FANDOM


Czarownica 14

Spis treści.14


Okładka
by BlackAngel92
Ogłoszenia 1
Listy 2
Kącik Huncwotów 3
Złote Jajo 4
Temat numeru 5
One-Shot 6
Dzieje Czarodziejów 7
Plot Holes 8
HP od kuchni 9
Co się działo na HPW? 10
Kartka z kalendarza 11
Podziękowania 12


Ogłoszenia.14
Witajcie!

Witam was w czternastym numerze. Nowy numer, a w nim kolejne nowości. ;) Ale zanim dopełnię do końca powitania ;) podzielę się z wami, a raczej zacytuję jednego z redaktorów.

Mamy Damiana, Mamy Mattibu - Chłopaki macie mega wiedzę i wiem, że to będzie miało przełożenie.
Jest Cairo który ma pióro Rity Skeeter i ciekawe podejście do tematu.
Jest nasza Redaktor Bezczelna, znaczy Naczelna :P która świetnie to wszystko zepnie w całość. No i ja też coś doskrobię. ;)
To się musi udać.
— Brzytwiarz na tajnym Sabacie Czarownicy
Hallowe'en feast
  • Do grona redaktorów dołączył Mattibu, który przyniósł ze sobą nowy dział HP od kuchni. Kolejną nowością jest dział Złote Jajo. Zapraszam do zapoznania się z nowościami. ;)
  • Odgrzewamy stare kotlety, czyli działy Kącik Huncwotów i Kartka z Kalendarza w nowej odsłonie. Jednak to nie koniec zmiano-nowości. Po więcej zapraszam do przejrzenia numeru.
  • Gratuluję Mattibu wygrania 51 Artykułu Miesiaca.
  • Gratuluję Alice Villows wygranej w XLIX Fan Arcie.
  • Zapraszam również do sprawdzenia swojej wiedzy przy rozwiązywaniu Łamigłówek Caairo.
  • Wszystkich zainteresowanych reaktywacją Wielkiego Quizu wiedzy o HP zapraszam tu.
NocDuchów.14
Dziękuję za uwagę!
Black

Współpraca

Listy.14

Dawno nie widzieliście tego działu w łamach Czarownicy, jednak wyjątkowo oto jest. Do naszej redakcji przyleciała Sowa z listem od pani Moniki:

Koperta


Witam Redakcjo !

Mam pytanie do magazynu w sprawie do którego nie znam jeszcze odpowiedzi a to pytanie brzmi Jak urządzić przyjęcie urodzinowe w stylu Harry'ego Pottera? Ponieważ chciałam urządzić przyjęcie ale nie wiem jak dziękuje jak uzyskam odpowiedź. Pozdrawiam redakcję

Monika

A oto nasze odpowiedzi ;)

Mattibu: Możesz urządzić bal kostiumowy. Niech Twoi goście przebiorą się za swoje ulubione postacie lub magiczne istoty z "Harry'ego Pottera". Aby przygotować dekoracje w urodzinowym stylu ale nawiązujące do HP, możesz związać ze sobą balony w kolorach domów w Hogwarcie (np. złote i czerwone dla Gryffindoru itd.) i porozwieszać je.
Jeżeli masz urodziny pod koniec miesiąca to możesz nawiązać do Nocy Duchów. Zadbaj o odpowiednie dekoracje - nastroju na pewno dodadzą wydrążone dynie ze świeczką w środku.

Comment InYRSw9GSEzyRjXjnGOoELQSildhNkdu

Damian102: Jak zrobić przyjęcie w stylu Harry'ego Pottera?
Hmm... Zaprosić go i poprosić o zrobienie ;)

Brzytwiarz: Droga czytelniczko, Urodziny w których motywem przewodnim jest świat Harry'ego Pottera to dość popularny pomysł. W internecie oraz na stronach poświęconych twórczości J.K. Rowling można znaleźć bardzo dużo ciekawych inspiracji pomocnych w tego typu przedsięwzięciu.

Wiadomo, że bardzo duże znaczenie przy okazji organizacji imprezy ma dostępny budżet, jednak jest kilka pomysłów, które pozwolą Ci uzyskać fajny efekt bez specjalnych nakładów finansowych.

1. ZAPROSZENIA
Na dobry bal zawsze obowiązują imienne zaproszenia - to prawda stara jak świat. Ty też możesz zrobić takie dla swoich gości. Zaproszenia możesz wykonać na wzór listów informujących o przyjęciu do Hogwartu - potrzebne Ci będą koperty oraz pióro lub żelopis z zielonym atramentem. Zapraszać w Twoim imieniu może oczywiście Albus Dumbledore więc warto byłoby poćwiczyć jego podpis ;) Smaczku zaproszeniom może dodać zalakowanie ich odpowiednią pieczęcią. Jako, że wątpliwym jest abyś posiadała w swych zasobach pieczęć z godłem Hogwartu, możesz zastąpić ją domowymi metodami robiąc chociażby stempel z ziemniaka (wystarczy na nim symbol błyskawicy - bez tworzenia herbu się obejdzie). Lak powinnaś dostać w sklepie papierniczym za ok. 3 zł (nie polecam zastępowania go woskiem bo taka pieczęć będzie tłuścić i brudzić papier, no i łatwo się łamać). Najpierw na kopertę połóż zawiniętą w półkokardkę materiałową wstążkę albo grubą włóczkę, przytrzymaj palcami nalej na to troszkę laku i odciśnij pieczęć. Pamiętaj, że pierwsze koty za płoty, więc zaopatrz się w kilka dodatkowych kopert na próbę albo gdyby coś nie wyszło.

2. KONWENCJA
Jak wspomniałaś, zależy Ci na imprezie tematycznej dlatego warto żeby goście też dostosowali się do tematu. Najlepsze zatem będzie aby była to impreza przebierana - postacie, magiczne stworzenia - wszystko co wiąże się ze światem HP. Stroje pozwolą gościom wczuć się bardziej w klimat - będą też oni bardziej zaangażowani w imprezę. Ty ze swojej strony możesz udekorować każdy kąt pomieszczenia barwami i godłem każdego z domów (chyba że dysponujesz jakimś średniowiecznym zamkiem lub pałacem :P). Wystarczą balony i wstążki, herb zaś możesz wydrukować dwustronnie i zawiesić na nitce nad dekoracjami. Zależnie od budżetu - wszyscy przecież wiemy że musisz zostawić co nieco na zakup odpowiednich ilości soku z dyni i piwa kremowego;) - możesz też porobić dodatkowe dekoracje w postaci wydrążonych dyni, mioteł z kijka i kilkunastu gałązek spiętych drucikiem, ponaklejanych sów na ścianach, możesz zostawić tu i ówdzie róźdzkę. Ogranicza Cię tylko wyobraźnia. Soundtrack z filmów puszczony w tle dopełni klimat (pamiętaj , że nie każdy jest fanem Celestyny Warbeck).

4f49ed370f0bc.jpg.pagespeed.ce.HvX5npgWvr

3. JADŁOSPIS
Tutaj też warto byłoby skupić się aby jedzenie i przekąski nawiązywały do tematu. M&M'sy mogą zostać Fasolkami wszystkich smaków - naklej tylko na miskę śąciągniętą z internetu etykietę. Dużo inspiracji znajdziesz w internecie - pomysły potraw na Halloween też świetnie sprawdzą się na imprezie w klimatach HP. Wszystko oczywiście zależne jest od Twoich upodobań i zdolności kulinarnych, ale nawet jeśli w kuchni potrafisz zrobić tylko ciasteczka a'la Hagrid to pamiętaj że zawsze możesz wspomóc się (skrzatem domowym) mamą.

4. GOŚCIE
Nawet jeśli wszystko powyższe będzie świetnie zrobione to bez odpowiednich gości cały misterny plan może wziąć w łeb niczym próba nauki trolla korzystania ze sztućców.

Jako, że 4/5 redakcji Czarownicy ze sztućców korzystać potrafi i chętnie założy swoje szaty wyjściowe czujemy się już zaproszeni na te urodziny. ;) Oczekujemy tylko Twojej sowy z dokładnym terminem i miejscem ;)

Z pozdrowieniami, Brzytwiarz.

Caairo11: Droga Moniko,

Oprócz odpowiedniej oprawy, nadającej klimat świata Harry Pottera, powinnaś zadbać też o to, aby Twoi goście się nie nudzili. Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego jest prosta zabawa w zagadki, o ile zaproszeni również znają powieści o chłopcu z blizną. Możesz np. w różnych miejscach domu porozkładać rekwizyty nawiązujące do Sagi, a zadaniem gości byłoby znalezienie ich, rozpoznanie i odegranie krótkiej scenki związanej z danym rekwizytem. Ułamany przy końcu patyk może być złamaną różdżką Rona Weasley’a, przedziurawiony stary zeszyt szkolny Dziennikiem Toma Riddle’a. Zawieszone gdzieś pod sufitem czy na ścianie trampki związane sznurówkami nawiązywać będą do Luny Lovegood, zwykła zmiotka na której dasz napis „2000” lub „2001” nawiązywać będzie do mioteł wyścigowych Nimbus, a fiolka czy też mała szklana buteleczka z kolorowym płynem udawać może dowolny eliksir.
Hedwiga
Myślę, że sama wpadniesz na wiele innych ciekawych pomysłów, z wykorzystaniem tego, co akurat będziesz miała pod ręką, a więc nie ucierpi na tym Twój budżet. Możesz również przygotować dla swoich gości zagadki związane ze światem Harry’ego Pottera, których wielki wybór masz na naszej stronie (Forum-Konkursy i Zabawy- Łamigłówka 1,2,3,4,5,6). Na koniec proponuję Ci z zabawę z fantami- możesz, tak jak Lord Voldemort, rzucić klątwę Tabu na jakieś słowo, za użycie którego podczas Twojego przyjęcia goście będą musieli oddać jakiegoś fanta, którego na koniec zabawy będą mogli od Ciebie wykupić np. śpiewając piosenkę, mówiąc wiersz, lub robiąc jakąś zabawną czynność. Tu również pozostawiam Twojej wyobraźni kwestie szczegółów, a możliwości jest wiele.

Pozdrawiam, Caairo

BlackAngel92: Każdy z redaktorów odpowiedział indywidualnie na postawione przez ciebie pytanie. Jest nam niezmiernie miło, iż napisałaś do nas.

Moja rada, jako ozdoby przyjęcia możesz wykonać Sówki DIY z rolek po papierze toaletowym, bardzo prosta ozdoba, ale i bardzo efektowna.
Moi koledzy dużo napisali o samych przyjęciach, zaproszeniach czy również o ozdobach. Podczas dobrego przyjęcia nie powinno zabraknąć dobrej muzyki. Internet jest pełen fanowskiej twórczości, parodii czy coverów. Dlatego fajnie mieć w zanadrzu playlistę z takimi kawałkami.
Nieodzobnym elementem każdego przyjęcia mogą być również gry i zabawy. Tu pole do popisu jest ogromne i ogranicza cię tylko twoja własna wyobraźnia.

***
Ufam iż nasze rady chodź troszkę ci pomogły.
Redakcja Czarownicy.
***
Nurtuje cię jakieś pytanie? Masz jakiś problem? Nie bój się napisać do redakcji Czarownicy.
Do każdego listu podchodzimy profesjonalnie i z przymrużeniem oka.
Słowy ślijcie na adres: czarownica.gazeta@gmail.com.


Kącik Huncwotów.14

Witajcie!

Jesień trwa już w najlepsze.
Mimo, że w Polsce o tej porze roku jest pięknie i raczej nikt nie powinien być smutny z powodu aury, postanowiliśmy dla pewności przygotować dla Was trochę żartów. W końcu pewności nigdy za wiele ;)

***

Dla tych, których mimo wszystko dopadła negatywna aura - trochę optymistycznego podejścia na początek...

Jeżeli już zamieniłeś siekierkę na kijek, udawaj, że to czarodziejska różdżka.
***

...a dla tych, których już złapał sezon grypowy i konieczna będzie wizyta u uzdrowiciela...

Moja siostra jest chora na smoczą ospę - oznajmia pierwszoroczniak.

- To wracaj do domu, bo mi zarazisz całą klasę - mówi profesor McGonnagal
Po dwóch tygodniach uczeń pojawia się na lekcjach.
- I co, siostra wyzdrowiała? - pyta nauczycielka.
- Nie wiem, jeszcze nie dotarła sowa od niej. - To gdzie ona jest?

