FANDOM


Gellertokladka

Spistresci17

Ogloszenia17
Witajcie!

Oto przed wami już siedemnasty numer Czarownicy, zarazem pierwszy w tym roku kalendarzowym. Zapraszam do zapoznania się z wydaniem ;)

Dogifa
***
Drodzy czytelnicy,

Od najbliższego numeru możecie w naszej gazecie zamieszczać swoje własne drobne ogłoszenia. Dotyczyć mogą one wszelkich spraw związanych z naszym światem i Waszymi potrzebami – kupię, sprzedam, zamienię itp. Możecie ogłaszać o magicznych uroczystościach i rocznicach, możecie powierzyć nam swoje sukcesy i porażki, możecie wszystko – z drobnymi ograniczeniami. Ogłoszenie nie może nikogo obrażać, choć może dowcipnie komentować postępowanie innych czarodziejów, lecz nie realnych użytkowników HPW. Ogłoszenie nie może zawierać wulgaryzmów, treści rasistowskich itp. – tu obowiązują zasady ogólne HPW.
Ceny uzależnione od długości ogłoszenia i konieczności publikacji ew. zdjęć, od 11 sykli do 2 galeonów, za szczególną oprawę graficzną liczymy ekstra.

Zapraszamy do publikacji!
Tabl ogl
P.S. Ogłoszenia te wysyłajcie na PW do Caairo11 lub innego redaktora Czarownicy na discordzie. ;)
***
Dziękuję za uwagę!
Black

Współpraca

Współpraca (1) Współpraca (2)
Wspolpraca3 Winsfordbutton Hunncwott

MLP16
Witamy w pierwszym miesięcznym podsumowaniu Magicznej Listy Przebojów:
  1. klik Dumbledore's Army - It's My Life
  2. klik KATNISS vs HERMIONE: Princess Rap Battle
  3. klikThe war
  4. klik Break The Rules - Hogwarts
    klik Death Eaters - Believer - Harry Potter
    klik Let The Sky Fall
    klik Dark Lord Funk - Harry Potter Parody of "Uptown Funk"
  5. klik Harry Potter remix of death by Mike Relm
NOWOŚCI
  • klik Hermione Granger - Fight Song
  • klik I Must Not Tell Lies
***

Do głosowania na nasze propozycje zapraszam w poniższej ankiecie. ;) Jednak jeśli czytelniku chciałbyś aby twoja piosenka znalazła się na liście nie bój się zostawić linku w odpowiednim wątku na forum.

Która piosenka dostanie się do Magicznej Listy Przebojów?
 
3
 
5
 
1
 
1
 
2
 
2
 
8
 
3
 
11
 
4
 

Ankieta stworzona dnia sty 6, 2018, o godzinie 16:18.
Oddanych głosów: 40
Redakcja Czarownicy


Kacikhuncwotow
Ciężko było stworzyć dział Huncwotów w tym numerze... oj ciężko...

Wszystko przez tego Sylwestra...

U Was pewnie wszystko wyglądało podobnie.
Najpierw trzeba było wybrać miejscówkę i osoby, z którymi będziemy się bawić...
Huncwot17.1
... ale i tak zawsze pojawiał się jakiś znajomy, który ratował z opresji i zaciągał na odpowiednią imprezę...
Huncwot17.2
... ale najpierw oczywiście trzeba było się odpowiednio przygotować...
Huncwot17.3
... nie można też zapomnieć o odpowiedniej stylówie...
Ubior
... choć i tak znajdzie się ktoś, kto ubierze się tak samo jak zawsze...
Huncwot17.5
... i ktoś, kto zrobi chryję...
Huncwot17.6
... teraz tylko znaleźć odpowiedni środek transportu na imprezę i z powrotem...
Huncwot17.7
... i pozostaje nam już tylko świętować Nowy Rok.
Huncwot17.8
Bo wszyscy wiedzą, że najlepszy jest Sylwester w klimacie Harry'ego Pottera!!!
Huncwot17.9
Do następnego!
Brzytwiarz


Zlote
Golden egg
Trzecim Smokiem, który zdecydował się bronić Złotego Jaja, był Damian, którego przedstawiać nikomu nie muszę. Dostał do obrony tezę "Ekranizacje serii o Harrym Potterze były lepsze niż same książki i to dzięki nim seria zyskała tak wielu fanów".

Damian poradził sobie znakomicie - w ocenie Czytelników obronił Złote Jajo i to w wielkim stylu. Ponad połowa głosujących uznała, że radził sobie jak rogogon węgierski , tylko jedna osoba zaś oceniła jego walkę jako przegraną, czyli że posyczał się jak jaszczurka i schował za kamień. Nasz Smok uzyskał aż 65 z 84 możliwych do zdobycia punktów i pewnie zagarnął ogonem Złote Jajo!

Kolejnym, już czwartym Smokiem zgodził się zostać Michnar, czyli Michał, do niedawna Biurokrata HPW. Jego Złotym Jajem była teza „Syriusz Black nie był dupkiem”.

A o to jak Smok walczył o swoja zdobycz na Smoczej Arenie:

Caairo11: Syriusz zgrywał bohatera a był tchórzem-bał się zostać Strażnikiem Tajemnicy Potterów, bał się pomóc Harry'emu podczas Turnieju Trójmagicznego, bał się wyjść z Grimmauld place P12. Zgadzasz się z tym?

Smok: Syriusz Black to zdecydowanie jedna z bardziej honorowych i odważnych postaci całej serii. Nie był tchórzem - tak naprawdę kierował się zdrowym rozsądkiem. Pomaganie Harry'emu w TT wydaje mi się irracjonalne, ponieważ ryzyko złapania byłoby zbyt dużo, a w ten sposób raczej by swojego i Harry’ego życia nie zmienił, tylko skończył życie po pocałunku dementora.

Smok-kazanie-apokalipsa

BlackAngel92: Kpienie z potencjalnego sojusznika jakim był Severus Snape nie było dorosłym i mądrym zachowaniem. Syriusz mimo swojego wieku był wiecznym dzieckiem. Zgadzasz się?

Smok: Wydaje mi się, że są to po prostu zwykle urazy z dzieciństwa. Syriusz zwyczajnie nie lubił Severusa, a że był człowiekiem dosyć porywczym i emocjonalnym - nie potrafił ukryć swoich uczuć. Dodatkowo mam wrażenie, że nie ufał mu do końca, co zresztą również jest rzeczą poniekąd ludzką. Nie myślę żeby to był powód do piętnowania.

Damian102: Syriusz był lekkomyślny. Odprowadził Harry'ego na Dworzec pomimo tego, że był ścigany. Postać psa to żadne uzasadnienie, bo Draco jasno pokazał, że wie kto się pod nią kryje. Zgadzasz się z tym?

Smok: Tak jak napisałem wcześniej Syriusz był dosyć racjonalny przy swojej emocjonalności i to zachowanie również nie było specjalnie lekkomyślne: Black chciał odprowadzić Harry'ego, z którym stworzyła mu się specjalna więź i nie uważam, żeby to było cokolwiek złego. Zaryzykował, aczkolwiek w moim mniemaniu lekko, ponieważ naprawdę nie wiele osób wiedziało o psiej formie Syriusza.

Brzytwiarz: Black tak naprawdę był egoistą i nie zwracał uwagi na innych. Zawsze liczyło się tylko to jak on dobrze wygląda, jak jego postrzegają inni, nie liczył się z innymi, gardził nimi i poniżał a z Potterem i Lupinem trzymał się tylko dla sławy.

Smok: No to uważam za niezbyt uzasadnione, Syriusz był szczerym przyjacielem Jamesa i Remusa. Nie ma nawet w moim mniemaniu postaw w serii, żeby sądzić inaczej.

Brzytwiarz: Spójrz zatem na retrospekcje i jego stosunek do Petera chociażby. Nawet do Severusa podskakiwał tylko wtedy, gdy Huncwoci byli w pobliżu i w przewadze.

Złote jajko

Smok: Nie świadczy to tyle o egoizmie, co raczej o tym, że Syriusz czuł się, co naturalne, silniejszy w grupie. Huncwoci nie należeli do świętych, ich zachowanie w stosunku do Snape'a pozostawiało wiele do życzenia, ale to raczej taka złośliwość, młodzieńcze szczeniactwo, a nie żadne tam zapędy egoistyczne względem Jamesa. Wydaje mi się, że najbardziej o tym, że się mylisz świadczy to jak bardzo Syriusz zaangażowany był w wyjawienie sprawiedliwości. Jak bardzo chciał ukarać Petera, jak bardzo chciał, aby Harry poznał prawdę. Z każdej wypowiedzi Syriusza emanuje wręcz szacunek do Jamesa. Jego powitanie z Remusem to powitanie starych przyjaciół. Syriuszowi braku lojalności i egoizmu nie można zarzucić.

Mattibu: Jakim trzeba być człowiekiem, żeby - tak jak Syriusz - zażartować z kogoś tak, aby go narazić na śmierć lub zostanie wilkołakiem?

Smok: Syriusz Black nienawidził Snape'a z całego serca. Dodatkowo był młody i zapewne nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, sądził że to świetny żart, ale bardzo wątpię, aby faktycznie chciał śmierci Severusa. Po co? Syriusz zrobił to po prostu ze swojej nieokiełznanej młodzieńczej brawury i wydaje mi się, że owego wydarzenia później bardzo żałował.

BlackAngel92: Gdyby nie jego narwany charakter, nie było by tej całej "szopki" w Ministerstwie Magii z przepowiednią. Harry miałby do dziś żyjącego ojca chrzestnego. Zgadzasz się?

