FANDOM


Czarownica 15

Spis Treści15


Okładka
by BlackAngel92
Ogłoszenia 1
Złote Jajo 2
Temat numeru 3
One-Shot 4
Dzieje Mugoli 5
Dzieje Czarodziejów 6
Plot Holes 7
HP od kuchni 8
Co się działo na HPW? 9
Kartka z kalendarza 10
Podziękowania 11


Ogłoszenia15
Witajcie!

Witam was w piętnastym numerze. To już listopadowy numer, za chwilę już mamy koniec roku, ale do tego czasu może wydarzyć się dużo. Mogę uchylić małego rąbka tajemnicy, wypatrujcie małej niespodziewanki już w grudniowym numerze.

Hagrid i Dudley
  • 31 października Kadra HPW przygotowała „Niespodziankę w Noc Duchów” dla użytkowników. Wieczór spędziliśmy w miłej atmosferze na grach i zabawach. Maja odgadła największa ilość karykatur w quizie. Najlepiej przebraną osoba wieczoru była Alice, zaś najlepszą Karykaturą zabawy okazała się ta autorstwa Krissa.
  • Gratuluję Ness Scott wygrania 52 Artykułu Miesiaca.
  • Gratuluję MaJAeNBracken wygranej w LI Fan Arcie.
  • Zapraszam również do sprawdzenia swojej wiedzy przy rozwiązywaniu Łamigłówek Caairo.
  • Wszystkich zainteresowanych Wielkim Quizem wiedzy o HP zapraszam tu.
Dziękuję za uwagę!
Black

Współpraca

Złote Jajo15
Golden egg

Drugi odcinek zabawy w „Złote jajo” zacząć musimy od posumowania pierwszego. Z wielką radością ogłaszamy, że nasz pierwszy Smok, Addamek09, obronił Złote Jajo, którym dla niego była teza: Ciemne strony życiorysu Albusa Dumbledore'a nie mogą dyskwalifikować jasnych. Tak zadecydowaliście Wy, Czytelnicy, w trwającym cały miesiąc głosowaniu - i to jednogłośnie. Gratulujemy Adamowi zwycięskiej walki!

Naszym drugim Smokiem zgodził się zostać Niewitka69, czyli Tomek. Ukryliśmy dla niego w Złotym Jaju dość kontrowersyjną dla fanów świata Harry’ego Pottera tezę: „Przeklęte Dziecko jest dobrą kontynuacją serii”.

Przedstawiamy Wam poniżej pełen zapis zażartej walki, jaką Tomek stoczył na żywo z redaktorami Czarownicy kilka dni temu. Każdy z Was ma prawo ocenić, czy Smok obronił Złote Jajo- i serdecznie Was zapraszamy do tego. Pod zapisem walki znajduje się nowa ankieta, oddając głos decydujecie o wyniku starcia.

A oto, co się działo na Smoczej Arenie.

Smok-kazanie-apokalipsa

Caairo11: Podstawowym założeniem serii powieści o HP było ukazanie świata magii jako realnie istniejącego. Wprowadzając elementy purnonsensu (np. paszteciki dyniowe jako granaty, walcząca z Albusem i Scorpiusem biblioteka Hermiony) czy też wykraczające poza granice nawet magicznej logiki (np. totalna zmiana charakteru głównych bohaterów w rzeczywistościach alternatywnych) PD tworzy karykaturę - a nie kontynuację - świata stworzonego w książkach o HP. Zgadzasz się z tym?

Smok: Nie. Świat w Przeklętym Dziecku jest również magiczny i jest tam wiele elementów, wątków magii przedstawionej w formie dramatu... Walka z Delphini, jej przeobrażenie z dobrej przyjaciółki we wroga nadaje opowieści bardzo realne zagrożenie, z którym muszą się mierzyć młodzi bohaterowie - Albus i Scorpius - wyruszając w przeszłość by ratować świat... I zmagają się z problemami nastolatków. Świat magii i ich doświadczenia (wezwanie Harry'ego), pojedynek z Delphini, jest bardzo magiczny i chętnie w niego wierzę...W Dramacie świat magii jest przedstawiony trochę inaczej. Ale scena walki jest przedstawiona w bardzo pomysłowy sposób. I oryginalny - nie powiela tego, co znamy z serii walki w bibliotece.

Damian102: Delphini nie chodziła do Hogwartu, a jej adopcyjna matka też raczej nie dbała o jej edukację. Jedynym możliwym nauczycielem był Rudolf Lestrange, jednak Delphini wspomniała jedynie, że przekazał jej informacje o proroctwie i pochodzeniu, a nie ma dowodu, że czegokolwiek ją nauczył. Jednak jakimś cudem o mały włos nie zabiła Harry'ego. To prowadzi do wniosku, że całą siłę magiczną wraz z nauczonymi zaklęciami dostała w genach, co jest bez sensu. Zgadzasz się z tym?

Smok: Delphini była indywidualnością, która w ukryciu szlifowała swoje zdolności. Chociaż nie jest dokładnie wyjaśnione, skąd czerpała swe moce, to jednak jej ambicja dorównania Ojcu mogła ją skłonić do poszukiwań źródeł czarnej magii i zgłębiania ich na własną rękę. Wielcy czarodzieje - jak Dumbledore, czy Voldemort - poza książkami, byli obdarzeni niezwykłą intuicją i wrodzonymi zdolnościami magicznymi. Delphini mogła też dotrzeć do różnych książek w takich miejscach sklep Borgin & Burkes czy wyjeżdżając za granicę... i obserwując innych czarodziejów. Voldemort przekazał jej istotę jej zdolności. On także wiele zgłębiał i rozwijał sam - poprzez doświadczenie (zabijając innych, ucząc się latać)... Nie wiemy jak Voldemort nauczył się latać - czy było to w książkach? -Myślę, że Delphini dysponowała ogromną siłą magiczną i ją po prostu rozwinęła, tak jak indywidualiści potrafią...

Mattibu: "Przeklęte dziecko" nie wnosi praktycznie nic nowego do serii - większość miejsc, postaci i wydarzeń jest taka sama jak w książkach. Ta sztuka to wielokrotne odtwarzanie tych samych scen (np. poprzez podróże w czasie) znanych już z "Harry'ego Pottera", co sprawia, że nie jest dobrą kontynuacją. Zgadzasz się?

Smok: Wnosi bardzo wiele. Przede wszystkim przestawia Harry'ego Pottera - jako ojca - w zupełnie nowej roli. Miłość i szukanie jej oraz porozumienie ze swoim synem - jest kluczowe dla bohatera, i może dla wielu dorosłych, którzy też muszą się zmierzyć z takimi problemami, jakie Harry ma z Albusem. W PD mamy opowieść Albusa i Scorpiusa - a więc zupełnie nowy rozdział i nowych bohaterów. Nastolatkowie z tak różnych domów jak Potter i Malfoy, okazuje się, że mogą się zaprzyjaźnić i przeżyć swoją przygodę. W książce wyjaśnione zostają też różne szczegóły, jak nazwa Kościoła w Dolinie Godryka (św. Hieronima) i pojawiają się zaklęcia jak brachiabindo - które nie pojawiały się wcześniej z nazwy. Więc książka wnosi ciekawą fabułę...i oczywiście postać Delphini, która (jak to zazwyczaj przy złych postaciach) jest chyba najbardziej oryginalna i ma swoją tajemnicę. Myślę że książka się broni jako kontynuacja.

Złote jajko

BlackAngel92: Wiele postaci w PD jest przerysowana aż do przesady, np. pani z wózkiem z pociągu Hogwart Ekspres. Czy przeobrażenie miłej staruszki, jaką kojarzymy z serii, w wiedźmę ze szponami ganiającą za uczniami po dachu pociągu było potrzebnym zabiegiem?

Smok: Staruszki czasem bywają takie. Musimy pamiętać, że Przeklęte Dziecko było stworzone pod kątem teatru, i na scenie moment, gdy miła staruszka pokazuje inną twarz - wiedźmy? - musiał być naprawdę ciekawy podczas przedstawienia. Gdyby Albus i Scorpius mogli bez problemu uciec z pociągu, ta scena nie byłaby tak pełna emocji. A to ich pierwszy skok na głęboką wodę. Nawet jeśli staruszka pokazała się jako Freddy Krueger, to chłopaków chyba bardziej to zmotywowało do działania. Staruszka symbolizuje taki świat zasad i reguł - nudny świat dorosłych, wobec którego oni się buntują. Myślę że sama scena wyszła udanie.

Brzytwiarz: W Przeklęty Dziecku zdaniem fanów pojawia się zbyt dużo błędów i luk w fabule, treści i logice wydarzeń ("wysyp" zmieniaczy czasu, inne wymiary ze zmienioną osobowością bohaterów, masowe łamanie podstawowych praw czarodziejów bez konsekwencji). Nie sądzisz, że PD jest zbyt niedopracowane na bycie w kanonie HP?

Smok: PD pozostawia wiele miejsc do interpretacji przez fanów - ożywia (ożywiło) dyskusję na temat dalszych losów jej bohaterów. Wiemy przecież, że to nie Harry jest tu centrum uwagi - są nimi Albus i Scorpius. Ich przygody - jak wykradnięcie zmieniacza czasu z ministerstwa (z gabinetu Hermiony), podróże w czasie i konsekwencje ich czynów wywołują splot zdarzeń (jak w domino). Fabuła mimo tego, że jest to "ograny" świat HP, trzyma w napięciu, pojawia się Delphini. A Harry Potter nagle okazuje się bezsilny w zderzeniu z samym sobą. Widzimy go z innej perspektywy. Jest trochę człowiekiem. A wracając do niedopracowania - to siła dramatu (tak zostało napisane PD). Widz sam sobie dopowiada. A te różne zdarzenia, jak powrót do czasów Cedrika, Doliny Godryka 1981 - jest też trochę podróżą w czasie dla nas. I wnosi to do fabuły dramaturgię i też trochę czarnego humoru...

Caairo11: Główny wątek PD- konflikt z rodzicami i tęsknota z nimi, czyli Albus Severus i Delphini, został już wielokrotnie rozpracowany w serii- Barty Crouch Jr, Percy Weasley, Harry, Neville. PD jest więc jedynie powieleniem starych schematów ubranym w nową szatę wyjściową. Zgadzasz się z tym?

Smok: Może i tak. Ale czy w sumie historia niemal każdego dorastającego nastolatka nie jest powieleniem pewnego schematu? Albus i Scorpius to nowe historie, to dwaj chłopcy szukający własnej tożsamości, walczący ze swoimi problemami (Albus -sława Taty, Scorpius - brak porozumienia z tatą). Ich historia jest więc zupełnie oryginalna - jak każdego kto dorasta - i próbują znaleźć sposób, by odnaleźć się w świecie. Albus szuka uwagi taty i porozumienia z nim. A Harry musi zejść na ziemię - to niby banały, ale każdy musi do tego dojrzeć. I chyba dobrze się stało dla Harry'ego, że wrócił do Doliny Godryka i Albusa, że tam się znalazł (w 1981). Syn mógł spojrzeć na swojego tatę inaczej. A Harry zrozumieć, że przeszłości się nie zmieni - ale jego syn go potrzebuje tu i w przyszłości. No książka ma uniwersalne przesłanie. Nawet Delphini szuka swego ojca - pragnie mu pokazać jak bardzo chciała mu dorównać. Więc są to niby obstukane tematy...ale w Przeklętym Dziecku wszystko jest świeże. A Albus wpada na pomysł z kocem (wiadomość na kocu wysłana do przyszłości) - to język szyfr, który istnieje tylko między nim a Tatą. Dobrze, że to odkrywa - to prawdziwa magia.

Damian102: W rodzinie Malfoyów przekazywany był z ojca na syna zmieniacz czasu, który pozwalał bez ograniczeń podróżować w czasie. Dlaczego więc Lucjusz Malfoy po wydarzeniach z 31 października 1981 roku nie zdecydował się go użyć, aby uratować swojego Pana? Na dodatek nie znaleziono go podczas rewizji dworu Malfyoyów w 1992 roku. Prowadzi to do wniosku, że został dodany na siłę. Zgadzasz się z tym?

