpał zasób tych wiadomości.
- Brawo, jak na kogoś kto twierdził, że księżyce Jowisza pokryte są miodem, to i tak dużo.
Harry przez chwilę patrzył się na niego w osłupieniu, aż sobie przypomniał.
- Skąd to wiesz ? – warknął. – Dlaczego nic cię nie dziwi? Dlaczego się nie boisz? Kim ty jesteś, sukinsynu?
- Nieco to skomplikowane. - uśmiechnął się mugol siorbiąc kawę. - Najważniejsze jest jednak, - rzekł zerkając na zegar wiszący na ścianie biura - żebyś się nie spóźnił na dzisiaj na dworzec.
Harry zacisnął z wściekłości pięści pod stołem.
- Nie chcesz, mówić, twoja sprawa, mamy sposoby... - zaczął, ale mugol przerwał mu spokojnie.
- Ależ chcę, bardzo chcę. Dzisiaj jest przecież szczególny dzień.
- Dlaczego szczególny?
- Bo dzisiaj jest dziewiętnaście lat później.
Harry nie zrozumiał.
-Że co jest?
Mugol rozparł się wygodniej w krześle.
- Widzisz, nigdy o mnie nie słyszałeś, ale ja znam cię od wielu lat...

4.

- To dlaczego, na gacie Merlina powiedziałeś, że chcesz nas zabić? Mnie, Ginny, nasze dzieci?
- A co miałem powiedzieć? No, mogłem coś innego, fakt, ale to pierwsza bzdura która przyszła mi do głowy, i dawała szansę, że ten twój ponury koleś potraktuje mnie na tyle poważnie, że dostanę się tutaj.
- Powinienem cię za to zabić albo zmienić w szczotkę do butów. - westchnął Harry.- Napędziłeś mi stracha tą bzdurą.
- Wiesz, to nie jest taka znowu bzdura. - mugol spoważniał. - Wielu z nas miało taki pomysł. Wielu, którzy was zna, uważa, że na tym dworcu to wszystko powinno się skończyć, że tam powinni was widzieć po raz ostatni. Że gdy odjedzie pociąg…no w każdym razie, tam się to powinno skończyć. Harry milczał długo.
- Ty też?
Mugol milczał jeszcze dłużej.
- Kiedyś, dawno, owszem, miałem takie myśli. Tyle, że nie chciałem nikogo mordować, szukałem innego sposobu.
-Znalazłeś?
-Nie.

5.

Kiedy pociąg wjechał za zakręt i zniknęły ostatnie wagony, peron 9 i ¾ zaczął pustoszeć.
- No dobra, to teraz mamy jeden jedyny dzień dla siebie, - wypalił wesoło Ron - dzieciaki sprzedane...
- A ja? - spytał Hugo, jego najmłodsze dziecko, który tak jak córka Harry’ego Lily nie odjechał do szkoły pociągiem.
- Ty nie jesteś dzieckiem, ale przetransmutowanym niuachaczem, którego... – zaczął Ron poważnie, ale Hugo pokazał mu język i zajął się rozpakowywaniem balonówki Drooblego. Znał ten tekst swojego ojca od lat, zmieniały się w nim tylko zwierzęta.
- Dobra, nie ma co tu stać. – zakomenderowała Hermiona. - Idziemy do Kotła, tam coś zjemy, a potem zastanowimy się, jak spędzić resztę dnia.

Pokornie ruszyli za nią w kierunku wyjścia. Po kolei znikali, gdy przechodzili przez metalową barierkę oddzielającą perony 9 i ¾ od 9. Harry, który szedł ostatni, zatrzymał się przed nią. W malejącym tłumie czarodziejów zobaczył na samym końcu nijakiego faceta w motocyklowej kurtce, który uśmiechał się pogodnie, w przeciwieństwie do maksymalnie skupionego Brzytwy, który stał tuż za nim, z ręką w kieszeni płaszcza, w której zawsze miał swoją różdżkę. Zwykle zresztą dwie, tak na wszelki wypadek. Harry prawie niezauważalnie kiwnął mugolowi głową, a potem przeszedł przez barierkę.

19 godzin później

Wszyscy już dawno spali. Po szaleńczym wieczorze, podczas którego bawili się jak w czasach szkolnych, Hermiona i Ginny zabarykadowały się w sypialni odmawiając dalszego próbowania nalewek z mandragory produkowanych przez Rona. Zaś sam Ron zasnął w gabinecie Harry’ego, na dywaniku z wzorkiem w hipogryfy...