Smok: Oczywiście Syriusz żyłby gdyby nie bitwa w Departamencie Tajemnic, aczkolwiek takie stwierdzenia to czyste gdybanie. Według mnie główną przyczyną bitwy było zaniedbanie lekcji oklumencji i egoistyczne zachowanie Dumbledore'a. Przykro mi, bo to mój ulubiony bohater serii, ale nie ma co zwalać winę na Syriusza, bo zasadniczo po prostu siedział w domu i nie usłyszał kłamstwa Stworka. Fakt, mógł tego skrzata lepiej traktować, ale kojarzył się on mu z matką i zapewne trauma ta wywołała takie, a nie inne uczucia. Syriusz więc i jego narwany charakter nie miał wielkiego wpływu na genezę bitwy w departamencie.

BlackAngel92: Jednak poniekąd przyczynił się do tego, gdyż Harry znał jego nastawianie i chęć działania aktywnego, nie tylko pilnowania Kwatery Głównej. Owszem, Harry mógł opanować oklumencję, jednak Syriusz jest też winny zachowania wobec Stworka, który wykorzystał zażyłość między ojcem a synem, aby dopiec swojemu panu. Nie uważasz?

Rogogon miniaturka

Smok: Tak jak pisałem Stworek faktycznie nie był najlepiej traktowany: Syriusz jak każdy inny człowiek miał swoje wady. Źle traktował skrzata, bo mu się to kojarzyło z matką, Walburgą.

Caairo11: Syriusz nie podzielał poglądów rodziny, ale w rodzinnym domu miał pełną swobodę wyrażania i manifestowania swoich przekonań. Uciekając z niego wbrew woli rodziców zachował się jak szczeniak, który zabiera swoje zabawki i wychodzi z piaskownicy, gdy tylko coś nie jest całkowicie zgodne z jego wolą . Zgadzasz się?

Smok: To akurat uważam za całkowicie normalne. Syriusz nie zgadzał się z segregacją rasową i wieloma innymi rzeczami i po prostu nie chciał mieszkać z rodzicami, których nienawidził. Mając możliwość uciekł od tego, chciał zacząć nowe życie na własnych zasadach, skoro los dał mu takową szansę. Harry uciekając z Privet Drive w 1992 latającym samochodem również zachował się źle?

Zasady głosowania pozostają niezmienne, czyli w ankiecie poniżej możecie ocenić nie tylko to, czy Smok obronił Jajo, ale także w jakim stylu. Nazwom smoków przyporządkowaliśmy wartości punktowe:

  • Rogogon to 4 punkty,
  • Ogniomiot to 3 punkty,
  • Krótkopyski to 2 punkty,
  • Walijski - 1 punkt.

Zaznaczając nazwę któregoś z tych smoków, głosujecie za tym, że Smok obronił Złote Jajo. Wybierając piątą opcję, głosujecie za uznaniem, że Smokowi nie udało się Jaja obronić. ;)

Czekamy na Wasze głosy!
Redakcja Czarownicy
Smok Michnar obronił Złote Jajo?
 
26
 
7
 
2
 
0
 
3
 

Ankieta stworzona dnia sty 6, 2018, o godzinie 16:18.
Oddanych głosów: 38


Cool Text - Temat Numeru 222535225339983 (1)

Większe

Co robiliście mając 17 lat? Co będziecie robić?

Gellert Grindelwald school portrait

Ja zbierałem płyty i plakaty kapel punkrockowych, obsesyjnie czytałem powieści s-f i nie mogłem się zdecydować, czy bardziej kocham koleżankę Anię, czy koleżankę Mirellę. Tak mniej więcej wyglądał wtedy mój świat.

Facet, o którym chciałbym dzisiaj opowiedzieć, miał w tym wieku już własną wizję świata. Nie, nie tylko jego wyobrażenie- wizję jego zmiany.

Gellert Grindelwald. Najbardziej tajemniczy z wszystkich wielkich, najbardziej niedoceniony. W uniwersum HP sprowadzony niestety do czegoś w rodzaju „żelaznego wilka” - bójcie się go, choć tak naprawdę nie wiecie dlaczego.

Znamy tylko strzępy z jego życiorysu. W wieku 16 lat wydalony z Durmstrangu, potem krótka, wakacyjna wręcz znajomość z Albusem Dumbledorem, zakończona incydentem z Arianą, kradzież Czarnej Różdzki. Co jeszcze? Znika, a za jakiś czas terroryzuje pół Europy , ma rzesze zwolenników, wielką władzę i ręce utaplane w czarodziejskiej krwi. Jego historia właściwie kończy się w 1945 r., gdy zostaje pokonany w słynnym pojedynku przez Dumbledore’a.

Tyle o nim wiemy, a czego nie wiemy?

Gellert Grindelwald

Rzeczy podstawowych, które pozwoliłyby na rzetelną ocenę jego postaci. Niestety bowiem, historię piszą zwycięzcy. Dlatego rozmawiając o Gellercie Grindelwaldzie możemy zadać dużo pytań, ale udzielić znacznie mniej odpowiedzi. Co więcej, musimy o nim rozmawiać na dwa sposoby.

Nie wiemy nic o jego życiu do chwili wydalenia ze szkoły, nie wiemy nawet, skąd pochodził, jaki język był jego ojczystym. Węgierskie imię i niemiecko brzmiące nazwisko są tylko bladymi poszlakami, które wskazują na to, że urodził się gdzieś na terytorium ówczesnych Austro- Węgier. Jednak w Szwajcarii jest wioska Grindelwald, dlatego równie dobrze mógł być Szwajcarem.

Podjął naukę w Durmstrangu, to pewne. Za co jednak został z niego wyrzucony- tego też nie wiemy. Oficjalnie podaje się, że za niebezpieczne eksperymenty, które o mało nie zakończyły się śmiercią kilku innych uczniów. Ale czego dotyczyły te eksperymenty? Tworzenia horkruksów, czy wynalezienia lekarstwa na mózgową groszopryszczkę? Jedne i drugie mogły być potencjalnie równie niebezpieczne, jedne i drugie mogły być wówczas zakazane uczniom.

Wydrapał symbol Insygniów Śmierci na murach szkoły - to oznacza jedynie, że w czasach szkolnych miał więcej rozumu i szersze zainteresowania niż ci z jego rówieśników, którzy raczej wydrapaliby coś w rodzaju „Snape jest gópi” lub „Kocham R.W”.

Albus i gellert

Po wyrzuceniu ze szkoły, w roku 1899 lub 1900, spotyka Albusa Dumbledore’a, równie jak on uzdolnionego młodego czarodzieja. Zaczynają snuć wizję świata, w którym czarodzieje nie muszą się już ukrywać, mogą używać magii bez ograniczeń związanych z koniecznością zatajenia jej istnienia przed mugolami.

Piękna to, z punktu widzenia niektórych czarodziejów, wizja, ale ma jedną, ogromną skazę z naszego, współczesnego punktu widzenia - dla jej urzeczywistnienia konieczne było zapanowanie nad mugolską częścią świata, narzucenie jej władztwa czarodziejów. Dzisiaj ta idea, Dla Większego Dobra (tę nazwę wymyślił Dumbledore, a Grindelwald ją jedynie podchwycił), oceniana jest jako zbrodnicza - ale przez pryzmat sposobu, w jaki ten ostatni wcielał ją w życie.

I tu dochodzimy do sedna tajemniczości tej postaci. Wiemy, że robił w ocenie większości czarodziejów rzeczy złe, ale nie wiemy jakie, gdzie a nawet kiedy.

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie - kiedy?

Young Gellert Grindelwald

Uciekł z Doliny Godryka latem 1899 lub 1900 roku. Był wówczas jeszcze bardzo młody i ze zszarganą reputacją, nie ma więc mowy o tym, aby od razu wziął się do wcielania w życie swoich wielkich planów. Najpierw musiał zdobyć Czarna Różdżkę - i zrobił to dość szybko, sądząc z opisu Mykewa Gregorowicza, który mówił o złodzieju jego skarbu jako o młodym mężczyźnie. Gdyby poszukiwania zajęły mu nawet, powiedzmy, 5 lat, byłby wówczas rok 1905. To ważne.

Jedyną wzmianką o początkach działalności Grindelwalda jaką znalazłem jest biografia Hectora Fawleya, 24. Brytyjskiego Ministra Magii, który pełnił ten urząd w latach 1925 -1939. W notce o czasach jego panowania znajduje się stwierdzenie, że objęcie przez niego urzędu w 1925 r. zbiegło się w czasie z początkiem rewolucji Grindelawalda, zaś wybory na trzecią kadencje w 1939 r. przegrał przez lekceważenie zagrożenia dla świata czarodziejów z tego płynącego.

Co nam to daje? Ogromną dziurę w życiorysie Gellerta Grindelawalda, co najmniej 20-letnią. Nie wiemy, co robił od chwili zdobycia Czarnej Różdżki, aż do czasu, gdy zaczął wcielać swoje idee w życie na wielką skalę, czyli do ok. roku 1925. Każdą rewolucję trzeba przygotować, zebrać zwolenników, ale my o tym nie wiemy niestety nic.

Napisałem wyżej, że musimy spojrzeć na życie Grindelwalda na dwa sposoby. Wymusza to film „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, w którym odgrywa on istotną rolę, a którego fabuła- decyzją J.K.Rowling- została zaliczona do kanonu. Na razie jednak to zostawmy i skupmy się na tym, co wiedzieliśmy o Grindelwaldzie przed premierą filmu.

Pomiędzy rokiem 1925 a 1945 , kiedy to miał miejsce pojedynek Grindelwalda z Dumbledorem, Gellert wcielał w życie w Europie swoją ideę Dla Większego Dobra. Jak jednak to robił- nie wiemy nic poza tym, że przy okazji ginęli czarodzieje. Dlaczego oni, a nie mugole, lub nie tylko mugole? Na to odpowiedź jest akurat moim zdaniem prosta.