- W Bułgarii.
***
Przychodzi czarownica do Św. Munga i mówi:

- Panie uzdrowicielu, mój mąż zachowuje się dziwnie. Codziennie rano wypija kawę, a następnie zjada filiżankę i zostawia uszko.
Uzdrowiciel po chwili odpowiada:

- To dziwne, uszko jest najsmaczniejsze.
***

…na niektóre choroby niestety nawet uzdrowiciele nie pomogą. Na miłość i związki dla przykładu...

- Czemu rozstałeś się z Lavender? - Zapytał Harry Rona.

- A bo mi ciągle gadała „Ty mnie już nie kochasz”!.
- No i?

- Przekonała mnie.
***
Zbliża się rocznica ślubu Rona i Hermiony. Ron wręcza żonie pięknie zapakowany prezent. Ta podekscytowana, że ukochany o niej nie zapomniał, zabiera się do rozpakowywania.

- Ale przecież to... miotła.
- I to najwyższej jakości! Unikat!
- Ale ja nie potrafię latać.

- Nie podoba ci się? No cóż, może mi się na coś przyda...
***
Draco do żony:

- Przynieś mi herbatę.
- A magiczne słówko?

- Imperio!
***

...na jesienną chandrę niektórym pomagają zwierzaki...

Przychodzi facet z mówiącym kotem do Magicznej Menażerii. Gość musi zademonstrować zdolności kota, więc zadaje mu pytanie:

- Jak się nazywa drobny węgiel?
- Miał! - odpowiada kot.
Potem facet pyta:
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika ,,mieć w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
Na co kot odpowiada:
- Miał!
Sprzedawczyni wyrzuca obu na ulicę. Na ulicy kot wstaje, otrzepuje się i mówi:

- O co jej chodzi, czy ja mówiłem niewyraźnie?
***

...innym jedzenie...

Kelner pyta Dudleya w pizzerii:

- Na ile kawałków podzielić pańską pizzę? Na cztery czy na sześć?

- Na osiem, będę miał więcej!
***

...a jeszcze innych cieszą „małe rzeczy”...

Przybiega Harry do Hermiony i krzyczy:

- Hermiona, znasz jakieś zaklęcie, żeby wyczarować benzynę?! Znasz?
- Znam. A co jest? Pali się?

- Tak, gabinet Umbridge! Ale trochę jakby przygasa!
***

…są i tacy którzy przyjmują jesienny świat takim jaki jest...

Z pamiętnika aurora:

11:34 Przybyłem na miejsce zbrodni.
11:34 Obejrzałem zwłoki.
11:34 W studzience burzowej znalazłem różdżkę denata.

11:34 Zdałem sobie sprawę, że mój zegarek nie działa.
***

...oraz uczniowie, dla których jesień to już rok szkolny pełną parą. Oni też muszą sobie radzić...

Obrona Przed Czarną Magią. Profesor zwraca się do studentów:

- Osoba, która odpowie na moje następne pytanie, ma zaliczone zajęcia i może iść do dormitorium.
Ktoś z sali rzuca w tym momencie zaklęcie i kosz w narożniku eksploduje.
- Kto to zrobił?! - krzyczy profesor.

- Ja. - odpowiada uczeń z ostatniej ławki. - Dziękuję, do widzenia.
***

...pomyśleć, że jeszcze miesiąc temu część z nich dopiero zakładała na głowę Tiarę Przydziału...

Tiara1
***
Tiara 2
***
Tiara 3
***

...jak już jesteśmy przy podziale na domy...
Ze specjalnym urodzinowym pozdrowieniem dla IsTheAlice... ;D

Domy Alice
***

Na koniec – odkopane z HP Wiki – czyli z przymrużeniem oka o edycjach artykułów. Tekst popełniony przez Cairo11.

Harry Potter na szkolnej tablicy ogłoszeń przypiął pinezkami 17 września małą karteczkę o treści:

„Kupie używany podręcznik do eliksirów, „Eliksiry dla zaawansowanych”, Libacjusza Borage’a. Harry Potter, Gryffindor”.

Potem poszedł na śniadanie.

Gdy wrócił do tablicy wieczorem, szczęka mu opadła. Mała karteczka rozrosła się do rozmiarów wielkiej karty pergaminu.

Isthealice zmieniła „kupie” na kupię”.

MagMalfoy wyrzuciła nazwisko Libacjusza Borage’a .

SarumamLestrange przeniósł stronę na górę korkowej tablicy i dodał tytuł „KUPIĘ” tworząc nowa kategorię.

Isthealice usunęła kategorię i dodała przypisy do słów „podręcznik” i „eliksiry”

MagMalfoy cofnęła przeniesienie SarumamaLestrange i dodała historię czarodziejskich tablic korkowych.

FanPottera umieścił nieprzyzwoity rysunek w prawym górnym rogu ogłoszenia, który Black Angel92 przeniosła w lewy dolny róg.

Krystianwolski cofnął wszystkie zmiany i zmienił kolor atramentu ma różowy.

BlackAngel92 dodała własny nieprzyzwoity rysunek komentując przychylnie poprzedni.

MagMalfoy przywróciła wszystkie usunięte zmiany i dała ostrzeżenie SarumamowiLestrange, a o Krystianiewolskim rozpuściła haniebną plotkę.

Krystianwolski rozpuścił swoja kontrplotkę, i z czystej złośliwości usunął wszystkie samogłoski.

Dawid2 opisał wszystkie zmiany i zaprosił do dyskusji.

Isthealice poprawiła wszystkie błędy i przepisała ogłoszenie na nowo, nadając mu treść:

„Kupię, Harry Potter”.

Dwa dni potem Harry Potter miał 137 oferty sprzedaży. Kupił 2 hipogryfy, jednego skrzata domowego i trzy fiolki amortensji. Niestety, jeden hipogryf był kulawy.
***

Na dziś to już wszystko :D Mam nadzieję że pozwoli Wam to utrzymać uśmiechy przynajmniej do następnego numeru...

Brzytwiarz


Złote Jajo.14
Golden egg

Przedstawiamy Wam nowy projekt Czarownicy, który nazwaliśmy „Złote Jajo”.

Jest to zabawa, w której wytypowany przez redaktorów Czarownicy użytkownik HPW, zwany dalej Smokiem, ma za zadanie obronić przed nimi tytułowe Złote Jajo.

Jajem jest pewna teza, którą Smok poznaje tuż przed walką - ma tylko chwilę na zastanowienie się, po czym redaktorzy zadają mu pytania, które tę tezę próbują podważyć. Smok musi odeprzeć ataki redaktorów, aby obronić Jajo, nawet jeżeli nie zgadza się z tezą. Zabawa nie sprawdza wiedzy Smoka (choć oczywiście jest tu ona niezbędna), lecz jego umiejętność kojarzenie faktów podczas działania warunkach stresu i - samej walki na słowa.

Pierwszym Smokiem zgodził się zostać nasz Biurokrata, czyli Addamek09. Muszimy przyznać, że walka z nim dała nam pewne pojęcie o tym, jak to jest walczyć z Rogogonem Węgierskim. Adam odgryzał się kłami i pazurami, a i ogniem ział gęsto.

Smok-kazanie-apokalipsa

Ale czy obronił Jajo?

O tym zadecydujecie Wy, Czytelnicy. W ankiecie na końcu działu, możecie zagłosować - i na to liczymy - czy Smokowi udało się odeprzeć ataki redaktorów oraz obronić Złote Jajo. Zapraszamy do wyrażenia własnej opinii (a także oceny) na temat działu w wątku na forum poświęconym dyskusji na temat 14 Numeru Czarownicy klik. Nie ma żadnych wymogów co do formy oceny, możecie również napisać więcej, ocenić każdą odpowiedź osobno, lub tylko te, w których Smok wygrał lub przegrał - tu pozostawiamy Wam pełną dowolność i liczymy, że zabawicie się z nami.

Poniżej przedstawiamy pełen zapis z walki, jaką stoczył w obronie Złotego Jaja nasz pierwszy Smok, czyli Adam. Teza której bronił to: Ciemne strony życiorysu Albusa Dumbledore'a nie mogą dyskwalifikować jasnych.

Caairo11: To Albus Dumbledore, z pomocą Grindelwalda, opracował ideę Większego Dobra, która wcielana w życie przez Grindelwalda, a potem Voldemorta pochłonęła tysiące ofiar wśród czarodziejów. Dumbledore jest więc równie odpowiedzialny za wojny czarodziejów, jak oni dwaj, a jego późniejsze działania – wymuszony pojedynek z Grindelwaldem i walka z Voldemortem - to tylko niezdarne próby naprawienia wyrządzonego zła. Zgadzasz się z tym?

Smok: Fakty historyczne to coś, z czym dyskutować nie zamierzam, ponieważ są one prawdą, chociaż sposób ich przedstawienia jest zbyt subiektywny i prezentują dość ograniczone spojrzenie na sprawę, bo prezentują tylko garść informacji. Należy pamiętać, jak odmieniająca dla Dumbledore'a była śmierć Ariany, to niczym wiadro zimnej wody, to był ten moment przełomu, gdy zdał sobie sprawę nie tylko z tego, jak złe były jego poglądy, ale i z tego że już nie chce dalej być zły. Niewątpliwie chciał zrekompensować wszystkie krzywdy, ale jestem pewien, że motywacją do tego nie była tylko pokuta, ale wręcz ta wewnętrzna potrzeba bycia dobrym. Nie ma mowy o tym by uczyniło go to krystalicznym człowiekiem, ale na pewno człowiekiem dążącym do tego dobra.

BlackAngel92: Przyjmując do pracy osoby o nieciekawej przeszłości i "dziwnych" zainteresowaniach nie pokazał szczególnej rozmyślności. Czy takie osoby powinny być przyjmowane jako nauczyciele, np. półolbrzym, wilkołak lub Lockhart? Życie uczniów było postawione na drugim miejscu, aby kogoś "ratować".

Smok: Ponownie jest tutaj ograniczony punkt widzenia, taki niewątpliwie prezentowali rodzice tych uczniów. Dumbledore udowodnił swoim życiorysem, że jest go trudno zaskoczyć w pewnych kwestiach, ponieważ jest w stanie łatwo przewidzieć pewne zdarzenia, jakie w końcu następowały (patrz powrót Voldemorta) i w przypadku tych wszystkich nauczycieli również z góry zakładał pewne ryzyko, na które się przygotowywał. Lupin miał zapewniony Wywar Tojadowy (nie wiem czy dobrze zapamiętam nazwę) by nie sprawiał zagrożenia, a Hagrid... sam fakt, że jest półolbrzymem nie sprawiał zagrożenia. No trzeba przyznać, że największym błędem z jego strony i brakiem rozsądku było zatrudnienie Lockharta, ale akurat wtedy nie miał innego wyboru. Także podsumowując, Dubledore był świadom tych niebezpieczeństw, co najważniejsze skupiał się na tych realnych zagrożeniach, a nie tych wyobrażonych przez przezornych rodziców (oczywiście ich obawy są zrozumiałe) i dbał o to, by tym niebezpieczeństwom zapobiec (chyba najbardziej niebezpieczna to tam Umbridge była), jednocześnie myślał o tym by uczynić świat lepszy dla tych, którzy są traktowani niesprawiedliwie i nie mają na to wpływu, także myślę, że jego decyzje były w pełni rozsądne, chociaż muszę przyznać, że w pewnym stopniu naiwne.

Damian102: Albus Dumbledore był tchórzem. Wiele lat zwlekał z pojedynkiem z Grindelwaldem. Także z Voldemortem nie chciał walczyć bezpośrednio, zamiast niego musiał walczyć Harry. Zgadasz się?

Smok: Zgodnie ze słownikiem języka polskiego "tchórz" to osoba ulegająca uczuciu strachu, niepotrafiąca przeciwstawić się swoim lękom, a to zdecydowanie nie jest Albus Dumbledore. Jestem pewien, że bał się starcia z Gellertem i Voldemortem, ale to był strach rozsądku, bo głupotą byłoby lekceważyć tak potężne osoby. Jak już wcześniej mówiłem Albus dużo przewidywał i dużo planował, działał na podstawie zdrowego rozsądku, a taka osoba nie ulega strachowi, wiec na pewno nie był tchórzem. Unikanie walki może wynikać z czysto rozumnych przyczyn, odpowiednio zaplanowanych kroków, to jest cecha dobrego stratega, on zamiast rzucać się niczym Harry w Departamencie Tajemnic wolał wszystko mieć przemyślane , by nic go nie zaskoczyło i nie przeszkadzało w odniesieniu skutków, i to te skutki odnosiło , patrz odszukiwanie horkruksów, to jest przykład jak zmyślnie planował walkę z Voldemortem, niestety czasami jest to czasochłonne i siłą rzeczy trwa za długo by obyć się bez strat.Nie ma mowy o tym, by nazywać go tchórzem z tego powodu, to opinia porywcza i nieprzemyślana.