Harry siedział przed kominkiem. Gdy błysnęło w nim zielone światło, nie zdziwił się.
- Jak poszło? - spytał.
Rozmazana twarz Brzytwy jak zwykle nie wyrażała żadnych emocji.
- Bez problemów. Tak jak chciałeś, pokazałem mu kilka miejsc. No wiesz: Pokątna, Kocioł, przejechał się Błędnym Rycerzem i takie tam. Sympatyczny gość w sumie, szkoda że... - Brzytwa po raz pierwszy jakby się zawahał.
- Pamięć mu wyczyściłeś?
- Słuchaj Harry, po co on to wszystko zrobił? Po co ta afera? I to właśnie dzisiaj? Spytałem go, ale odpowiedział, że tylko Ty mi to możesz wyjaśnić. Skąd on w ogóle o nas wiedział? No i skąd tyle wiedział, jak mu się udało...
- Pamięć mu wyczyściłeś? – powtórzył Harry z naciskiem.
Brzytwa niechętnie kiwnął głową. Harry przeciągnął się w fotelu. Nie chciało mu się spać, a i tak przecież kiedyś będzie musiał wszystko wytłumaczyć swojemu zastępcy.
- Nieco to skomplikowane. – zaczął i uśmiechnął się, gdy przypomniał sobie wielkie ciało niebieskie pokryte miodem.

KONIEC

Caairo11


Cooltext237995873904960
Witam w kolejnym numerze Czarownicy... Jeśli tu zaszedłeś czytelniku, to znaczy, że interesuje cię ten dział… Ale koniec pieszczenia słowem wstępu. Co u nas mugoli?
Harry-potter-birthday-theme-cakes-cupcakes-mumbai-7

Harry Potter Wiki w tym roku (już 13 września) obchodzi swoje już 11 urodziny. Oto niespodzianka przygotowana przeze mnie wraz z użytkownikami HPW. ;)

Kilku osobom zadałam po 4 pytania:

  1. HPW kończy 11 lat, dostaje list z Hogwartu... do jakiego domu dopasował/a byś HPW?
  2. Jaka różdżka pasowała by do HPW?
  3. Jaki zwierzak byś kupił/a dla HPW?
  4. To już 11 urodziny, masz jakieś życzenia dla HPW?
  5. Jakiego Patronusa wg Ciebie mogłaby mieć HPW?
  6. Jaki bogin mógłby być największym lękiem dla HPW?

Oto odpowiedzi:
1. Michnar

    • 1) Myślę, że nie przydzieliłbym HPW do żadnego z czterech domów - cała społeczność wiki, tfu! Fandomu jest po prostu zbyt różnorodna. W historii strony były, są i będą rozmaite indywidualności, których trudno wrzucić do jednego worka.
    • 2) Różdżka? No myślę, że byłaby ona bardzo potężna tak jak potężnym źródłem wiedzy jest obecnie Harry Potter Wiki.
    • 3) Myślę, że kupiłbym smoka, są takie słodkie <3
    • 4) Wszystkiego najlepszego! No i wielkie dzięki dla wszystkich ludzi, którzy zaangażowali się w budowę tego wielkiego dzieła. To już jedenaście lat odkąd piszemy artykuły i poprawiamy stare... Ogrom pracy, który dzisiaj daje piękny efekt.

2. Sensualna (Sens dodatkowo zadała od siebie jeszcze 2 pytania)

    • 1) Jako HPW, jesteśmy nie tylko stroną, ale również grupą ludzi, którzy tę stronę tworzą. Każdy z nas jest inny, każdy z nas daje tej stronie coś od siebie. Nie umiem określić jednego domu, ponieważ HPW ma w sobie cechę pasującą do każdego z czterech domów Hogwartu. HPW jest tym samym idealnym przykładem hatstalls.
      Osobiście jednak skłaniałabym się ku niedocenianemu Hufflepuffowi, jako, że uczniowie z tego domu byli koleżeńscy, pokojowo nastawieni do innych i pracowici, a HPW nie można tego odmówić. ;)
    • 2) Różdżkę, która pasowałaby do HPW najlepiej dobrałby Pan Ollivander, jednakże skoro mogę sobie pomarzyć... wybrałabym Czarną Różdżkę.  
    • 3) Do HPW najlepiej pasowałaby SOWA, to mądre i praktyczne zwierzę, które przede wszystkim kojarzone jest ze swoim nocnym życiem, a jak wiadomo często zdarza się niektórym z nas „zasiedzieć”na pogawędce przy kubku kakao. ;)
    • 5) Niewątpliwie Patronusem HPW powinien być dostojny jeleń... lub urocza foczka. ;)
    • 6) Boginem HPW w moim odczuciu byłyby straszne rzeczy tj. lagi, bugi, konflikty edycyjne, czy też po prostu konflikty między jej członkami.
    • 4) Czego mogłabym Ci życzyć HPW? Zdecydowanie kolejnych lat działalności (przynajmniej 100 :P), magicznej współpracy, przyjaźni i życzliwości.

