FANDOM


Okladkahuncwoci

Mapaspis


Ogloszenia20
Witajcie!

To już dwudziesty numer magazynu. A co w nim? Przekonacie się za chwilę ;)

  • LVII Fan Art wygrała Isthealice. To była zaciekła rywalizacja. Każdemu uczestnikowi gratuluję pięknych prac.
  • Gratuluję Kamci wygranej w 57 Artykule Miesiąca, oby tak dalej.
  • Zapraszam również do sprawdzenia swojej wiedzy przy rozwiązywaniu Łamigłówek Caairo.
  • Lubicie sceny z filmów, jest i taka zabawa na naszej wiki. Zajrzyjcie do Filmówki.
  • Chcesz powalczyć w Pucharze Domów zapisz się już dziś.
  • Wszystkich chętnych zapraszam do udziału w 58 Artykule Miesiąca. Pamiętajcie o zapoznaniu się z regulaminem konkursu.
  • Lubicie rysować? LVIII edycja Fan Artu jest dla was. Tym razem kategoria jest dowolna. Więc puszczamy wodzę fantazji i tworzymy. ;) Pamiętajcie również zapoznaniu się z regulaminem.
  • Niestety jest mi smutno napisać, iż nikt z naszych czytelników nie rozpoznał żadnego Easter Egga. Oto lista Eggów z poprzedniego numeru. Enjoy ;)

Lista Easter Eggów z 19 numeru:

  • Co to Easter Egg? Najczęściej je można spotkać w grach komputerowych, są to smaczki dla fanów od twórców gier. Zaś my postaraliśmy się przenieść to na grunt magazynu.
  • Spis Treści: Spishoracy2,
  • Ogłoszenia: Potion Class,
  • Temat numeru: biała mewa, Lasu Mariborskiego, alchemicy, Paracelsus,
  • One-shot: wywarem de Vries, heliotropu, Czarna Mewa,
  • Dzieje Czarodziejów: Felix fiolka, Mistrzostwa Eliksirów Szkół Czarodziejskich -> Mistrzostwa Świata w Quidditchu, decyduje ilość złapanych zniczy oraz szybkość ich uwarzenia -> złapanie zniczy,
  • HP od Kuchni: Zmienionyherb, nazwy żywiołów: powietrze, woda, ogień, ziemia,
  • Co się działo: Flakony, mistrz eliksirów -> zwycięzca,
  • Kartka z Kalendarza: ODTRUTKI MICHAŁA SĘDZIWOJA,
  • Zapraszamy do wyrażenia swojej opinii na temat 20 wydania Czarownicy w tym wątku.
Dziękuję za uwagę!
Black
MapaHunwotow
***
Tablica Czytelnika
SPRZEDAM:
Latający dywan. Był używany przez mojego siostrzeńca, ale ten ubrudził go psimi odciskami łap. Oddam niezwłocznie. Londyn.
***
WYMIENIĘ:
się kartami z Czekoladowych Żab. Posiadam około 200. Czekam codziennie o 17.00 w Sali wejściowej.
***
Zapraszamy do dalszych zgłoszeń, wysyłajcie je na PW do Caairo11 lub innego redaktora Czarownicy. ;)

Współpraca

Współpraca (1) Współpraca (2) Baner 5
Wspolpraca3 Winsfordbutton Hunncwott

Cooltext281754157832272
Witamy w kolejnym miesięcznym podsumowaniu Magicznej Listy Przebojów:
  1. klik The War •
    klik Death Eaters - Believer - Harry Potter ↑
  2. klik The Mysterious Ticking Noise 10-YEAR ANNIVERSARY in 4K (NOWOŚĆ)
  3. klik Harry Potter in 99 Seconds (NOWOŚĆ)
  4. klik KATNISS vs HERMIONE: Princess Rap Battle ↓
    klik Professor Snape (Harry Potter Song) ↓
    klik Dark Lord Funk- Harry Potter Parody of „Uptown Funk” (POWRÓT)
  5. klik Bellatrix Lestrange - So What •
    klik SzpaRAP - Hermiona vs Smerfetka - [ Szparagi ] (NOWOŚĆ)
PROPOZYCJE
  • klik Harry Potter in the Hood w/ H. Piddy
  • klik Harry Potter Friday Parody by The Hillywood Show®
  • klik Let It Go: A Harry Potter Parody (Let It Go by Idina Menzel)

Oczywiście swoje propozycje możecie wrzucać w komentarzach w wątku z Magiczną Listą Przebojów. Zapraszam do głosowania w poniższej ankietce.

***
Która piosenka utrzyma się w Magicznej Liscie Przebojów?
 
1
 
0
 
0
 
2
 
1
 
10
 
3
 
1
 
0
 
0
 
3
 
0
 

Ankieta stworzona dnia kwi 10, 2018, o godzinie 00:05.
Oddanych głosów: 21
Redakcja Czarownicy


Kacik20
Kiedy twoje plany Walentynkowe nie były zbyt szałowe…
Czar20 01
***
A ilość pączków zjedzonych w Tłusty Czwartek się zwróciła…
Czar20 02
***
Myślisz, że gorzej być nie może i wpadasz w oko dziwnemu typowi…
Czar20 03
***
Niepokojąco uśmiecha się do ciebie też dużo starsza kobieta…
Czar20 04
***
Gdy nie wiesz, kto z tej dwójki jest gorszy…
Czar20 05
***
Pozostaje ukryć się przed nimi, niczym przed smokiem…
Czar20 07
***
I poszukać normalnej dziewczyny… Ale poszukiwania idą bezskutecznie…
Czar20 08
***
Nawet twój znienawidzony profesor podsłuchuje rad, które dają ci koledzy…
Czar20 09
***
Koniec końców zostajesz sam z najlepszym kumplem…
Czar20 010
***
A jak nie pasuje, to nie ograniczajmy się do żywych ludzi!
Czar20 011
***
Tyle w numerze, kolejna opowieść niebawem!
Alice


Zlote
Golden egg

Kamcia została kolejnym, szóstym Smokiem który walczył na naszej Smoczej Arenie. Broniła swojego Złotego Jaja według formuły „Przeżyj jeden dzień jako czarownica – i nie daj się zabić”. Każdy z redaktorów wymyślił jakąś sytuację, w której został postawiony Smok, a jego zadaniem było z niej jak najlepiej wybrnąć. Sytuacje z założenia były nietypowe czy wręcz absurdalne, jak to w świecie magii bywa, i nie tylko w szkole Kamcia wpadała w tarapaty.