Złote jajko

Mattibu: Albus Dumbledore wykorzystywał innych ludzi i osiągał swoje cele ich kosztem. Np. wykorzystał uczucie Snape'a do Lily aby przekonać go do współpracy i opieki nad Harrym, a Pottera po prostu "hodował jak świnię na rzeź". Zgadzasz się?

Smok: To wszystko odnosi się do planów Dumbledore'a i jego rozsądku. Teza jest z pozoru trudna do przedyskutowania, bo fakty wydaja się tu czymś oczywistym, ale po dogłębnej analizie jesteśmy w stanie dojść do pobudek Albusa. Zaznaczam, że grał w bardzo niebezpiecznej grze, z niebezpiecznymi ludźmi, z którymi nie mógł walczyć sam, a jednocześnie musiał pamiętać o tym, że sojusznicy nie są idealni, mogą zawieść, mogą zdradzić, konieczni są pewni wspólnicy, by mogli wykonywać najbardziej niebezpieczne czynności jak np. było ze Snapem. Kosz porażki był zbyt duży by ryzykować, dlatego konieczne było posunięcie się do pewnych ostateczności. A z Harrym... czy to on wybrał mu taki los? Nie, to się stało i Dumbledore nie mógł temu zapobiec, a na pewno nie było dobrym rozwiązaniem, choćby w najłagodniejszy sposób powiedzieć że będzie musiał zginąć, jak dla mnie zrobił to co najlepsze dla chłopaka dając mu zwykłe życie, zamiast rujnować je takimi faktami.

Caairo11: Dumbledore nigdy nie próbował zlokalizować i zniszczyć Voldemorta dlatego, że dzięki jego istnieniu on sam mógł odgrywać rolę przywódcy czarodziejów walczących z Czarnym Panem, a tym samym sprawować nieformalną władzę nad znaczną częścią świata czarodziejów. Definitywne zniszczenie Voldemorta sprawiłoby, że Dumbledore utraciłby to, na czym mu zależało- władzę. Zgadzasz się z tym?

Smok: Nie, i dowodzi tego historia, kto tak na prawdę sądził że Voldemort powróci po 1981? Garstka niezbyt wpływowych ludzi, a i tak przez 11 lat reputacja Dumbledore'a trzymała się całkiem nieźle, dopiero po powrocie Czarnego Pana wszystko zaczęło się sypać, więc tutaj nie ma mowy o tym, by uważał to za sposób podtrzymania swojej pozycji. Nie chcę tu już stwierdzać czy chciał tej władzy czy nie, bo to nie ma nawet znaczenia w jego sytuacji , przez czas "bycia martwym" Voldemorta te wpływy się utrzymywały bez takich zewnętrznych czynników, a to, dlaczego z takim opóźnieniem dochodziło do jakichś starć wyjaśniałem już wcześniej, a jeśli to utrzymywanie się wpływów wynika z czegoś nieuczciwego, to nic nam o tym nie wiadomo, fakty tego nie dowodzą, więc to tylko gdybanie.

Damian102: Dumbledore'owi nie zależało na rodzinie. Zaniedbał Arianę przez co doprowadził do tragedii, a z Aberfothem nawet nie próbował się pogodzić. Zgadzasz się?

Smok: Owszem, jego zainteresowanie rodziną było znikome, może myślał inaczej, ale jego chęci są bez znaczenia wobec tego, co faktycznie zrobił. Poświęcił się sprawie odrzucając w ten sposób najbliższych, co prawda nie czyni to z niego osoby złej do szpiku, ale jest to dosyć rażąca wada. Tutaj nie mogę zaprzeczyć.

Mattibu: Dumbledore ponosi odpowiedzialność za śmierć Potterów, ponieważ pożyczył od Jamesa pelerynę niewidkę. Ten przedmiot mógłby umożliwić im wszystkim, lub przynajmniej części rodziny, ucieczkę przed Voldemortem. Zgadzasz się?

Smok: Nie, odpowiedzialność za ich śmierć ponosi Peter, który doprowadził do tego świadomie swoją zdradą. Zabezpieczenia jakie mieli Potterowie były wystarczające, nic nie mogło im grozić (poza spacerami jakie odbywali w „Przeklętym Dziecku”, narażając się głupio) , nikt też nie mógł spodziewać się zdrady po Glizdogonie. Czy peleryna by ich uratowała? Gdybanie, nie ma w ogóle takiej pewności, czy by się schowali, czy by to coś dało... gdybanie...

Rogogon miniaturka

BlackAngel92: Dumbledore nigdy nie odpowiedział za udział w zdarzeniu, podczas którego zginęła jego siostra, Ariana, a pomimo tego osądzał – jako członek Wizengamotu - innych czarodziejów oskarżonych o przestępstwa i wykroczenia. To przejaw hipokryzji, która Go dyskwalifikuje jako autorytet moralny. Zgadzasz się tym?

Smok: Hipokryzja sędziego nie jest argumentem by winni nie zostali ukarani, przede wszystkim warto by zapobiec dalszemu złemu postępowaniu. Na pewno nie możemy tu mówić, że uniknięcie kary za śmierć Ariany było jakkolwiek sprawiedliwe i sądzenie siebie inaczej od innych jest hipokryzją, temu nie wolno zaprzeczyć, ale w przypadku win innych sędzia (w sensie osoby która sądzi, decyduje o bardziej lub mniej formalnych wyrokach) musi pozostawać jednak bezstronny i osobiste sprawy nie mogą mieć wpływu na wyrok i jeśli tego właśnie trzyma się osoba sądząca to znaczy że dobrze sądzi, nawet jeśli jest to hipokryzja.


Czekamy na Wasze głosy!
Redakcja Czarownicy
Smok Addamek09 obronił Złote Jajo?
 
23
 
0
 

Ankieta stworzona dnia paź 4, 2017, o godzinie 20:17.
Oddanych głosów: 23


Temat numeru.14

Jest taka jedna data, którą zna każdy czarodziej i każdy mugol, który czytał o świecie czarodziejów - 31 października 1981r. Dzień w którym, Lord Voldemort zamordował rodziców Harry’ego Pottera, a jego samego naznaczył słynną blizną. Dzień, w którym skończyła się Pierwsza Wojna Czarodziejów. Dzień, w którym zaczęła się historia Chłopca, Który Przeżył.

Cofnijmy się trochę w czasie. Jest jesień 1981r., trwa Pierwsza Wojna Czarodziejów. Lord Voldemort jest u szczytu swej potęgi, Ministerstwo Magii jest niemal bezradne, codziennie giną czarodzieje. Nieliczni, jak Albus Dumbledore i jego Zakon Feniksa stawiają czynny opór, lecz jest ich coraz mniej, a liczba zwolenników Voldemorta ciągle rośnie. Wydaje się, że nic już nie może stanąć na drodze Voldemorta do osiągnięcia pełni władzy w świecie czarodziejów.

0lily-protecting-harry-harry-potter-19487114-240-175

Ale stanęła na niej Lily Potter.

Nie Albus Dumbledore, nie Minerwa McGonagall czy Alastor Moody. Lily Potter, która niczym szczególnym się wcześniej nie wsławiła, którą znamy właśnie dlatego, że tamtego październikowego wieczoru Voldemort wtargnął do jej domu.

Zastanówmy się, czym tak naprawdę był ten atak. Końcem, czy początkiem, przyczyną, czy skutkiem? Wielką wygraną, czy też wielką klęską? Aktem stworzenia, czy destrukcji?

Odpowiedź jest jedna - wszystkim jednocześnie.

Czytając o życiu i przygodach Harry’ego, jego przyjaciół i przeciwników zapominamy czasami, że większość wydarzeń które miały w nim miejsce, jest konsekwencją właśnie tego nieudanego ataku Voldemorta.

Gdy Lord Voldemort rzucił zaklęcia AvadaKedavra, stworzył nie tylko horkruksa w Harrym Potterze, ale cały nowy świat, a raczej nową rzeczywistość, w której już nie mógł wygrać.

James martwy

Zabijając rodziców Harry’ego stworzył ich legendę, która dodawała potem sił nie tylko Harry’emu, ale wszystkim tym, którzy często upadali na duchu myśląc, że walka nie ma sensu. Lily dała im ten sens, swoją ofiarą pokazała, że każda walka jest ważna, nawet ta pozornie z góry skazana na przegraną.

Lily i James do chwili, gdy Voldemort ich nie zabił, nie wyróżniali się niczym szczególnym. Wiem , że to zabrzmiało trochę bluźnierczo, ale taka jest moja ocena. James z trójką przyjaciół stworzył mapę Huncwotów, został – tak jak i dwaj z nich- niezarejestrowanym animagiem. Coś jeszcze? Był zdolny, grandził na potęgę i wstąpił do Zakonu Feniksa. On i Lily trzy razy przeżyli atak Voldemorta. Trzy razy oparli się Voldemortowi rodzice Nevilla Longbottoma, Frank i Alicja. Fred i George Wesleyowie nie stworzyli wprawdzie mapy Huncwotów, mieli jednak na swym koncie wiele innych ciekawych wynalazków, podobnie zresztą pomysłowy był Severus Snape.

Lily była zdolną czarownicą, stworzyła Frankę którą dała w prezencie Slughornowi. Cos jeszcze można o niej powiedzieć, poza tym, że była dobrym człowiekiem? Niewiele. To atak Voldemorta sprawił, że Lily i James stali się niezwykli, bo w tej jednej chwili oboje wspięli się na szczyty męstwa i poświęcenia, by oddać swe życie za Harry’ego.

G

W tej nowej, stworzonej przez siebie rzeczywistości Voldemort nie był już niepokonanym czarnoksiężnikiem, z którym mógł się równać tylko Albus Dumbledore. To, że na kilkanaście lat utracił swą moc było mniej istotne od tego, że czarodzieje zrozumieli, że nie jest niepokonany, że każdy może spróbować z nim wygrać. Dla większości to nic nie znaczyło, tak wielki był ich strach przed Czarnym Panem a nawet jego imieniem, ale dla Harry’ego, Rona i Hermiony, dla pozostałych przy życiu członków Zakonu Feniksa był to znak, że walka nie jest skazana z góry na przegraną . Tego też zadufany w swą potęgę Tom Riddle nie tylko nie przewidział, ale i gdy już ponownie powrócił, nie chciał przyjąć do wiadomości.

Z drugiej strony nieudany atak w Dolinie Godryka podważył wiarę w potęgę Voldemorta w wielu członkach jego doborowej gwardii, jaką byli śmierciożercy. Tylko niewielu z nich pozostało mu bezkompromisowo wiernych, jak Lestrange’owie. Pozostali gładko przyjęli do wiadomości to, w co dotąd nie wierzyli- że Czarny Pan przegrał. Zdradzili go, wyparli się, denuncjowali nawzajem. To rozbiło i rozproszyło ich potęgę, na której wspierał się przez lata Voldemort. Gdy powrócił, nie mógł już być wielu ze swych zwolenników pewien.

Harry-potter-snape-lily-first-words

Atak na Potterów uznawany jest za koniec Pierwszej Wojny Czarodziejów. Choć nie od razu zapanował spokój, choć wielu śmierciożerców nadal siało strach i zabijało jeszcze po tym, gdy ich przywódca zaginął, chwila gdy Voldemort utracił swą moc zakończyła pewien etap w historii zmagań z jego obsesjami. Zapanował względny spokój, nastał czas w którym dojrzeć mógł i Harry, i jego przyjaciele. Atakując Potterów Voldemort dał więc Harry’emu i innym coś, czego nie można kupić czy stworzyć za pomocą magii-czas na dorastanie i rozwijanie swych umiejętności, na poznawanie siebie i kształtowanie swych osobowości. Nie zmarnowali go.

Obie wojny czarodziejów obfitowały w bitwy i potyczki, podczas których dokonywano czarami rzeczy niemal niemożliwych. Śmigały zaklęcia, walczono na ziemi i w powietrzu, rozbijano mury w proch, zmuszano ogień i wodę do posłuszeństwa. Jednak najważniejszą walką pozostanie ta, w której rzucono tylko jedno nieudane zaklęcie, i w której na drodze potęgi czarnej magii stanęła miłość. To był początek i koniec, wielka wygrana i wielka przegrana, akt tworzenia i destrukcji. To była oś, na której zakręciły się wszystkie późniejsze wydarzenia, aż do chwili, gdy wirujący coraz szybciej Lord Voldemort spadł z karuzeli.

Pamiętajmy o tym wycinając otwory w dyniach, każdego roku.

Caairo11


One-Shot.14
ŚMIEĆ
1.