Życzę Ci abyś nadal miała tylu cudownych użytkowników, którzy nie tylko Cię pięknie edytują, ale i spędzają cudowne chwile wśród ludzi, którzy mają podobne pasje i zainteresowania.

3. Kamcia

    • 1) Ravenclaw, bo HPW posiada wszystkie najważniejsze cechy ucznia tego domu.
    • 2) Czarna Różdżka.
    • 3) Dla HPW kupiłabym Feniksa, silne i piękne stworzenie, a więc idealnie pasowałoby do właściciela.
    • 4) HPW życzę kolejnych owocnych lat i jeszcze więcej aktywnych edytorów. :D

4. Karu

    • 1) HPW do jakiego domu bym dopasował? Tak naprawdę do wszystkich po trochu bo tworzą ją różni ludzi
    • 2) 9,5 cala.
    • 3) Sowę.
    • 4) Tak - by dalej się tak prężnie rozwijała :D

5. Mensae

    • 1. Slytherin
    • 2. Z drewna brzozowego
    • 3. Sówkę
    • 4. Życzę, aby skupiono się bardziej na treści, to w końcu encyklopedia. Inne dodatki powinny zejść na drugi plan.

6. Dawid

    • 1) Jest to ciężkie pytanie... Jednak po chwili namysłu uważam, że Hufflepuff. Harry Potter Wiki to jedna wielka mieszanka, a właśnie takie przyjmował Huffelpuff - wszystkich, którzy niekoniecznie pasowali do reszty domów. Kolejnym powodem jest jedna z głównych cech tego domu - pracowitość – osiągnęliśmy naprawdę sporo i możemy się pochwalić bardzo pracowitymi i ambitnymi użytkownikami oraz sprawiedliwą kadrą ;)
    • 2) Grab (ponieważ przyciąga ludzi z całej Polski, którzy pałają ogromną pasją do Harry'ego - i nie tylko, stają się częścią niepowtarzalnej społeczności, która posiada rozmaite talenty, którymi może się dzielić w różnych projektach), 15 cali z racji jej wielkości (społeczności, stron i popularności), włos z ogona jednorożca z niską odpornością na używanie czarnej magii (ponieważ mamy spójną społeczność i Harry Potter Wiki nie lubi czarnej magi... jeśli ktoś zawaha się jej użyć – całkowicie traci moc ;)
    • 3) Foczkę ;))) (ponieważ Harry Potter Wiki kocha foczki i foków ;)
    • 4) Oczywiście! Życze Harry Potter Wiki wiecznej świetności i nowych użytkowników. Oby Harry Potter Wiki miała jak najmniej niemiłych sytuacji i wandali. Życzę jej również, jak najwięcej edycji oraz pozdrawiam starych, jak i nowych edytorów.

7. Brzytwiarz

    • 1. Myślę że Tiara miałaby z HPW problem większy niż z Harrym... Z jednej strony są ambicje i zaradność - Slytherin, z drugiej strony jest tu dużo bystrości i kreatywności więc Ravenclaw. A kto wie czy ze względu na tolerancyjność i szczerość nie byłby to Hufflepuff.
    • 2. Czarna Różdzka, a co. :P
    • 3. Pufka Pigmejskiego, bo mięciutki. :P
    • 4. Przetrwać kolejne 11 lat. Później się zobaczy. :)

8. Damian

    • 1. HPW jest moim zdaniem Wikią z naprawdę dużą ilością dobrych i dobrze zorganizowanych informacji. Dlatego dopasowuje ją do Ravenclawu.
    • 2. Wiąz, pióro feniksa, 12 i 3/4 cala, elastyczna. Różdżki z wiązu popełniają mało błędów, a na tym edytorom z pewnością zależy. Natomiast rdzeń z pióra feniksa zapełniłby lojalność (o ile ją HPW oswoi, bo z drugiej strony różdżki z tym rdzeniem są najtrudniejsze do oswojenia i personalizacji).
    • 3. W kategorii tych, które można zabrać do Hogwartu to kota. Ale tak trochę już fantazjując, kupiłbym smoka, aby każdy się bał HPW.
    • 4. Kolejnych 11 tak udanych lat!