Smok: Lucjusz Malfoy trwał przy Voldemorcie głównie z tchórzostwa. Może z początku chodziło o ambicje i poważanie. Ale Voldemort spustoszył cały świat. Lucjusz po pokonaniu Voldemorta przez Harry'ego Pottera chyba już niezbyt nadawał się do niczego. Voldemort odebrał mu jego różdżkę. Myślę, że to Draco Malfoy mógłby prędzej go użyć. Czemu tego nie zrobił ? Bo zachował niewinność. A potem dorósł i może zrozumiał, że ambicja zniszczenia całego świata - i odrodzenia Voldemorta niekoniecznie będzie światem, w którym chciałby żyć (pamiętacie, do czego zmuszał Dracona i jego rodzinę Voldemort? Tortury i spustoszenie). Więc zmieniacz czasu został użyty - żeby ratować syna (Draco kocha Scorpiusa). Musimy pamiętać, że magia jest tylko i aż narzędziem do odkrywania tego co jest rzeczywiście najważniejsze. A tu chodziło o więź ze swym dzieckiem i ruszenie mu na ratunek. Wtedy ten zmieniacz ma sens.

Damian102: Obaliłeś to, że Lucjusz i Draco mogliby po ostatecznym pokonaniu w 1998 roku cofnąć się w czasie i uratować Harry'ego. Wtedy rzeczywiście Lucjusz nie miał różdżki (chociaż mógł kupić nową), a Draco raczej chciałby zachować niewinność. Jednak mi chodziło o to, że Lucjusz po ataku na Potterów w latach 1981-95 cofnąłby się w czasie i uratowałby swojego Pana.

Smok: Próbowałem to powiedzieć. Myślę, że Lucjusz już po II upadku Voldemorta, zatracił potrzebę walki o świat Voldemorta. Jego Pan odebrał mu wolę walki - niszcząc jego osobowość. Gdy Voldemort stracił ciało w 1981 i upadła jego potęga, Lucjusz wcale nie garnął się by go szukać w Rumunii. Voldemort terrorem kierował swoimi podopiecznymi. A gdzie jest napisane, że Lucjusz w ogóle wiedział o tym zmieniaczu? W PD to nie jest podane wprost. Rodzina Malfoyów chciała zachowania czystej krwi i miała swoje wartości, ale zagłady świata chyba nie chcieli, bo nie mogliby na nim żyć - ich syna Voldemort chciał zgładzić, jak innych. To Delphini pragnęła spotkania z ojcem - tak wychodzi z PD - m i ł o ś c i. Ocalić go. Zmieniacz czasu to sposób by go spotkać, tylko. Draco po prostu chciał żyć. A Voldemort był zaprzeczeniem miłości i życia. Młody Draco był narzędziem. Ale on też chciał sobie ułożyć życie. I mógł to zrobić po swojemu. Nie jak mu Voldemort zagra.

Mattibu: Akcja "Przeklętego dziecka" tylko w małej części dzieje się Hogwarcie, a nawet jeśli, to sposób przedstawienia szkoły różni się to od tego, co zostało ukazane w serii (np. zupełnie inne i dużo krótsze piosenki Tiary Przydziału). "Przeklęte dziecko" nie jest dobrą kontynuacją, ponieważ zostało pozbawione magicznego klimatu, który, w dużej mierze, tworzył Hogwart. Zgadzasz się?

Smok: Przeklęte Dziecko opowiada historię osadzoną w świecie znaną nam z serii Harry'ego Pottera. Jest podróżą (dynamicznie zmieniają się miejsca: przez Hogwart, Dolinę Godryka), odnalezieniem przyjaźni i jej utratę - z Delphini dwójki chłopców. Wiemy, że Albus i Scorpius przenoszą się do Turnieju Trójmagicznego - wydarzeniach odbywających się w Hogwarcie. Klimat Magii się nie ulotnił. Pojedynek z Delphini, wysłanie wiadomości o kocu, zmieniacz czasu, nawet piosenki Tiary, nagle Hermiona jest żoną kogoś innego, Albus ma innych rodziców, świat się zmienia, bo nabroili w przeszłości - są, a to, że inne to bym powiedział, że jest atutem. Zwłaszcza dla Fanów Pottera. To po prostu magia rozumiana trochę szerzej. A Delphini to już magia na maksa.

BlackAngel92: W kulminacyjnym momencie książko-sztuki dowiadujemy się, iż Delphini jest domniemaną córką Czarnego Pana i Bellatriks Lestrange. Pochodzenie tej postaci jest dla mnie czymś niemożliwym do przetrawienia, gdyż jak wiadomo Czarny Pan nie był zdolny do miłości. Odwracał się od człowieczeństwa, o czym świadczył jego wygląd i brak jakichkolwiek uczuć. Zgadzasz się z tym?

Smok: Nie. Voldemort był ludzki, tylko stworzył sobie taką maskę - "jestem mega i nikt mnie nie draśnie". A pamiętacie, gdy czekał na Harry'ego w Zakazanym Lesie i gdy Harry nie przychodził, Voldemort (w filmie) mówi: "Myślałem, że przyjdzie". Voldemort jest ukazany jako kwintesencja zła, ale też ma w sobie takie dziecko ukryte. Nikt go nie nauczył kochać. To jedno. A pragnienie opanowania świata, to idea, którą Delphini chce kontynuować. Fabuła nie wyjaśnia kiedy Bellatriks urodziła Delphini. Ale Voldemort mógl się zatroszczyć o następcę - to naturalny odruch każdego władcy, którym Voldemort chciał przecież zostać. Delphini jest spadkobiercą idei - wizji świata Voldemorta. Ale ona też szuka miłości i aprobaty swego ojca - dlatego wraca do 1981- co rozgryzła Ginny. Każdym kierują pewne odwieczne zasady, a czarna magia jest tu bezsilna.

Brzytwiarz: Dużo piszesz o "odkrywaniu" najważniejszych rzeczy i wartości przez bohaterów, o Magii jako "narzędziu do ich odkrywania". Strasznie to górnolotne – mam wrażenie, że aż na siłę. Bo wg mnie „Przeklęte Dziecko” to tylko marketingowy wytwór mający zapewnić dodatkowe przychody z franczyzy HP. Nigdy nawet nie był pisany pod kątem kontynuacji, a tylko żeby zgadzała się kasa. Poza tym bardziej przypomina to spin off niż kontynuację, nie sądzisz?

Rogogon miniaturka

Smok: Osobiście traktuję Przeklęte Dziecko jako przygodę, w którą J.K. Rowling wyruszyła z kilkoma innymi twórcami. Stali przed wielkim problemem - jak dorównać serii o HP, która była tak wyjątkowa... I chyba sobie później odpuścili, bo PD to kontynuacja znanych bohaterów, ale napisana na nowo. Gdzie ukazuje się inne problemy. Obala się mit, że "Dobrzy" ludzie trafiają tylko do Slytherinu - Albus trafił właśnie do Slytherinu. Poza tym - Harry nagle odkrywa, że źródłem zła nie jest jakiś łysy, co gania po świecie i chce go zniszczyć, tylko jego nieumiejętność dorośnięcia i dojrzenia do roli Taty. Wiadomo było, że wokół PD będzie duszo szumu, musiało tak być. Ale bez niej nie poznalibyśmy ciekawych losów Albusa, Scorpiusa, Delphini (!). I w sumie chciałbym zobaczyć jak to wyszło w teatrze. Spin off - takie skojarzenie nasuwa się wtedy jak wcześniej był HIT. Nie podejrzewam J.K. Rowling by o to chodziło. W sztuce chodzi o to by stworzyć iluzję, zarazić nią widzów, też przełamać stereotypy (czarnoskóra Hermiona w teatrze). Nie warto się zamykać na stereotypy -bo one ograniczają nasz ogląd świata i jego odbiór. I to mi się w tej historii podoba najbardziej. Spin off- byłby śmieciem. A to jest dzieło, książka która przemawia do mojej wyobraźni. I daje dużo cennych wskazówek, przydatnych w edycji, które są w treści (nazwy własne, nowe postacie).

Brzytwiarz: Mam jeszcze jedno pytanie - ale bez obawy, nie związane już ze smokiem:) Oceniali Cię będą czytelnicy Czarownicy. A Ty jak oceniłbyś swój dzisiejszy występ?

Smok: Niech mnie ocenią czytelnicy - ja trochę się rozwlekam, ale najważniejsze rzeczy chciałem i zawarłem i ... nie było łatwo bronić Jaja. Niektórzy z was zadawali naprawdę pomysłowe pytania.

Od dzisiejszego numeru postanowiliśmy zmienić trochę zasady głosowania w ankietkach, poniżej możecie ocenić nie tylko to, czy Smok obronił Jajo, ale także w jakim stylu. Nazwom smoków przyporządkowaliśmy wartości punktowe:

  • Rogogon to 4 punkty,
  • Ogniomiot to 3 punkty,
  • Krótkopyski to 2 punkty,
  • Walijski - 1 punkt.

Zaznaczając nazwę któregoś z tych smoków głosujecie za tym że Smok obronił Złote Jajo. Wybierając piątą opcję głosujecie za uznaniem, że Smokowi nie udało się Jaja obronić. ;)

Czekamy na Wasze głosy!
Redakcja Czarownicy
Smok Niewitka69 obronił Złote Jajo?
 
9
 
5
 
0
 
3
 
1
 

Ankieta stworzona dnia lis 8, 2017, o godzinie 19:41.
Oddanych głosów: 18


Temat Numeru15
Mały Parszywek czy wielki parszywiec?
200px-YoungWormtail

Peter Pettigrew jest z pewnością jedną z najmniej lubianych postaci ze świata Harry’ego Pottera. Wszyscy wiemy, kim był i czym się wsławił. Zdrajca, tchórz, szczur, interesowny- tak moi koledzy z redakcji opisali go, gdy poprosiłem aby wskazali jedno słowo które im się kojarzy z Glizdogonem. Wydaje się więc, że pisanie o Peterze nie ma sensu, skoro wszyscy się zgadzają co do tego, że był po prostu nikczemnikiem.

Moim zdaniem jednak to trochę zbyt powierzchowna ocena tej postaci. Peter bowiem miał życiorys bogatszy od niejednej z postaci pierwszoplanowych, a i jego dokonania daleko wybiegają poza ramy małego, tchórzliwego szczurka, jakim jest powszechnie postrzegany. Najciekawsze jednak jest to, że Peter jest postacią tajemniczą, a czytając o nim często tych tajemnic nie dostrzegamy.

Zacznijmy od jego osiągnięć, ale nie myślę wcale o mapie Huncwotów czy animagii, którą posiadł. Nic z tych rzeczy, spójrzmy na Petera jak na Śmierciożercę, sługę Czarnego Pana. Z tej perspektywy pojawia się zupełnie nowy obraz Petera Pettigrew.

640px-Order of the Phoenix (close-up at Harry Potter's parents)

Był szpiegiem Voldemorta w Zakonie Feniksa, który nie został zdemaskowany ani przez Dumbledore’a, ani żadnego z wytrawnych aurorów, którzy do Zakonu należeli. To on wskazał Czarnemu Panu miejsce pobytu Potterów i to on niedługo po ataku w Dolinie Godryka wyeliminował Syriusza Blacka, wrabiając go błyskotliwie we własne morderstwo. Nigdy nie wydał Ministerstwu żadnego ze Śmierciożerców, mimo że wierni wcześniej Voldemortowi członkowie jego gwardii robili to na wyprzódki. Jako jeden z niewielu nie pozwolił się złapać po upadku Czarnego Pana a tym samym nie dał szansy aurorom na wydobycie z siebie informacji. Jako jedyny, nie licząc Quirella, wyruszył na poszukiwania Voldemorta, gdy ten po raz kolejny stracił swe ciało. Nie tylko go odnalazł, ale też przywiódł ze sobą Bertę Jorkins, co pozwoliło Voldemortowi uknuć intrygę związaną z Turniejem Trójmagicznym. Przewiózł Voldemorta z Albanii do Anglii, a po drodze zapewnił całodobową, magiczną opiekę. Przeprowadził rytuał odrodzenia Czarnego Pana, poświęcając przy tym własną rękę, co sprawiło, że Voldemort po raz pierwszy od 14 lat znów posiadał ciało - i odzyskał swą potęgę.