- Tu czytaj, - Brzytwa pokazał niezbyt czystym paluchem odpowiedni akapit. - od „dopiero”.
- „Dopiero wtedy Potterowie zrozumieli, kto tak naprawdę jest ich wrogiem i jaki był cel stworzenia fałszywej przepowiedni, wygłoszonej przez nauczycielkę zielarstwa. Samotni, porzucenie przez wszystkich, których uważali za przyjaciół, postanowili poprosić o pomoc Czarnego Pana. Gdy tylko dowiedział się o ich sytuacji, natychmiast do nich wyruszył. Niestety, wpadł w zasadzkę urządzoną przez doborowy oddział ponad 30 aurorów, którzy zaatakowali go bez ostrzeżenia, gdy tylko przekroczył próg parterowego domu Potterów w Dolinie Godryka. Wielka była moc Czarnego Pana, ale gdy tylko zaczęły padać ze wszystkich stron zaklęcia, nie dbał o siebie, ale starał się chronić Potterów i ich półroczne dziecko, dlatego...
Harry Potter rzucił broszurę na stół.
- Co to za stek bzdur? Skąd to w ogóle masz? To była nauczycielka wróżbiarstwa, a nie zielarstwa, dom był piętrowy, całe Biuro Aurorów liczyło wtedy ok. 15 osób, a poza tym gdyby… eee, szkoda gadać. Skąd masz ten szajs?
Brzytwa wzruszył ramionami.
- Kupiłem, za pół galeona. Na zebraniu Neośmierciożerców wczoraj.
Harry westchnął. Czytał już wiele bzdur na swój temat, pojawiały się w różnego rodzajach broszurach i pisemkach od dawna, zwłaszcza przed Rocznicą.
Siedzieli w malutkim salonie Potterów sącząc skąpo wydzielaną im przez Ginny Ognistą Whisky Ogdena. Brzytwa przyszedł 2 godziny wcześniej, jak zwykle bez zapowiedzi. Wlazł prosto do kuchni i oświadczył, że przyszedł na kolację, ma ochotę na coś orientalnego, i żeby Ginny nie przesadziła z curry, jak ostatnio.
- No dobra, przyznaję, takiej bzdury jeszcze nie czytałem. Po co mi to pokazujesz? I to akurat dzisiaj?
- Żebyś mi zwrócił pół galeona ze służbowych - poważnie rzekł Brzytwa – oraz abym miał jakiś pretekst, żeby się wkręcić na kolację.
- Jakbyś kiedyś potrzebował preeeetekstu… - ziewnęła Ginny wstając z kanapy - Idę spać, jak skończycie tę konspirę, to niech Harry nie zapomni wyprowadzić kuguchary, cały dzień mi miauczą, że chcą na spacer i zapolować.
- Jaką konspirę? - Brzytwa nawet nieźle udawał oburzonego.
- Brzytwa, ja się wychowałam z kilkoma braćmi o nazwisku Weasley, więc na milę wyczuwam, jak ktoś ściemnia, daruj sobie. – Ginny znowu ziewnęła, pocałowała Harry’ego w policzek i wyszła z salonu, zabierając ze sobą butelkę whisky.
- Dobra, to teraz mów, co jest? – mruknął Harry, gdy tylko zamknęły się za nią drzwi wyciągając zza książek w biblioteczce kolejną butelkę whisky - Bo przecież nie chodzi o tego śmiecia. - wskazał na leżącą nadal na stole broszurę.
- Jest Malachiasz w Londynie.
Harry zastygł na chwilę ważąc w myślach słowa przyjaciela.
- Wiesz ile?
- Nie, - powiedział Brzytwa mrużąc oczy - ale tym razem będę wiedział.

2.

Malachiasz był czarodziejem, na którego Biuro Aurorów polowało już od kilku lat. Nigdy nie dał się nie tylko złapać, ale nawet zobaczyć - nie było nawet pewne, czy to mężczyzna czy kobieta. Pojawiał się co jakiś czas w Londynie, nie kryjąc tego, a jego przyjazd zawsze oznaczał to samo- możliwość kupienia jakiegoś wyjątkowo cennego artefaktu, zwykle czarnomagicznego i niebezpiecznego. Malachiasz sam wybierał kupca, któremu zaproponuje sprzedaż, i sam, z jednym tylko pomocnikiem, przeprowadzał transakcję, po czym znikał na długie miesiące. Aurorzy jeszcze nigdy nie namierzyli żadnej transakcji na tyle szybko, aby zdążyć jej zapobiec, udało im się jedynie dowiedzieć dwa razy, jakie były ceny. Najwyższa wynosiła 190.000 tysięcy galeonów, tyle ktoś zapłacił za jakiś przedmiot prawdopodobnie należący do Lorda Voldemorta. Ale nawet nie udało im się ustalić, kto to kupił, i co to było.

3.

Harry z rozdrażnieniem przeglądał wycinki i broszury, które zgromadziła Malina, dziewczyna wyglądająca na zakompleksionego mola książkowego lub pracownicę sklepu papierniczego. W rzeczywistości była znakomitym aurorem - z duszą mola książkowego.
- Czemu oni wszyscy w ogóle tym się zajmują? – Harry wziął do ręki wycinek z jakiegoś kolorowego magazynu- Po co im to ciągłe wywlekanie przeszłości?
- No wiesz, to było ważne dla wszystkich czarodziejów, ten atak...
- To nie był żaden atak!- wrzasnął Harry przewracając kubek z kawą- To było zwykłe morderstwo! Nie dał im żadnych szans, nie było żadnej walki! Ile razy mam to powtarzać!
- Skąd wiesz?
- Bo... - Harry przerwał nagle. Oprócz Hermiony, Rona i Dumbedore’a nikt nie wiedział, że kiedyś widział to wszystko oczami Voldemorta, gdy w domu Bathildy Bagshot zaatakował go jego wąż, Nagini. Nie zamierzał jeszcze komuś o tym mówić.
- Bo wiem. - powiedział już spokojnie.
Malina patrzyła na niego beznamiętnie. Wszyscy wiedzieli, że Rocznica z niewiadomych powodów była jedynym tematem, który wyprowadzał Szefa Biura Aurorów z równowagi.
Harry klapnął na krzesło i westchnął.
- Co tam mamy w tym roku? – zapytał zrezygnowany.
Czytał już wiele bzdur na swój temat, pojawiały się w różnego rodzajach broszurach i pisemkach od dawna, zwłaszcza przed Rocznicą. Zwykle takie opracowania zajmowały się znaczeniem wydarzeń z Doliny Godryka dla czarodziejskiego świata, nadzieją jaką dała śmierć rodziców Harry’ego czarodziejom ciemiężonym przez Voldemorta i podobnymi ogranymi tematami. Od czasu do czasu pojawiały się jednak pisma czy wręcz ulotki, negujące wiele z uznanych faktów. W jednym z nich Harry wyczytał rok temu, że został zabity przez Voldemorta, a Hagrid, który zobaczył jako pierwszy jego zwłoki, podmienił je na jakieś inne czarodziejskie dziecko, co zajęło mu prawie całą dobę, z której dość mętnie się rozliczał. Pewien domorosły historyk wygłosił odczyt podczas którego stwierdził, że rodziców Harry’ego w ogóle nie było w domu , gdy wszedł do niego Voldemort, gdyż zostawili beztrosko niemowlę i udali się na herbatkę do Bathildy Bagshot, a po ataku wyjechali z kraju i obecnie prowadzą lodziarnię gdzieś w Polsce.
Nikt jednak jeszcze nie próbował aż tak zmieniać faktów, jak w tej broszurce, którą przyniósł ze sobą Brzytwa.
- Niedługo się dowiem, że ani ja, ani Dolina Godryka, w ogóle nie istnieliśmy... - mruknął Harry.
- Nie przesadzaj - prychnęła Malina - Ty w ogóle nie przyjmujesz do wiadomości, że ten… to wydarzenie dotyczyło nie tylko ciebie, ale wszystkich czarodziejów, dało im siłę, odwagę...
- Odwagę? Malina, jak ich widziałem 10 lat później - Harry znowu się zerwał za krzesła - trzęśli nadal portkami na samo jego wspomnienie, bali się nawet wymawiać jego imię! Ty tego nie pamiętasz, ale mówili Sam-wiesz-kto, bo...
- Pamiętam, tak mówił mój ojciec. - Malina wstała i podeszła do stolika, na którym stał służbowy czajnik, odwracając się do Harry’ego plecami - Śmierciożercy rozwalili go w dziewięćdziesiątym szóstym, razem z całym domem zresztą.
Harry zastygł w bezruchu.
- Słuchaj, przepraszam, nie wiedziałem...
Zanim Malina zdążyła odpowiedzieć, otworzyły się drzwi Biura i wszedł przez nie Brzytwa. Podszedł bez słowa do swojego biurka, ciężko zwalił się na fotel i zarzucił na nie nogi, ziewając. Wyglądał na totalnie znudzonego, co oznaczało że ma jakieś ważne informacje.
- No i? – Harry podszedł do burka i wyciągnął spod ubłoconych butów Brzytwy akta jakiegoś opryszka.
- Kawy bym się naaaapił – ziewnął Brzytwa.
- To sobie zrób. – warknęła Malina. - No i?
- No i znam cenę, - Brzytwa wykrzywił usta w coś w rodzaju uśmiechu – i datę. Ale kawy bym się napił.

4.

Gdy zamknęły się drzwi postać starego czarodzieja na portrecie przymknęła oczy. Siedział w swoim fotelu, a okulary połówki opadły mu na sam koniec nosa. Nie słychać było kroków na korytarzu za drzwiami, ale wiedział, że Hagrid gdy chce, umie poruszać się bezszelestnie. A gdy jest zmartwiony, robi to odruchowo. Czarodziej na portrecie nie dziwił mu się - on też był zmartwiony.

5.

- Ile??
Brzytwa siorbnął kawę, którą po wielu fochach zrobiła mu jednak Malina.
- Milion – powtórzył - co do knuta. I to pojutrze.
Harry nerwowo stukał różdżką o blat biurka, co a za każdym stuknięciem biurko zmieniało kolor.
- Jesteś pewien? Może cię podpuścili? Od kogo to wiesz?
Brzytwa spojrzał mu beznamiętnie w oczy. Jeszce nigdy nie ujawnił nikomu żadnego swojego informatora, i tylko dlatego miał najlepiej funkcjonującą siatkę kapusiów w całym przestępczym półświatku. Harry liczył tylko na to, że wyrwie mu się jakieś nazwisko lub pseudonim. Ale nigdy jeszcze się nie wyrwało.
Malina wpatrywała się w czarodziejską mapę Londynu, która sygnalizował wszelkie nielegalne użycia czarów na terenie metropolii. Mapa od kilku dni nie pokazywała żadnych takich wypadków, co było bardzo dziwne. Jakby wszyscy bandyci i szaleńcy nagle się przyczaili.
- Co może kosztować milion galeonów? Ja nawet nie umiem sobie wyobrazić takiej sumy. Jest ktoś, kogo na to stać? - spytała cicho, jakby sama siebie.
- Są tacy, inaczej Malachiasz nie zawracałby sobie głowy. – powiedział Harry. - Tyle, że nikt mi nie przychodzi do głowy w tym wypadku, nie ten poziom cenowy. Sto, no dwieście tysięcy, to tak, ale milion? A wam?
Brzytwa i Malina pokręcili tylko głowami.

6.

- Dlaczego on myśli, że to mnie w ogóle zainteresuje?
- Jest pan kolekcjonerem, i to takim z najwyższej półki, a poza tym pana przeszłość...
- Przeszłość ma to do siebie, że już minęła. - przerwał ostro mężczyzna o jasnych, niemal białych włosach. - On to wie, a mimo to cię wysłał. Dlaczego?
- Ma pan wielkie pieniądze.
Jasnowłosy prychnął lekceważąco.
- To nie jest odpowiedź. Dlaczego miałbym w ogóle w tym wziąć udział?
Siedzący przed nim mężczyzna splótł dłonie, które trzymał biurku, cicho stuknął o blat zaśniedziały sygnet z ledwie widoczną stylizowaną literą „K”, który miał na palcu.
- Jestem tylko posłańcem, panie Malfoy. Jutro mija termin zgłoszenia, muszę mu przekazać pańską odpowiedź. Wchodzi pan w to czy nie? - powiedział spokojnie, obracając na palcu sygnet.
Jasnowłosy patrzył bez zmrużenia powiek w ogień buzujący w kominku.
- Wiesz, co jest problemem ludzi posiadających wielkie pieniądze?
- Nie.
- Tacy ludzie jak ty.

7.