9. Marzenka

    • 1) Gryff, Huff, Rav i Slyt.
    • 2) Każdy zestaw różdżek.
    • 3) Wszystkie zwierzęta po kolei.
    • 4) Całej społeczności HPW życzę wytrwałości w postanowieniach i dobrych wyników w szkole, uczelni i w pracy. No i oczywiście abyśmy mieli możliwość się spotkać... a na wiki szaleć edycyjnie ;)

10. Saru

    • 1. Hufflepuff
    • 2. Wlos jednorożca, sztywna, heban.
    • 3. Sowa śnieżna.
    • 4. Życzę całej wiki, użytkownikom oraz kadrze, żeby jak najdłużej dawali z siebie wszystko dla wiki ! Niech HPW będzie jak najdłużej! 100 lat Hpw! ;)

11. Kuba

    • 1. HPW dopasowałbym do Gryffindoru. Zawsze walczy o swoje, tak jak główni bohaterowie.
    • 2. Czarna Różdżka. Jeśli HPW ma mieć różdżkę, to tę najlepszą.
    • 3. A czy zamiast jednego zwierzaka, mógłbym kupić całe zoo? Ale jeśli mam wybrać jednego, to feniksa. Może i nie mamy zdolności ciągłego odradzania, ale na świecie jest tyle samo feniksów, co HPW: tylko jeden.
    • 4. HPW życzę wszystkiego dobrego, aby strona i społeczność rosły w siłę!
49560b59e7634943da1dcf58e8c64b63--harry-potter-themed-wedding-harry-potter-birthday-cake

Co użytkownik, to inne odpowiedzi. A co na to ja?
1) HPW pasowałby do każdego domu, ale w Hufflepuffie pokazałaby wszystkie swoje cechy (widzę ją jako Prefekta i Prefekta Naczelnego).
2) Hmm... jest wiele gatunków drzew, z których każde pasuje do HPW. Jednak tu zdecydowała bym się na Czarny Orzech, 11 cali i pióro z ogona feniksa.
3) Oczywiście Sowa Śnieżna
5) (pytanie od Sens) Patronus to zdecydowanie Foczka lub Smok, jednak nadawałby się też Kot, Kapibara czy Lis.
6) (pytanie od Sens) Boginem jest zawieszenie całej Wiki i automatyczne wylogowanie z kont (najczęściej podczas dodawania edycji).
4) HPW jest już dużym tworem, 11 lat to niemało. Czas na list z Hogwartu, pierwsze podręczniki itd. Z całego serca, życzę dalszego rozwoju, wspaniałej społeczności, powodzenia kadrze obecnej i przyszłej (bo to nie taka prosta sprawa). Miliona edycji, przyjemnego trwania i mnogości projektów.

A wy jak odpowiedzielibyście na te pytania? A także, co życzycie HPW w dniu jej 11 urodzin?
Zapraszam do napisania życzeń w dyskusji przy Numerze.

Pozdrawiam,
Black


Plot Holes
Plot holes”, czyli szukamy dziury w całym.

Świat Harry'ego Pottera od czasu napisania przez J. K. Rowling pierwszej części rozrósł się ponad wyobrażenie. W siedmiu tomach sagi autorka upchnęła niesamowite historie, wspaniałe emocje, wykreowała bohaterów. Na kolejnych stronach łączyła ze sobą wątki, subtelnie wskazywała na połączenia wydarzeń i sytuacji, zgrabnie nawiązywała do wydarzeń czy postaci na długo przed tym zanim szerzej przedstawiła je czytelnikom. W efekcie powstał zupełnie nowy świat. Niesamowity, wciągający, z misternie zaplanowaną historią. Magiczny świat. Jednak nawet w tak perfekcyjnie utkanym uniwersum nadal kilka puzzli nie do końca pasuje do układanki. "Plot holes" czyli fabularne dziury wynajdywane przez fanów wzbudzają dyskusję na większości stron internetowych poświęconych serii. Jak na tak rozbudowany świat jest ich relatywnie mało, nie mniej jednak postanowiłem przybliżyć Wam kilka z nich.