Fotografia Grindelwalda

Żyjący od kilkuset lat w ukryciu czarodziej wykształcili swój własny, odrębny od mugoli świat, który być może nie był idealny, ale na pewno lepszy od mugolskiego. Nie znali wojen w rozumieniu mugolskim, które pustoszyły świat od tysięcy lat, zostawiając za sobą setki tysięcy a potem miliony ofiar. Nie znali nędzy, bo chociaż nie każdy czarodziej zarabiał jak rodzina Malfoyów, to jednak nikt nie słyszał o żebractwie czy bezdomności. Nie znali podatków, o których słowa nie znalazłem ani w książkach , ani nigdzie indziej. Mieli darmowe szkolnictwo i własny rząd, który w życie prywatne szeregowych czarodziejów wtrącał się rzadko, wymagając jedynie przestrzegania kilkunastu nieskomplikowanych przepisów, z których najważniejszy brzmiał- nie ujawniać się przed mugolami.

I wtedy pojawia się ktoś, kto to wszystko chce zburzyć, ale co oferuje w zamian? Możliwość latania na miotłach bez ograniczeń? Czarodzieje i tak na nich latali dość swobodnie, wiec to żaden bonus. Możliwość czarowania w obecności mugoli ? No, to już coś więcej, ale magia właśnie dlatego miała wartość dla większości czarodziejów, że była wyjątkowa- nie znali jej mugole. Grindelwald, a to wiemy ze szczątkowych wypowiedzi Dumbledore’a, chciał zapanować nad mugolami w sposób totalny, rządzić nimi. Co zyskałby na tym szeregowy czarodziej? Przy uczciwych rządach niewiele, przy wprowadzeniu terroru i niewolnictwa mugoli względem czarodziejów- może i dużo, ale za jaką cenę? Z wolnych ludzi, kochających wolność i realizujących ją na każdym możliwym kroku, czarodzieje staliby się nadzorcami w wielkim obozie pracy, obejmującym całą Europę, może i świat. Niewielu chciało takiej zmiany z prostego powodu - jak każdy uczciwy człowiek wyznawali zasadę „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”.

Właśnie dlatego Grindelwald, który marzył o panowaniu nad mugolami, musiał najpierw narzucić swoją wolę czarodziejom, przekonać ich albo zmusić do tego, aby zaczęli pomagać mu realizować jego plan. Z pewnością zyskał rzeszę oddanych zwolenników, zawsze się tacy znajdą, którzy szczerze go wspomagali- jednak w skali całej społeczności czarodziejów był to zapewne niewielki ułamek populacji. Dlatego Grindelwald zaczął szerzyć terror, żeby zmusić pozostałą jej część do poparcia go, na zasadzie „bij albo będziesz bity”. Jak pokazała historia, na szczęście mu się to nie udało.

7274f24f71a30043c3992eeb7f7288d4--fanart-gellert-grindelwald

Nadal jednak nie wiemy, w jaki sposób działał Grindelwald. Eliminując pojedynczych przeciwników politycznych? Dokonują zamachów terrorystycznych? Prowadząc do boju swoje oddziały? Tego możemy się tylko domyślać, i najprawdopodobniejsza jest wersja mieszana - zabijał własnoręcznie, organizował zamachy i dochodziło do otwartych starć jego wyznawców z aurorami i innymi siłami przeciwnych mu rządów. Ale to jednak tylko nadal gdybanie.

Stan wojny „Grindelwald kontra reszta świata” trwał aż do 1945 r., zakończył go słynny pojedynek z Dumbledore’m. Niby wszystko jasne, ale jak się zastanowić, to jednak - nie bardzo.

Dlaczego cały czarodziejski świat musiał prosić Dumbledore’a o to, żeby się zmierzył z dawnym przyjacielem? Przecież Albus w ogóle nie wtrącał się w działania Grindelwalda, od ponad 40 lat był nauczycielem transmutacji, wprawdzie znanym ze swej mądrości i uznawanym za wybitnego, jednak nie wyróżniającym się jakimiś szczególnymi osiągnięciami w walce. To, że został uznany za najpotężniejszego czarodzieja współczesności to efekt pojedynku z Grindelwaldem, lecz przed nim Dumbledore takiej sławy jeszcze nie posiadał. Dlaczego nie poproszono o walkę z czarnoksiężnikiem kogoś z krajów przez niego nękanych, z pewnością nie brakowało potężnych czarodziejów w Niemczech czy Francji? Dlaczego nie wezwano na pomoc Armando Dippeta, skoro już sięgano po „stranierich”? O przelotnej znajomości Dumbledore’a i Grindelawalda podczas wakacji tego ostatniego u cioci w tamtych czasach niewielu wiedziało, może Elfias Doge i Bathilda Bagshot (co udowodniła Rita Skeeter), ale na pewno nie opinia publiczna Europy, tak więc nie to było powodem tego wyboru.

Ważniejszym jest jednak, dlaczego sam Grindelwald zgodził się na ten pojedynek. Musiał wyrazić zgodę, bo gdyby można go było wyśledzić bez takiej zgody, wysłano by do niego komando 20- czy 50 aurorów, a takiej sile ognia nie sprostałby nawet Grindelwald. Co więc skłoniło Gridelawalda do takiego aktu rycerskości jak wyrażenie zgody na pojedynek w rodzaju jeden na jednego? To dla mnie wielka zagadka, dlaczego człowiek o tak ogromnych planach zaryzykował wszystko dla jednej walki. Czyżby aż tak był pewien zwycięstwa? Miał Czarną Różdżkę , to fakt, ale musiał znać historię tego Insygnium, która obfitowała w przegrane jej aktualnych właścicieli. To kolejna niewiadoma.

Poster,210x230,f8f8f8-pad,210x230,f8f8f8.lite-1u7

Idźmy dalej. Gellert zostaje pokonany, Dumbledore odbiera mu różdżkę i największe zagrożenie dla świata czarodziejów zostaje osadzone w więzieniu, które sam zbudował- Nurmengardzie. Uwięzienie Grindelwada zakończyło jego „rewolucję”- ale tak od razu? A co z rzeszą jego zwolenników w całej Europie, potulnie położyli uszy po sobie i rozeszli się? Nikt nie próbował go odbić? No dobrze, nawet jeżeli przyjąć, że pozbawieni lidera nagle wszyscy stracili zapał do walki, to dlaczego nie ponieśli konsekwencji swoich działań? Grindelwald siedział w Nurmengardzie do końca życia sam, jako jedyny więzień, czyżby wszystkich innych objęła jakaś amnestia ? Tego też nie wiemy.

Film „Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć” do naszej wiedzy o Grindelwaldzie i jego czasach wprowadził jeszcze większy zamęt, dlatego napisałem wyżej, że jak na razie na jego historię musimy patrzeć dwutorowo.

Zgodnie z fabułą filmu w grudniu 1926 r. Grindelwald jest już w Nowym Jorku, gdzie podszywa się pod Percivala Gravesa. Przyjmując, że musiał najpierw jakiś czas obserwować prawdziwego Gravesa, aby móc naśladować go w sposób pozwalający na zwiedzenie osób które go znały, i dokładając do tego czas potrzebny na odnalezienie Credence’a Barebone’a , musimy przyjąć, że w Stanach pojawił się co najmniej kilka miesięcy wcześniej. To z kolei oznacza, że już w mniej więcej rok po tym, jak w Europie wybucha przygotowana przez Grindelwalda „rewolucja” , jej przywódca pozostawia ją i wylatuje sobie za ocean, uganiać się za obskurusem. Ta nielogiczność aż kłuje w oczy, ale niestety musimy ją zaakceptować, z woli miłościwie nam panującej JoKeR, która zaliczyła „Fantastyczne Zwierzęta” do kanonu.

Gellertgrin

W filmie pokazane jest, jak europejskie gazety donoszą o trwającej obławie na Grindelwalda, który przedstawiony jest jak zwykły terrorysta, uciekający samotnie przed siłami policyjnymi magicznych rządów co najmniej kilku krajów. Jak to pogodzić z wcześniejszą wizją Gellerta jako przywódcy może wtedy jeszcze nie masowego, ale licznego ruchu „rewolucjonistów”? Przyjmując koncepcję szerokiej skali jego działań w Europie ten samotny wyjazd do USA, właściwie ucieczka, byłaby końcem jego idei na Starym Lądzie, znakiem, że przegrał w jednym miejscu i co najwyżej chce zacząć gdzieś indziej. Tych dwóch koncepcji na razie nie sposób ze sobą pogodzić.

Co miał zamiar zrobić Grindelwald z obskurusem, gdyby już go znalazł i opanował? Napuścić go na amerykańskich niemagów i wywołać w ten sposób wojnę z czarodziajami? No dobrze, ale przecież nie miałby żadnego wpływu na przebieg tej wojny. Był wówczas- a właściwie podszywał się - jedynie doradcą Przewodniczącej Magicznego Kongresu Stanów Zjednoczonych Ameryki. Czyżby liczył na to, że finalnie sam zostanie Przewodniczącym i będzie mógł kierować poczynaniami wojennymi według swojego widzimisię? Nadal jako Perciwal Graves, czy po kolejnym przejęciu osobowości, tym razem Serafiny Piquery? Pod własną postacią nie miał przecież szans na uzyskanie jakichkolwiek wpływów w MACUSA. Wojna w Ameryce byłaby z punktu widzenia czarodziejów obronną, nie taką o jaką mu mogło chodzić - totalnym atakiem na państwo mugoli, który kończy się ich podporzadkowaniem czarodziejom. Bez sprawowania władzy nad czarodziejami byłby tylko zwykłym obserwatorem.