Głosowanie Czytelników wykazało, że Kamcia poradziłaby sobie w czarodziejskim świecie. Tylko trzy osoby uznały, że posyczała się jaszczurka i schowała za kamień, zaś aż 7- że walczyła jak rogogon węgierski. Kolejne dziewięć głosów uznało Smoka za chińskiego ogniomiota, a trzy głosy padły na szwedzkiego krótkopyskiego. Tym samym ogłaszamy, że Kamcia obroniła swoje Jajo!

Jako siódmy Smok na Arenę wszedł Anonim5, czyli Sławek. On także musiał przemierzać czarodziejski świat walcząc z przeciwnościami losu, jakie zafundowali mu redaktorzy Czarownicy. Oto zapis przygód, jakie miał na Smoczej Arenie.

***
Smok-kazanie-apokalipsa

Mattibu
Jesteś Puchonem i niedawno zacząłeś piąty rok nauki w Hogwarcie. Profesor Snape zadał wam do napisania trudne wypracowanie o właściwościach kamienia księżycowego. Jest już wieczór i siedzisz w bibliotece otoczony wieloma otwartymi książkami, z których czerpiesz informacje. Kiedy już prawie kończysz pracę, przypadkiem potrącasz kałamarz i wylewasz atrament na arkusz pergaminu, po którym piszesz. Aby usunąć plamę stukasz w nią różdżką i szepczesz pod nosem formułę zaklęcia, jednak niestety źle akcentujesz słowo i zamiast oczekiwanego efektu, w powietrze wzbija się chmura dymu, popiołu i sadzy. To wszystko osiada na leżących wokół tomach, zostawiając na nich grubą warstwę. Zdążasz tylko z radością zauważyć, że nic z tego nie upadło na twoje wypracowanie i nagle dostrzegasz, że pani Pince odwraca się od regału z książkami, a widząc ten bałagan wykrzykuje ze złością: "Coś ty najlepszego zrobił, zdeprawowany chłopaku!?"
Co powiesz, żeby uniknąć jej gniewu?

– To było niechcący pani Pince nie chciałem tego zrobić, przepraszam bardzo.
– Jak niechcący?! Jak można tak nie szanować książek? Słyszałam, że mamrotałeś pod nosem zaklęcie!!! Co za barbarzyństwo!
– Miałem trudne wypracowanie z kamienia księżycowego i pomyliłem zaklęcia, to ze stresu. To się więcej nie powtórzy.
– Akurat! Pewnie myślisz, że to zabawne zadymić bibliotekę i porozrzucać popiół po książkach? Masz ostatnią szansę, żeby powiedzieć co naprawdę zrobiłeś.
– No więc kiedy kończyłem pracę nad wypracowaniem potrąciłem kałamarz i wylałem atrament na arkusz pergaminu. Aby usunąć plamę szepnąłem formułę zaklęcia i poszło źle, ponieważ źle zaakcentowałem słowo zaklęcia i chciałem dobrze. Pani Pince proszę mi uwierzyć naprawdę lubię książki bo jest tam wiele ciekawej wiedzy, przepraszam za kłopot.
– Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Wy, młodzi, wcale nie szanujecie książek. Myślicie, że ich niszczenie jest zabawne. Wynoś się już, nie chcę cię tu widzieć!

***
Złote jajko

Damian102
Jesteś sześciorocznym Ślizgonem, który poszedł do Magicznej menażerii, aby kupić sobie kota. Przechodząc obok klatki z niuchaczem, stworzenie to otwiera klatkę i zaczyna demolować sklep. Ty zaczynasz je gonić i po paru chwilach udało się tobie je złapać. Nagle w twoją stronę biegnie wściekły właściciel sklepu, który widzi w twoich rękach niuchacza i jest przekonany, że specjalnie otworzyłeś klatkę, aby zrobić mu głupi kawał. Co robisz?
Próbuję znaleźć świadka, aby ktoś potwierdził moją niewinność, że niuchacz sam wyszedł z klatki i że to nie ja ją otworzyłem.
Świadków nie ma.
Próbuję złagodzić sytuację dając mu galeony odziedziczone po rodzicach i przeprosić za tą głupią sytuację.
– Hmm parę galeonów to już jakieś zadośćuczynienie jest. Niech Ci będzie, ale pomóż posprzątać.

***
Hebridean Black Fantastic Beasts

BlackAngel92
Trwa Bal Bożonarodzeniowy. Jesteś piątorocznym Krukonem, który ucieka przed swoją parą -> Pansy. Ukryłeś się w wyczarowanym specjalnie ogrodzie, jednak pech chciał, że tuż nad tobą całuje się Hagrid z Madame Maxime. Jesteś w trudnej sytuacji... albo przeszkodzisz romantycznym uniesieniom nauczyciela, albo oddasz się w ręce stąpającej po twoich piętach uroczej Ślizgonce. Co zrobisz w tej sytuacji?
Spróbuję zaklęciem zamrozić Hagrida z Madame Maxime i uciekam przed Pansy ile sił w nogach do pokoju życzeń.
Rozzłoszona Ślizgonka rzuca na twoje nogi zaklęcie galaretowatych nóg. Nauczyciel ONMS łapie cię za fraki i idzie z Tobą do twojego opiekuna domu. Nocna zabawa kończy się 2-miesięcznym szlabanem.