Przez dwa dni nękali swoją obecnością i pytaniami o Malachiasza wszystkich znanych im handlarzy nielegalnymi eliksirami i zaklęciami oraz paserów. Robili naloty na dziuple z kradzionymi miotłami i nielegalne totalizatory walk kugucharów. Wszędzie ich było pełno, byli też coraz bardziej bezradni, nikt nie wiedział, komu Malachiasz zaproponował kupno, a przede wszystkim – czego. Wyładowywali swoja frustrację na drobnych i dużych przestępcach. Wszyscy z którymi zetknęli się Harry, Brzytwa i Malina widzieli, że aurorzy po raz kolejni są bezradni i wściekli. I dokładnie tak to miało wyglądać.

8.

Można namierzyć ślad teleportacji natychmiast po jej aktywowaniu, jeśli się zna odpowiednie zaklęcia. To wie każdy. Można to zrobić dwukrotnie i skoczyć natychmiast po drugiej teleportacji za ściganym, jeśli się zna pewne bardzo tajne zaklęcie, ale to wie tylko kilku aurorów na świecie. O tym, że wszystkie zaklęcia śledzące można oszukać, wprowadzając aurorów w błąd, wiedział tylko Malachiasz. Za tę wiedzę oddał sporą część swojego ogromnego majątku, ale dzięki niej pozostawał dotąd nieuchwytny.
Obserwując aurorów, rzucających na wszystkie strony zaklęcia śledzące i po kolei teleportujących się, poczuł lekki zawód. Myślał, że tym razem wreszcie wymyślą coś, co sprawi mu trochę trudności, podniesie poziom adrenaliny i rozwieje nudę. Niestety, znowu zadziałali sztampowo, próbując namierzyć jego sygnaturę teleportacyjną. Pozwolił im na to, a potem jak zwykle zniknął, gdy już byli blisko, zostawiając im śledzenie fałszywych tropów deportacyjnych, które po nim zostały.
Malachiasz westchnął i ruszył przed siebie powoli deszczową ulicą.

9.

- Przytyłeś.
- A ty zaczynasz łysieć.
To pierwsze słowa, jakie wypowiedzieli do siebie od chwili, gdy usiedli na ławce w mugolskim parku na obrzeżach Londynu, i od wielu lat. Czekali, aż Brzytwa sprawdzi, czy nie ma możliwości podsłuchania ich rozmowy. Gdy auror w końcu pojawił się i usiadł dwie ławki dalej, z mugolską gazetą w ręku, wiedzieli, że jest bezpiecznie.
Harry nie wiedział, jak zacząć tę rozmowę. Układał w myślach pierwsze zdania, ale wszystkie wychodziły kanciasto.
- Słuchaj, Draco. Muszę ci podziękować, że...
Draco Malfoy prychnął cicho.
- Daruj sobie, Potter. Nie zrobiłem tego dla ciebie. Przejdźmy do konkretów, zanim ten twój pomagier nas spali – sięgnął do kieszeni i podał Harry’emu zaśniedziały sygnet – niezła sztuczka, oddaj mu. Harry zerknął na Brzytwę, który nerwowo zaczął się przyglądać idącej alejką młodej kobiecie z wózkiem dziecięcym.
W końcu zdobył się na pytanie.
- Masz to?
Draco milczał przez chwilę, zanim włożył rękę do kieszeni wytwornego płaszcza.
- Tak. Tylko nie wiem, czy ty chciałbyś choćby wiedzieć, co to jest. Dla mnie to śmieć, no ale dla ciebie...
Harry szarpnął głową.
- Dałeś milion galeonów za śmiecia? Nie wierzę.
Draco Malfoy udał, że tłumi ziewanie.
- Nie obchodzi mnie w co wierzysz, Potter. Nie masz pojęcia o dużych pieniądzach, dlatego nie rozumiesz, że to, co słyszysz, co masz usłyszeć, kształtują takie rzezimieszki jak Malachiasz. Dlatego ciągle z nimi przegrywasz, ty i całe to twoje Biuro Aurorów.
- Nie wiem, o czym bredzisz, Draco, ale jakoś zwrócimy ci te pieniądze. Ministerstwo...
- Potter, czy ty naprawdę na starość zidiociałeś? Czy myślisz, że wydałbym knuta opierając się na nadziei, iż mi go zwrócisz? Wiesz, gdzie mam twoje pieniądze?
- A ty wiesz gdzie ja mam twoje nadzieje. - warknął Harry zrywając się z ławki.- Nie jestem tutaj, żeby wysłuchiwać przechwałek jakiegoś palanta...
- Odezwał się wybraniec!
- Chyba dawno nikt ci nie przylutował prosto w ryja!
- Uważaj, już się boję! Kto ci różdżkę rozbuja, ty...
Brzytwa wstał z ławki i wymownie spojrzał w niebo. Dopiero teraz zorientowali się, że wrzeszczą na siebie jak szczeniaki, ściągając uwagę nielicznych mugoli spacerujących alejkami.
Przez chwilę stali bez ruchu naprzeciwko siebie, obaj z rękami w kieszeniach, w których mieli różdżki.
Draco usiadł pierwszy. Uśmiechnął się smutno.
- Jak w szkole, nie? Wiesz, trochę lepiej się poczułem.
- Ja też. – Harry też zdobył się na smutny uśmiech. - Ja też.
Draco Malfoy sięgnął do kieszeni, wyjął z niej malutkie pudełko z czarnego drewna.
- Masz, – podał jej Harry’emu. - jest twoje. Ja tego nie chcę, nawet nie zajrzałem do środka.
Harry przez chwilę patrzył na pudełko, które trzymał już w reku. Coś go powstrzymywało przed otworzeniem go.
- Co jest w środku, Draco? Co może kosztować milion galeonów, Kamień Filozoficzny?
- Nie. Coś o wiele bardziej groźnego. Wspomnienie.
Harry’ego zatkało.
-Wspomnienie? Czyje ? O czym?
Draco spojrzał mu w oczy, przez chwilę milczał, a potem wstał.
- Twoje, Potter.
Kiedy kilka minut potem odchodził piaszczystą alejką, Harry siedział bez ruchu na odrapanej ławce. Obracając w ręku pudełko z czarnego drewna dopiero teraz zaczynał rozumieć.

10.

Na ścianie gabinetu dyrektora Hogwartu wisiało kilkadziesiąt portretów czarodziejów, którzy pełnili tę funkcję. Teraz wszystkie były puste, wszyscy poprzedni dyrektorzy opuścili swoje ramy. Pozostał tylko jeden, który trzymał w ręku okulary połówki.
- Gdzie oni wszyscy są, panie profesorze? - zapytał Harry, gdy tylko wszedł do gabinetu. - Gdzie się podziali?
- Och, poprosiłem ich, aby pozwolili nam porozmawiać na osobności i uprzejmie się na to zgodzili.
Harry wyjął z kieszeni pudełko i otworzył je. W środku była mała fiolka z przezroczystym, mieniącym się płynem przypominającym mgłę.
- Wie pan, co to jest, prawda?
Albus Dumbledore westchnał.
- Wiem, Harry. Wiedziałem też, że do mnie niedługo przyjdziesz. Jednak po raz pierwszy nie cieszyłem się na spotkanie z tobą.
- Dlaczego?
- Przecież wiesz.
Harry pokiwał głową. Nie pierwszy raz widział tą zatroskaną minę swojego dawnego nauczyciela, która zawsze zwiastowała kłopoty lub rozczarowania.
- Draco twierdzi, że w fiolce jest moje wspomnienie. Moje. Z tamtego dnia, gdy Voldemort zamordował moich rodziców. Z tamtej nocy.
Dumbledore milczał, przecierać swoje okulary o skraj szaty. W końcu westchnął.
- To prawda, Harry.
- Jak to możliwe. Ja niczego prawie nie pamiętam, właściwie niczego. Skąd pan to ma?
Portret Dumbledore’a wstał, ale nie mogąc spacerować w ciasnych ramach portretu, stanął tylko za fotelem.
- Widzisz, Harry, gdy się narodziłeś wiedziałem, że odegrasz wielką rolę. Wiedziałem to z przepowiedni naszej uroczej nauczycielki wróżbiarstwa. Gdy Voldemort zabił twoich rodziców, a ty przeżyłeś. Wiedziałem, że to dopiero początek walki z nim. Ofiara twojej matki...
- Niech pan sobie daruje te frazesy, dyrektorze - przerwał mu ostro Harry. - pełno ich w różnych gazetach, nawet „Czarownica” o tym pisze, pomiędzy poradami dla hodowców mandragor, a działem ogłoszeń. Chcę konkretów.
- To nie frazesy, Harry. Kiedyś to zrozumiesz. Konkrety? No dobrze. Co chcesz wiedzieć?
- Jak pan to dostał? – Harry wskazał na fiolkę. - Kiedy, i jak to w ogóle możliwe? Nie można dostać wspomnienia, jeżeli właściciel się na to nie zgodzi, inaczej nie byłoby przecież tej szopki ze Slughornem kiedyś. Więc jak?
Dumbledore uśmiechnął się.
- Jeżeli się nie zgadza, owszem. Ale ty, tamtej nocy, nie sprzeciwiałeś się mi, byłeś przecież rocznym dzieckiem, które...
Harry szarpnął głową, jakby ktoś go uderzył.
- Wiec po prostu wyjął mi je pan z głowy, jakby iskał wszy, tak?
- To złe porównanie, ale tak, tak to wyglądało. Widzisz, kiedy Hagrid zabrał cię z Doliny Godryka, przyleciał tym motocyklem Syriusza tutaj, prosto do mnie, do szkoły. Przez całą noc myślałem o tym, co się zdarzyło, ale bardziej o tym, co się jeszcze zdarzy. Jak zapewnić ci ochronę? Jak sprawić, żebyś przeżył? A przede wszystkim jak przygotować się na spotkanie z Voldemortem, bo że powróci, było dla mnie pewne. Potrzebowałem wiedzy, każdego strzępka informacji, który dałby mi nad nim przewagę. A te informacje były w twojej głowie, Harry.
- Jakie?
- O ostatnich chwilach Voldemorta. Nie, nie twojej matki i ojca, ale jego. Musiałem wiedzieć, dlaczego przeżyłeś, a on stracił moc. Musiałem zobaczyć, jak to wyglądało, w detalach. I zobaczyłem, twoimi oczami. Nie proszę cię o wybaczenie, ale...
Harry wstał z krzesła, i podszedł do ściany, na której wisiał portret Dumbledore’a.
- Niech pan już nic nie mówi, panie dyrektorze, proszę.
Milczał chwilę.
- Malachiasz. Jak on to dostał?
- Ukradł. Wiele lat temu, ale wtedy nie wiedział jeszcze, co ma ręku. To długa historia zaniedbań moich następców, Harry, i wolałbym jej ci nie opowiadać.
- To już nie ma znaczenia. - zgodził się Harry. Obracał w ręku fiolkę.
- Co tam zobaczę?
Dumbledore westchnął.
- Te kilka ostatnich minut. Ale to straszny widok, Harry, i zupełnie... nowy.
Bezszelestnie otworzyła się jedna z szafek stojących przy ścianie i przez gabinet popłynęła w powietrzu błyszcząca, płytka misa, która zawisła nieruchomo nad biurkiem. Harry patrzył długo na idealnie równą powierzchnię myślodsiewni, obracając w dłoni małą fiolkę.
Malutka buteleczka w dłoni Harry’ego stawała się coraz cieplejsza, jakby uwięzione w niej wspomnienie domagało się, aby je obejrzał. Poczuł, że zatykający ją korek zaczyna się powolutku wysuwać. Nie myślał o tym, co w niej zobaczy, ale o tym, co już kiedyś widział w swojej głowie.
- Draco rzeczywiście kupił śmiecia. – powiedział Harry spokojnie. - Najdroższego śmiecia od chwili wynalezienia galeonów.
Gdy tylko skończył mówić myślodsiewnia płynnie przeleciała przez gabinet, prosto na podest w szafce, która sama się zamknęła. Harry kiwnął tylko głową portretowi Dumbledore’a i ruszył do drzwi.
- Nic mi nie powiesz, Harry, żadnych wyrzutów? Masz do nich prawo, znowu cię oszukałem, ja...
Harry odwrócił się już z ręką na klamce. Popatrzył w oczy swojego byłego nauczyciela, mentora i przyjaciela.
– Głupol, mazgaj, obsuw… śmieć. – powiedział spokojnie i uśmiechnął się.
Gdy wyszedł, podobizna największego w historii dyrektora Hogwartu miała łzy w oczach i wesoły uśmiech ulgi na twarzy.

11.