Może chciał przeszmuglować obskurusa do Europy? Pomijając już trudności logistyczne takiej operacji, zapewne dla czarnoksiężnika jego miary do przezwyciężenia, rodzi się proste pytanie- po co? Ujawnić społeczność czarodziejów mógł na setki innych sposobów, a posiadając Czarna Różdżkę i niewyobrażalnie wielkie magiczne siły- tak go oceniał przecież sam Dumbledore- nie potrzebował do walki na własnym terenie niestabilnej, mało znanej siły, która potrafiła zabijać i burzyć kamienice. To Grindelwald mógł zrobić sam, nie wstając z fotela. Poza tym pokazanie obskurusa mugolom byłoby przysłowiowym „strzałem w kolano” ze strony czarodzieja, jakim był Grindelwald. Udowodniłoby im, że magii można się pozbyć, a skoro można ją oddzielić od czarodzieja, to znaczy że czarodzieje nie są niepokonani, magia nie jest do nich przypisana na zawsze. Nawet podbici mugole mogliby tę wiedzę wykorzystać przeciwko czarodziejom. Myślę, że takiego błędu Grindelwald nie mógł popełnić, a to stawia nas w punkcie wyjścia na drodze do odpowiedzi - po co mu był obskurus?

Grindelwald and Voldemort

Kiedy zaczynałem pisać ten tekst wydawało mi się, że wiem o Gellercie Grindelwaldzie dużo. Teraz mam jedynie świadomość ogromnych braków w wiedzy na temat tego, który został uznany za jednego z dwóch najbardziej niebezpiecznych czarnoksiężników w dziejach. Zdaję sobie sprawę, że na życie i dokonania Grindelwalda można spojrzeć w zupełnie inny od mojego sposób, i liczę na to , że tak zrobicie, podejmując dyskusję o tej barwnej postaci.

Bo o Grindelwaldzie nie można na razie opowiadać, można się jedynie o niego spierać.

Caairo11


One-Shot17
Raz, dwa, trzy
1.

Siedzący za wielkim biurkiem mężczyzna od dłuższego czasu wpatrywał się w pergamin leżący na blacie. Nie czytał go, znał jego treść na pamięć już po pierwszym przeczytaniu, skupiał tylko wzrok na równych, nakreślonych piórem literach. Oprócz biurka i jego fotela w zbudowanym na planie koła gabinecie była tylko mała biblioteczka, w której stało kilkanaście starych ksiąg, stolik z karafkę na wodę i kubek. Jeden kubek. Na ścianie za fotelem wisiał portret kobiety w średnim wieku, o surowym obliczu i przenikliwych, czarnych oczach. Jeden portret.
Mężczyzna w końcu podniósł wzrok na stojącego od wielu przed minut przed biurkiem młodego chłopaka. Odruchowo zlustrował jego strój. Nienagannie wyprasowany mundur, żadnych załamań przy guzikach czy fałd. Kołnierz obszyty skórą wilka, a więc uczeń należał do Stada Łowców. Najwyższa dziurka na guzik obszyta czerwona nicią, co oznaczało, że jest levenbrehem swojego Stada. Skórzane rękawice zatknięte za pas z lewej strony, co wyróżniało uczniów ostatnich dwóch lat. Wszystko wyglądało dokładnie tak, jak powinno wyglądać.
- Poliakow przeżył, ale jeszcze wiele tygodni, albo nawet miesięcy będzie dochodził do siebie - powiedział w końcu mężczyzna po raz pierwszy spoglądając w oczy ucznia. Nie widział w nich strachu, nie czuł w chłopcu żadnego z tych uczuć, które czuć powinien.
- Kohler będzie miała oszpeconą twarz, tej blizny nie można usunąć ani jej zamaskować, zostanie jej do końca życia - i znowu uczeń nawet nie drgnął.
Mężczyzna za biurkiem pogładził krótką, czarną brodę z pojedynczymi siwymi włosami, ale natychmiast pożałował tej chwili dekoncentracji wobec ucznia. Był Dyrektorem i nie powinien sobie na to pozwolić nawet wobec najzdolniejszego ucznia od setek lat. A zwłaszcza w tych okolicznościach.
- Mów! - rzucił krótko.
- Eksperyment się udał- w spokojnym głosie chłopaka brzmiała duma - wykazałem, że można niemal natychmiast cofnąć skutki rzucenia zaklęcia...
- Zabroniłem ci tych eksperymentów. Osobiście. Moje polecania są nieodwołalne. Ty jednak już po raz trzeci je zlekceważyłeś. - przerwał mu Dyrektor.
Stojący nadal na baczność uczeń po raz pierwszy drgnął, jakby chciał podejść bliżej biurka, jednak natychmiast znowu stanął w bezruchu.
- Panie Dyrektorze, od ostatniego razu nabyłem ogromną wiedzę, moje zdolności powiększyły się na tyle, że mogłem wykazać to, co do tej pory było uważane za niemożliwe. I wykazałem, kosztem jednej blizny.
Dyrektor nie słyszał w głosie chłopaka żadnej skruchy, ale nie spodziewał się jej usłyszeć. Znał swojego ucznia bardzo dobrze, osobiście go szkolił i jeszcze przed kilkoma godzinami widział w nim swojego następcę.
- Zaatakowałeś trzech Łowców, członków własnego Stada, których miałeś obowiązek chronić, jako ich levenbreh.
Chłopak wzruszył ramionami, wiedział już jak ta rozmowa się skończy, dlatego mógł sobie na to pozwolić.
- Chcieli przerwać eksperyment tylko dlatego, że Poliaków trochę krzyczał i się ślinił. Musiałem ich unieszkodliwić, bo wszystko by zepsuli, po prostu uderzyłem pierwszy, gdy oni mieli już różdżki w dłoniach. To pan mnie tego nauczył - nie czekać na atak, gdy jest pewny, bo obrona jest zawsze niepewna. Gdybym...
Nie skończył , gdyż niewidzialna siła rzuciła jego ciałem jak szmaciana lalką o ścianę. Poczuł tępy ból w głowie, którą uderzył o twarde cegły i lewej ręce, której kość była co najmniej pęknięta. Znał ten ból, w szkole wiele razy doznawał podobnego, jako Łowca umiał nad nim panować. Wstał z podłogi i nie wydając z siebie nawet jęku stanął ponownie na baczność przed biurkiem. Dyrektor przez cały ten czas nawet nie drgnął.
- Byłeś moim najzdolniejszym uczniem. Wiedziałeś to, i wykorzystywałeś, za moją zgodą. Tobie jedna było mało, i zacząłeś to robić bez mojej zgody. Ale to już przeszłość.
Po raz pierwszy wstał. Wyciągnął rękę i z rękawa munduru chłopka wyfrunęła prosta, pozbawiona wszelkich ozdób różdżka. Po chwili zniknął futrzany kołnierz jego munduru i czerwona nitka obszywająca dziurkę na guzik.
- Ja, Dyrektor Instytutu Durmstrang, uznaję Ciebie, Gellercie Grindelwaldzie, winnym zakazanych Ci praktyk i ataku na członków własnego stada. Zostajesz pozbawiony godności levenbreha i ucznia szkoły, którą opuścisz w ciągu godziny, i nigdy więcej tutaj nie wrócisz.
Chłopak tylko jednym głębokim oddechem dał do zrozumienia, że wie, co oznaczają te słowa. Patrzył beznamiętnie jak Dyrektor łamie jego różdżkę, która po chwili zmienia się w czarny pył, który zniknął zanim spadł na blat biurka. Odwrócił się i ruszył do drzwi. Wiedział, że nie będzie żadnych innych ceremonii, żadnej celebry, dwa zdania z Dyrektora przesądziły o jego przeszłości.
Zatrzymał się jednak przed drzwiami i odwrócił.
- W jednym się pan myli, pani Dyrektorze Krum. Wrócę tu, już niedługo.

2.