Peter niesie Czarnego Pana

Żaden ze Śmierciożerców, wliczając w to Bellatriks Lestrange i Lucjusza Malfoya, nie może poszczycić się tyloma wielkiej wagi zasługami dla Voldemorta, to pewne. Łatwo o tym zapomnieć, gdyż o większości z tych „dokonań” Petera dowiadujemy się po czasie i z ust innych, wrogo do niego nastawionych osób. Nie zmienia to jednak tego, że nadal nie wiemy dlaczego Lord Voldemort nie wywyższył tak mu oddanego i pomocnego sługi, a przeciwnie, traktował go z pogardą, i pozwalał to czynić innym Śmierciożercom, nawet tym, którzy poza paradowaniem w czarnych szatach nic dla niego nie uczynili.

Przyjmujemy ten stan rzeczy jako oczywisty - Glizdogon był zdrajcą, który wydał swoich najlepszych przyjaciół, należało mu się. To jednak obiektywny punkt widzenia, a przecież Voldemort oceniał swoich wyznawców i ich dokonania w sposób skrajnie subiektywny.

I tu dochodzimy do sedna tej kontrowersyjnej postaci, jaką bez wątpienia jest Peter Pettigrew. Znamy jego życiorys, znamy dobre i złe uczynki jakich się dopuścił, ale tak do końca nie znamy powodów, motywów, które nim kierowały przy podejmowaniu najważniejszej w życiu decyzji.

Decyzji o przyłączeniu się do Voldemorta.

Peter Pettigrew

Jest rok 1980. Peter skończył już szkołę, w której zyskał sławę jako jeden z Huncwotów. Może ten najmniej błyskotliwy, najbardziej bojaźliwy, pozostający w cieniu bardziej utalentowanych przyjaciół, ale jednak Huncwot - członek najsłynniejszej bandy w dziejach Hogwartu, współtwórca Mapy, niezarejestrowany animag. Nadal przyjaźni się z Jamesem, Remusem i Syriuszem, nadal ma ich pełne zaufanie – to w uczciwość Lupina w pewnym momencie zwątpił Syriusz Black, nie Petera. James i Lily również w pełni mu ufają, uważają za oddanego przyjaciela. Peter ma więc wszystko, o czym może marzyć chłopak w jego wieku - przyjaciół, którzy mu ufają i którym może zaufać, sławę szkolnej legendy.

A jednak to właśnie wtedy odrzuca to wszystko i potajemnie przyłącza się do Śmierciożerców, zostając ich „uchem” w Zakonie Feniksa.

Wiele razy zastanawiałem się nad tą niekonsekwencją w życiu Petera, szukając odpowiedzi, dlaczego tak postąpił.

Peter był tchórzliwy, mógł - tak jak wielu czarodziejów wówczas - po prostu obawiać się o własne życie w czasach terroru Voldemorta. No dobrze, ale gdyby tak było, nie wstąpiłby do Zakonu Feniksa, którego członkowie narażeni byli na śmierć znacznie bardziej, niż zwykli czarodzieje - a uczynił to przecież dwa lata wcześniej, tuż po ukończeniu Hogwartu. Praca w charakterze szpiega Voldemorta uczyniła życie Glizdogona znacznie bardziej niebezpiecznym, a przecież jako tchórz powinien ryzyka unikać, a nie szukać go. Nie można więc samym strachem wytłumaczyć przejścia Petera na stronę Voldemorta.

Huncwoci2

Pettigrew przez szkolne lata obracał się wśród nienawidzących czarnej magii przyjaciół, z nimi przebywał również po zakończeniu szkoły, z podobnymi ludźmi stykał się w Zakonie. Teza, że nagle dobrowolnie docenił szalone idee Voldemorta i zaczął mu służyć z przekonania, nie ma żadnych racjonalnych podstaw.

Peter zawsze znajdował się w otoczeniu silniejszych od siebie osobowości, jakimi w szkole byli pozostali Huncwoci. Jednak wstąpiwszy do Zakonu poznał bliżej samego Dumbledore’a, jedynego czarodzieja, którego obawiał się Voldemort, a także Moody’ego, McGonagall, braci Prewettów czy Edgara Bonesa, czyli ludzi o silnych osobowościach . Znowu został członkiem grupy, jak w czasach szkolnych, a grupa ta przyjęła go ochoczo i w pełni mu ufała. Nie można więc tłumaczyć zdrady Petera chęcią bycia częścią jakiejś większej całości , jakiejś grupy posiadającej silnego lidera- bo już w takiej był.

Skoro żaden z powyższych powodów nie tłumaczy tej nagłej zmiany w życiu Glizdogona, jaką było przejście na stronę Voldemorta, moim zdaniem przyczyna jest inna.

Już po wstąpieniu do Zakonu wydarzyło się coś, o czym nie wiemy, a co miało tak wielkie znaczenie dla Petera , że zmieniło bojaźliwego Gryfona w wiernego sługę Czarnego Pana. Co to było? Nie wiem, nikt tego nie wie i już chyba nigdy się nie dowie. Wiemy natomiast, jak to wydarzenie wpłynęło na Petera.

100px-Wormtail DH1 Wallart02

Od chwili, gdy postanowił poprzeć Voldemorta, Pettigrew stał się innym człowiekiem. Stał się zaradny i pomysłowy, a do tego skuteczny. Wykazał wiele sprytu, a może nawet mądrości, aranżując własną śmierć a potem ukrywając się pod postacią Parszywka w rodzinie, z którą zaprzyjaźniony był sam Harry Potter. Zdobył się na wielką odwagę poszukując samotnie Voldemorta a potem doprowadzając do jego odrodzenia. Być może ta odwaga płynęła ze strachu przed Czarnym Panem, lecz jednak nie sposób nie zauważyć, że ten nowy Peter Pettigrew był zaprzeczeniem tego chłopaka, którego wszyscy znali ze szkoły, i z którym przyjaźnili się Huncwoci. To wydarzenie, o którym nic nie wiemy, wypleniło z niego wszystkie dobre cechy, jakie posiadał- uczciwość, wierność i lojalność, dało mu za to coś, czego nie miał- zdecydowanie, odwagę w trudnych momentach i determinację, która pozwoliła mu zrealizować wszystkie niemal cele, które sobie stawiał.

Dla mnie Peter Pettigrew jest nadal postacią tajemniczą. Nie wiem, co sprawiło że stał się człowiekiem nikczemnym, bo takim był z pewnością od czasu przyłączenia się do Voldemorta. Nie wiem, dlaczego Voldemort nigdy go nie docenił. Wiele pytań dotyczących Glizdogona nadal czeka na swoje odpowiedzi, w tym to najważniejsze - czy Peter Pettigrew był małym Parszywkiem czy wielkim parszywcem?

Caairo11


One-Shot15
Sługa
1.

Ten jeden pokój urządzony był, w odróżnieniu od pozostałych pomieszczeń wielkiego domu, którego był częścią, ze skrajną wręcz prostotą. Zwykłe łóżko, pod oknem biurko i proste krzesła. Biblioteczka, w której stało. zaledwie kilka ksiąg, lecz wyglądających na bardzo stare.
Przy oknie stał mężczyzna w zwykłej, skromnej szacie czarodzieja bez żadnych ozdób.
- Usiądź.
Młody chłopak starał się zachować spokój. Nie rozglądał się, nie miął szaty, nie obracał w rękach różdżki. Wiedział, co go czeka, przechodził to już kilka razy.
Usiadł na krześle. Mężczyzna, który mieszkał w tym pokoju od kilku tygodni, patrzył na niego długo. Chłopak nie starał się unikać jego wzroku, choć patrzenie w te zwykłe z pozoru oczy zawsze było trudne. Na twarzy mężczyzny pojawił się zły uśmiech.
A potem przyszedł ból.

2.

- Peter, gdzie cię znowu niesie o tej porze?
- Mówiłem ci mamo, że mam ważne sprawy do załatwienia.
-Jakie znowu ważne sprawy, gdzie? Pracę byś jakąś znalazł, już dwa lata jak szkołę skończyłeś, a ty nic tylko się włóczysz z tymi swoimi kolesiami spod ciemnej gwiazdy…
- Jak już, to Psiej.
- Co?
- Nieważne.

3.

Kiedy pierwszy raz wszedł do tego domu, zadziwił go porządek i spokój w nim panujący, tak różny od pozostałych, w których bywał. Z przyjemnością przechadzał się po ciemnych pokojach, zaglądając od czasu do czasu na półki i do szaf. Wiedział, że coś w nim jest ukryte, coś, czego gospodarz pilnie strzeże, i wiedział, że to znajdzie. Mógłby to zrobić od razu, brutalnie, ale bawiło go to poszukiwanie. Przechodził powoli przez pokoje pełne ludzi. Czasem widział ich z bliska, czasem z oddali. Rozmawiali, bawili się, walczyli o życie, jedli. Nikt na niego nie zwracał uwagi, a on znał ich prawie wszystkich. Po prostu szedł, tylko machinalnie słuchając o czym mówią lub co krzyczą. Wszystko to już wiedział, nudziło go to. Ciekawsze było poszukiwanie ukrytego pokoju.

4.

Gdy ból ustał, chłopak osunął się z krzesła na podłogę. Miał spoconą twarz, na której pojawiły się cienie, pozostałość po męce, jaką jeszcze przed chwilą przechodził. Kiedy stanął wyprostowany, mężczyzna z uznaniem pokiwał głową.
- To mogłaby być książka, gazeta albo po prostu zwykły pergamin. To mogłaby być szuflada z pudełkami, które bym sobie otwierał, albo zbiór fotografii. To mogłoby być wszystko, dla mnie nie ma ograniczeń, ja sam ustalam reguły.
Chłopak nie odpowiadał. Wiedział, że mężczyzna nie oczekuje odpowiedzi.
- Lubię postrzegać ludzki umysł jak dom, zwykły dom, w którym ktoś mieszka. Są w nim pokoje, salony, nawet łazienki. Zapełniają go ludzie, zdarzenia, uczucia. Czasami bywam w takich domach gościem, czasami intruzem, ale pamiętaj, że zawsze pilnie się rozglądam po kątach, szukając pajęczyn i zamiecionych pod dywan okruszków. Zapamiętasz to?
- Tak, Panie.

5.

- Peter, czy ty naprawdę jesteś idiotą? O której miałeś być?
- No... o ósmej.
- O osiemnastej! O-siem-nastej, czyli dwie godziny temu!
-Ale ja zrozumiałem, że…
- Wszyscy zrozumieli dobrze, tylko ty jeden znowu źle! Peter, ja już nie mam siły do ciebie, ogarnij się w końcu.
- Słuchaj James, ja nie mam zamiaru…
- Dobra, skończ, mamy coś do zrobienia. Łap mnie za rękę, już jesteśmy spóźnieni.

6.

- W tym tygodniu spotkali się chyba tylko raz, w domu tej szlamy McKinnon. Był Dumbledore, Moody, Vanes, Bones i chyba Diggle. Prawdopodobnie omawiali zaginięcie Dearborne’a, ale być może również...
-Dość.
Mężczyzna czytający z kartki natychmiast umilkł przerażony. Znał ten ton głosu swego pana, zwykle następowała po nim kara.
- „Chyba”, „być może”, „prawdopodobnie” – Lord Voldemort patrzył w oczy swojego sługi – i tylko tyle wiesz, Avery? Tylko tyle wszyscy wiecie? Od lat pod waszym nosem zbiera się ten cały śmieszny zakon, a wy umiecie tylko wystawać pod oknami i liczyć, kto wszedł a kto nie? Nie macie żadnych innych informacji? Takich bez „chyba”?
Wszyscy siedzący przy stole, ubrani na czarno mężczyźni wbili wzrok w blat.
- Panie mój - drżący głos Avery’ego kontrastował z jego kamienną twarzą- nie możemy nikogo wprowadzić do nich, są bardzo lojalni, żaden z nich nie zgodzi się pracować dla nas, to niewykonalne, bo Dumbledore...
Karta pergaminu, którą ciągle trzymał w ręku, zapłonęła nagle, parząc mu palce.
- Wszyscy wyjść!
Gdy w pospiechu opuszczali pokój, czuł ich ulgę, że tylko tak się to skończyło. Nie miał ochoty teraz ich karać, zrobi to - ale później. Teraz musiał odwiedzić pewien dom.

7.

-To nie była moja wina!
- A czyja?! Ty miałeś pilnować od ogrodu, stać tam cały czas i uważać! A oni waśnie tamtędy wleźli, prosto na nasze plecy!
- Ale zrozum Syriuszu, zaczęło padać, myślałem że jak...
- Peter, przepuściłeś ich, bo zaczęło padać?! Bałeś się zmoknąć?!
- Nie, ja tylko...
- Mam cię dość, nie chcę nawet tego słuchać.