***

Jak dobrze wybrać żyranta, czyli James, Lily i Strażnik Tajemnicy.
Severs Snape-Godric&#039;s Hollow

Zaczynam akurat od tego błędu, ponieważ to on pozwolił na powstanie całej historii. Mianowicie: Lily i James, którym nie po drodze było z ówczesną myślą polityczną głoszoną przez popleczników Voldemorta i w obawie przed niezapowiedzianą wizytą jego samego postanawiają ukryć się przed światem czarodziejów. Aby tego dokonać zamierzają wykorzystać Zaklęcie Fideliusa, czyli zamknięcie tajemnicy w duszy innej osoby, która staje się wtedy Strażnikiem Tajemnicy. Co ważne, sekretu nie da się wyjawić za pomocą magii - nie pomogą więc ani Veritaserum, ani zaklęcia niewybaczalne jak Cruciatus czy Imperius.

Potterowie wybrali Petera Pettigrew... ale właściwie dlaczego? Dociekliwi fani na całym świecie zadają sobie pytanie po co właściwie rodzice Harry'ego zaangażowali w zaklęcie osobę trzecią? Przecież z równie dobrym, a nawet z lepszym skutkiem Strażnikiem Tajemnicy mógł zostać ktoś z ich dwójki. Taki system - z powiernikiem jako jednym z domowników - świetnie zdał egzamin w przypadku Nory oraz Muszelki (gdzie Strażnikami zostali Arthur i Bill Weasley), o czym autorka pisze w ostatniej części. Cały plan Potterów (mówi o nim Syriusz w trzecim tomie) wygląda na bardzo nieprzemyślany co jest o tyle dziwne, że zarówno mama, tata jak i ojciec chrzestny Harry'ego uchodzili za jednych z najbardziej błyskotliwych czarodziejów swojego pokolenia. Że o Albusie Dumbledore nadzorującym operację ukrycia rodziny nie wspomnę...

***

Rubeus Hagrid jest duży. Tak duży, że zagina czasoprzestrzeń...
Hagrid na motorze Syriusza

Skończyliśmy na rozwałce w domu Potterów i z tego miejsca kontynuujemy z kolejną niewytłumaczoną zagadką. Po śmierci rodziców i odbiciu się zaklęcia Avada Kedavra kilkunastomiesięczny Harry został sam w zrujnowanym domu. Jest późny wieczór, 31 października 1981. W tym samym rozdziale dowiadujemy się jak mija dzień Vernona Dursleya, męża ciotki Harry'ego. Wąsaty jegomość co i rusz spotyka świętujących czarodziejów i czarownice, słyszy o dziwnych rzeczach dziejących się w całym kraju, słyszy nawet nazwisko Potter w rozmowie obcych ludzi, co daje nam pewność że wszystko dzieje się co najmniej dzień po wydarzeniach w Dolinie Godryka. Tego samego dnia, późnym wieczorem, Harry trafia na próg domu Dursleyów w Little Whinging. Jeśli do tego wszystkiego dodamy wypowiedź Hagrida, który mówi że zabrał Harry'ego z ruin domu, zanim zaroiło się od mugoli i od razu przyleciał do Surrey... No właśnie! Brakuje nam całej doby. Niektórzy z fanów próbowali wytłumaczyć to odległością, lecz dla porównania pociąg z Londynu do Hogwartu (znajdującego się gdzieś w północnej Szkocji) wyrusza o 11 i wieczorem jest już u celu. Fred, George i Ron podczas ratowania Harry'ego z domu wujostwa podobną odległość (z Surrey do Devon) pokonali latającym fordem Anglia w kilka godzin. Nie znalazłem niestety nigdzie wypowiedzi samej Rowling na ten temat (na Pottermore często odnosi się ona do znalezionych przez fanów "Plot Holes". Wychodzi na to, że po raz kolejny rację miał Einstein. Obiekty o dużej masie faktycznie zakrzywiają czasoprzestrzeń ;)

***

Pojawiam się i znikam, czyli różdzka czarodzieja.
DIY Różdżka

Temat różdżek pojawia się dość często i w różnych aspektach. Już temat ceny różdżki w porównaniu do ceny składników z których została wykonana sugerowałby że taki Ollivander sprzedaje je po mocno zaniżonej cenie. Harry za swoją zapłacił 7 galeonów, za omnikulary zaś 10 - to pokazuje jak niedokładnie wyceniona została podstawowa cześć wyposażenia czarodzieja.