Idąc powoli ciemnym korytarzem nie rozglądał się. Wiedział, że nic się nie mogło zmienić w ciągu tych 17 lat, kiedy po raz ostatni go widział. Pochodnia co 19 kroków, trzy stalowe symbole Stad nad drzwiami gabinetu dyrektora- to jedyne ozdoby. Nawet mu się to podobało, choć w czasach szkolnych ta skrajna surowość wystroju szkoły trochę go mierziła. Dziś jednak nie był już jej uczniem, i inaczej patrzył na świat.
Ktoś otworzył przed nim drzwi gabinetu. Od lat miał takich, którzy otwierali przez nim drzwi, ale nie wiedzieli, jak bardzo są mu obojętni. Byli tylko środkiem niezbędnym do osiągnięcia wielkiego celu. W gabinecie Dyrektora zaszła tylko jedna zmiana. Jego prawowity posiadacz wisiał kilka stóp w powietrzu przed biurkiem, skrępowany jak baleron wieloma linami, obracając się powoli wokół własnej osi.
Gellert Grindelwald przeszedł obok niego obojętnie, po czym usiadł w dyrektorskim fotelu. Jeden jego ruch i stojący dotąd w bezruchu jego dwaj adiutanci wyszli bez słowa, cicho zamykając za sobą drzwi. Kusiło go przez chwilę, żeby zarzucić nogi na biurko, ale powstrzymał się, byłaby to tania i nieelegancka zagrywka.
- No i co, Krum, mówiłem, że tu wrócę, pamiętasz? A ja zawsze dotrzymuję słowa.
Wiszący w powietrzu mężczyzna tylko zacisnął usta.
- Widzisz, powinienem Ci podziękować. Gdyby nie ty, gdybyś mnie stąd nie wyrzucił, być może nadal szukałbym naiwnie sposobów na cofnięcie skutków źle rzuconego obliviate czy zbyt długiego stosowania cruciatusa. Może zostałbym sławnym uzdrowicielem, kto wie? Ty jednak dałeś mi bodziec, cel, coś co zmieniło moje życie. Tak, ty.
Machnął ręką i zniknęły krępujące mężczyznę liny a on sam padł na podłogę. Zdrętwiałe nogi nie utrzymały jego ciężaru i osunął się na kolana.
- Taaak, właśnie tak to teraz wygląda, Panie dyrektorze Krum. No, może jeszcze nie wszędzie, ale to tylko kwestia czasu - ciągnął spokojnie Grindelwald patrząc na próbującego powstać z kolan mężczyznę. - Bo dzisiaj mam coś, czego nie miałem wychodząc stąd ostatni raz. A to wielka różnica.
Położył na blacie biurka różdżkę z węzłami co kilka cali, niepozorną i sprawiającą wrażenie bardzo starej.
- Nie liczę na to, że ją rozpoznasz, sam bym nie wiedział, gdyby nie ślepy traf. A jednak mam ją teraz, a ona otworzy wreszcie te drzwi, za którymi ukrywamy się od setek lat jak szczury. Wyjdziemy przez nie, i w końcu zapanujemy nad tymi, którzy kazali je nam zatrzasnąć.
- Jesteś chory, Gellercie - wykrztusił z siebie w końcu mężczyzna niepewnie opierając się o biurko- chory z nienawiści, jak każdy szaleniec. Nie uda ci się to.
Grindelwad roześmiał się głośno.
- Już mi się udało. Wiesz , co się dzieje, nawet teraz gdy ja tu tracę czas na rozmowę z Tobą. Cały nasz świat drgnął, i ruszy za mną. Nic tego nie może już powstrzymać. I nikt.
- Jesteś...
- Tak, szalony i tak dalej, słyszę to od lat od takich jak ty. A potem oni muszą wysłuchać mnie, i zwykle są to ostatnie słyszane przez nich słowa.
Grindelwald wstał i stanął przez swoim dawnym dyrektorem.
- To, co się dzieje, to twoja zasługa, chciałem żebyś to wiedział. Ty i podobni tobie głupcy, którzy nadal chcą żyć w tych poukrywanych przez światem zameczkach, którzy boją się zmian, musicie odejść.
Mężczyzna wyprostował się. Nie miał różdżki, jednak nawet bez niej nie był bezbronny- ale jego dawny uczeń to wiedział. Czuł, że każde wypowiadane przez niego słowo jest jakby na chwilę zatrzymywane, aby nie mógł rzucić zaklęcia. Czuł mętlik w głowie i wiedział, że to nie ból głowy, lecz celowe działanie tego, którego kiedyś sam szkolił w technikach obezwładniania.
- Kończ to - wyszeptał w końcu z trudem - ale kiedyś za to zapłacisz.
Gellert Grindelwald spojrzał mu w oczy, a potem jednym płynnym ruchem zgarnął z blatu biurka różdżkę. Gdy skończył ruch ręką, na podłodze leżało nieruchome ciało dawnego dyrektora szkoły, ale jego odcięta od tułowia głowa lekko kołysała się jeszcze, aby po chwili zastygnąć w bezruchu.
- No i znowu się myślisz, Krum - szepnął Grindelwald - za nic nie zapłacę. To ja będę odbierał zapłatę, przez całą wieczność. Od takich jak ty.
Gdy wychodził z gabinetu nie zauważył, że rama jedynego obrazu jest pusta, i nie ma w niej surowej czarownicy o czarnych oczach.

3.

- Jesteś pewien, Albusie? Naprawdę tego chcesz, naprawdę jesteś aż tak głupi? Chciałem cię zobaczyć, tyle lat… Nie chcę z tobą walczyć, nie masz szans. Chcę cię przekonać, jak kiedyś, nie siłą- słowami, które niosą wolność. Po to tu przybyłem.
- Zaczynaj.
Pierwsze zaklęcie minęło cel i wyrąbało dziurę w gładkim pniu buka.

Caairo11


Cool Text - Dzieje Mugoli 267097947548166

Witam w kolejnym numerze Czarownicy... Jeśli tu zaszedłeś czytelniku, to znaczy, że interesuje cię ten dział… Ale koniec pieszczenia słowem wstępu. Co u nas mugoli?
MIODOWE KRÓLESTWO
Blog Logo

Logo bloga

W dzisiejszym numerze pokażę wam blog, który odkryłam poprzez Instagram. Mowa tu o blogu Miodowe Królestwo. Autorką jego jest Natalia, dziewczyna z Gdańska, która połączyła swoje pasje: gotowanie, fotografię i zamiłowanie do literatury, zwłaszcza dziecięcej.

Profil na Instagramie

Profil na Instagramie.

Zapraszam każdego z was na instagram @miodowekrolestwo. Piękne zdjęcia aż zapraszają do przeczytania kolejnej opublikowanej notki.

Jednak - o czym jest blog?

Czytając każdy wpis, zostajemy zabrani do czarodziejskiej kuchni pani Weasley/kuchni Hogwartu, gdzie rządziły dzielne skrzaty. Każdy Potteromaniak znajdzie coś dla siebie. Przepisy można podzielić na dwie kategorie: jedzenie i napoje. Wśród jedzenia znajdziemy: coś dla łasuchów, „wytrawne” przepisy i dodatki. Napoje klasycznie możemy podzielić na te procentowe i te bez procentów.

Wygląd

Cały blog jest utrzymany w jasnej kolorystyce wraz z pięknymi zdjęciami. Zdjęcia dołączone do każdego wpisu, zachęcają wręcz do wypróbowania danego przepisu. Dodatkowym atutem jest możliwość pobrania przepisu w formie PDFu.

Na koniec

Wiem, dzisiejsze Dzieje Mugoli wyglądają jak reklama bloga, jednak nie... nie jest to żadna reklama. Jestem pod wrażeniem, że ktoś (tu Natalia) zdecydowała się (ku mojej radości i może też już waszej) do prowadzenia takiego bloga, gdzie możemy przenieść znane nam z kart książek o Harrym Potterze dania na nasze stoły.

Black


DC17

W tym numerze chciałbym przedstawić najciekawsze sprawy związane z Durmstrangiem.

Wizarding-School-Map-Durmstrang Pottermore

Samo położenie tej szkoły jest dość ciekawą tajemnicą. Według autorki znajduje się w północnej części Europy. Ta informacja nie daje nam jednak pewności nawet do kraju, w którym Durmstrang jest położony. Na dodatek ubiór uczniów i nazwisko dyrektora placówki wydaje się sprzeczać zdaniu Rowling, ponieważ pasują one bardziej do rosyjskiej Syberii aniżeli do Skandynawii. Trzeba jednak przyznać, że sam Karkarow nie musi pochodzić z Rosji, ponieważ swego czasu działał jako śmierciożerca w Wielkiej Brytanii. Podobnie stroje uczniów też nie muszą być argumentem, w skrajnie północnej części Europy potrafi panować równie mroźny klimat jak na Syberii. Nie zmienia to jednak faktu, że dokładne położenie Durmstrangu nie jest znane. Same władze szkoły zresztą nie chcą jej ujawniać, o czym świadczy fakt, że modyfikują one pamięć każdemu odwiedzającemu, tak aby ten nie mógł zdradzić położenia Durmstrangu.

DurmstrangCrest

Nie znamy położenia szkoły, ale dzięki Krumowi mamy parę informacji na temat wyglądu zamku, w którym mieści się Durmstrang. Zamek jest stosunkowo małym, czteropiętrowym budynkiem. Jest otoczony natomiast zielonym terenem o dość dużej powierzchni. Uczniowie rzadko z niego jednak korzystali w okresie zimowym, ponieważ ze względu na klimat dni są tam wtedy bardzo krótkie. Natomiast latem wychodzili one na świeże powietrze i biegali pomiędzy rozległymi górami i jeziorami. Z tego opisu muszę przyznać, że zamek mimo położenia w miejscu, gdzie panuje mroźny klimat, jest miejscem, w którym chciałbym się uczyć.

250px-Hp4gf 029Durmstrang

Jeśli chodzi o uczniów to znamy w zasadzie tylko trzech: Kruma, Grindelwalda oraz Poliakowa. Na dodatek ten trzeci został wprowadzony prawdopodobnie tylko po to, aby pokazać postawę Karkarowa do uczniów, którzy nie są tak sławni jak Wiktor. Natomiast jeśli chodzi o Kruma to dziwnym wydaje się fakt, że jest on Bułgarem, a uczy się gdzieś na północy Europy. Z drugiej strony nie ma żadnej informacji, aby na Bałkanach istniała szkoła magii. Sam Krum mógł też pójść do Durmstangu ze względu na zainteresowanie czarną magią, z którego nauczania słynie właśnie ta szkoła. Jeśli chodzi o przyjmowanie uczniów to Durmstrang prawdopodobnie przyjmuje każdego zainteresowanego czarodzieja czystej krwi lub półkrwi. Świadczy o tym fakt, że Lucjusz chciał zapisać do tej szkoły swojego syna. Odróżnia to tą placówkę magicznej edukacji od Hogwartu i Beauxbatons, które według informacji z Pottermore przyjmują jedynie uczniów z ściśle określonych państw.

Statek Durmstrangu

W Durmstrangu nauczano przede wszystkim czarnej magii i zaklęć pojedynkowych. Z tego powodu niektórzy uważali, że szkolą tam nowych czarnoksiężników. Moim zdaniem jednak jakby tak było to Grindelwald nie zostałby z niej wydalony, a może nawet dostałby po latach nagrodę dla najwybitniejszego ucznia. Najprawdopodobniej nauczanie w Durmstrangu jest nieco mroczniejsze niż w innych szkołach, ale nie wydaje mi się, aby jego celem było zabijanie mugolaków.