8.

Tym razem nie miał ochoty na powolne przechodzenie przez niezliczone pokoje tego domu. Mijał obojętnie kolejne sale pełne ludzi, nie zwracając na nich uwagi. Pojawiały się przed nim co chwila nowe drzwi, lecz wiedział już, że nie znajdzie za nimi tego, czego szuka. To było sprytnie ukryte, tak sprytnie, że wiele razy to ominął. Skupił się, i niewielka biblioteka pełna uczniów w zielono-srebrnych szatach, odzianych w czerń Śmierciożerców i wielu innych, nagle opustoszała. Spojrzał na rzędy ksiąg równo ustawionych na regałach, a potem podszedł do stolika, na którym leżała niepozorna, obłożona w szary papier książka, z której wystawała zakładka- pasek krzywo urwanego pergaminu. Uśmiechnął się do siebie- wiedział, że jeżeli otworzy książkę na stronie, na której jest zakładka, przegra, i straci książkę. Gdy wyjął zakładkę, cały dom zafalował, ściany zaczęły się giąć, a podłoga wybrzuszać.
Znalazł to, co ukrył przed nim gospodarz.

9.

- Coś się stało synku? Otwórz drzwi, ty płakałeś?
- Nie mamo, po prostu mam katar.
- No nie wiem... Otwórz drzwi Peter, dlaczego się zamykasz, coś się stało? Mówiłeś, że dzisiaj przyjdą do ciebie przyjaciele, to jak ich wpuścisz, jak się zamknąłeś?
- Nie przyjdą. Odejdź, mamo.

10.

Młody chłopak tym razem nie był w stanie wstać. Klęczał na podłodze dysząc, jego twarz była wręcz biała, a oczy mokre. Długie, czarne włosy były mokre od potu.
- Naprawdę myślałeś, że to przede mną schowasz? Naprawdę wierzyłeś, że możesz się ze mną mierzyć?
Chłopak milczał, lecz wiedział, że tym razem musi odpowiedzieć. I musi powiedzieć prawdę.
- Tak.
Zacisnął zęby oczekując bólu, może nawet śmierci. Zamiast tego usłyszał głośny śmiech człowieka, który nigdy dotąd się jeszcze nie śmiał.
- Rozbawiłeś mnie. Żaden z tej bandy głupców i miernot, która mnie otacza, jeszcze nigdy mnie nie rozbawił. Dlatego nie zostaniesz ukarany. A teraz wstań i wytłumacz mi, dlaczego to właśnie jego chroniłeś, Severusie.

11.

- Remus, gdzie wy ciągle znikacie we trzech, dlaczego beze mnie?
- Widzisz, eeeee, bo... no, bo Dumbledore mówi, że musisz po tej ostatniej walce odpocząć, oberwałeś wtedy przecież kilka razy, no i...
- Każdy z was oberwał tyle samo razy, ty nawet więcej, to czemu ty nie odpoczywasz?
- No wiesz... słuchaj Peter, pogadaj z Dumbledorem albo z Moodym, to oni tu rządzą, oni przydzielają zadania. Ja tam nic nie wiem. Pogadasz?

12.

Severus Snape wiedział, że od tego co powie, zależy jego przyszłość, a może nawet życie.
- Nazywa się Peter Pettigrew. Jeszcze w szkole łaził wszędzie z Potterem, Lupinem i Blackiem, nazywali siebie Huncwotami. Uważali się za lepszych od innych, wiele razy się z nimi ścierałem, zwykle...
Wystrzelona z różdżki Voldemorta srebrna strzałka zawisła w powietrzu o milimetry od czoła Snape’a.
-Opowiadając te komunały testujesz moją cierpliwość, Severusie? Wiedz więc, że czas jest dla mnie tworzywem, lecz moja cierpliwość bywa kapryśna.

13.

- No kto się tam dobija po nocy... Peter, co ci jest, jak ty wyglądasz, cały we krwi... Peter, połóż się... co się stało?!
- Nic... mi... nie... będzie
- Ale co się stało, gdzie byłeś synku, kto ci to zrobił? Tyle krwi...
- Ja... ja nie pamiętam.

14.

Severus przez chwilę starał się skupić wzrok na strzałce, aż w końcu spuścił oczy.
- Zawsze był miernotą, Panie. Przez siedem lat krył się za plecami i umiejętnościami przyjaciół, zawsze pierwszy uciekał. Jest tchórzem, nigdy nie zdobył się na nic samodzielnie, nigdy nie zrobił nic wartego uwagi.
Voldemort milczał słuchając uważnie. Czuł, że Severus mówi prawdę, wiedział też, że to ma dla chłopaka ogromne znaczenie.
- Aż do tego dnia, tak? - przewał w końcu ciszę - Kiedy to było?
- Tydzień temu, Panie. Dlatego nigdy wcześniej nie widziałeś tego zdarzenia, gdy... gościłeś w moim domu.
Voldemort zamyślony przyglądał się pajęczynie w rogu pokoju, poszarpanej i dawno opuszczonej przez pająka.
- Widziałem co zrobił, Severusie. Widziałem to twoimi oczami i przyznam, że było to imponujące. Tobie też zaimponowało, na tyle, że gdy już leżał powalony nie zabiłeś go, choć marzyłeś o tym przez całe 7 lat. Wyczyściłeś mu pamięć, ale nie zabiłeś. Dlaczego?
- Tak jak powiedziałeś, Panie, zaimponował mi, po raz pierwszy w swoim parszywym życiu zrobił coś...
Tym razem nie było żadnej strzałki. Ból rzucił Severusem o podłogę, był jak uderzenie maczugą giganta. Lecz zamiast trwać, jak to zwykle bywało, ustał niemal natychmiast.
- Nie kłam Severusie, to nie o to chodziło. A przynajmniej nie tylko o to. Mów prawdę.
Severus z trudem powstał z podłogi, musiał się przytrzymać oparcia krzesła.
- Mój Pan wie.
-Oczywiście, że wiem, ale chce to usłyszeć od ciebie - Voldemort patrzył mu prosto w oczy.
- Ich siłą była zawsze jedność, zawsze się wspierali, i jeden mógł liczyć na drugiego. To była ich siła. Ja... postanowiłem to zmienić, pokazać im, jak to jest być samotnym.
- Taaaak, teraz mówisz wreszcie nie tylko prawdę, ale i z sensem. Chcesz rozbić tę ich solidarność, atakując najsłabsze ogniwo, czyli tego, jak mu tam, Petera.
Severus kiwnął tylko głową.
- Ale ten, jak go nazwałeś tchórz i miernota, nagle zdobył się na czyn wręcz bohaterski- jak na jego dotychczasowe życie. To zburzyło jego obraz w Twoich oczach, i mogło pokrzyżować plany. Dlatego właśnie wyczyściłeś mu pamięć, żeby zapomniał, na co go stać, kim mógłby być.
Severus westchnął.
- Tak, panie. Teraz nadal jest zwykłym tchórzem i miernotą, a ja mogę...
- Nie, Severusie, ty już nic nie zrobisz. Nie zostaniesz ukarany, bo podsunąłeś mi pomysł. Nie obchodzą mnie twoje dawne zwady ze szkolnymi kolegami, dla mnie liczy się tylko nienawiść, którą czujesz, gdy je wspominasz. Ona jest dla mnie ważna, a nie twoje śmieszne plany czy szkolne animozje. Podejdź!
Severus zagryzł wargi. Nigdy wcześniej tego nie robił, ale bał się, że jednym wypowiedzianym słowem zgotuje sobie śmierć. Dlatego milczał i posłusznie spojrzał na wycelowaną w swoją głowę różdżkę. Zamknął oczy.
- Obliviate.
Kiedy wyszedł z pokoju, przystanął na chwilę po kilku krokach. Podświadomie czuł, że coś utracił, coś ważnego, ale nie pamiętał, co to było. Nie pamiętał nawet treści rozmowy ze swoim Mistrzem, ale tak już wcześniej bywało. Czarny Pan sam kształtował świat, ale i to, jak postrzegają go jego sługi. A on był jednym z nich.
Gdy ruszył, jego kroki tłumił rozłożony na podłodze dywan.

15.

- Witaj, Peter.
- Co? Jak tu wszedłeś, przecież... Kim ty... Nie, zostaw mnie, ja nic... Proszę, nie zabijaj mnie, ja tylko...
- Nie zabiję cię, zbyt cenny dla mnie jest twój strach przed śmiercią, Peterze.
-Ja... nie rozumiem, ja tylko...
- Nie musisz rozumieć, musisz być posłuszny. Będziesz Peter, prawda?

Caairo11

Dzieje Mugoli15
Witam w kolejnym numerze Czarownicy... Jeśli tu zaszedłeś czytelniku, to znaczy, że interesuje cię ten dział… Ale koniec pieszczenia słowem wstępu. Co u nas mugoli?
HOG

Hogwart jest niezwykłym miejscem, które kryje w sobie wiele tajemnic. Jakie rzeczy, przedmioty i postacie możemy spotkać w Szkole Magii i Czarodziejstwa, które lub którzy są znani również w świecie mugolskim?

Magiczne liczby

Całe życie stykamy się z różnymi magicznymi liczbami. Również w całej serii ich nie zabrakło. Postaram się je wam przybliżyć jeszcze bardziej.

Każda liczba ma zwoje znaczenie i symbolikę jaką się im przypisuje. Występuje to w szerokim spektrum kulturowym, religijnym, a nawet literackim.

Numerologia
Trzy Czarownica 15

Jednym z przedmiotów zajmujących się liczbami jest właśnie Numerologia. Nauczała go Septima Vector.

Jednocześnie Numerologia jest jedną z technik wróżenia. Przedmiotem numerologii są nie tylko liczby, lecz również nazwy własne, które zamienia się na liczby poprzez ponumerowanie liter alfabetu, a następnie ich sumowanie. Ten sam wyraz zapisany w różnych językach lub alfabetach może dawać inny magiczny numer. Numerologia posługująca się alfabetem łacińskim ma identyczne wartości liter w każdym kraju i języku na świecie, oczywiście pod warunkiem, że używanym alfabetem jest alfabet łaciński[1].

Oto przykłady liczb najczęściej pojawiających się w serii:

  • 1 – Liczbę tę uważano za liczbę najdoskonalszą.[2] Jeden oznacza w kulturze niepodzielność i nierozerwalność. Jedność oznacza również często wspólnotę ludzi wobec zagrożenia. Natomiast określenie jednostkowy, albo jedyny oznacza unikalność danego zjawiska czy osoby i jego niepowtarzalność.[3] Z tą liczbą spotykamy się na początku naszej przygody ze światem HP: Chłopiec, który przeżył, jedyny jaki pokonał Czarnego Pana czy też widać silny związek w przepowiedni prof. Trelawney „(...)I JEDEN Z NICH MUSI ZGINAĆ Z RĘKI DRUGIEGO, BO ŻADEN NIE MOŻE ŻYĆ, GDY DRUGI PRZEŻYJE(...).”. Przytoczony przeze mnie fragment ukazuje jak dużo oczekiwano od tego JEDYNEGO.
Siedem Czarownica15
  • 2 – Liczba oznaczająca parę. W serii odnosi się ona do małżeństwa, pary czy to w miłości, czy też partnerów tańczących lub też pojedynkujących się.
  • 3 – Liczba przynosząca szczęście. W mitologii greckiej liczba trzy także pełni szczególna rolę: są trzy Gracje, trójgłowy pies Cerber, Posejdon ma trójząb, na sądzie podziemnym sądzi trzech sędziów, są trzy Parki. Chętnie posługiwali się nią bajarze, pisarze i wróżki. Są trzej muszkieterowie, trzy wróżki, do trzech razy sztuka. Znane łacińskie przysłowie mówi: „Wszystko, co złożone z trzech, jest doskonałe[2]. Ta liczba jest szczególnie związana z Harry, Ronem i Hermioną, a także z Nevillem, Luną i Ginny. Obie te grupki są nazywane kolejno Złotym Trio i Srebrnym Trio. Gry jesienią 1997 roku główni bohaterowie wyruszają na poszukiwania Horkruksów, to właśnie Neville, Luna i Ginny poczuwają się do obowiązku walki z nowymi rządami w szkole. Jednak liczba 3 nie odnosi się tylko do bohaterów. Były 3 Insygnia Śmierci: różdżka, kamień wskrzeszenia i peleryna niewidka. Również w baśniach Baśniach Barda Beedle'a w dwóch opowieściach mowa o 3 postaciach: Fontanna Szczęśliwego Losu i Opowieść o trzech braciach.
  • 4 – Uchodziła za liczbę świętą, zwłaszcza w starożytnej Grecji. Mamy cztery strony świata i cztery pory roku. W Biblii mamy cztery Ewangelie. W Apokalipsie pojawia się czterech jeźdźców Apokalipsy. Jednocześnie w Japonii cztery jest uważane za pechowe. Wymowa liczebnika („Shi") jest identyczna jak wymowa wyrazu „śmierć"[2]. W serii najsłynniejszą czwórką byli Huncwoci, a także założyciele Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
  • 7 – Liczba o niebywałej symbolice i znaczeniu dla świata mugolskiego, jak i czarodziejskiego. Jest uważana za mistyczną, wyróżniającą się bogatą symboliką. W wielu mitologiach i religiach świata jest symbolem całości, dopełnienia, symbolizuje związek czasu i przestrzeni[4]. Starożytni filozofowie przypisywali jej własności opieki i władzy nad światem, kojarząc z siedmioma planetami. Pitagorejczycy uważali ją za najwyższą podstawową liczbę całkowitą. W wielu mitologiach stanowiła atrybut bogów, jej wartość była przedstawiana w architekturze, świętych pismach, przykazaniach, kosmologii[4]. Jako cyfra doskonała, ukazywała pewną pełnię, a także doprowadzenie czegoś do końca. W serii z tą cyfra kojarzy mi się dążenie Czarnego Pana do stworzenia siedmiu Horkruksów (co mu się udało, ale raczej nieświadomie). Jednocześnie J.K. Rowling stworzyła siedem książek opowiadających o przygodach Harry'ego Pottera (specjalnie pominęłam PD: gdyż nie napisała jej sama i już jej treść dotyczy pokolenia dzieci HP i innych bohaterów znanych nam z książek).
  • 13 – Symbolizuje katastrofę, zdradę i często uznawana jest za liczbę pechową i złowróżbną, chociaż i za liczbę świętą[2]. W serii Rowling również nie odeszła od przypisania 13 cech negatywnych. W podczas uczty świątecznej w Boże Narodzenie w 1993 roku, przy stole siedziało 13 osób. Profesor Trelawney powiedziała „Gdy 13 zasiada razem, który pierwszy wstanie, pierwszy umrze”, wówczas jednocześnie wstali Ron i Harry. W lipcu 1997 roku po przetransportowaniu Harry'ego do Nory, 13 osób zasiadło razem. Remus Lupin był pierwszą osobą, która wstała. Słowa Sybilly się ziściły, gdyż Lunatyk był pierwszą ofiarą śmiertelną Bitwy o Hogwart.
Trzynaście Czarownica 15
A jakie wy cyfry zauważacie w serii? Dajcie znać. ;)
Pozdrawiam,
Black
Bibliografia
  • Harry Potter Wiki,
  • Seria książek,
  • Filmy z serii,
  • Wikipedia, hasło:Numerologia, 1 (liczba), Siedem (symbol),
  • portal Focus.tv, artykuł: SYMBOLIKA LICZB - sprawdź jakie znaczenie mają liczby. MAGIA LICZB - czy to DZIAŁA?.

Przypisy

Dzieje Czarodziejów15

Historia Turnieju Trójmagicznego sięga końcówki XIII wieku. Z założenia była to pokojowa i przyjazna konkurencja między trzema największymi szkołami dla czarodziejów. Turniej odbywał się co pięć lat, a w jury zasiadali dyrektorzy placówek. Hogwart ma na swoim koncie sześćdziesiąt trzy zwycięstwa, Beauxbatons o jedno mniej, natomiast liczba triumfów reprezentantów Durmstrangu nie jest znana. W 1792 roku żmijoptak będący celem zadania zaatakował sędziów. Po tym incydencie Turniej został odwołany i nie odbywał się przez wiele lat.

Statek Durmstrangu

Na następny Turniej czekać było trzeba aż do 1994 roku. Uczniowie Hogwartu dowiedzieli się o Turnieju na początku roku szkolnego 1994/95 i przyjęli tą wiadomość z wielkim entuzjazmem, ponieważ każdy skrycie marzył o zwycięstwie. 30 października do zamku przybyły delegacje złożone z uczniów i dyrektorów pozostałych szkół. Beauxbatons przyleciało powozem ciągniętym przez abraksany, a Dumstrang użył do podróży magicznego statku, którzy potrafił płynąć pod wodą. Tego samego dnia odbyła się wspólna uczta z udziałem osób ze wszystkich trzech szkół, na której to Albus Dumbledore przedstawił sędziów oraz omówił zasady Turnieju. Sędziami byli: on sam (dyrektor Hogwartu), Olimpia Maxime (dyrektorka Beauxbatons), Igor Karkarow (dyrektor Durmstrangu), Bartemiusz Crouch Sr (Szef Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów) oraz Ludo Bagman (Szef Departamentu Magicznych Gier i Sportów). Uczestników miała wybrać natomiast Czara Ognia. Aby się zgłosić trzeba było do niej wrzucić kawałek pergaminu ze swoim imieniem i nazwiskiem oraz nazwą szkoły. Ze względów bezpieczeństwa w Turnieju mogły brać udział jednak tylko osoby pełnoletnie, a dla przestrzegania zasad Dumbledore osobiście narysował wokół Czary Linię Wieku.

Niektórzy mimo nieosiągnięcia pełnoletności próbowali wrzucić swoje nazwisko do Czary. Wśród takich osób byli Fred i George Weasleyowie, którzy próbowali oszukać Linię Wieku przy pomocy eliksiru postarzającego. Zostali oni jednak magicznie wypchnięci za linię, a na dodatek wyrosły im długie brody.

Turniej2

Wybór uczestników Turnieju odbył się w Noc Duchów. Pierwszym uczestnikiem został znany gracz quidditcha, a także uczeń Durmstrangu, czyli Wiktor Krum. Na reprezentantkę Beauxbatons została wybrana Fleur Delacour, natomiast Hogwart reprezentować miał Cedrik Diggory. Wydawało się, że jest to koniec wyboru reprezentantów, jednak ku zaskoczeniu wszystkich Czara wyrzuciła z siebie jeszcze jedną kartkę. Było na niej zapisane imię i nazwisko Harry'ego Pottera. Harry wypierał się wrzucenia swojego nazwisko do Czary oraz nie chciał brać udziału w Turnieju, ale zasady nie przewidywały rezygnacji.

Wybór Harry'ego wywołał zainteresowanie nie tylko wsród dużej części uczniów, którzy nie wierzyli w jego wersję wydarzeń i zastanawiali się, jak wrzucił on swoje nazwisko do Czary, ale także prasy. Korespodentką Proroka Codziennego, która miała informować o przebiegu Turnieju była Rita Skeeter. Jej pierwszy artykuł miał z założenia przedstawić uczestników Turnieju. W praktyce jego cała treść była jednak o Potterze i o fikcyjnym wywiadzie, którego udzielił Ricie. Fleur i Wiktor zostali w nim tylko krótko wspomnieni, a o Cedriku nie było nawet słowa.

Przed Turniejem różdżki uczestników musiały być sprawdzone, aby wykluczyć ewentualne problemy z ich prawidłowym działaniem podczas wykonywania zadań. Sprawdzeniem zajął się znany wytwórca różdżek, Garrick Ollivander. Wszystkie różdżki przeszły testy pomyślnie i zostały dopuszczone do wykorzystania podczas Turnieju.

Zgodnie z zasadami uczestnicy nie mieli wiedzieć o tym, że w pierwszym zadaniu będzie trzeba walczyć ze smokiem, jednak w praktyce wszyscy uczestnicy dowiedzieli się o tym przed rozpoczęciem zadania. Jedną z osób, które sprowadziły smoki z Rumunii do Wielkiej Brytanii był Charlie Weasley. Powiedział on Hagridowi o smokach, a ten natomiast pokazał je Harry'emu i Olimpii. Śledził ich wtedy Igor Karkarow, dzięki czemu także dowiedział się o smokach. Karkarow przekazał informację o smokach Wiktorowi, Olimpia powiedziała o nich Fleur, natomiast Harry poinformował o wszystkim Cedrika.

Pierwsze zadanie

Dokładnym celem pierwszego zadania było zabranie smokowi jaja. Każdy z uczestników losował smoka, z którym musiał się zmierzyć. Wiktor Krum wylosował Chińskiego Ognomiota, Fleur Delacour trafił się Walijski Zielony, natomiast Cedrik miał za zadanie pokonać Szwedzkiego Krótkopyskiego. Dla Harry'ego został najtrudniejszy ze smoków, czyli Rogogon Węgierski. Jako pierwszy do rywalizacji przystąpił Cedrik. Transmutował on kamień w psa, aby odwrócić uwagę przeciwnika. Smok zainteresował się zwierzęciem, jednak po chwili przypomniał sobie o czarodzieju i zaatakował go. Cedrikowi ostatecznie udało się zdobyć jajo, ale został przy tym poparzony i wymagał pomocy medycznej. Jako druga do walki ruszyła Fleur. Uśpiła ona smoka zaklęciem i niepostrzeżenie zabrała jajo. Trzeci na placu boju był Wiktor Krum, który wykorzystał zaklęcie oślepiające. Jemu także udało się zdobyć jajo, ale smok zgniótł część jaj, przez co Wiktorowi odjęto punkty. Jako ostatni wystartował Harry. Użył on zaklęcia przywołującego, aby przyzwać Błyskawicę. Przy jej pomocy udało mu się zdobyć cel zadania. Po skończonej rywalizacji przyszedł czas na ocenę zawodników. Najwięcej punktów zdobyli Harry Potter i Wiktor Krum, trzeci był Cedrik Diggory, a ostatnie miejsce zajmowała Fleur Delacour. Reprezentanci dowiedzieli się także, że w jajach znajduje się wskazówka, co do następnego zadania.

Znalezienie wskazówki okazało się jednak trudniejsze niż mogłoby się wydawać, ponieważ z jaja nad powierzchnią niemiłe odgłosy i krzyki. Aby usłyszeć znajdującą się w niej pieśń trytonów trzeba było otworzyć jajo pod wodą. Przy pomocy Moody'ego udało się to zrobić Cedrikowi. Diggory pomógł także usłyszeć treść pieśni trytonów Harry'emu w podzięce za pomoc w pierwszym zadaniu. Z tego co usłyszeli udało im się dowiedzieć, że będą mieli godzinę na uratowanie tego na czym im zależy z jeziora.

Yule-ball-1

Jedną z tradycji Turnieju Trójmagicznego był Bal Bożonarodzeniowy. Harry chciał zaprosić na niego Cho, jednak ta mu odmówiła, ponieważ została wcześniej zaproszona przez Cedrika. Potter ostatecznie poszedł na Bal z Parvati Patil. Partnerem Fleur był Roger Davies, a ku zdziwieniu wszystkich Krum pojawił się w towarzystwie Hermiony. Pierwszy taniec zgodnie z tradycją zaczęli reprezentanci szkół. Muzyka na Balu z początku była klasyczna, ale w późniejszych godzinach uczniowie tańczyli do piosenek rockowego zespołu o nazwie Fatalne Jędze.

Krumsecond

Największą przeszkodą w drugim zadaniu było znalezienie sposobu na oddychanie pod wodą. Fleur i Cedrik użyli do tego celu zaklęcia Bąblogłowy, Krum częściowo przetrasmutował się w rekina, a Harry użył skrzeloziela, które dostał od Zgredka. Wszyscy reprezentanci jednocześnie zanurzyli się pod wodę i ruszyli w kierunku trytonów. Fleur została jednak spłoszona przez druzgotki i nie dokończyła zadania. Jako pierwszy na miejsce dotarł Harry, gdzie dowiedział się, że każdy reprezentant musi uratować osobę, z którą jest blisko związany. W przypadku Harry'ego był to Ron, dla Wiktora Hermiona, dla Cedrika Cho, a dla Fleur jej młodsza siostra, Gabrielle. Harry początkowo chciał uratować wszystkich. Po chwili przybył jednak Cedrik, który uratował Cho, a po chwili także Wiktor, który zabrał ze sobą Hermionę. Jednak Fleur długo się nie pojawiała, dlatego Harry mimo sprzeciwu trytonów wypłynął na powierzchnię nie tylko z Ronem, ale także z Gabrielle. Na powierzchni okazało się, że zakładnikom tak naprawdę nic nie groziło. Harry był zły na siebie, że zajął dopiero trzecie miejsce przez swoje bohaterstwo. Jednak sędziowie postanowili dać mu za moralne postępowanie ostatecznie drugie miejsce w tej konkurencji. Pierwsze miejsce padło łupem Cedrika, trzecie Kruma, a Fleur, ponieważ nie ukończyła zadania, została sklasyfikowana na ostatnim miejscu.