***
Rogogon miniaturka

Caairo11 (zastępowany przez BlackAngel92)
Skończyłeś właśnie 4 rok nauki w Hogwarcie, podczas wakacji w rodzinnej wiosce każdą wolną chwilę spędzasz na lataniu na miotle- chcesz się dostać do puchońskiej drużyny quidditcha po wakacjach. Pewnego wieczoru, gdy trenujesz samotnie zwroty na miotle, podmuch ostrego wiatru znosi cię dość daleko, lądujesz w ogródku sąsiada, który jest mugolem, wprost na suszącej się na sznurze bieliźnie jego żony i córek. Gdy wyplątujesz się ze sterty staników, koszulek i damskich koronkowych majtek, nadchodzi sąsiad w towarzystwie dwóch rosłych synów. Ty stoisz z trzonkiem miotły wystającym spomiędzy nóg, który podtrzymujesz jedną ręką, bo w drugiej masz całkiem spory różowy stanik jego najstarszej córki. Sąsiad nie wie, co to latającą miotła, quidditch ani nawet tego, że jesteś czarodziejem. Wymownie patrzy na twoje ręce, a jego synowie zaczynają podwijać rękawy. Co im powiesz, żeby uniknąć lania?
– Ten stanik został przypadkowo w mojej ręce, a nie możemy się dogadać?
– Ty zbereźniku, jak przez przypadek. Jeszcze jakiś kij ci wystaje. Zaraz zadzwonię po policję. Wytłumacz się młody człowieku!
– Chciałem proszę pana pobiec na pociąg, a że lubię zwariowane pomysły, to zrobiłem to z przepaską na oczy i z tym kijem. Chciałem zobaczyć czy w taki sposób dojdę na pociąg i przez przypadek wplątałem się w te stertę ubrań.
– To najbardziej dziwne wytłumaczenie jakie słyszałem, albo urwałeś się z wariatkowa... albo masz poważne problemy młody człowieku.
– Możliwe, proszę pana, ale tak było, zresztą po co policja ja sobie pójdę i mnie pan nigdy na oczy nie zobaczy więcej.
– Stephan, co sie dzieje? – zza węgła wyłania się żona. – O matko, syn sąsiadów. Chłopcze, matka nie mówiła, ze uwielbiasz przebieranki. W szkole macie dziwne hobby.
– Taka szkoła niestety jak musimy się tak przebierać to co zrobić trzeba się słuchać nauczycieli.
Dobra chłopcze, oddaj tę bieliznę. Pamiętaj, żebym więcej cię w takiej sytuacji nie spotkała, bo pójdę do twojej matki.
– Dobrze proszę pani, obiecuję że więcej pani mnie nie zobaczy.

***

Zasady głosowania pozostają niezmienne, czyli w ankiecie poniżej możecie ocenić nie tylko to, czy Smok obronił Jajo, ale także w jakim stylu. Nazwom smoków przyporządkowaliśmy wartości punktowe:

  • Rogogon to 4 punkty,
  • Ogniomiot to 3 punkty,
  • Krótkopyski to 2 punkty,
  • Walijski - 1 punkt.

Zaznaczając nazwę któregoś z tych smoków, głosujecie za tym, że Smok obronił Złote Jajo. Wybierając piątą opcję, głosujecie za uznaniem, że Smokowi nie udało się Jaja obronić. ;)

Czekamy na Wasze głosy i opinie o nowej formie Złotego Jaja, które zamieszczać możecie w wątku na forum przeznaczonym do dyskusji o gazecie.

Czekamy na Wasze głosy!
Redakcja Czarownicy
Smok Anonim obronił Złote Jajo?
 
6
 
5
 
4
 
1
 
5
 

Ankieta stworzona dnia kwi 9, 2018, o godzinie 17:34.
Oddanych głosów: 21


Cool Text - Temat Numeru 222535225339983 (1)

LEGENDA

Huncwoci.

Czar20 Mar2

Legendarna szkolna banda, która grasowała w Hogwarcie przez 7 lat, budząc zazdrość i podziw większości uczniów. Czterech przyjaciół o wybitnych zdolnościach, którzy zapisali się na trwałe w historii szkoły i pamięci wielu jej uczniów. Tak mniej więcej postrzegani są dzisiaj James Potter, Syriusz Black, Remus Lupin i Peter Pettigrew z czasów szkolnych.

Tyle tylko, że mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że legenda Huncwotów powstała dużo później, już w czasach, gdy o czterech przyjaciołach nie mogło być mowy. Zbudowali ją dwaj z nich, Syriusz Black i Remus Lupin, a my uwierzyliśmy, że tak było zawsze.

Zacznijmy od tego, kim właściwie byli Huncwoci i czego dokonali.

Czar20 mar1

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest proste – byli przyjaciółmi, którzy trzymali się razem. Nic to wyjątkowego w Hogwarcie, w którym takich grupek było mnóstwo. Harry trzymał się zwykle z Ronem i Hermioną, bliźniacy z Lee Jordanem, Draco Malfoy z Crabbem i Goylem itp. Tak było, jest i będzie w każdej szkole, nie tylko czarodziejskiej.

Czego więc dokonała ta wspaniała paczka? Też niczego niezwykłego na swoim koncie nie mają.

Potter, Black i Pettigrew zostali animagami. No, to jest jakieś osiągnięcie, ale pamiętajmy, że nie takie wybitne. Wystarczyło do tego poznać sposób, a skoro poznała go i również została animagiem Rita Skeeter, nie mogło to być coś wyjątkowo trudnego. Ważniejsze jest, dlaczego zostali animagami.