Damian


Cool Text - Plot Holes 267098196921668

Plot holes”, czyli szukamy dziury w całym.
Kolejny rok za nami.

Rok, który (przynajmniej wg mnie) minął zdecydowanie za szybko. Może zadziałała tu ta sama magia co w przypadku klepsydry Slughorna – im ciekawiej spędzony czas tym szybciej przesypuje się piasek?

Tak czy inaczej przed nami rok 2018 – oby był lepszy od poprzedniego. Co przyniesie? Na początek nowy numer Czarownicy a w nim nowe plot holes...
***
Zbrodnia i Kara
Azkaban (1)

W jednym z ostatnich Plot Holes pisałem na temat Veritaserum i legilimencji jako metodach umożliwiających zminimalizowanie opcji niesłusznego skazania podejrzanych o różne przewinienia. Rzecz toczyła się wykwalifikowanych czarodziejów. Takich którym groziło zakwaterowanie w pokoju z widokiem na Morze Północne w najlepszym przypadku, a całusek od paskudnego potwora z napompowanymi ustami (ucinając spekulacje nie mam tu na myśli żadnej z sióstr Godlewskich) w przypadku najgorszym.

O ile w przypadku osób takich jak Rabastan, Bellatriks i Rudolf Lestrange czy młody Barty Crouch kara byłaby proporcjonalna do popełnionego występku o tyle zacząłem się zastanawiać jak wyglądały kary w Szkole Magii i Czarodziejstwa. Później, po przeanalizowaniu sprawy cieszyłem się, że w polskich szkołach nadal obowiązuje system uwag i pouczeń, a skala kończy się na wizycie rodziców.

Bo strach pomyśleć co by było gdyby przenieść schemat z Hogwartu na polskie realia... Wyobraźcie sobie taką sytuację:

Gimbaza. Długa przerwa.
Seba i Mati zostają przyłapani za salą gimnastyczną gdzie umówili się na skrajnie ekspresywną formę przedstawienia swoich racji i argumentów zwaną potocznie ustawką tudzież mordobiciem. Razem z Sebą przyłapany zostaje Gruby, jego bystry inaczej przyjaciel oraz ich przemądrzała koleżanka – Karyna.
Cała czwórka trafia do sali matematycznej, gdzie matematyczka stwierdza, że najlepszym rozwiązaniem będzie wysłanie ich na nocną wycieczkę wraz ze szkolnym woźnym po pobliskiej, cieszącej się złą sławą dzielnicy w celu ustalenia kto wykańcza błąkające się po okolicy bezpańskie psy.
Oczywiście na co dzień dzieci obowiązuje zakaz wstępu do owej dzielnicy ze względu na wysoką przestępczość, dzikie psy, narkomanów, choroby zakaźne, wściekliznę, komunizm oraz gluten. Niedługo po zagłębieniu się w Zakazaną Dzielnicę pan woźny każe grupie się rozdzielić w wyniku czego dwóch nastolatków błąka się po okolicy samopas.
W pewnym momencie, podczas mijania sklepu monopolowego, Seba trafia na schyloną, zakapturzoną postać łapczywie chłepcącą życiodajny płyn, która rzuca się na niego niemal natychmiast. Okazuje się że to bezdomny Waldek Mort z prośbą o „pisiont groszy, kierowniku...”, a płyn który tak przed chwilą popijał to nic innego jak Leśny Dzban, co Seba szybko poznaje po unoszącym się dookoła charakterystycznym bukiecie zapachowym...

No dobra, lekko mnie z tą nadinterpretacją poniosło, przyznaję. Ale ogólnie łapiecie koncept. Tym bardziej, że przykładów absurdalnych kar dla dzieci uczęszczających do Hogwartu możemy spotkać dużo więcej.

Pozostawiam to pod rozwagę tym, którzy uważają że tygodniowy szlaban na xBoxa to kara na wyrost...

***
Zabili go, ale uciekł. Popsuli go, ale działał.
TRworzenietrwte

Kolejny poruszany przeze mnie temat w kategorii Plot Holes na fandomach pojawia częściej niż słowo zamach w raportach komisji smoleńskiej... Sama autorka wspomina, że z pytaniem „Dlaczego w drugiej części sagi jad bazyliszka nie zniszczył horkruksa w ciele Harry'ego?” spotyka się przynajmniej raz w tygodniu.

Otóż według dużej liczby fanów to właśnie w tym momencie fragment duszy Voldemorta będący w ciele Harry'ego powinien zostać unicestwiony. Tak się nie dzieje, aż do czasu wizyty Harry'ego w – a jakże – Zakazanym Lesie.

Przyznaję szczerze, że sam mam względem tej teorii bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony jad faktycznie powinien zadziałać i zniszczyć horkruks zaraz po wbiciu kła w ciało. Z drugiej strony jest mowa o tym, że aby unicestwić kawałek duszy naczynie w którym się owy znajduje musi zostać zniszczone poza możliwość jego naprawy a Harry został uleczony przez Fawkesa.

To natomiast koliduje z kolejną luką w temacie horkruksów. Bo jak wtedy wytłumaczyć że Kamień Wskrzeszenia nadal działał mimo że Dumbledore użył na nim miecza Gryffindora? Rysa na kamieniu pierścienia to pierwsza rzecz, którą zauważa Harry. Mimo to Potter był w stanie przywołać zmarłych przed walką z Riddle'em.

Rowling w odpowiedzi do jednej z fanek na twitterze wyjaśniła, że Dumbledore był na tyle potężnym czarodziejem, że możliwe że wydobył sam fragment duszy a oryginalny czar pozostawił nietknięty.

Ja poszedłbym o krok dalej i zasugerował, że Albus mógł zbadać strukturę zaklęcia rzuconego na kamień, tego które zmieniło go w potężny przedmiot magiczny jakim był Kamień Wskrzeszenia. Znając strukturę zaklęcia czarodziej był w stanie rzucić czar ponownie. Tym bardziej że Dumbledore znany był z takich zabiegów i tworzenia nowych przedmiotów (wygaszacz czy srebrne, buchające parą naczynia na jego biurku). Pamiętajmy bowiem, że długo badał inne z insygniów – pelerynę niewidkę – i był później w stanie stać się niewidocznym bez konieczności jej zakładania, co pozwala nam snuć domysły, że czar z peleryny został w jakiś sposób skopiowany.

***
A co Wy o tym sądzicie?
***
Do następnego razu i pamiętajcie:

Draco dormiens nunquam titillandus!

Brzytwiarz


HPodKuchni17

W „Harrym Potterze”, jak w każdej większej historii, oprócz lubianych bohaterów nie mogło zabraknąć także czarnych charakterów. Joanne K. Rowling wykreowała wielu zróżnicowanych antagonistów, który zostali również przedstawieni w odmienny sposób. Warto się zastanowić jak „złe” postacie zostały ukazane na kartach powieści.

250px-Dudley 1 OOTP

Jednym z zabiegów, który autorka zastosowała do ukazania czarnych charakterów, było wprowadzenie pewnych wydarzeń, które nie pozwalają patrzeć na daną postać w jednoznacznie negatywny sposób. Dobrym przykładem takiego przedstawienia bohatera jest Dudley Dursley. Był to tak naprawdę pierwszy wróg Harry’ego – w dzieciństwie często bił go i znęcał się nad nim na różne sposoby. Co ciekawe, pewna zmiana w ich relacjach nastąpiła, gdy tylko Harry zaczął uczęszczać do Hogwartu. Od tego czasu Dudley zaczął bać się swojego kuzyna, a sytuacja doszła nawet do tego, że Harry musiał się powstrzymywać, aby go nie prowokować. Jednak o wiele istotniejsza dla sposobu ukazania tej postaci była przemiana, która zaszła w Dudley’u po tym jak Harry ocalił go przed dementorem. Jest to dość zaskakujące, ale Dudley zrozumiał swoje błędy i okazał wdzięczność, a także jako jedyny ze swojej rodziny zainteresował się losem kuzyna.

Dość podobnie wyglądała sytuacja z Narcyzą Malfoy. Pomimo, że przez całą serię była ona ukazywana w negatywnym świetle, to jednak w ostatniej części nie tylko ocaliła życie Harry’ego oszukując Voldemorta, ale pokazała co tak naprawdę było dla niej istotne. I właśnie to, że przedkładała los swojej rodziny i swoją miłość do syna nad walkę o panowanie nad światem sprawiło, że jej ostateczny obraz nabrał głębi i przestał być jednoznacznie negatywny.

Gellertgrin

Warto także wspomnieć o Gellercie Grindelwaldzie, jednym z największych czarnoksiężników w całej serii. Pomimo złej renomy jaką się cieszył, to sposób przedstawienia tej postaci nie jest adekwatny do jej czynów. Dowiadujemy się, że Grindelwald terroryzował całą Europę i dokonywał licznych mordów, jednak myślę, że istnieje kilka powodów, dla których nie odbieramy go tak negatywnie jak Voldemorta, czy nawet niektórych jego zwolenników. Po pierwsze, ma to uzasadnienie fabularne, gdyż Grindelwald nigdy nie stanowił w Wielkiej Brytanii tak dużego zagrożenia jak w innych częściach Europy. Oprócz tego, o czynach Gellerta dowiadywaliśmy się głównie ze wzmianek innych osób, więc nie wpływały one za bardzo na fabułę i nie odbieraliśmy ich zbyt emocjonalnie. Ostatnim, ale równie istotnym powodem było to, że Gellert, w przeciwieństwie do chociażby Voldemorta, był w stanie zrozumieć swoje zbrodnie i żałować tego co zrobił, a nawet sprzeciwić się Czarnemu Panu i próbować go oszukać. Wszystko to sprawia, że pomimo wielu zbrodni wizerunek Grindelwalda nie jest tak mroczny jak mogłoby się z pozoru wydawać.