Jedną z zagadek Turnieju była tajemnicza choroba Bartemiusza Croucha Sr, którego podczas zadań musiał zastępować Percy. Pewnego dnia Wiktor i Harry znaleźli go w Zakazanym Lesie. Harry pobiegł poinformować o tym dyrektora, a Krum został z Crouchem. Jednak gdy Dumbledore przybył na miejsce, Wiktor był oszołomiony, a Bartemiusz zniknął.

Turniej4

W trzecim zadaniu należało znaleźć ukryty w labiryncie Puchar Trójmagiczny. Ten, kto pierwszy dotknie Puchar miał zostać zwycięzcą. Nie było to jednak proste, ponieważ w labiryncie czaiły się różne niebezpieczeństwa. Gdyby nie radzili sobie z zadaniem i groziłoby im niebezpieczeństwo, mieli możliwość wyczarowania czerwonej iskry, która oznaczała wycofanie się z rywalizacji. Reprezentanci wchodzili do labiryntu zgodnie z kolejnością wyników, które uzyskali w poprzednich zadaniach. Jako pierwsi weszli Harry i Cedrik, następny był Wiktor, a jako ostatnia ruszyła Fleur. Podczas zadania Krum niespodziewanie zaatakował Fleur, przez co musiała wycofać się z rywalizacji. Próbował on wyeliminować z rywalizacji także Cedrika, jednak został oszołomiony przez Harry'ego. Jak się później okazało Wiktor był pod działaniem Imperiusa. Cedrik i Harry razem dotarli do Pucharu. Nie mogli się zdecydować, kto ma go dotknąć, więc zrobili to wspólnie, ponieważ w obu przypadkach i tak wygrywa Hogwart. Puchar niespodziewanie okazał się jednak świstoklikiem.

Ced

Cedrik i Harry znaleźli się na cmentarzu w Little Hangleton. Tam czekał na nich Glizdogon i Lord Voldemort. Peter na rozkaz Czarnego Pana zabił Diggory'ego. Następnie został wykonany starożytny rytuał, dzięki któremu Czarny Pan odzyskał ciało. Po jego odzyskaniu Lord Voldemort stoczył pojedynek z Harrym, podczas którego wystąpił efekt Priori Incantatem. Pojawiły się echa ostatnich ofiar Lorda Voldemorta, dzięki którym Harry'emu udało się teleportować spowrotem do Hogwartu razem z ciałem Cedrika.

Wszyscy byli zszokowani widokiem martwego ciała Cedrika. Harry został zabrany przez Moody'ego do jego gabinetu. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że wie za dużo o wydarzeniach na cmentarzu. Następnie okazało się, że za Moody'ego przez cały rok przy pomocy Eliksiru Wielosokowego podawał się jeden z śmierciożerców, Bartemiusz Crouch Jr. Pod wpływem Veritaserum zdradził on Dumbledore'owi fakt, że Czarny Pan powrócił. Dyrektor Hogwartu przekazał tą informację Ministrowi Magii, Korneliuszowi Knotowi, ale ten mu nie uwierzył i nakazał wykonać pocałunek dementora na Bartym. Śmierć Cedrika została określona jako przykry i tragiczny wypadek. Harry za wygranie Turnieju Trójmagicznego dostał nagrodę w wysokości 1000 galeonów. Zdecydował się oddać ją bliźniakom Weasley, który dzięki temu mieli fundusze na otworzenie Magicznych Dowcipów Weasleyów.

Nie wiadomo, czy Turniej odbywał się po 1994 roku. Jest bardzo prawdopodobne, że po śmierci jednego z uczestników nie chciano wracać do jego organizacji.

Damian


Plot Holes15
Plot holes”, czyli szukamy dziury w całym.

Witajcie!

Kolejny miesiąc za nami. Jeszcze niedawno czekaliśmy z niecierpliwością na Expres do Hogwartu, a tymczasem za nami już Noc Duchów (mam nadzieję, że nikt nie przesadził z „sokiem z dyni” :P ) i powoli szykujemy się do przerwy świątecznej.

Kolejny raz chciałem Wam podziękować za miłe komentarze (niemiłych na szczęście jeszcze nie było. Jeszcze. ) i udział w dyskusji odnośnie numeru, a tych którzy jeszcze nie zagościli w dyspucie zachęcam do wyrażenia własnej opinii – to dzięki Wam przecież wiemy czy gazeta idzie w dobrą stronę :)

***
Mario squad
Hydraulik jednak się znalazł.

Dzisiaj zaczniemy od nieco innej strony – zamiast nowego “Plot hole” przedstawimy rozwiązanie jednego z już poruszonych. W poprzednim numerze pisałem o lukach związanych z wątkiem Komnaty Tajemnic. Dzięki pomocy redakcji udało się znaleźć wytłumaczenie większości poruszonych wątków. Rozwiązanie pojawiło się jakiś czas temu w serwisie Pottermore -tak jak wspomniałem J.K.Rowling często odpowiada tam na zapytania fanów i wyjaśnia wiele rzeczy których nie udało jej się objaśnić w książkach. Co do naszego Plot Hole autorka jak się okazuje poszła po najmniejszej linii oporu i zwyczajnie stworzyła dziedzica Slytherina, który pojawił się we właściwym czasie i właściwym miejscu.

Mario Potter

Mowa tu o Corvinusie Gaunt, czarodzieju urodzonym w XVII wieku, bezpośrednim potomku Salazara Slytherina, który był uczniem Hogwartu w czasie gdy w zamku instalowano kanalizację i hydraulikę (tutaj ciekawostka – zanim dokonano tych zmian czarodzieje zwyczajnie "załatwiali swoje sprawy" tam gdzie popadło, a na "dowody zbronii" rzucali czar zniknięcia...ciekawe cóż ich skłoniło żeby tak "genialny" system zamienić na mugolskie rozwiązanie z rurami...). Co do samego Corvinusa - nie wiemy na którym roku był w momencie remontu aczkolwiek możemy podejrzewać, że był już całkiem zaawansowanym czarodziejem skoro udało mu się zamaskować wejście bez wiedzy budowniczych. Informacja o Komnacie Tajemnic i miejscu ukrycia wejścia do niej była później przekazywana wśród kolejnych pokoleń Gauntów, jednak aż do czasu Toma Riddle'a nikomu nie starczyło odwagi aby wypuścić na zewnątrz żyjącego w komnacie Bazyliszka. Swoją drogą ciekawi mnie co Potwór Slytherina robił tam sam przez 1000 lat?

***
Nuda
Magiczne emocje.

Jeśli już mówimy o nudach to nie sposób ominąć pewnego mało znaczącego dla historii aczkolwiek bardzo łatwo zauważalnego Plot hole. Pamiętacie jak w czwartej części sagi, jeszcze podczas Mistrzostw Świata w Quidditchu czarodzieje z Ministerstwa Magii ekscytują się jaką to niesamowitą niespodziankę przygotowali dla uczniów w nowym roku szkolnym? Budują napięcie, wkładają masę pracy w organizacje dawno zapomnianego eventu. Na wieść o organizacji Turnieju Trójmagicznego wśród uczniów wybucha euforia, zaczynają się zakłady, noszenie gadżetów wspierających reprezentantów, cała szkoła udaje się nad jezioro, w kolejnym zadaniu uczniowie wypełniają cały stadion...

Tylko właściwie po co? Pomijając zadanie ze smokami trzeba przyznać że Turniej Trójmagiczny nie jest wydarzeniem przyjaznym kibicom. Najpierw godzina wpatrywania się w tafle jeziora. W tym momencie nawet wujek Zdzisiek obserwujący spławiki może się pochwalić większymi emocjami. Następne zadanie i godzina patrzenia na ściany labiryntu z żywopłotu. W tej perspektywie polska Ekstraklasa piłkarska przestaje się wydawać tak nudna. Owszem ilość drewna podobna, ale przynajmniej ruchu więcej (zazwyczaj – nie biorę pod uwagę ostatnich występów Pogoni Szczecin)...

W końcu, po 60 minutach "niesamowitych emocji" na trawie przed labiryntem pojawia się Harry. Jedną ręką trzyma ciało Cedrika, w drugiej zaś świstoklik.

***
Świstoklik
Produkt niezgodny z opisem.

Świstoklik, co do którego fani na całym świecie zgłaszają swoje zastrzeżenia już od momentu premiery książki. Wpierw przypomnijmy sobie co nasza wiki mówi na temat podróży świstoklikami: "Przeniesienie za pomocą tego przedmiotu jest zwykle dokładnie określone czasowo i dlatego bardzo ważne jest dotknięcie świstoklika w odpowiednim momencie." Oczywiście nasz świstoklik działa inaczej – aktywuje go dotyk, nie czas. Idziemy zatem dalej i patrzymy co jeszcze nasza wiki może nam powiedzieć o świstoklikach: "Większość świstoklików ma działanie jednorazowe, przenosząc podróżujących tylko raz,w jedno ściśle określone miejsce - takie działanie miał np. śwstokliki używane podczas Mistrzostw, które po wykorzystaniu były zbierane jako bezużyteczne już przedmioty ". Naszego Pucharu rzecz jasna się to nie tyczy również. Możnaby rzec – limited edyszyn.

Przyznaje od razu, że akurat ten plot hole jest jednym z tych, co do których nie jestem specjalnie przekonany czy faktycznie "dziurą w całym" być powinien. Przypomnijmy sobie ważną rzecz – czarodziej który rzucił zaklęcie Portus na Puchar Turniej Trójmagicznego nie był jakimś pierwszym lepszym. 12 SUMów, niezwykła inteligencja, przebiegłość czy znajomość czarnej magii – te oraz wiele innych cech sprawiały, że Bartemiusz Crouch Jr był naprawdę bardzo potężnym czarodziejem. Wielce zatem prawdopodobne że udało mu się odpowiednio zmodyfikować zaklęcie – bo o tym że taka modyfikacja jest możliwa dowiadujemy się z kolejnego tomu gdy Dumbledore zmienia w świstoklika głowę posągu.

Jedyne co mi osobiście tutaj nie pasuje – po co Barty zostawił możliwość powrotu? Tak przymyślany plan, rok przygotowań i taka luka w planie na sam koniec. Druga rzecz to właściwie dlaczego śmierciożerca czekał aż do ostatniego zadania? Miał mnóstwo okazji i możliwości wcześniej. Co więcej, nie tylko miał wystarczająco dużo sposobności do uprowadzenia Harry'ego, mógł też sam ewakuować się bezpiecznie z Hogwartu pozostając nierozpoznanym do samego końca.

***
Leaky
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

A propos nierozpoznanych – taki mały bonus na koniec...

Poznajecie jegomościa z grafiki powyżej? No właśnie sęk w tym że nikt nie zna jego imienia, a możliwe że to jeden z najpotężniejszych czarodziejów współczesnego świata! Rzucanie czarów bez użycia różdżki, bez chociażby kontaktu wzrokowego, w zatłoczonym pubie, do tego czytając "Krótką historię czasu" Stephena Hawkinga...

Jak dla mnie ... WOW.

Serio.

Wow.
***

Tyle na dziś. Jak zwykle zachęcam do dyskusji w odpowiednim wątku na forum. Możecie też pisać na naszego redakcyjnego maila lub bezpośrednio do mnie. Uprzedzam, że wszystkim propozycjom matrymonialnym mówię stanowcze "czemu nie?".


Do następnego razu i pamiętajcie:

Draco dormiens nunquam titillandus!