W ostatniej części sagi Harry rzuca zaklęciem Drętwota w Fenrira Greybacka. Robi to trzymając w ręku trzy różdżki jednocześnie co sprawia, że siła zaklęcia zostaje kilkukrotnie zmultiplikowana rzucając wilkołakiem o ścianę. Pomijając pytanie czy takie rzucenie czaru byłoby w ogóle możliwe, zastanawia dlaczego nikt nie wpadł na to wcześniej? Czarodzieje przez wieki uganiali się za mającą wielką moc Czarną Różdżką podczas gdy wystarczyłoby udać się do najbliższego wytwórcy różdżek i kupić klika sztuk (korzystając z relatywnie niskiej ceny) lub wygrać kilka w pojedynkach (zyskując większą pewność że różdżki się podporządkują).

Jednak najwięcej pytań pojawia się odnośnie różdżki Voldemorta, Syriusza oraz śmierciożerców zamkniętych w Azkabanie. Tom Riddle z Doliny Godryka ucieka jako coś niematerialnego, nie ma zatem możliwości aby zabrał swoją różdżkę ze sobą. Wątpię też aby nikt z ludzi ministerstwa (a na pewno tacy zostali wysłani na miejsce) nie zwrócił uwagi na walającą się po podłodze różdżkę najgroźniejszego czarnoksiężnika współczesności. Voldemort nie ma też kontaktu z żadnym ze swoich śmierciożerców poza Glizdogonem, a mimo to po odrodzeniu na cmentarzu w Little Hangleton walczy z Harrym używając własnej różdzki z piórem feniksa. Podobnie sprawa ma się z Syriuszem i Śmierciożercami uwięzionymi w Azkabanie. Ministerstwo Magii konfiskuje różdżkę każdego czarodzieja zamykanego w celi. O ile w przypadku popleczników Voldemorta można zasugerować że odzyskali różdżki po przejściu dementorów na stronę Riddle'a, o tyle w przypadku Syriusza nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia. Ot jak w piosence - pojawiam się i znikam.

***

Jak już wspomniałem, podobnych luk zarówno w fabule jak i logice jest więcej dlatego postaram się przybliżyć jeszcze kilka z nich w kolejnych numerach. Zachęcam też Ciebie, drogi czytelniku do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami. A może komuś z Was udało się dostrzec podobne dziury podczas lektury? Jeśli tak - czekamy na wasze wiadomości - postaram się aby zawrzeć Wasze uwagi w najbliższym tekście.

Do następnego razu i pamiętajcie:

Draco dormiens nunquam titillandus!

Brzytwiarz


Cooltext237999368793654
Witam w kolejnym podsumowaniu tego, co działo się na HPW.
Nagini

Jak wspomniałem w poprzednim numerze, w XLVII edycji Fan Artu padł rekord ilości prac, który od tej pory wynosi 15. Nie mogłem jednak wspomnieć o tym, kto wygrał, więc pora nadrobić zaległości. Ostatecznie wygrała praca Cysterki, która narysowała Nagini. Drugie miejsce padło łupem Kamci, a trzecie miejsce zajęła Alice Villows. Kamcia zrobiła pierścień Gauntów w negatywie, natomiast Alix narysowała Rowenę Ravenclaw z diademem. Gratuluję całej trójce pięknych prac, które dały miejsce na podium. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli długo czekać na kolejną tak liczbą edycję Fan Artu.

Nimb2

Początek sierpnia był czasem na wybór 49. Artykułu Miesiąca. W tej edycji zrobiono 5 artykułów, co jest dość dobrym wynikiem. BlackAngel rozbudowała Grimmauld Place 12, Addamek stworzył od zera artykuł o LEGO Dimensions, Caairo zajął się miotłami, Krystian pochylił się nad Amelią Bones, natomiast ja rozbudowałem Mistrzostwa Świata w Quidditchu. Wszystkie artykuły zostały ciepło przyjęte przez głosujących, ale zwycięzca mógł być tylko jeden. Najwięcej głosów ostatecznie zdobył Caairo. Gratuluję mu tego zwycięzca, które co należy podkreślić, osiągnął w debiucie.