Doloumbridge

Jednym z najciekawiej przedstawionych czarnych charakterów jest, moim zdaniem, Dolores Umbridge. W przeciwieństwie do typowego antagonisty z serii o Harrym Poterze, Umbridge nie należała do śmierciożerców, ani nie była zwolennikiem Voldemorta (przynajmniej początkowo). Dodatkowo, sposób ukazania tej postaci jest wyjątkowy – była to z pozoru niegroźna, niewysoka czarownica, obdarzona głosem małej dziewczynki, ubierająca się w różne odcienie różu i uwielbiająca słodkie kociaki, jednak nie wahała się ona torturować uczniów za pomocą zaklęcia Cruciatus, czy też pióra (własnego wynalazku), które wycinało słowa w skórze piszącego. Jest to pewnego rodzaju zerwanie ze stereotypem typowego „złego czarnoksiężnika” i pokazanie, że „świat nie dzieli się na dobrych ludzi i śmierciożerców”.

Barty

Kolejnym, bardzo interesującym zabiegiem, było wprowadzenie antagonisty, który przez dłuższy czas podszywał się pod „dobrą” postać. Na Barty’ego Croucha Jr trzeba spojrzeć z dwóch perspektyw – kiedy został on już zdemaskowany, z jego własnej opowieści ukazał się obraz jednego z najbardziej bezwzględnych i oddanych Voldemortowi sług. Był on potężnym i przebiegłym czarodziejem, ale także bardzo okrutnym – nie zawahał się przed zabiciem własnego ojca, czy też torturowaniem Franka i Alicji Longbottomów, tak długo, że resztę życia spędzili oni w szpitalu św. Munga. Jednak bardziej interesujące jest spojrzenie na Croucha, jako na Alastora Moody’ego. Przez całą książkę Joanne K. Rowling roztaczała przed nami obraz twardego, doświadczonego weterana, który był może trochę specyficzny, jednak którego lubiliśmy. Co więcej, autorka zostawiła subtelne znaki, które pod koniec książki, kiedy dowiedzieliśmy się prawdy, nabrały znaczenia i sprawiły, że cała historia stała się spójna. Ten zabieg sprawił także, że kiedy później patrzyliśmy na prawdziwego Moody’ego, robiliśmy to w dużej mierze przez pryzmat tego, jak zachowywał się podszywający przez niego śmierciożerca.

Bellatrix Lestrange

Pomimo że wiele czarnych charakterów zostało ukazanych w wyjątkowy i łamiący stereotypy sposób, to jednak nie zabrakło postaci ukazanych bardziej standardowo. Bellatriks Lestrange posiadała wszystkie cechy „typowego śmierciożercy” – była okrutna, fanatycznie oddana Voldemortowi, a lojalność wobec Czarnego Pana była dla niej ważniejsza niż dobro rodziny. Nienawidziła szlam i mugoli, a czarodziejów czystej krwi uważała za dużo lepszych od innych. Ta postać nie posiadała właściwe żadnych pozytywnych cech, co sprawia, że w jej charakterze ciężko doszukać się jakiejś głębi.

Kolejnym stereotypowym antagonistą jest Fenrir Greyback, którego jednak zamiast wyjątkowej lojalności cechuje głównie okrucieństwo oraz chęć zarażenia wilkołactwem jak największej ilości czarodziejów. Ta postać jest o tyle ciekawa, że stanowi uosobienie negatywnej (wilczej) części wilkołactwa i stoi w opozycji do Remusa Lupina, który pokazuje wszystko co jest dobre (ludzkie) w wilkołakach. Greyback to również taki rodzaj postaci, która jest zagrożeniem dla pozytywnych bohaterów i w zły sposób zapisuje się w historii, ale po jego śmierci wszyscy cieszymy się i oddychamy z ulgą. W podobny sposób zostało przedstawionych wielu śmierciożerców i zwolenników Voldemorta w całej serii.

Voldemort

Tom Marvolo Riddle, czyli główny antagonista całej serii o Harrym Potterze, został ukazany w rozczarowująco podobny sposób jak Bellatriks, czy inni śmierciożercy. Voldemort chrakteryzował się okrucieństwem, nie wahał się przed niczym by zdobyć władzę, traktował wszystkich instrumentalnie. Jest bezpośrednio odpowiedzialny za wiele morderstw i tortur, ponosi też winę za rozpętanie wojny w świecie czarodziejów. Nie posiada on praktycznie żadnej dobrej cechy i jedyne za co można by go cenić to jego ponadprzeciętne moce magiczne, które jednak są przyćmione przez jego kompletną ignorancję w pewnych dziedzinach magii (jak chociażby magia skrzatów, czy miłość). Ponadto autorka idzie nawet nieco dalej i pokazuje nam, że poprzez tworzenie horkruksów i nieustanne dążenie do nieśmiertelności, przestał być nawet w pełni człowiekiem, ponieważ jego dusza została okrutnie okaleczona.

Czarne charaktery zostały ukazane w serii na różne sposoby. Część z nich została przedstawiona jako całkowicie negatywne postacie, bez żadnych dobrych cech. Czasami autorka wprowadzała pewne wydarzenia, które zmuszały nas do zweryfikowania sposobu w jaki patrzyliśmy na danego bohatera, co sprawiało również, że nabierał oni głębi . Oprócz tego w książkach znalazło się kilka postaci ukazanych w całkiem wyjątkowy i łamiący stereotypy sposób. Wszystko to umożliwiło na stworzenie tak rozbudowanej i interesującej historii, gdyż warto pamiętać, że właściwie żadna większa opowieść nie może istnieć bez antagonistów.

Mattibu


Cool Text - Co sie dzialo na HPW 267104386850441

Witam w kolejnym podsumowaniu tego, co działo się na HPW.

Na początku grudnia odbyło się głosowanie na 53. Artykuł Miesiąca. Do tej edycji zgłoszono 2 artykuły: Rosa rozbudowała Regulusa Blacka, a Kamcia Galateę Merrythought. Oba artykuły zostały ładnie rozbudowane, ale zwycięzca mógł być tylko jeden. Został nim artykuł Kamci, czyli Galatea. Gratuluję jej zwycięstwa i życzę dalszych sukcesów.

Poirot

Początek miesiąca był również czasem głosowania na LII Fan Art, którego tematyką byli aktorzy. W tej edycji wzięły udział prace Caairo, Natalkolx i Addamka. Najlepsza okazała się praca ostatniej z wymienionych osób. Przedstawiała ona Kennetha Branagha, który w serii o Harrym Potterze zagrał Gilderoya Lockharta. Ostatnimi czasy natomiast wcielił się on w postać Herculesa Poirota w filmie pt. Morderstwo w Orient Expressie. Gratuluję Adamowi zwycięstwa i życzę więcej tak udanych prac.

W tym samym czasie odbyła się również już dziewiąta edycja Wielkiego Quizu o Harrym Potterze. Ta edycja została zorganizowana przez Saphirkę, która to dla odmiany postanowiła sięgnąć w swoim quizie po cytaty. Odpowiadając trzeba było podać: imię i nazwisko osoby mówiącej dane słowa; tom, z którego pochodził cytat i sytuację, w której dany cytat został użyty. Największą możliwą ilość punktów w tym quizie udało się zdobyć Mattibu i Natalkolx, czego im oczywiście gratuluję. Z tego powodu mogli oni zorganizować kolejną edycję quizu, z czego skorzystali.

13 grudnia zakończył się mój i tak już przedłużony okres próbny. Przeszedłem go pomyślnie i od tego dnia w pełni funkcjonuje w roli moderatora czatu oraz Discorda, a także członka kadry HPW.

19 grudnia z uprawnień administratora technicznego zrezygnował Dawid2. Powodem tej decyzji był brak czasu i chęci. Dziękuję mu za cały wkład włożony w poprawę wyglądu HPW, liczę na to, że dalej będzie przynajmniej od czasu do czasu odwiedział HPW i życzę powodzenia w dalszym życiu.

22 grudnia na Discordzie odbyła się wigilia. Przy jej okazji zorganizowana została zabawa, która polegała na odgadnięciu, kto lub co znajduje się na danym kadrze z filmu. Nie było to jednak proste zadanie, ponieważ część zdjęcia była zakryta. Najwięcej punktów w tej zabawie zdobyła Isthealice. Z okazji świąt było również specjalne wydanie Wieczoru u Madame Rosmerty, w którym użytkownicy zadawali pytania członkom kadry. Jej przebieg można zobaczyć tutaj.

W drugiej połowie grudnia odbyła się dziesiąta edycja Wielkiego Quizu o Harrym Potterze, która została zorganizowana wspólnie przez Natalkolx i Mattibu. Quiz składał się z pytań otwartych, pytań prawda/fałsz, zagadek oraz odgadywania postaci. Trzeba przyznać, że organizatorzy postarali się pod względem różnorodności. Podobnie jak w poprzedniej edycji zwycięzców było dwóch. Zostali nimi Rosa oraz Caairo, którym z tego miejsca gratuluję. Obaj mieli prawo zorganizowania następnej edycji, ale Paweł postanowił z niego zrezygnować, przez co jedenasta edycja została zorganizowana w całości przez Rosę i w chwili wydania numeru najprawdopodobniej trwa jeszcze na forum.