Malachiasz długo zapinał płaszcz w przedpokoju swojego małego domku na przedmieściach Leeds. Nie spieszyło mu się, wieczorny spacer był dla niego rytuałem, który lubił celebrować. Przed wyjściem rzucił jeszcze raz okiem na wykrywacz różdżek – wypchana sowa wisząca przy wejściu miała otwarte oczy, a to oznaczało, że w promieniu 2 mil od domu nie ma żadnego czarodzieja, i może bezpiecznie pospacerować pogrążonymi w mroku uliczkami.
Otworzył drzwi, ale nim zdążył zrobić krok przez próg, celnie wymierzony cios podbródkowy posłał go na podłogę. Ból w szczęce uświadomił mu, że jest złamana, a widok rozcierającego prawą pięść mężczyzny, że przegrał. Nie mógł tylko widzieć, że w miejscu w które trafiła pięść ledwie widoczny jest odcisk stylizowanej litery „K”.
Zamknął oczy, i leżał bez ruchu. Otworzył je, gdy usłyszał znajome pyknięcie towarzyszące teleportacji. Gdy je otworzył, zobaczył jak Harry Potter oddaje Brzytwie jego różdżkę.
- Chyba musimy porozmawiać, panie profesorze. - rzekł Harry spokojnym głosem, ale bez cienia uśmiechu.

KONIEC
Caairo11

Dzieje Czarodziejów.14
Gwardia Dumbledore'a
Gwardia

Od początku roku szkolnego 1995/96 Ministerstwo wtrącało się w sprawy Hogwartu. Wysłało ono na stanowisko nauczyciela OPCM swojego człowieka, czyli Dolores Umbridge. Miała ona na swoim przedmiocie uczyć jedynie teorii. Nie wszystkim się to oczywiście spodobało. Po pierwsze mimo przekonań Ministerstwa, że Sam-Wiesz-Kto nie wrócił, niektórzy wierzyli Harry'emu i Dumbledore'owi, a bez praktycznej znajomości zaklęć obronnych trudno jest wyjść cało z spotkania z jego zwolennikami. Po drugie dla rocznika Harry'ego i jego kolegów zbliżały się SUMy, gdzie z jakiegoś powodu nikt nie postanowił wykreślić egzaminu praktycznego. Potrzebna była osoba, która mogłaby nauczyć praktycznego użycia zaklęć. Hermiona wiedziała, że tym kimś może być tylko Harry.

Harry nie był początkowo zbytnio przekonany do pomysłu koleżanki, jednak dał się namówić. Pozostał wybór miejsca na spotkanie chętnych do nauczania. Wybór padł na Gospodę pod Świńskim Łbem, ponieważ ten lokal nie cieszył się zbyt dobrą renomą, więc było mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś podsłucha rozmowę. Na tym spotkaniu wymyślono nazwę, a chętni wpisali się na listę. Nie wszyscy przybyli jednak to uczynili, niektórzy przyszli tylko po to, aby posłuchać o śmierci Cedrika. Na miejsce nauczania wybrano Pokój Życzeń. Był to bardzo dobry pomysł, ponieważ większość osób mieszkających w zamku nigdy nie słyszało nawet o tym miejscu, a na dodatek Pokój Życzeń potrafił dostosować się do życzenia wchodzących, dzięki czemu był pełen potrzebnych przedmiotów do nauki.
Gd
Do informowania o terminie następnego spotkania wykorzystane zostały zaczarowane galeony, które pęczniały, kiedy taka informacja się na nich pojawiała. Niestety w Gospodzie lubiły przesiadywać typy spod ciemnej gwiazdy. Jednym z nich był Willy Widdershins, który powiedział Dolores o tym, co usłyszał w zamian za uniknięcie Azkabanu. Odpowiedź kobiety była natychmiastowa. Za pomocą dekretu rozwiązała wszystkie organizacje uczniowskie, co w praktyce sprawiło, że Gwardia stała się nielegalnym zgromadzeniem.
Bombarda maxima

Nie zniechęciło to jednak członków Gwardii, którzy już kilka dni po spotkaniu w Gospodzie, zaczęli trenować w Pokoju Życzeń. Harry zaczął naukę od prostych zaklęć, takich jak Expeliarmus. Z czasem nauczał coraz trudniejszych aż w końcu doszedł do bardzo trudnego, aczkolwiek bardzo dobrego w walce z dementorami zaklęcia Patronusa. Wielu członków GD zawdzięczały naukom Harry'ego dobrych ocen z SUMów, a także lepszej walki podczas choćby bitwy o Hogwart.

Niestety w szeregach Gwardii pojawił się zdrajca. Była nim Marietta Edgecombe, która powiedziała wszystko o GD Umbridge ze strachu o karierę jej matki. Harry został zaprowadzony na spotkanie z Albusem Dumbledorem, Dolores Umbridge i Korneliuszem Knotem w celu wyjaśnień. Niespodziewanie winę za stworzenie Gwardii wziął na siebie dyrektor. Minister Magii chciał go z tego powodu aresztować, jednak Albus uciekł przy pomocy feniksa.
Pokój życzeń 1998 rok
Z powodu odkrycia siedziby spotkań oraz samego faktu, że pełną władzę w szkołę zaczęła sprawować Umbridge, spotkania Gwardii przestały się odbywać. Kiedy po śmierci Dumbledore'a władzę w Hogwarcie przejęli śmierciożercy, Gwardia została reaktywowana. Format jej działania zmienił się jednak na bardziej działania, ponieważ członkowie Gwardii chcieli uprzykrzyć życie nowym władzom szkoły. Z powodu tego, że Harry nie wrócił na ostatni rok nauki, zmienił się również przywódca, a właściwie przywódcy. Zostali nimi Luna Lovegood, Neville Longbottom i Ginny Weasley. Jedną z akcji Gwardii była próba kradzieży Miecza Gryffindora z gabinetu dyrektora. Z czasem członkowie tej organizacji zaczęli ukrywać się w Pokoju Życzeń.
Dumbledores-army-the-dark-side-of-the-demob-lrg
Jedzenie mieli dzięki przejściu do innego miejsca już wcześniej związanego z Gwardią, czyli Gospody pod Świńskim Łbem. Duża część Gwardii brała udział w bitwie o Hogwart i radziła sobie w niej w miarę dobrze.


Po latach członkowie Gwardii Dumbledore'a byli w magicznym świecie celebrytami. Jednak, jak to w przypadku magicznych celebrytów bywa, ich ciemniejszą stronę chciała pokazać Rita Skeeter. Zrobiła to w książce „Gwardia Dumbledore'a: ciemna strona demoblizacji”. Znając jej styl pisania nie wszystkie informacje były prawdziwe. Ja nie wiem, nie czytałem.


Damian


Plot Holes.14
Plot holes”, czyli szukamy dziury w całym.

I nastał październik. Pociąg do Hogwartu już dawno odjechał. Niektórzy uczniowie już zdążyli załapać się na szlabany, inni w tym czasie ciężko trenują przed pierwszymi meczami quidditcha. Nowy miesiąc to także nowy numer Czarownicy, a tym samym kolejna porcja „Plot holes” do omówienia.

Na początek chciałem podziękować za ciepłe przyjęcie poprzedniego tekstu. Miło słyszeć, że temat przypadł Wam do gustu. Jedynym „ale” (na co wskazała choćby Alice Villows w dyskusji do 13 numeru) jest fakt, że dziury i luki w fabule, jak i logice sagi „da się w mniej lub bardziej skomplikowany sposób wyjaśnić”. Jest to po części prawda, dużą część dziur stara się wytłumaczyć sama autorka za pośrednictwem Pottermore, przy niektórych zaś otwarcie przyznaje, że zrobiła błąd. Bardzo wiele (różnych) ciekawych rozwiązań do poszczególnych luk znajdują też fani. Niestety dużo do życzenia pozostawia jakość większości znalezionych wypełnień luk. Czytając niektóre tłumaczenia fanów dochodziłem do wniosku, że nawet teoria spiskowa o Reptilianach rządzących ludzkością czy o bombie termobarycznej na pokładzie Tupolewa jest bardziej składna i ma więcej sensu. Niemniej jednak zachęcam Was do tego, abyście sami próbowali znaleźć wytłumaczenie jakiejś luki - ot w ramach zadania domowego na ćwiczenie wyobraźni :) Tymczasem pora na kolejną porcję „Plot holes”.

***
Bo w rodzeństwie trzeba liczyć na tolerancję i wyrozumiałość...
Tumblr m7hvpc03cD1qili3vo7 r1 250

Każdy kto ma rodzeństwo w podobnym wieku, wie jak czasem trudno jest ukryć coś przed nimi w tajemnicy, jak ciężkim zadaniem może być zachowanie choćby odrobiny prywatności. Aż strach pomyśleć co by było gdyby nasz brat, czy siostra posiadali w swoich zasobach na przykład taką mapę, dzięki której mogliby śledzić każdy nasz ruch, wiedzieliby gdzie i z kim właśnie przebywamy. Żaden z naszych sekretów nie byłby bezpieczny.

O jakże wielkim szczęściu może zatem mówić Ron. Jego bracia - Fred i George - nigdy nawet słowem nie wspomnieli o jego dziwnych wybrykach, zachowaniach. A przecież przez trzy lata na posiadanej przez siebie magicznej mapie widzieli chociażby, jak błąka się nocami po zamku z Harrym lub Hermioną... Chociaż tutaj akurat ich milczenie jest zrozumiałe - sami błąkali się po zamku nagminnie więc wypominając to Ronowi byliby hipokrytami. Jednak czemu nie zareagowali widząc, że codziennie przez ponad miesiąc ich brat zamyka się wraz z innym chłopakiem i dziewczyną na kilka do kilkudziesięciu minut w jednej toalecie, na dodatek w łazience dziewcząt?... Albo, że w jego łóżku sypia z nim jakiś Peter Pettigrew...
( ͡° ͜ʖ ͡°)

Peter na Mapie Huncwotów

Żarty żartami, ale luka związana z Mapą Huncwotów jest dość specyficzna, można bowiem tłumaczyć to zwykłym przeoczeniem przez bliźniaków, ale z drugiej strony zobaczmy, że Harry już pierwszym roku jej użytkowania natrafia na niej na Petera Pettigrew. W kolejnym widzi Bartemiusza Croucha. Mało prawdopodobne zatem, żeby bliźniacy znani z żartów i wałęsania się po zamku (co musiało wiązać się z częstym używaniem mapy) nigdy nie natrafili na niej na nazwisko Glizdogona. Tym bardziej, że jak sami powiedzieli Harry'emu mapę ukradli Filch'owi podczas swojego pierwszego roku, a wtedy Glizdogon był z kolei zwierzakiem Percy'ego.

MapaHuncwotów.14

Jeśli już mówimy o Mapie i bliźniakach jest jeszcze jedno pytanie nasuwające się w kontekście „Plot holes” na które uwagę zwrócił mi Cairo podczas omawiania tematu: skąd Fred i George znali formułę aktywującą i dezaktywującą mapę? Mnie osobiście najbardziej przekonywała teza o przeniesieniu jaźni na papier, podobnie jak uczynił to Tom Riddle ze swoim dziennikiem (z tą różnicą że Huncwoci poskąpili fragmentów dusz :P). Teoria mówi, że Huncwoci sami na mapie ujawnili hasła po tym jak ich jaźnie upewniły się co do zamiarów bliźniaków. A o tym że mapa potrafiła wyrażać zdania i opinie swoich twórców wiemy po miłej konwersacji jaką odbyła z Severusem Snape'm...

***
Hydraulika zatrudnię. S. Slytherin.
Bazyliszek

Kolejne „Plot hole” na naszej liście, jak już zauważyliście, jest powiązane z Komnatą Tajemnic. Po raz pierwszy spotkałem się z tym jako z ciekawostką. Dopiero po głębszej analizie tematu okazało się, że jest to luka, którą Rowling przeoczyła podczas procesu twórczego. Najpierw kilka faktów: Hogwart założono w IX lub X wieku w północnej Szkocji. Historię Komnaty tajemnic i żyjącego w niej Bazyliszka również wszyscy znamy, nie ma więc sensu przytaczać. Przypomnijmy tylko, że komnata otwarta była tylko dwa razy (trzy jeśli liczyć otwarcie przez Rona), wejście do Komnaty znajdywało się w łazience dziewcząt, a sam potwór poruszał się rurami kanalizacyjnymi.