Czar20 Mar3

Powszechnie uważa się, że chcieli pomóc Remusowi w tych ciężkich dla niego dniach, gdy jako wilkołak zmieniał się w bestię. Chwalebne to, ale przecież ochronę na te dni zapewnił już mu Dumbledore, sadząc Bijącą Wierzbę i dostosowując Wrzeszcząca Chatę do potrzeb Remusa w czasie przemiany. Sam Lupin twierdził w rozmowie z Harrym, że wspaniale wspomina czasy, gdy włóczył się z przyjaciółmi w ich animagicznej postaci po błoniach szkoły i Hogsmeade. To fakt, ale sam przyznaje też, że dopiero po latach uświadomił sobie, jakie to było ryzyko, i na jakie niebezpieczeństwa narażali każdego, kogo mogli wtedy spotkać. Pamiętamy wszyscy, jak zachował się Lupin w swej wilczej postaci w Więźniu Azkabanu, gdy nagle przemienił się po wyjściu z Wrzeszczącej Chaty. Nie zważając na nic, starał się zaatakować ludzi, których zobaczył. Co dało przemienienie się Blacka w psa? Ano nic nie dało, bo Syriusz nie był w stanie zapanować nad Lupinem czy też cokolwiek mu wytłumaczyć, musiał z nim walczyć. Czy aby tak nie wyglądały te „włóczęgi przyjaciół w czasach szkolnych”? Idziemy z Remusem, popatrzymy jak kogoś wypatroszy, człowieka albo zwierzę, będzie fajna zabawa?

Czar20 Mar4

Stworzenie Mapy Huncwotów uważa się słusznie za największe osiągnięcie czterech przyjaciół. Unikatowy magiczny gadżet, dowcipny i przydatny, tego nie sposób podważyć. Huncwoci pozwolili go sobie odebrać Filchowi i nigdy nie odzyskali. Mapę wykradli jednak woźnemu bez większego trudu bliźniacy, którzy sami już w czasach szkolnych dokonali tylu magicznych wynalazków, że nie sposób ich spamiętać. Może nie były aż tak spektakularne, jak Mapa, ale przyznajmy, że kieszonkowe bagno, pióro samopodpowiadające, bezgłowy kapelusz, seria tarczy czy gigantojęzyczne toffi też robią wrażenie. W czasie, gdy czterech Huncwotów pracowało nad jedną mapą, Severus Snape sam wynalazł wiele zaklęć i udoskonalił podręcznikowe sposoby warzenia eliksirów, stworzone przez wybitnego eliksirowara, Libacjusza Borage’a. Gdy spojrzymy z takiej, nieco szerszej perspektywy na Mapę, nie wydaje się ona już tak wielkim osiągnięciem magicznym, jak wcześniej.

I to tyle, co możemy powiedzieć o osiągnięciach Huncwotów w czasach szkolnych. Niewiele, jeżeli weźmie się pod uwagę dokonania Tria czy choćby Freda i Georga. Czym więc zajmowali się Huncwoci, gdy nie włóczyli się pod postacią zwierząt po błoniach, co zdarzało się rzadko? Grandzili, a to zdarzało im się często. Tyle że większość z tych grand polegała na, jak to określiła Lily Potter, miotaniu zaklęć na prawo i lewo, gdy tylko w zasięgu wzroku pojawił się jakiś cel. A to komuś głowę powiększyli, a to łajnobomby rozrzucili. Działali we czterech, byli zdolni, więc kto im chciał podskoczyć? W każdej szkole jest taka banda czy grupa, która uważa, że cokolwiek zrobi, jest to śmieszne, bez względu na uczucia innych. Huncwoci szczególnie lubili dręczyć Severusa Snape’a. Nie pozostawał im dłużny, ale zwykle to oni – z posiadanych przez nas informacji – potrafili go upokorzyć tylko dlatego, żeby rozpędzić nudę. No, a że było ich czterech, zwykle nie miał szans.

Czar20 Mar6

Czymś, co stworzyło Huncwotów, szkolną bandę, była przyjaźń, to pewne. Spójrzmy więc, co się z nią stało, gdy chłopcy skończyli szkołę.

Petter Pettigrew zdradził Jamesa i Lily Potterów i dzięki niemu dopadł ich Voldemort. Peter bez żadnych skrupułów wrobił swojego przyjaciela, Syriusza, we własną śmierć, po czym prysnął. A było to dwa lub trzy lata po ukończeniu szkoły. Po latach Peter zaczął dobrowolnie służyć mordercy Jamesa Pottera.

Syriusz przyjaźnił się z Remusem, ale podejrzewał go o zdradę, gdy Pettigrew zaczął donosić Voldemortowi. Nie odważył się jednak szczerze z nim o tym porozmawiać.

Gdy Syriusz Black wylądował w Azkabanie Remus Lupin przyjął to po prostu do wiadomości. Nie próbował ustalić, jak to możliwe, że jego długoletni przyjaciel zamordował ich wspólnego przyjaciela, a wcześniej zdradził tego, kogo kochał bardziej niż rodzonego brata. Ot, skoro wszyscy mówią, że to morderca, to pewnie tak jest, po co drążyć temat?

Takie odbrązawiające i może nawet obrazoburcze spojrzenie na Huncwotów może oburzać, wiem, ale myślę, że nie jestem jedynym, które na takie się odważył. Dlaczego więc powstała legenda Huncwotów a co ważniejsze – dlaczego wciąż trwa?