Alicefanart

Pod koniec grudnia odbyło się głosowanie na LIII Fan Art, którego tematyka była świąteczna. W walce o zwycięstwo wzięły udział prace Natalkolx, Isthealice, Caairo i BlackAngel. W głosowaniu wygrał rysunek Alice, który przedstawiał jej wyobrażenie miasta Cokeworth. W tym mieście znajdowała się ulica Spinner's End, na której to znajdował się dom rodzinny Severusa Snape'a. Gratuluję jej zwycięstwa i życzę dalszych sukcesów.

30 grudnia na czacie został zorganizowany Turniej Akinatora. W tej zabawie jeden użytkownik wybierał sobie jakąś znaną postać (fikcyjną bądź prawdziwą), a pozostali zadawali pytania, na które można było odpowiedzieć jedynie tak lub nie i próbowali odgadnąć o kogo chodzi. Ten komu udało się zgadnąć, wymyślał kolejną postać i rozpoczynała się wtedy następna runda turnieju. Zabawa w mojej ocenie była ciekawa i udana, o czym świadczy to, że w pewnym momencie na czacie było aż 14 osób. Mam także nadzieję, że w przyszłości Turniej Akinatora będzie odbywał się na czacie jak najczęściej. Jeśli chodzi o wyniki to zdecydowanie najlepiej w odgadywaniu postaci radziła sobie Maja, czego jej oczywiście gratuluję.

W chwili wydania numeru będziemy znać 55. Artykułu Miesiąca, z góry gratuluję zwycięzcy.

Odkrycie Miesiąca

W tym miesiącu mam przyjemność ogłosić, że odkryciem miesiąca zostaje Natalkolx. Jest ona osobą pomysłową, o czym świadczy fakt, że potrafiła zorganizować razem z Mattibu dziesiątą edycję Wielkiego Quizu, która w mojej ocenie dzięki wprowadzonej do niej różnorodności była naprawdę bardzo ciekawa. Natalia ma też ogromny talent do rysowania, o czym świadczy to, że stanęła już dwa razy na drugim stopniu podium w Fan Arcie. Jest ona również mistrzynią zagadek, według ostatniego podsumowania Łamigłówek rozwiązała ich już 26. Gratuluję jej wszystkiego, co już udało się jej osiągnąć i życzę dalszych sukcesów. Mam osobistą nadzieję, że do trzech razy sztuka i za trzecim razie w Fan Arcie nie będzie już drugie miejsce, a pierwsze.

Na koniec z okazji tego, że jest to 10 numer, w którego tworzeniu brałem udział chciałbym podziękować wszystkim, którzy znaleźli chwilę czasu, aby czytać moje działy w Czarownicy. Mam nadzieję, że dobrze Wam się czytało, a także liczę na to, że będę mógł w przyszłości świętować kolejne jubileusze.

Pozdrawiam serdecznie,
Damianek


Kartka17

4 stycznia 1995
PÓŁOLBRZYM W HOGWARCIE
Naszemu korespondentowi udało się dotrzeć do szokującej informacji – Rubeus Hagrid, nauczyciel opieki nad magicznymi stworzeniami, jest w połowie olbrzymem. Każdy, komu zależy na dobru uczniów Hogwartu, powinien się zastanowić, czy potomek jednej z tych krwiożerczych bestii może odpowiadać za ich edukację.
Zobacz też: OLBRZYM ZAATAKOWAŁ (strona 5)
***
5 stycznia 1994
PRYWATNE LEKCJE
Harry Potter, jeden z uczniów w Hogwarcie, zaczął pobierać prywatne lekcje związane z obroną przed dementorami. Remus Lupin, który naucza obrony przed czarną magią w szkole, prowadzi dla niego zajęcia dotyczące tej dość zaawansowanej dziedziny magii.
Zobacz też ZAJĘCIA KLUBU ZAKLĘĆ (strona 7)
***
10 stycznia 1996
ŚMIERTELNY WYPADEK W SZPITALU
W szpitalu św Munga doszło do tragicznego zdarzenia - Broderyk Bode, pracownik Ministerstwa Magii, został zaduszony przez roślinę doniczkową, którą okazały się być diabelskie sidła. Prowadzone jest dochodzenie w tej sprawie.
***
12 stycznia 1996
KONIEC FERII ŚWIĄTECZNYCH
Uczniowie Hogwartu zakończyli świąteczny wypoczynek i powrócili do zamku aby kontynuować naukę. Już jutro rozpoczną się zajęcia o których wysoką jakość dba Ministerstwo Magii i Wielki Inkwizytor Hogwartu.
***
13 stycznia *plama z atramentu*
MUNGO ŚWIĘTYM OGŁOSZON
Wiadomym się czyni, że Mungo, Bonhamem zwany, człek wielce prawy na którego podobę każdy czynić powinien, kanonizowany został i jako wzorzec postawion.
***
13 stycznia 1996
ZBIOROWA UCIECZKA Z AZKABANU
Dziesięcioro najgroźniejszych więźniów wydostało się na wolność. Ministerstwo Magii dokłada wszelkich starań aby ich złapać i ponownie uwięzić. Przypomina się, że wszyscy przestępcy są wyjątkowo niebezpieczni.
Zobacz też: SYRIUSZ BLACK NOWYM PRZYWÓDCĄ ŚMIERCIOŻERCÓW? (strona 2)
***
14 stycznia 1996
DEKRET EDUKACYJNY OGŁOSZONY
Mając na uwadze dobro uczniów Hogwartu został wprowadzony Dekret Edukacyjny Numer 26, na mocy którego nauczyciele nie mogą udzielać informacji niezwiązanych z nauczanym przedmiotem. Ma to poprawić jakość kształcenia i zabezpieczyć przed rozpowszechnianiem szkodliwych informacji.
***
Szukasz magicznego transportu dla wszystkich swoich bliskich? Masz mdłości podróżując siecią Fiuu? Boisz się stosować teleportacji łącznej? Jeśli tak, to Błękitna Butla jest stworzona dla Ciebie. Dzięki niej możesz zabrać całą swoją rodzinę w odwiedziny do znajomych lub na wakacje za granicę.
Błękitna Butla: miotła dla całej rodziny — bezpieczna, niezawodna i wyposażona w autoalarm.
***
16 stycznia 1995
PRÓBA ZŁAMANIA REGULAMINU
Ludo Bagman, jeden z sędziów Turnieju Trójmagicznego, postąpił wbrew zasadom, oferując uczestnikowi zawodów pomoc w rozwiązaniu turniejowej zagadki. Pomimo że ta zaskakująca propozycja została odrzucona, to jednak stanowiło to rażące naruszenie przepisów.
Czytaj dalej (strona 3)


Cool Text - Podziekowania 267098262272670

Dzięki serdecznie za przeczytanie kolejnego numeru. Mam nadzieję, iż 17 numer przypadł wam do gustu. Temat Gellerta jak widzicie nie jest nam obcy. Redaktorzy nie boją się podjąć kolejnego na oko trudnego tematu. Co w kolejnym numerze? Zapraszam na niego już w przyszłym miesiącu.
Jako, iż zaczął się już nowy Rok, chcę życzyć wam spełnienia marzeń. Aby ten rok był jeszcze lepszy od poprzedniego, spełniajcie się, rozwijajcie, uśmiechajcie się oraz dobrze się bawcie.
P.S. zapraszam do dyskusji w poniższym wątku
Fajerwerki Londyn
Do następnego,
Black.


Cool Text - Redakcja 267105294444161
BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego numeru redaktor naczelny. Wcześniej poprawiała teksty i pisała, dziś lekko odciążona, odpowiada za „Dzieje Mugoli”, zamiennie z „Wieczorkami u Madame Rosmerty”, od trzynastego numeru zajmuje się również: „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Pomaga także nad oprawą graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom.

Caairo11
Caairo11

Caairo dołączył do redakcji od dziesiątego numeru i zajął się „Tematem Numeru”, a już od trzynastego numeru działem „One Shotów”. Caairo ma głowę pełną pomysłów, co od czternastego numeru zaowocowało nowym działem „Złote Jajo”. Paweł, bo tak ma na imię, na wiki dołączył stosunkowo niedawno. Szybko znalazł uznanie wśród społeczności, tworząc niebanalne zagadki na forum, które rozrastając się do liczby już ponad 500.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW”oraz od czternastego numeru ukazuje nam „Dzieje Czarodziejów”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku. Często można spotkać go na czacie, stara się też wypowiadać w wątkach na forum.

Brzytwiarz
Brzytwiarz

Brzytwiarz, zwany też Brzytwą, redaktor od trzynastego numeru. Do magazynu przyszedł z nowym formatem, jakim jest dział: „Plot Holes”, od czternastego numeru objął fotel „Kącika Huncwotów”. Na wiki zawitał w lipcu 2017 roku, jednak pokazał jak wielką wiedzę posiada rozwiązując zagadkę po zagadce w Łamigłówkach Caario. Spotkać go można na Discodzie HPW w godzinach wieczornych.

Mattibu
Mattibu

Mattibu, redaktor od czternastego numeru magazynu. Zajmuje się „Kartką z Kalendarza” oraz autorskim działem „HP od kuchni”. Matti jest z nami od lipca 2017 roku, jednak dał się poznać jako Łamacz Łamigłówek, czy wytrawny edytor. Często go można spotkać na discordzie HPW.

Isthealice
Pi

Założycielka i pomysłodawczyni projektu. Odpowiadała za różne działy, projektowała okładki do numerów, pisała „Ogłoszenia”, „Podziękowania”, poprawiała teksty w gazecie, a przede wszystkim nadzorowała pracę jako redaktor naczelny od pierwszego do dwunastego numeru. Na co dzień jedna z administratorek, a przede zwykła użytkowniczka Harry Potter Wiki, która stara się pomóc nowym osobom. Wróciła do magazynu od szesnastego numeru, gdzie została Grafikiem.

Poprzednio
Numer 16

Numer 17
Następny
Numer 18
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.