Problem jest tylko taki, że gdyby faktycznie Hogwart podczas budowy został wyposażony w kanalizację wyprzedziłby w tym względzie inne europejskie zamki o co najmniej kilkaset lat! Dla porównania na królewskim Wawelu system kanalizacji skonstruowano dopiero podczas przebudowy w pierwszej połowie XVI wieku. W nowym, renesansowym pałacu znajdowało się wiele ustępów, czyli niewielkich wnęk wyposażonych w toalety – drewniane siedziska mocowane żelaznymi hakami. Umieszczano je w grubości muru i oddzielano drzwiami. Pionowa kanalizacja odprowadzała stamtąd nieczystości – część do specjalnych dołów kloacznych, które dziś nazwalibyśmy szambem, część do kanałów na stoku wzgórza Wawelskiego. Przed tym wszystko spadało bezpośrednio do fosy. Trudny, oj trudny był w tamtych czasach żywot Bazyliszka...

Podobnie rzecz się ma z samym wejściem do Komnaty Tajemnic. Tu z kolei ciała dali zajmujący się ekranizacją filmowcy, którzy węża aktywującego wejście umieścili na kranie. Kranie, którego początki datowane są na XVI - wieczny Stambuł... Oczywiście niespójności architektoniczno - czasoprzestrzenne można wytłumaczyć przeróbkami i remontami, ale te z kolei musiałyby zdekonspirować zarówno Komnatę jak i żyjącego w niej wielkiego Węża.

Horkucksddoj

Celowo piszę węża, a nie Bazyliszka, bo potwór Slytherina nie miał ani dzioba, ani skrzydeł, ani kurzych łap. Jedyne co łączyło go z ogólnie przyjętym wizerunkiem Bazyliszka to jadowitość i mordercze spojrzenie, czyli przyjmując takie wyznaczniki to technicznie Bazyliszkiem mogłaby być każda kobieta z PMS-em... Dlaczego zatem Rowling aż tak oddaliła się od kanonu? Tolkien w swoim uniwersum opierał się na staroangielskich baśniach i legendach. Sapkowski w historii Wiedźmina czerpie przede wszystkim z podań i mitologii słowiańskiej, lekko wspierając się czasem legandami arturiańskimi anglosasów. Rowling stworzyła dużo nowych magicznych zwierząt, gdzie miała pełne prawo nadać im cechy wyglądu i charakteru według własnego widzimisię. Tymczasem o bazyliszku pisał już Pliniusz Starszy w swojej „Historii Naturalnej” w I w. naszej ery. Razi zatem taka rozbieżność od utartego schematu, ale cóż - takie prawo autora.

Następna rzecz, która rzuca się w oczy w temacie naszego gada to fakt, że efektywny był w tym samym stopniu co grzebień u Hagrida albo Neville na Eliksirach... Potwór, który miał „oczyścić szkołę z mugolaków” w ciągu 50 lat uśmiercił jedną osobę. Patrząc na taką nieporadność Salazar Slytherin powinien się zastanowić się raz jeszcze planując wyjście z Komnaty Tajemnic w umywalce, miejscu pełnym od luster...

Przy okazji Bazyliszka i Komnaty Tajemnic warto wspomnieć o jeszcze jednym niedociągnięciu w fabule. Pierwsza z naszego Trio zagadkę Bazyliszka rozwiązała Hermiona. Niestety prawie od razu padła jego ofiarą przez co kolejne kilka miesięcy spędziła pod opieką Pani Pomfrey w skrzydle szpitalnym. Jednak czy faktycznie ktokolwiek się nią opiekował skoro przez cały ten czas nikt nawet nie sprawdził co trzyma w ręku? Z jednej ręki wyjęto jej lusterko, ale przeoczono kawałek pergaminu wystający z drugiej? Dla porównania u Colina Creeveya sprawdzono nawet kliszę w aparacie. To jest właśnie ta różnica pomiędzy pójściem do lekarza prywatnie, a na NFZ...

***

W tym numerze to już wszystko. Dziękuję Ci drogi czytelniku za dotrwanie do samego końca. Chętnych do rozmowy o „Plot holes” zapraszam na forum do dyskusji odnośnie tego numeru. Zachęcam też do znajdywania nowych luk oraz tworzenia rozwiązań to tych, które już poruszyliśmy. ;)

Do następnego razu i pamiętajcie:

Draco dormiens nunquam titillandus!

Brzytwiarz


HP od kuchni.14
Joanne K. Rowling w swojej serii kreuje wielu bohaterów i prezentuje wiele wydarzeń. Postacie przez nią stworzone różnią się wyglądem, charakterem i zachowaniem. Różny jest także sposób ukazania tych osób na kartach książki. Autorka stosuje ciekawe zabiegi literackie, które znacząco uatrakcyjniają lekturę. W tym artykule chciałbym zaprezentować jeden z nich.

Albusie Severusie, nosisz imiona po dwóch dyrektorach Hogwartu.” – tak Harry Potter zwrócił się do syna na peronie 9 ¾. Gdyby zapytać o ulubionego bohatera, z pewnością wiele osób wskazało by właśnie na Dumbledore’a i Snape’a. Są to bardzo charakterystyczne postacie, a dodatkowego uroku dodaje im pewien specyficzny sposób ukazania w książce.

Snape

Severus Snape od początku jest przedstawiany jako czarny charakter. Sam opis jego postaci oraz przyrównanie jej do nietoperza nie budzi naszej sympatii. Już od pierwszego spotkania wzbudza w większości czytelników niechęć, która stopniowo narasta na skutek jego niesprawiedliwości i nieskrywanej niechęci do głównego bohatera. Oczywiście jest to związane również z tym, że narracja jest prowadzona z punktu widzenia Harry’ego, który także nie darzy Snape’a serdecznymi uczuciami, a jego antypatie są nam przekazywane przy każdej okazji.

Przez pierwsze pięć części autorka roztacza przed nami negatywny obraz Severusa, łagodzony jedynie czasami np. gdy ratuje on Harry’emu życie lub działa na rzecz Zakonu Feniksa. W szóstej i siódmej części postać Snape’a zostaje ukazana o wiele mroczniej. Do tego czasu go nie lubimy, jednak odtąd zaczynamy go nienawidzić. Wątpliwości co do szczerości jego intencji pojawiają się już wtedy, gdy składa on wieczystą przysięgę, w której obiecuje zabić Dumbedore’a. Gdy wreszcie popełnia ten czyn, mamy wrażenie, że Severus wreszcie pokazał swoje prawdziwe oblicze. Autorka utwierdza nas w tym przekonaniu, gdy Snape okalecza George’a i wyjawia Voldemortowi datę planowanego przeniesienia Harry’ego do Nory. Nic nie pozwala nam zwątpić w ten obraz, aż do jednej, pamiętnej sceny.

Gdy ze wspomnień Snape’a dowiadujemy się prawdy o jego życiu, a wszystkie nasze wątpliwości zostają rozwiane, zaczynamy go szanować i współczuć mu. Ze znienawidzonego bohatera staje się uwielbianym. I to wszystko Joanne K. Rowling ukazuje nam w jednym momencie. Nasze postrzeganie tej postaci zmienia się całkowicie i nigdy już nie będziemy patrzeć na nią tak jak do tej pory.

Dumbledore 1996

W inny sposób ten zabieg dotyka Albusa Dumbledore’a. Już w pierwszym rozdziale serii dowiadujemy się, ustami profesor McGonagall, że dyrektor Hogwartu to wielki czarodziej, a do tego bardzo szlachetny. Podczas lektury kolejnych części nasz podziw i szacunek jeszcze się zwiększa. Dumbledore jest ukazywany jako bardzo mądry i potężny. Jest cenionym autorytetem oraz jedyną osobą, której lęka się Lord Voldemort.

I nagle autorka uśmierca tego wielkiego czarodzieja. Dzieje się to tak po prostu, nie ma wielkiego pojedynku Dobra ze Złem. Co więcej, zostaje on zabity przez osobę, której bezgranicznie ufał. Nie pasuje to do archetypu nieomylnego mędrca.

Jednak Joanne K. Rowling na tym nie poprzestaje. Stopniowo zaczynają docierać do nas niepokojące informacje z przeszłości Dumbledore’a. W tym wypadku nie jest to jednak, jak w przypadku Snape’a, nagła zmiana wizerunku. Najpierw zostaje zasiana niepewność, a później, w miarę jak dowiadujemy się coraz więcej, zaczynamy się zastanawiać razem z Harrym, czy my tego bohatera w ogóle znaliśmy.

Dlaczego autorka pozwala nam przyzwyczaić się do pewnego schematu postaci, a następnie całkowicie go zmienia?

Myślę, że odpowiedzi jest kilka. Przede wszystkim, taki bohater nabiera głębi. Nie jest już jednowymiarową, szablonową postacią, a staje się człowiekiem z krwi i kości. Autorka pokazuje nam, że świat i ludzie nie są czarno-biali. Co więcej, taki zabieg udowadnia, że nie możemy oceniać żadnej osoby, jeśli jej dobrze nie znamy. Nam, czytelnikom, wydaje się, że wiemy wszystko o bohaterach powieści, jednak Joanne K. Rowling udowadnia nam, że się mylimy. Takie skonstruowanie postaci to również pewna zabawa konwencją – jesteśmy przyzwyczajeni, że jeśli pewna osoba jest „dobra” to nie ma żadnych wad, a w jej przeszłości nie kryją się mroczne tajemnice. Z kolei nie spodziewamy się, że postać, która zawsze była „zła” nagle okaże się największym bohaterem. No i wreszcie, takie zwroty akcji znacząco ubarwiają fabułę i czynią książkę dużo ciekawszą.

Warto zwrócić uwagę, że nie są to jedyne przypadki takiej kreacji postaci przez Joanne K. Rowling (np. Regulus Black), ale na pewno są to te najbardziej charakterystyczne. Zaskoczenie jest też największe, ponieważ ci bohaterowie byli kreowani w jeden sposób przez prawie całą serię, a zmiana wizerunku następuje dopiero na koniec.

Dziękuję za uwagę,
Mattibu


Co się działo na HPW.14
Witam w kolejnym podsumowaniu tego, co działo się na HPW.

Na początek zaczniemy od informacji mniej radosnej. Pod koniec sierpnia administracja musiała odebrać Mensae uprawnienia moderatora czatu i rollbacka. Stało się to z powodu jej złego zachowania, które w opinii kadry nie przystaje osobie na takim stanowisku. Są to jednak tylko uprawnienia, a Mensae nie odeszła z wiki i w dalszym ciągu uczestniczy w jej życiu.

Mistrzostwa 2017

Przez całe wakacje trwały Mistrzostwa HPW. Najlepsza okazali się w niej Krukoni, którzy zdobyli ponad 22 tysiące punktów. Drugi Hufflepuff miał ich o prawie połowę mniej, na trzecim miejscu zameldowali się Gryfoni. Zaś ostatnia pozycja przypadła Slytherinowi. Ogromny udział w zwycięstwie Ravenclawu miał Krystianwolski, któremu udało się wygrać w klasyfikacji indywidualnej. Drugi indywidualnie był Caairo, a trzecia Rosa. Do Mistrzostw zapisało się 76 użytkowników, z czego 46 aktywnie brało udział (zdobyło punkty). Należy również wspomnieć, że zasoby HPW powiększyły się o aż blisko 500 artykułów.

Hermiona granger

Początek września był czasem na wybór jubileuszowego, bo pięćdziesiątego Artykułu Miesiąca. Do walki stanęły tym razem dwa artykuły, moja Olimpia i Hermiona Granger autorstwa Isthealice. Wygrała ta druga propozycja, ale moja praca też została oceniona pozytywnie. W każdym razie gratuluję Alice i życzę dalszych sukcesów.

13 września HPW świętowało swoje 11 urodziny. Z tego powodu odbyła się impreza urodzinowa pełna atrakcji, a na dodatek trwająca aż do niedzieli, czyli 17 września. Pierwszego dnia odbyła się reaktywacja Wielkiego Quizu o Harrym Potterze, czyli zabawy, w której odpowiadało się na zadane pytania dotyczące uniwersum Harry'ego Pottera w specjalnym wątku. Najwięcej dobrych odpowiedzi mieliśmy ja i Caairo. Mamy dzięki temu prawo zorganizowania kolejnej edycji, która przy dobrych wiatrach może już być na forum w chwili wydania numeru, zapraszam ;). Tego dnia odbyło się również spotkanie społeczności na Discordzie. Podobne spotkanie odbyło się następnego dnia, tylko tym razem na czacie. W piątek wszyscy bawili się w Eurowizję. Jej zasady są proste, jedna osoba podaje kategorię muzyczną, a pozostali wysyłają swoje propozycje. Podający kategorię wybiera najlepszy utwór spośród propozycji, a zwycięzca ma prawo wybrania następnej kategorii oraz oceniania w kolejnej rundzie. Najwięcej zwycięstw miał tego dnia Mattibu. W sobotę odbył się test wiedzy o historii HPW, który udało się mi zdecydowanie wygrać. Atrakcja przygotowana na niedzielę do ostatniej chwili była niespodzianką. Ostatecznie okazało się, że na ostatni dzień urodzin zaplanowana została zabawa polegającą na zgadnięciu do kogo należał dany avatar. Nie było to jednak tak proste, jak się wydaje, ponieważ wiele z avatarów należało do od dawna nieaktywnych użytkowników albo nie były aktualnie noszone przez daną osobę. Ponownie najwięcej odpowiedzi miałem ja. Podczas całych obchodów urodzin ja, a także inni doskonale się bawili. Mam nadzieję, że za rok obchody będą równie huczne.