Maraud
Stworzyli ją dwaj z nich, Syriusz Black i Remus Lupin, swoim życiem już po szkole. Pojawili się w trzeciej powieści, tak jak i Mapa, dopiero wtedy usłyszeliśmy o Huncwotach. To Remus Lupin, zdecydowanie pozytywna i lubiana postać, dał nam pierwsze informacje o Jamesie, o którym wiedzieliśmy tylko, że był zdolnym czarodziejem, lubianym przez Hagrida, i że opierał się Voldemortowi. To Syriusz, wierny Jamesowi i Lily przez lata koszmaru w Azkabanie, wpoił nam obraz sympatycznych i wesołych rozrabiaków, którzy szli przez szkolne życie ramie w ramię, wzajemnie się wspierając, a przy okazji wesoło w niej rozrabiając. Te dwie postacie, powszechnie lubiane, wytworzyły w nas przekonanie, że skoro dwaj z nich są tacy odważni, lojalni i sympatyczni, tacy musieli być też w czasach szkolnych wszyscy Huncwoci. Potem każdy z nich poszedł swoją drogą, co akurat naturalne, ale ponieważ oni dwaj tak zapamiętali swoje szkolne czasy, tak nam je opisali – bez nieistotnych dla nich lub niewygodnych szczegółów, takich jak dręczenie Snape’a czy wysłanie go na pewną lub wielce prawdopodobną śmierć do Wrzeszczącej Chaty, w której czekało go spotkanie z wilkołakiem. Gdy poznaliśmy prawdę ze wspomnień Severusa, było już za późno – legenda została opowiedziana, trwała, i patrzyliśmy na nią przez pryzmat niezłomnego Syriusza i skromnego, doświadczonego przez los Remusa.
Czar20 Mar5

Legenda Huncwotów przetrwa i oprze się każdej krytyce, bo nawet mimo jej ciemniejszych stron, nadal opowiada o przyjaźni. A takich legend potrzebujemy wszyscy.

Caairo11


Cooltext281754360586125
„P”
1.

James Potter czuł się skrzywdzony.
Już drugi raz pod rząd urządził z przyjaciółmi precyzyjną zasadzkę i już drugi raz Severus Snape jej uniknął. Nie było możliwości, żeby nie wpadł na któregoś z nich czterech, a jednak w jakiś sposób to zrobił.
James Potter uważał, że został skrzywdzony, bo ominęła go dobra zabawa, na którą liczył. Kiedy wracali pustymi o tej porze korytarzami szkoły do swojego dormitorium, wszyscy czterej milczeli posępnie. Dopiero, gdy spotkali jakiegoś spóźnionego drugoroczniaka przemykającego się chyłkiem do salonu Puchonów, zabawili się trochę. Gdy chłopiec uciekał korytarzem z wielką dynią na głowie, goniony przez stadko nietoperzy, które wyleciały z jego własnego nosa, humor im się trochę poprawił.
Ale James Potter nadal uważał, że został skrzywdzony.

2.

– Nie było szans, musiał na nas wdepnąć, na któregoś z nas – powtórzył po raz setny Petter Pettigrew. – No nie było takiej możliwości, żeby...
– Zamknij się w końcu, Peter – ziewnął znudzony Syriusz Black, przeciągając się w swoim łóżku.
Od dwóch godzin wałkowali jeden temat – jak Snape’owi udaje się ich omijać, gdy się na niego zaczajają. W ciągu ostatniego tygodnia udało mu się 4 razy uniknąć ich zasadzek i tylko raz go osaczyli, gdy był sam. A starali się za każdym razem i to bardzo.
– Ktoś go ostrzega? – rzucił Remus Lupin, wieszając wyprane przed chwilą skarpetki na piecyku stojącym na środku sypialni.
– Niby kto? Smarkerus nie ma przyjaciół, chodzi wszędzie sam, zresztą niby jak ostrzega? – Potter już dawno odrzucił taka możliwość.
Za oknem szalała letnia burza, ciężkie krople waliły w okno sypialni i spływały po nim, tworząc fantastyczne wzory.
– Dobra, zrobimy inaczej – westchnął Potter. – Musimy poznać jego system. Od jutra trochę za nim połazimy, ale bez zaczepek, może czegoś się dowiemy.

3.

Przez następne 3 dni łazili po kolei na zmianę za Snapem, starając się nie rzucać zbytnio w oczy. Raz czy dwa doprowadzili do niegroźnych w sumie utarczek, żeby nie domyślił się, że coś przeciwko niemu knują. Snape nie zmienił swych zwyczajów. Poza lekcjami rzadko z kimś rozmawiał, nie wygłupiał się jak inni. Albo znikał w swym dormitorium, albo siadał gdzieś z książkami, które czytał cały czas, czasami robiąc jakieś notatki na zwojach pożółkłych pergaminów. Książki czytał nawet idąc, cud że się nie potykał co krok, gdy wbijał w nie oczy maszerując nawet po pustych korytarzach zamku.

4.

– Nikt z nim nie gadał, nie pokazywał na nic... on się nawet specjalnie nie rozgląda, wali w ciemno przed siebie, z nosem w tej książce, a przecież wie, że na niego polujemy, głupi nie jest. – Syriusz uderzył ze złością pięścią w stolik pustej sali lekcyjnej, w której usiedli, żeby pogadać. – Niby jak to możliwe, że dzisiaj znowu nas wykiwał?
– Książkach – poprawił odruchowo Potter.
– Co?
– Z nosem w książkach, ty powiedziałeś o jednej – Potter wzruszył ramionami. – To nieważne, bo ja myślę.
Syriusz zerwał się z krzesła.
– Właśnie, że ważne! – jego twarz rozjaśnił szelmowski uśmiech. – mamy go!

5.

Tym razem wiedzieli już na co patrzeć. Po dwóch dniach mieli pewność – Snape, gdy szedł gdzieś sam, trzymał w ręku zawsze te sama książkę – nieduży wolumin obłożony w szary papier, być może nawet notes czy notatnik. Wyciągał go z torby, gdy zostawał sam i szedł wtedy wpatrzony w jedna stronę książki, nie przewracał w niej kartek.

6.

– Ale jak to zrobić? W zasadzki nie wpada, torby nigdy nie zostawia, podobno nawet w kiblu zabiera ją do kabiny – prychnął Remus. – Nie da rady tego wykraść tak, żeby się nie zorientował.
Potter myślał intensywnie. Musieli dostać te książkę, żeby zobaczyć, co w niej jest takiego, co pozwala Severusowi ich unikać.
– Jeśli nie ukradkiem, to zrobimy to na chama, mniej subtelnie – stwierdził Syriusz, a James pokiwał głową na zgodę.