Brzytwiarz
Żródła


HP od kuchni15

W serii książek o „Harrym Potterze” występuje wiele postaci, które zostały w bardzo dobry sposób wykreowane przez Joanne K. Rowling. Podczas lektury zżywamy się z bohaterami i utożsamiamy się z nimi. Towarzyszymy im w rozwiązywaniu problemów, wspólnie przeżywamy radości i smutki. Z niecierpliwością oczekujemy na kolejne wydarzenia z udziałem naszych ulubieńców. Wielu czytelników ma żal do autorki, gdy uśmierca ona pewne postacie. Wydaje się nam, że dana śmierć była niepotrzebna i bezsensowna, a Joanne K. Rowling chciała tylko zrobić wszystkim na złość.

Czy to jakie postacie i w jaki sposób zginęły jest przypadkowe? Czy śmierci w „Harrym Potterze” mają jakiś sens?

Lily protects Harry

Przez pierwsze trzy części nie jesteśmy świadkami żadnej śmierci, a te nieliczne, o których dowiadujemy się podczas lektury, nie wywołują zbyt dużych emocji. Jedynym wyjątkiem jest zamordowanie Lily i Jamesa Potterów przez Voldemorta. Oczywistym jest, że ta śmierć jest bardzo ważna pod względem fabularnym – bez niej cała historia nie powstałaby. Praktycznie wszystko, co składa się na treść książek jest konsekwencją tego wydarzenia – począwszy od podrzucenia Harry’ego Dursleyom, aż do śmierci Voldemorta.

W czwartym tomie sytuacja diametralnie się zmienia – już w pierwszym rozdziale książki jesteśmy świadkami mordu na mugolskim ogrodniku. Śmierć Franka Bryce’a nie jest dla nas bolesna, ale stanowi zapowiedź tego co ma się stać przyszłości. Jest to tak naprawdę pierwsze widmo wojny z Voldemortem i zwiastun jego powrotu.

To wydarzenie prowadzi nas bezpośrednio do sceny na cmentarzu w Little Hangleton. Śmierć Cedrika jest pierwszą, z którą mogą się wiązać jakieś emocje. Tę postać mieliśmy okazję poznać lepiej podczas Turnieju Trójmagicznego – był on reprezentantem Hogwartu, okazał się uczciwy i honorowy. Istotny jest sposób w jaki został on zamordowany. Voldemort wydał na niego wyrok mówiąc: „Zabij niepotrzebnego”. Pokazuje nam to, że dla Czarnego Pana nawet jeden z najlepszych uczniów jest tylko drobną niedogodnością i w żaden sposób nie może się mierzyć z Voldemortem i jego poplecznikami. Wydaje mi się, że w ten sposób autorka chciała też jasno zaznaczyć, że odtąd historia będzie się stawać coraz mroczniejsza i że jest to punkt zwrotny całej opowieści.

Siriusveil

W kolejnej części, po dramatycznych wydarzeniach, następuje chwila spokoju – Voldemort nie decyduje się działać jawnie, a Zakon Feniksa gromadzi siły do walki. Jest to jednak tylko cisza przed burzą - na końcu książki jesteśmy świadkami walki w Ministerstwie Magii oraz śmierci Syriusza Blacka. Wielu czytelników uważa, że ten bohater nie powinien zginąć, jednak moim zdaniem nie jest to bezsensowne. Po pierwsze, śmierć Syriusza doskonale oddaje jego charakter – nie był to człowiek, który mógłby siedzieć w domu, gdy inni narażają życie ratując jego syna chrzestnego. Była to osoba nieco lekkomyślna, ale odważna i gotowa oddać życie za swoich bliskich. Wszystkie te cechy są ukazane w scenie jego śmierci, gdy ginie w walce, broniąc Harry’ego. Jest także druga strona medalu – to, że Syriusz zginął jest w pewien sposób konsekwencją jego zachowania wobec Stworka, a także skłonności Harry’ego do ratowania innych za wszelką cenę. Poprzez tą śmierć autorka próbuje również pokazać uczucia towarzyszące stracie bliskiej osoby - cierpimy razem z Harrym i czujemy żal, że ta postać nigdy więcej się nie pojawi.

W szóstym tomie historia staje się jeszcze mroczniejsza – cały świat czarodziejski musi się zmierzyć z największym od dawna zagrożeniem, jakim jest powrót Lorda Voldemorta. Przez większą część książki jesteśmy informowani o śmierci coraz to nowych osób. Część z tych postaci jest nam nieznana jak np. dziecko zabite przez Fenrira Greybacka, ale część (np. Amelię Bones) poznaliśmy i zdążyliśmy polubić. Te wszystkie morderstwa mają na celu wprowadzenie atmosfery zagrożenia i niepokoju. Wszędzie dokoła giną ludzie i chociaż Hogwart wciąż pozostaje bezpieczny, to nawet uczniów ta sytuacja dotyka bezpośrednio, kiedy śmierć ponoszą członkowie ich rodzin. Wszyscy są bezsilni i mogą tylko z niepokojem czekać na kolejne tragiczne informacje. Te uczucia udzielają się nam i pozwalają lepiej wczuć się w przedstawianą historię.

Dumbledore śmierć

Najbardziej istotna w tym tomie jest bez wątpienia śmierć Albusa Dumbledore’a. Zaskakujące jest nie tylko to, że zostaje on zabity ale też to, w jaki sposób się to odbyło. Na to zdarzenie można spojrzeć dwojako - kiedy nie znamy całej historii, jest to dla nas wielki szok – nie chce nam się wierzyć, że autorka uśmierciła jednego z największych czarodziejów, i to jeszcze bez walki. Jest to kulminacja budowania atmosfery zagrożenia - po śmierci Dumbledore’a, jedynej osoby której bał się Voldemort, szansa na wygranie z Czarnym Panem wydaje się znikoma. Kiedy ze wspomnień Snape’a dowiadujemy się prawdy, to wydarzenie nabiera zupełnie innego sensu. Doskonale ukazuje ono jaki, tak naprawdę, był Albus. Nie był on człowiekiem nieomylnym, a jego śmierć to konsekwencja popełnionych przez niego błędów, zarówno w młodości jak i wiele lat później. Z drugiej strony, robił on wszystko aby pokonać Voldemorta i nawet swoją śmierć starał się zaaranżować tak, aby pokrzyżować jego plany.

Ostatnia część, to czas panowania Voldemorta nad Ministerstwem Magii oraz decydującego starcia z Czarnym Panem. Jest to najmroczniejsza część serii i ginie w niej najwięcej postaci. Już na samym początku zabity zostaje Alastor Moody, jeden z najtwardszych wojowników jakiego poznaliśmy. Ma to swoje uzasadnienie fabularne - tak ryzykowna operacja, jak przeniesienie Harry’ego z domu wujostwa do Nory, nie mogła się odbyć bez ofiar. W pewien sposób auror został poświęcony przez Dumbledore’a, żeby Snape mógł pełnić rolę podwójnego agenta, bo to, że wywiązała się tak trudna walka, było konsekwencją zdradzenia Voldemortowi prawdziwej daty tej akcji. Ta śmierć pokazuje jak poważne w skutkach decyzje musiał podejmować Albus oraz to, że nie wahał się ryzykować życiem innych by pokonać Czarnego Pana.

To jak zginął Rufus Scrimgeour, zmienia nieco sposób w jaki postrzegamy tę postać. Pomimo że w wielu kwestiach nie zgadzał się on z Harrym, to nie wydał go śmierciożercom, nawet podczas tortur. Jego śmierć pokazuje, że był bardzo odważny i do końca nie uległ Voldemortowi. Podobny cel miało uśmiercenie Regulusa Blacka – pozwoliło ono na pokazanie pewnych cech jego charakteru o które byśmy go nawet nie podejrzewali. Był on śmierciożercą, ale wolał zginąć niż narazić swojego skrzata na cierpienie i oddał życie, starając się osłabić Voldemorta.

Śmierć Petera Pettigrew jest bardzo istotna dla ukazania tej postaci. Jest to bohater na pozór całkowicie negatywny, ale to, że zginął, ponieważ zawahał się przed zabiciem Harry’ego powinno skłonić nas do refleksji. Nie wiadomo, czy był to jedynie chwilowy akt miłosierdzia, czy przejaw drzemiącego w nim dobra, ale na pewno nie pozwala nam to patrzeć na niego tak jednowymiarowo jak wcześniej. To że został uduszony przez rękę, którą otrzymał od Czarnego Pana pokazuje także, że Voldemort nie toleruje nawet najmniejszej słabości u swoich popleczników i srogo ich za to karze.

Dobby death

Jedną z najsmutniejszych śmierci, o którą wielu czytelników ma pretensje do Joanne K. Rowling, jest śmierć Zgredka. Czy mogła mieć ona jakiś cel w uśmierceniu tak niewinnego i lubianego bohatera? Przede wszystkim jest to jedna z ofiar walki z Voldemortem. Autorka, odwołując się do naszych emocji, choć w pewnym stopniu stara się przybliżyć jak straszna jest wojna i dokąd prowadzi ślepe wyznawanie jakiejś idei. Ofiarami wszystkich konfliktów bardzo często stają się osoby, które niczym nie zawiniły. Warto również zwrócić uwagę na to, że tym który poświęcił się dla innych był skrzat domowy – istota pogardzana przez wielu czarodziejów. Był gotowy zaryzykować wszystko by ratować Harry’ego i jego przyjaciół i zapłacił za to najwyższą cenę. Doskonale oddaje to głębię charakteru tej postaci i pokazuje, że ci którymi gardzimy mogą być warci znacznie więcej niż nam się wydaje.

Tonks lupinn

Bitwa o Hogwart, to wydarzenie, w którym ginie bardzo wielu bohaterów, także tych dobrze znanych i lubianych. Praktycznie każda z tych śmierci ma, chociaż w jakimś stopniu, oddać okropieństwa wojny i pokazać jak wysoką cenę trzeba było zapłacić za zwycięstwo i osiągnięcie pokoju. Mają one również wywołać w nas silne emocje i sprawić, że finał całej historii głęboko zapadnie nam w pamięć. Moim zdaniem taki cel ma uśmiercenie Freda, Lupina, Tonks, Colina i Lavender. Buduje to atmosferę klęski i beznadziei.

Snape death

Severus Snape to kolejna ofiara wojny z Voldemortem. Początkowo jego śmierć nie wzrusza nas tak bardzo, jednak gdy poznajemy jego wspomnienia staje się dużo bardziej bolesna. Ukazuje ona jego wielką lojalność, niezłomność, odwagę i miłość, aż do końca życia. Jednak tak naprawdę (zabrzmi to kontrowersyjnie i cynicznie), martwy Snape jest dużo lepszym materiałem na bohatera. Gdy ginie, jego historia staje się smutniejsza i bardziej dramatyczna, a wszystko to, czego się dowiadujemy z jego wspomnień nabiera mocy. Tylko to, że miał zginąć sprawiło, że podzielił się on z Harrym informacjami o swojej przeszłości. Ta śmierć pozwala na całkowitą zmianę naszego postrzegania tej postaci i w ten sposób ze złoczyńcy Snape staje się bohaterem.

Ostatnia śmierć w serii – śmierć Voldemorta – ma zupełnie inne znaczenie niż wszystkie wcześniej wspomniane. Jest to zwieńczenie całej historii, całkowite zwycięstwo Dobra nad Złem. Jest to również zapowiedź czasu pokoju, w którym ludzie nie będą musieli ginąć z powodu idei jednego szaleńca – dziewiętnastu lat, w czasie których blizna Harry’ego nie zaboli ani razu.

Część śmierci ukazanych w serii służy podkreśleniu pewnych cech u różnych postaci lub ukazaniu całkowicie nieznanych stron ich osobowości. Mają one wywoływać silne emocje i przez to uwiarygodniać całą historię, sprawiać że zaangażujemy się w lekturę i, chociaż w części, doświadczymy tego co odczuwali bohaterowie. Możemy narzekać, że autorka pozwala zginąć naszym ulubionym postaciom, jednak każda śmierć przedstawiona w „Harrym Potterze” ma swój cel i bez którejkolwiek z nich ta książka nie byłaby taka sama.