21641464 954617111383369 1773101983 n

Pod koniec września przyszedł czas na głosowanie XLIX Fan Arcie. Była to wyjątkowa edycja, ponieważ co prawda tematyka była dowolna, ale nie wolno było wykonywać rysunków. Trzeba było sięgnąć po inne techniki plastyczne. Do tej edycji zgłoszono aż 7 prac, które były dziełem kolejno MyTwister, Mai, Addamka, FanaPottera, Rosy, Alice Villows i Black. Zdecydowanie najwięcej punktów zdobyła dzieło Alix, która postanowiła wykonać własną wersję Dziennika Toma Riddle'a. Wszystkich zaniepokojonych uspokajam, to tylko kopia i Alice nie otworzy przy jego pomocy żadnej Komnaty Tajemnic, więc żaden mugolak nie ucierpi. Gratuluję Alix wspaniałej pracy i życzę kolejnych tak udanych prac.


W dniu wydania numeru powinniśmy poznać 51. Artykuł Miesiąca, z góry gratuluję zwycięzcy.

***
Odkrycie Miesiąca

Od tego numeru ruszam z nową akcją, której celem jest wyróżnienie użytkowników, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę w HPW, ale już pozytywnie zapisali się w jej historii. Pierwszym nagrodzonym jest Mattibu.

Nie tak dawno zaczął edytować, a już zdołał spokojnie przekroczyć próg 250 edycji w artykułach. Na dodatek należy wspomnieć, że edytuje w sposób bardzo dobry. Przykładem tego jest rozbudowa artykułu Stworek, która nie została skończona, a już robi wrażenie. Jest ona realizowana w ramach Artykułu Miesiąca i są szanse, że w chwili wydania będzie mógł się on cieszyć z triumfu. Mattibu jest także mistrzem zagadek, na chwilę obecną zbliża się już do 100 rozwiązanych. Sądzę nawet, że w jego tempie rozwiązywania może mnie przeskoczyć w ilości rozwiązań. Ma on również najprawdopodobniej dobry gust muzyczny, ponieważ był najlepszy w Eurowizji (ale tej czatowej, a nie prawdziwej oczywiście). Mattibu został również nowym redaktorem Czarownicy, serdecznie zapraszam do jego działu.

A ty widzisz nowego użytkownika, którego należy wyróżnić? Jeśli tak to zapraszam do jego zgłoszenia w dyskusji dotyczącej numeru albo prywatnie do mnie. Kto wie, może twój kandydat zostanie Odkryciem Miesiąca?

Pozdrawiam,
Damianek


Kartka z kalendarza.14
5 października 1995

TAJNA ORGANIZACJA POWSTAJE
Pod nosem Wielkiego Inkwizytora Hogwartu zostaje założona organizacja uczniowska o nazwie „Gwardia Dumbledore’a”.

Zobacz reakcje (strona 5)
***
7 października 1995

KOLEJNY DEKRET EDUKACYJNY

W dniu dzisiejszym Minister Magii wydał Dekret Edukacyjny numer 24. Rozwiązuje on wszystkie organizacje uczniowskie. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że jest to reakcja na powstanie w Hogwarcie grupy szkolącej uczniów do walki z Ministerstwem.
***
CZY NASZA POCZTA JEST BEZPIECZNA?

Nasi czytelnicy przekazali nam szokującą informację o ataku na sowę pocztową. Co znaczy dla naszej społeczności próba złamania tajemnicy korespondencji?
Czytaj dalej (strona 15)

Zobacz też: PODWYŻKI CEN SÓW (strona 17)
***
8 października 1995

SPORT DLA PRAWDZIWYCH TWARDZIELI

Pomimo okropnej pogody uczniowie w Hogwarcie nieustannie przygotowują się do walki o szkolny Puchar Quidditcha. Dzisiaj nasz korespondent towarzyszył Gryfonom podczas treningu. „Ćwiczenia nigdy nie są stratą czasu.” - powiedziała Angelina Johnson, kapitan drużyny.
***
ATAK NA UCZNIA HOGWARTU

Pomimo zwiększonych środków bezpieczeństwa, w Hogwarcie doszło do groźnego incydentu, w wyniku którego Katie Bell, uczennica szkoły, trafiła do szpitala. Dyrektor nie komentuje tego zdarzenia, ale z relacji świadków wynika, że poszkodowana znajdowała się pod wpływem zaklęcia Imperius.

Zobacz też: NAJPOPULARNIEJSZE UROKI – JAK SIĘ BRONIĆ? (strona 2)
***
9 października 1995

UCZNIOWIE ŁAMIĄ PRAWO
Dziś odbyło się pierwsze spotkanie nielegalnej grupy zwanej „Gwardią Dumbledore’a”. „Trzeba wyplenić praktyki, które powinny być zakazane” – skomentowała Dolores Umbridge, Wielki Inkwizytor Hogwartu. Jakie kary mogą czekać uczniów za udział w tej organizacji?

Czytaj dalej (strona 7)
***
12 października 1996

SPRAWCA KRADZIEŻY WYKRYTY

Sprawca zuchwałego rabunku został przyłapany, kiedy transportował cenne przedmioty należące do znanego rodu Blacków. Pomimo próby zatrzymania, Mundungus F. pozostaje wciąż na wolności.
***
20 października 1995

CZY ALBUS DUMBLEDORE TWORZY ARMIĘ?
Podczas spotkań nielegalnej organizacji – „Gwardii Dumbledore’a” – uczniowie uczą się rzucać niebezpieczne uroki, stosowane najczęściej podczas walki. Dyrektor Hogwartu zaprzecza powiązaniom z tą grupą, ale jest tajemnicą poliszynela, że Albus Dumbledore nie zawaha się przed niczym aby przejąć urząd Ministra Magii.

Zobacz też: CZAS NA ZMIANY W HOGWARCIE – WYWIAD Z DOLORES UMBRDGE (strona 3)
***
23 października 1994

DATA UJAWNIONA
Znamy już datę przyjazdu delegacji ze szkół biorących udział w Turnieju Trójmagicznym. Uczniowie z Akademii Magii Beauxbatons i Instytutu Magii Durmstrang przybędą do Hogwartu już za tydzień.

Zobacz też: MROCZNA PRZESZŁOŚĆ DYREKTORA DURMSTRANGU (strona 13)
***
30 października 1492

BEZECNIK SKOWAN
Wiadomym się czyni, że Sir Nicholas de Mimsy−Porpington despekt uczyniwszy Lady Grieve, na szafot będzie wiedzion. A stanie się to nazajutrz uświtem, skoro tylko kur zapieje.

Spojrzyj takoż: MORDERZ NA ŚWIEBODZIE (stronica IV)
***
30 października 1994

DELEGACJE PRZYBYŁY

Do Hogwartu przybyły delegacje z Beauxbatons i Durmstrangu. „To wielki ’onor żeby byci w ’Ogwart.” – powiedziała Madame Maxime. Dużą sensację wzbudziło też przybycie Wiktora Kruma, znanego bułgarskiego gracza quidditcha, który uczęszcza do Durmstrangu.
***
31 października 1981

ŚMIERĆ W DOLINIE GODRYKA
Lily i James Potterowie, czarodzieje mieszkający w Dolinie Godryka, zostali zamordowani w swoim domu. Nasz korespondent potwierdził jednak informację, że ich syn, Harry, w niewyjaśniony sposób uniknął śmierci.

Zobacz też: CHŁOPIEC KTÓRY PRZEŻYŁ (strona 2)
***
SAMI-WIECIE-KTO NIE ŻYJE?

Pojawiło się wiele pogłosek o tym, że Sami-Wiecie-Kto zginął przy próbie zamordowania Harry’ego Pottera. Z całego kraju napływają informacje o tym, że czarodzieje zostali wyzwoleni spod działania zaklęcia Imperius.
Czytaj dalej (strona 3)

Zobacz też: KONIEC WOJNY? (strona 4)
***
31 października 1991

TROLL W LOCHACH

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w Hogwarcie. Podczas dorocznej uczty z okazji Nocy Duchów do zamkowych lochów został wpuszczony troll. „Ttto nniesłychaane, nnie-nie wwiem jakk tto się moogłogło staćć” - skomentował nauczyciel obrony przed czarną magią, Kwiryniusz Quirrell.
***
31 października 1992

KOMNATA TAJEMNIC ZOSTAŁA OTWARTA
W Hogwarcie doszło do niespodziewanej napaści, w wyniku której ofiara została spetryfikowana. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że Komnata Tajemnic ponownie została otwarta. Czy te tajemnicze zdarzenia mają związek z Harrym Potterem, Chłopcem Który Przeżył?

Czytaj dalej (strona 4)
***
31 października 1993

SYRIUSZ BLACK ATAKUJE

Znany morderca, Syriusz Black, przedostał się do Hogwartu i próbował wejść do pokoju wspólnego Gryffindoru. Dyrektor szkoły zarządził poszukiwania zbiega, ale nie zgodził się aby dementorzy wzięli w nich udział. „Dopóki ja tu jestem dyrektorem, żaden dementor nie przekroczy progu tego zamku.” – powiedział dobitnie Albus Dumbledore.
***
31 października 1994

HARRY POTTER REPREZENTANTEM HOGWARTU
Czara Ognia wybrała przedstawicieli szkół, którzy będą brali udział w Turnieju Trójmagicznym. Hogwart będzie reprezentowany przez Harry’ego Pottera.

Zobacz też: WYWIAD Z HARRYM POTTEREM PIÓRA RITY SKEETER (strona 2)


Podziękowania.14
Halloween14
To już koniec numeru. Mam nadzieję, że 14 numer przypadł wam do gustu drodzy czytelnicy. Październik jest ciekawym miesiącem, wiec warto korzystać jego uroków. Zapraszam do uczestnictwa we wszystkich projektach oferowanych przez HPW, jest to na prawdę ciekawe doświadczenie, jak i zabawa.

Do następnego,

Black
Halloween.14


Redakcja.14
BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego numeru redaktor naczelny. Wcześniej poprawiała teksty i pisała, dziś lekko odciążona, odpowiada za „Dzieje Mugoli”, zamiennie z „Wieczorkami u Madame Rosmerty”, od trzynastego numeru zajmuje się również: „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Pomaga także nad oprawą graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom.

Caairo11
Caairo11

Caairo dołączył do redakcji od dziesiątego numeru i zajął się „Tematem Numeru”, a już od trzynastego numeru działem „One Shotów”. Caairo ma głowę pełną pomysłów, co od czternastego numeru zaowocowało nowym działem „Złote Jajo”. Paweł, bo tak ma na imię, na wiki dołączył stosunkowo niedawno. Szybko znalazł uznanie wśród społeczności, tworząc niebanalne zagadki na forum, które rozrastając się do liczby już ponad 500.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW” oraz od czternastego numeru ukazuje nam „Dzieje Czarodziejów”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku. Często można spotkać go na czacie, stara się też wypowiadać w wątkach na forum.

Brzytwiarz
Brzytwiarz

Brzytwiarz, zwany też Brzytwą, redaktor od trzynastego numeru. Do magazynu przyszedł z nowym formatem, jakim jest dział: „Plot Holes”, od czternastego numeru objął fotel „Kącika Huncwotów”. Na wiki zawitał w lipcu 2017 roku, jednak pokazał jak wielką wiedzę posiada rozwiązując zagadkę po zagadce w Łamigłówkach Caairo. Spotkać go można na Discodzie HPW w godzinach wieczornych.

Mattibu
Mattibu

Mattibu, redaktor od czternastego numeru magazynu. Zajmuje się „Kartką z Kalendarza” oraz autorskim działem „HP od kuchni”. Matti jest z nami od lipca 2017 roku, jednak dał się poznać jako Łamacz Łamigłówek, czy wytrawny edytor. Często go można spotkać na discordzie HPW.

Poprzednio
Numer 13

Numer 14
Następny
Numer 15
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.