7.

Okazja trafiła się dwa dni potem. Znali na pamięć rozkład zajęć Snape’a i przypuszczali, że on tak samo zna ich. Dlatego czuł się bezpiecznie, gdy mieli lekcje – i to postanowili wykorzystać. Pod byle pretekstem urwali się z historii magii, zresztą profesor Binns prawdopodobnie tego nawet nie zauważył. Pędem pobiegli nad jezioro, gdzie Snape zwykle w ładną pogodę zaszywał się pod wiązem rosnącym tuż przy brzegu, gdy miał przerwę w lekcjach, a pogoda tego dnia była wspaniała. Byli pewnie, że dwie godziny przerwy miedzy eliksirami, a transmutacją spędzi właśnie tam. Nie pomylili się.

8.

– Expelliarmus!
Dopiero trzecie zaklęcie wyrwało różdżkę z ręki Severusa. Kilka kroków od niego leżał trafiony drętwotą Lupin, a za drzewem kulił się Pettigrew, którego Snape skaleczył jakimś dziwnym zaklęciem, którego nie znali.
Potter patrzył przez chwilę w oczy rozbrojonego przeciwnika, zastanawiając się, co z nim teraz zrobi, lecz przerwał to Black.
– Petrificus totalus!
Gdy Snape padł sztywny na murawę, Potter otrzeźwiał. Dzisiaj się nie bawimy, przypomniał sobie, mamy coś do zrobienia.
– Enervate! – rzucił zaklęcie przechodząc koło Lupina, który natychmiast odzyskał przytomność. Kiwnął głową na Pettigrew, wskazując na torbę Snape’a, a sam stanął tak, żeby mogący wpatrywać się tylko w niebo, nieruchomy Ślizgon przypadkiem nie zobaczył, jak Peter przeszukuje jego torbę.
– No i co teraz, Smarkerusie – zaczął swoją przemowę, cały czas stukając różdżką w dłoń, aby zagłuszyć kroki i działania Petera. – Zabawimy się, a ty przecież jesteś zwolennikiem zabaw na świeżym powietrzu, prawda?
Głośny, trochę sztuczny śmiech jego i Blacka zagłuszył Petera, szarpiącego z zamkiem torby.

9.

Wpatrywali się w mały, kwadratowy kawałek pergaminu od dłuższej chwili i niczego nie rozumieli. Peter nie mógł sobie poradzić z zamkiem torby Snape’a, prawdopodobnie zabezpieczonym jakimś zaklęciem, więc improwizując Syriusz wywrzeszczał coś o parszywych Ślizgonach, którzy nie powinni się uczyć w Hogwarcie i używając diffindo, rozciął ją po prostu. Potem stojąc tak, by Severus go nie widział, rozrzucał zawartość jego torby w różnych kierunkach, tak że Snape mógł widzieć tylko przelatujące książki, pergaminy, pióra itp.
Gdy znalazł książkę, której szukał, szybko ja przewertował i wyjął z niej kawałek pergaminu, który schował do kieszeni, a potem tak, żeby widział to Severus, rzucił książkę daleko w wodę jeziora.

10.

Na pergaminie narysowane było w górnym rogu symbol słońca, zaś na środku znajdowała się jedna jedyna litera – „P”. Nic więcej na nim nie było, a Syriusz był pewien, że tylko to obserwował Snape chodząc.
– To była jakaś powieść, miałem tylko chwile żeby spojrzeć, ale rzuciło mi się w oczy imię Merlina, potem Morgana le Fay, to na pewno chodzi o te kartkę – stwierdził stanowczo.
Obracali kartkę na wszystkie strony i zmieniało się na niej tylko jedno – położenie symbolu słońca, lecz nie zawsze odpowiadało położeniu słońca na nieboskłonie. Potem chodzili z nią po korytarzach, wpatrując się pilnie – jak Severus – w pergamin, ale poza położeniem słońca po każdym skręcie – nic się nadal na niej nie zmieniało.

11.

– Dziurę w tym wypatrzysz, James – zażartował Syriusz, który właśnie wrócił ze szlabanu, jaki wszyscy dostali za ostatnią awanturę ze Snapem.
Ślizgon nie dał po sobie poznać, że coś mu zginęło. Gdy gramolił się z trawy obserwowali go uważnie – pozbierał te książki, które leżały na trawie, a potem próbował – prawdopodobnie zaklęciem Accio, z daleka nie mogli być pewni – wyciągnąć z wody książkę, która tam wrzucił Syriusz, ale gdy mu się to nie udało, po prostu wrócił do zamku.
Potter cały dzień nie rozstawał się z kartką, którą obserwował kiedy tylko mógł. Nie widział ani razu Severusa w szkole, ten jakby się zapadł pod ziemię, dopiero wieczorem Peter przyniósł wiadomość, że leżał w skrzydle szpitalnym.
Potter jeszcze raz rzucił okiem na kartkę, na której na samym środku ciągle nieruchomo tkwiła litera „P”.
– Dobra, idę odpękać ten szlaban, jakby co, to masz luterko – rzucił do Syriusza, który z obrzydzeniem mył ręce w miednicy. Ufajdane były czymś bardzo śmierdzącym, wiec James domyślał się, co go czeka na szlabanie. Remus i Peter jeszcze nie wrócili ze swoich.
– Zostaw te kartkę, teraz ja na nią popatrzę – rzucił Syriusz wycierając ręce wielkim, puchatym ręcznikiem, z którego już dawno temu odpruł godło swojego rodu. – Lubię patrzeć na słońce.

12.