Mattibu


Co się działo na hpw15
Witam wszystkich w kolejnym podsumowaniu tego, co działo się na HPW.
Stworek1

Na początku października wybierany był 51. Artykuł Miesiąca. Do edycji zgłoszone zostały 4 artykuły: FinchCressley zajęła się Fredem Weasleyem, Mattibu rozbudował Stworka, Rosa dodała treść do Zygmunta Budge, a Sensualna zwiększyła o ponad 80 tysięcy bajtów objętość artykułu o Severusie Snapie. Okazało się jednak, że tak duża rozbudowa nie gwarantuje wygranej. Od ilości ważniejsza jest jakość, a w tej kwestii najlepsza okazała się rozbudowa dokonana przez Mattibu i to właśnie dało mu wygraną. Gratuluję autorowi udanej pracy i życzę dalszych sukcesów.

Także na początku tego miesiąca odbyła się szósta edycja Wielkiego Quizu o Harrym Potterze, która została zorganizowana w większości przeze mnie, ale Caairo też miał udział w tworzeniu pytań. Było 30 pytań o zróżnicowanym poziomie trudności, a za każdą dobrą odpowiedź dawany był 1 pkt. Quiz postanowiło rozwiązać 6 osób. Najwięcej punktów zdobył w nim Mattibu. Dostał on możliwość przeprowadzenia kolejnej edycji, z czego skorzystał. Na dzień pisania tego tekstu, na forum trwała siódma edycja Wielkiego Quizu, która została zorganizowana właśnie przez Mateusza. W momencie wydania numeru powinniśmy znać zwycięzce bądź zwycięzców siódmej edycji, z góry gratuluję mu/im zwycięstwa.

6 października rozpoczęło się głosowanie na nowych moderatorów czatu i Discorda. Kandydatami na to stanowisko byliśmy ja i Kamcia. Oboje zdobyliśmy w trwającym tydzień głosowaniu społeczności przewagę głosów za nad przeciw i dostaliśmy uprawnienia na okres próbny, który trwa do 13 listopada 2017 roku. Jeśli dobrze się spiszemy na nowych stanowiskach, to zachowamy je na stałe. Należy również wspomnieć, że w przypadku Kamcii okres próbny obejmuje również nadrobienie edycji. Spowodowane jest to faktem, że nie posiadała na dzień głosowania 200 edycji w przestrzeni głównej, co jest jednym z wymogów na stanowisko moderatora czatu.

Skaneł

Tego samego dnia, kiedy skończyło się głosowanie na moderatorów, głosować zaczęto na L Fan Art. Kategorią jubileuszowej edycji była czarna magia. W tej edycji wzięły udział prace 7 użytkowników: FanaPottera, Isthealice, Savy2017, Addamka09, Rosy1905, Caairo11 oraz BlackAngel92. Pierwsze miejsce o zaledwie punkt przed Delphini autorstwa Isthealice zajął Mroczny znak narysowany przez FanaPottera/ Gratuluję jej wygranej a pozostałym uczestnikom udanych prac.

21 października odbyła się aktualizacja techniczna przeprowadzona przez Dawida. Gruntownej przebudowie uległa strona główna. Zmienione zostało również między innymi tło, logo, kolorystyka oraz grafika nagłówka. Moim zdaniem HPW po aktualizacji wygląda lepiej niż przed nią, a także gratuluję Dawidowi dobrych pomysłów na poprawę wyglądu.

Dzień później nasza redaktor naczelna, czyli BlackAngel została odznaczona Orderem Merlina I klasy. Dostała go za duży wkład w rozwój Harry Potter Wiki, wzorowe dbanie o porządek na czacie i Discordzie, udzielanie pomocy wszystkim, którzy tego potrzebują, aktywny udział w projektach, a także za prowadzenie naszej gazety i Wieczorków u Madame Rosmerty.

Na dzień wydania numeru powinniśmy znać zwycięzców 52. Artykułu Miesiąca oraz LI Fan Artu, z góry gratuluję im wygranej.

***
Odkrycie Miesiąca15

W tym miesiącu ten tytuł wędruje do Kamcii012. Jak wiadomo, aby mieć szansę na zachowanie stanowiska moderatora czatu musi nadrobić edycję. Podeszła ona jednak do sprawy ambitnie i nie zadowoliły jej drobne edycje. Zamiast tego zaczęła pisać zupełnie nowe artykuły. Nie są one, co prawda pozbawione błędów, ale mimo wszystko wyglądają całkiem dobrze i poszerzają zawartość HPW o nową treść. Liczę na to, że Kamcia jeszcze nie raz zaskoczy nas nowym artykułem zarówno w najbliższym czasie, jak i po upłynięciu okresu próbnego.

A ty widzisz nowego użytkownika, którego należy wyróżnić? Jeśli tak to zapraszam do jego zgłoszenia w dyskusji dotyczącej numeru albo prywatnie do mnie. Kto wie, może twój kandydat zostanie Odkryciem Miesiąca?

Pozdrawiam serdecznie,
Damianek


Kartka z kalendarza15
1 listopada 1981

LICZNE NARUSZENIA KODEKSU TAJNOŚCI
W całym kraju czarodzieje świętują zniknięcie Sami-Wiecie-Kogo, ale nie dbają o zachowanie tego w tajemnicy przed mugolami. Milicenta Bagnold, Minister Magii, zbagatelizowała całą sprawę. „Zapewniam nam niezbywalne prawo do zabawy” – powiedziała.

Zobacz też: REAKCJA MIĘDZYNARODOWEJ KONFEDERACJI CZARODZIEJÓW (strona 6)
***
1 listopada 1993

MORDERCA WCIĄŻ NA WOLNOŚCI

Zakończono poszukiwania Syriusza Blacka, który wczoraj wtargnął do Hogwartu. Pomimo wielogodzinnego przeszukiwania zamku nie udało się pochwycić zbiega.
***
2 listopada 1981

NOWY DOM HARRY’EGO POTTERA

Chłopiec, Który Przeżył zamieszkał u swojej ciotki i wuja - mugoli, który są jego jedyną rodziną. Pomimo że wielu czarodziejów wyraziło gotowość opieki nad chłopcem, to jednak Ministerstwo Magii uznało, że będzie tam bezpieczniejszy.
***
2 listopada 1995

ZWIĘKSZENIE UPRAWNIEŃ WIELKIEGO INKWIZYTORA
Ministerstwo Magii wydało Dekret Edukacyjny Numer 25, który umożliwia Wielkiemu Inkwizytorowi nakładanie kar na uczniów. Pozwoli to na lepsze nadzorowanie procesu edukacji w Hogwarcie.

Zobacz też: POZYTYWNE SKUTKI REFORM MINISTERSTWA (strona 4)
***
6 listopada 1993

DEMENTORZY POZA KONTROLĄ

Podczas meczu quidditcha w Hogwarcie doszło do niebezpiecznego incydentu. Dementorzy, którzy pilnują szkoły wtargnęli na boisko, a ich obecność doprowadziła do tego, że jeden z zawodników spadł z miotły. „W życiu nie widziałem czegoś tak strasznego” – skomentował jeden z uczniów.
***
7 listopada 1992

POMYŁKA SŁYNNEGO CZARODZIEJA
W Hogwarcie, w czasie szkolnych rozgrywek quidditcha, jeden z zawodników doznał złamania ręki. Na szczęście na miejscu znajdował się Gilderoy Lockhart, który zaoferował swą pomoc. W wyniku niewyjaśnionych okoliczności, zamiast wyleczyć ranę, doprowadził on do usunięcia wszystkich kości ramienia. „Ważne, że kości nie są już złamane” – powiedział wzburzony Lockhart.

Zobacz też: MOJE MAGICZNE JA – RECENZJA (strona 8)
Lubisz słodycze? Chcesz poczuć dreszcz emocji nie ruszając się z fotela? Spróbuj Fasolek Wszystkich Smaków Bertiego Botta. Sprawdź swoje szczęście i daj się zaskoczyć. Od teraz można także składać zamówienia przez Sowią Pocztę Wysyłkową.
Fasolki Wszystkich Smaków Bertiego Botta — niebo i ryzyko w gębie.
***
7 listopada 1995

KONIEC URLOPU
Rubeus Hagrid, nauczyciel w Hogwarcie, zakończył wakacje i powraca do prowadzenia zajęć z opieki nad magicznymi stworzeniami. Pobyt za granicą nie przysłużył się jednak jego zdrowiu, ponieważ jego twarz jest pokryta wieloma ranami. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie pozostaną mu blizny, bo w Hogwarcie były by już dwie osoby, które trzeba by czcić.

Zobacz też: ALBUS DUMBLEDORE SIĘ STARZEJE (strona 3)
***
8 listopada 1992

POTWÓR SLYTHERINA ZNOWU ATAKUJE
W Hogwarcie doszło do kolejnej napaści – Colin Creevey, uczeń szkoły, został spetryfikowany. Kto stoi za tymi atakami?

Czytaj dalej (strona 4)
***
9 listopada 1991

CIEKAWY CHWYT DEBIUTANTA
Harry Potter, nowy szukający drużyny Gryffindoru, złapał znicza w meczu przeciw Slytherinowi i zapewnił tym zwycięstwo swojej drużynie. Zabawny jest fakt, że uczeń schwytał piłeczkę ustami i prawie ją połknął.

Zobacz też: ZMIANY NA CZELE LIGII QUIDDITCHA (strona 7)
***
23 listopada 1994

ZŁAMANIE ZASAD TURNIEJU

Dziś doszło do poważnego naruszenia reguł zawodów – wszyscy reprezentanci dowiedzieli się o tym, co czeka ich w pierwszym zadaniu przed oficjalnym terminem. Dyrektorzy szkół odmówili komentarza. „Oszukiwanie należy do tradycji Turnieju Trójmagicznego i zawsze tak będzie.” – stwierdził były auror, Alastor Moody.
***
24 listopada 1994

PIERWSZE ZADANIE TURNIEJU TRÓJMAGICZNEGO
Reprezentanci szkół musieli zmierzyć się ze smokami podczas pierwszego etapu Turnieju Trójmagicznego. Wszyscy podołali temu mrożącemu krew w żyłach wyzwaniu, a prowadzenie objęli ex aequo Wiktor Krum i Harry Potter.

Czytaj dalej (strona 2)


Podziękowania15
To już koniec numeru. Mam nadzieję, że 15 numer przypadł wam do gustu drodzy czytelnicy. Poruszyliśmy w nim temat Petera, mam nadzieję, że spowoduje to dyskusję o tej postaci. Listopad to już dość zimny miesiąc, wiec życzę wam dużo kawy/herbaty/kakauka i tony ciepłych koców.
Do następnego,
Black
November


Redakcja15
BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego numeru redaktor naczelny. Wcześniej poprawiała teksty i pisała, dziś lekko odciążona, odpowiada za „Dzieje Mugoli”, zamiennie z „Wieczorkami u Madame Rosmerty”, od trzynastego numeru zajmuje się również: „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Pomaga także nad oprawą graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom.

Caairo11
Caairo11

Caairo dołączył do redakcji od dziesiątego numeru i zajął się „Tematem Numeru”, a już od trzynastego numeru działem „One Shotów”. Caairo ma głowę pełną pomysłów, co od czternastego numeru zaowocowało nowym działem „Złote Jajo”. Paweł, bo tak ma na imię, na wiki dołączył stosunkowo niedawno. Szybko znalazł uznanie wśród społeczności, tworząc niebanalne zagadki na forum, które rozrastając się do liczby już ponad 500.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW”oraz od czternastego numeru ukazuje nam „Dzieje Czarodziejów”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku. Często można spotkać go na czacie, stara się też wypowiadać w wątkach na forum.

Brzytwiarz
Brzytwiarz

Brzytwiarz, zwany też Brzytwą, redaktor od trzynastego numeru. Do magazynu przyszedł z nowym formatem, jakim jest dział: „Plot Holes”, od czternastego numeru objął fotel „Kącika Huncwotów”. Na wiki zawitał w lipcu 2017 roku, jednak pokazał jak wielką wiedzę posiada rozwiązując zagadkę po zagadce w Łamigłówkach Caario. Spotkać go można na Discodzie HPW w godzinach wieczornych.

Mattibu
Mattibu

Mattibu, redaktor od czternastego numeru magazynu. Zajmuje się „Kartką z Kalendarza” oraz autorskim działem „HP od kuchni”. Matti jest z nami od lipca 2017 roku, jednak dał się poznać jako Łamacz Łamigłówek, czy wytrawny edytor. Często go można spotkać na discordzie HPW.

Poprzednio
Numer 14

Numer 15
Następny
Numer 16
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.