FASnape

W drugiej połowie sierpnia nastała chwila głosowania w XLVIII Fan Arcie. Tematem tej edycji byli nauczyciele. Do głosowania przystąpiło 10 prac. Ich autorami byli Caairo, FanPottera, Niewitka, Rosa, Mensae, Isthealice, Addamek, Sava, Icerstop i Hanuta. Wybór nie był łatwy, ale najlepsza praca mogła być tylko jedna. Wygrało dzieło Caairo, który postanowił narysować Severusa Snape'a. Drugie miejsce zajęła Rolanda Hoock autorstwa Alice, a na najniższym stopniu podium stanął Filius Filtwick narysowany przez Niewitke. Gratuluję zwycięzcy, a także pozostałym osobom na podium. Kolejny raz zainteresowanie udziałem w FanArcie było duże, z czego ja, a także z pewnością inni się cieszymy.

Okok

Przez całe wakacje co tydzień w niedzielę na Discordzie odbywał się quiz o nazwie SÓWQa. Pięć z nich nieskromnie mówiąc wygrałem ja, natomiast po zwycięstwie mieli Krystianwolski i Caairo. W momencie pisania jesteśmy już po ostatniej, czyli ósmej SÓWCE, ale na chwilę obecną jeszcze nie ma jej wyników. W każdym razie były one z pewnością świetną zabawą, a także nie ukrywam, że niektóre pytania zwróciły mi uwagę na kwestie związane z Harrym Potterem, na które wcześniej nie zwróciłem uwagi.

Na koniec przyjrzyjmy się sytuacji w łamigłówkach Caairo. 19 sierpnia została zadana już 500 zagadka. Chociaż jedną rozwiązaną zagadkę na swoim koncie ma aż 22 użytkowników. Gratuluję wszystkim zgadujących, a tych, którzy jeszcze nie brali udziału w zgadywaniu, serdecznie do tego zapraszam. Trzymam także kciuki, aby Pawłowi nie brakowało pomysłów na kolejne.

W momencie wydania powinniśmy być po wyborze 50. Artykułu Miesiąca. Z góry gratuluje zwycięzcy.

Pozdrawiam serdecznie,
Damianek


Cooltext237460417069875
To już koniec numeru. Mam nadzieję, że 13 numer przypadł wam do gustu drodzy czytelnicy. Przesądy z całego świata uważają, numer 13 za pechowy. Jednak uważam, ze to szczęśliwa liczba, no przede wszystkim dla mnie.

Dziękuję serdecznie chłopakom za dopięcie tego numeru do końca.
To będą dość krótkie podziękowania, bo nie wiem co mam pisać.

Do następnego,

Black
Greatgatsby


Cooltext238370729333360
BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego numeru redaktor naczelny. Wcześniej poprawiała teksty i pisała, dziś lekko odciążona, odpowiada za „Dzieje Mugoli”, zamiennie z „Wieczorkami u Madame Rosmerty”, od trzynastego numeru zajmuje się również: „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Pomaga także nad oprawą graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom.

Caairo11
Caairo11

Caairo dołączył do redakcji od dziesiątego numeru i zajął się „Tematem Numeru”, a już od trzynastego numeru działem „One Shotów”. Paweł, bo tak ma na imię, na wiki dołączył stosunkowo niedawno. Szybko znalazł uznanie wśród społeczności, tworząc niebanalne zagadki na forum, które rozrastając się do liczby już ponad 500.

SarumamLestrange
Saru1

SarumamLestrange znany jako po prostu Saru, jest byłym moderatorem czatu na wiki. Od 8 numeru jest odpowiedzialny za działy: „Kartka z Kalendarza” i „Kącik Huncwotów”. Na HPW od ponad 3 lat, zatem aktywny i obeznany sprawach na wiki. Łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi i ma wesołe poczucie humoru.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku. Często można spotkać go na czacie, stara się też wypowiadać w wątkach na forum.

Brzytwiarz
Brzytwiarz

Brzytwiarz, zwany też Brzytwą, redaktor od trzynastego numeru. Do magazynu przyszedł z nowym formatem, jakim jest dział: „Plot Holes”. Na wiki zawitał w lipcu 2017 roku, jednak pokazał jak wielką wiedzę posiada rozwiązując zagadkę po zagadce w Łamigłówkach Caario. Spotkać go można na Discodzie HPW w godzinach wieczornych.

Poprzednio
Numer 12

Numer 13
Następny
Numer 14
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.