– A to spryciarz! – szepnął z podziwem Remus Lupin. James Potter niechętnie przyznał mu w duchu rację.
Gdy poszedł odpękać swój szlaban u profesor McGonagall, Syriusz po kilku minutach wziął do ręki kartkę i zobaczył ze zdziwieniem, że zniknęła z niej litera „P”. Razem z Remusem i Peterem, którzy wrócili niedługo po wyjściu Jamesa, obserwowali ją, aż Remus w pewnym momencie wpadł na pomysł, że może znak słońca nie oznacza jego położenie, ale kierunek świata. Sprawdzili to przy pomocy kompasu miotlarskiego Jamesa, ale wyszło im, że słońce na kartce jest zawsze na południowym-zachodzie.
– Ono pokazuje kierunek na Wielką Salę – wpadł na to w końcu Peter. To już było coś.
Kiedy dyskutowali nad tym, co jeszcze może być zawsze na południowym zachodzie, nagle na kartce pojawiła się na jej lewym skraju litera „P”, która zaczęła się przemieszczać. Jak zahipnotyzowani patrzyli, jak powoli zbliża się do centrum kartki, potem skręca pod katem 90 stopni i kieruje się w dół. W chwili, gdy dotarła dokładnie do środka kartki, otworzyły się drzwi sypialni i wszedł do niej James Potter.

13.

– To „P” to Potter – Remus powtórzył to już drugi raz. – Ten skubaniec zawsze wiedział, gdzie jesteś, bo jakoś cię naniósł na te kartkę.
Sprawdzili natychmiast, że kartka pokazuje położenie Jamesa, jeśli był w odległości nie większej niż około 50 kroków od centrum mapy. Łażąc po korytarzach zawsze go widzieli na niej, gdy odpowiednio się zbliżył. Właśnie dlatego, gdy on trzymał mapę, jego położenie nie zmieniało się.
– Zawsze ostatnio wywijał się Jamesowi, pamiętacie? – przypomniał Peter. – Nas mijał i mogliśmy go dorwać, ale James się upierał, żeby to on zaczął, bo jemu wszyscy uwierzą, że to Severus go zaatakował pierwszy, a nam nie.
James Potter wpatrywał się w kartkę, na której znowu litera P znajdowała się idealnie w centrum.
– Jego położenie zawsze było takie, jak teraz, czyli w samym środku – dedukował na głos. – Idąc przed siebie widział wszystkie kierunki i zawsze wiedział, gdy ja się pojawiałem gdzieś niedaleko. Wtedy szedł na mnie i w ostatniej chwili omijał. Was nie widział, ale to mnie najbardziej nienawidz i może dlatego tylko mnie naniósł? Może to dopiero początek i miał zamiar ją ulepszyć? Nie wiem, ale w każdym razie nieźle pomyślane.
Chociaż szczerze nienawidzili Severusa Snape’a, musieli przyznać, że tym magicznym wynalazkiem zaimponował im.
– Ale jak to działa, znaczy... jak on to zrobił? – spytał Peter pokazując na pergamin.
James Potter zamyślił się.
– Nie mam pojęcia, Peter. To coś w rodzaju myślącego planu, albo raczej mapy. Ale dowiemy się tego, i zrobimy własną mapę, znacznie lepszą od tej. Co wy na to?
Przyjaciele pokiwali głowami na zgodę.

Koniec (albo i nie)
Caairo11


Cooltext281754504515410
Witam w kolejnym numerze Czarownicy... Jeśli tu zaszedłeś czytelniku, to znaczy, że interesuje cię ten dział… Ale koniec pieszczenia słowem wstępu. Co u nas mugoli?
Sklepik z fantami ze świata Harry’ego Pottera - Oliver's Brighton.
Logo oliver

Logo sklepu.

Pomysł na dzisiejsze Dzieje znów podsunął mi Instagram. Tak wiem może monopolizuję ten portal społecznościowy, ale tyle rzeczy tu można odkryć.

Oświadczenie

Oświadczenie.

Tak samo było z profilem pewnego sklepiku z Wielkiej Brytanii. Oliver's Brighton to mały sklepik położony przy Trafalgar Street w Brighton w Zachodnim Sussex. Po wejściu na stornę czy profil na Instagramie widnieje oświadczenie, iż sklepik w żadnym wypadku nie jest powiązany z serią książek J.K. Rowling czy wytwórnią Warner Bros.

Zapraszam każdego z was na instagram sklepiku @oliversbrighton (kliknij tu jeśli nie posiadasz instagrama). Właścicielem sklepiku jest tytułowy Olivier, któremu na zdjęciach często towarzyszy jego futrzany przyjaciel. W sklepiku można znaleźć ciekawy asortyment.

Pokazałam wam kilka wybranych zdjęć. Zapraszam do przeglądania całej zawartości. Jeśli kiedykolwiek uda mi się wybrać do Wielkiej Brytanii, na pewno tam zajrzę. Jestem pewna, iż to będzie fajny smaczek i ciekawe urozmaicenie.

Black


Cooltext281754561180987

Bank Gringotta jest niewątpliwie najważniejszą instytucją dla magicznej części społeczności Wielkiej Brytanii. Bez niego czarodzieje z tego kraju musieliby najprawdopodobniej korzystać z mugolskich banków oraz używać funtów. Czas przyjrzeć się paru kwestiom z nim związanym.

Goblin

Bank ten nie ma znanej konkurencji, jeśli chodzi o bankowość czarodziejów i z pewnością jest monopolistą na terenie Wielkiej Brytanii. Zajmuje się on także wybijaniem monet czarodziejów, czyli galeonów, sykli oraz knutów. Ma on więc ogromną władzę nad czarodziejską gospodarką. Jest to trochę niepokojące, zwłaszcza jak dodamy, że jest on zarządzany przez gobliny, czyli stworzenia, które już od kilku wieków walczą z czarodziejami o prawo do posiadania różdżek. Oznacza to bowiem, że mogą one przykładowo zagrozić zablokowaniem dostępu do oszczędności czarodziejów, jeśli ci nie spełnią ich postulatów. Jednak z jakiegoś powodu podczas żadnego ze znanych buntów goblinów, Bank Gringotta nie wprowadził, a nawet nie groził wprowadzeniem jakichkolwiek ograniczeń. Wychodzi na to, że albo gobliny nie znają do końca swoich możliwości albo Ministerstwo Magii ma regulacje, które w nieznany bliżej sposób blokują Bank Gringotta przed działaniami, które miałaby działać na szkodę czarodziejów.

Gringotts-bank-dragon

Bank Gringotta stosuje różne zabezpieczenia, aby chronić swoich skarbów. Ich poziom zależy od zawartości skrytki. Do mniej cennych wystarczy mieć ze sobą kluczyk, natomiast te najcenniejsze musi już otworzyć osobiście goblin. W tym drugim przypadku próba otworzenia skrytki przez osobę, która nie jest goblinem, wiąże się z wciągnięciem jej do środka skarbca. Jest to też równoważne z prawie stuprocentowym prawdopodobieństwem śmierci, ponieważ gobliny sprawdzają skrytki i usuwają ewentualne ciała zaledwie raz na dziesięć lat. Niektóre ze skrytek są chronione również przez Wodospad Złodzieja, który potrafi usunąć działanie zaklęć oraz Eliksiru Wielosokowego. Wykrycie ich przez wodospad wiąże się również z wykolejeniem bądź awarią wagonika, co ma za zadanie uniemożliwić niedoszłemu złodziejowi dalszą podróż. Najcenniejszych skrytek chroni także ślepy śpiżobrzuch ukraiński, obok którego można przejść tylko używając brzękadeł. Smoki kojarzą ich dźwięk z bólem, dzięki czemu nie atakują osób, które próbują przejść obok nich. W czasach ataków śmierciożerców, a także podczas ich rządów, dodatkowym zabezpieczeniem były jeszcze próbniki tożsamości, które służyły sprawdzeniu, czy osoba próbująca wpłacić bądź wypłacić pieniądze jest tą za którą się podaje. Jak więc widać, Bank Gringotta stosuje naprawdę dużą ilość zabezpieczeń, aby chronić swoich zasobów.

Gryffekk

Z powodu wymienionych wyżej zabezpieczeń Bank Gringotta uważany jest za jedno z najbezpieczniejszych miejsc w Wielkiej Brytanii. Mimo to znane są dwa udane napady na ten bank. Pierwszy z nich został przeprowadzony przez Quirrella, który z rozkazu Voldemorta włamał się do skrytki, w której jeszcze parę godzin temu znajdował się Kamień Filozoficzny. Natomiast drugi napad został przeprowadzony przez Harry'ego, Rona i Hermionę, którzy to razem z goblinem Gryfkiem włamali się do skrytki Lestrange'ów. Te incydenty kolidują trochę z wizerunkiem bezpiecznego banku, chociaż trzeba pamiętać, że w drugim przypadku przygotowania trwały parę dni, a i tak wszystko nie poszło zgodnie z planem i trzeba było ratować się użyciem zaklęć. Na dodatek dwa przypadki to nie jest jakiś strasznie zły wynik. Zwłaszcza, że do Hogwartu także udawało się wejść niezauważonym. Tutaj przykładem może być Syriusz Black, któremu to udało się włamać do dormitorium Gryfonów i prawie zabić Parszywka. Jeśli dodamy do tego fakt, że tej samej osobie udało się uciec z pilnie strzeżonego więzienia, jakim niewątpliwie jest Azkaban, to można jednoznacznie stwierdzić, że w świecie czarodziejów nie ma miejsc stuprocentowo bezpiecznych.

Background

Jak wiadomo, Bank Gringotta zarządzany jest przez gobliny. Nie oznacza to jednak, że nie mogą tam pracować również czarodzieje. Przykładem ludzkiego pracownika może być Bill Weasley, który to pracował jako łamacz zaklęć w Egipcie. W pracy tej zajmował się usuwaniem i rozbrajaniem ciężkich uroków, które blokowały dostępu do skarbów znajdujących się w egipskich piramidach oraz grobowcach. Nie oznacza to jednak, że czarodzieje nie mogą wykonywać dla Gringotta prac o wiele mniej ekstremalnych. Ludzie pracują bowiem także w siedzibie banku i wykonują tam zwykłe prace biurowe. Tutaj przykładem również jest William, który to przeniósł się do takiej pracy, aby być bliżej domu oraz móc pomagać Zakonowi Feniksa w walce ze śmierciożercami. Na miejscu dla Banku Gringotta pracowała także Fleur Delacour. Jest ona zresztą ciekawym przypadkiem, ponieważ oficjalnie pracowała tam, aby poprawić swój angielski. Ja jednak tego nie kupuję, ponieważ moim zdaniem chciała ona pracować u Gringotta tylko dlatego, że pracował tam również jej ukochany, czyli właśnie Bill. Niezależnie od motywów Fleur, powyższe przykłady obalają teorię, że sto procent pracowników Banku Gringotta stanowią gobliny, a czarodzieje przychodzą tam tylko, aby wpłacić bądź wypłacić pieniądze.

Damianek

Cooltext281754596522915
Plot Holes”, czyli szukamy dziury w całym.
Komnata Tajemnic
Winien – nie winien, siedzieć powinien, czyli zamknijmy w końcu tę Komnatę.
Czar20 ph1

W 14 numerze Brzytwiarz zajął się kilkoma dziurami dotyczącymi Komnaty Tajemnic, lecz jak się okazuje, ten temat nadal jest nie do końca jasny. Spójrzmy dzisiaj na Komnatę przez pryzmat Hagrida. W 1943 roku doszło do otwarcia Komnaty Tajemnic – to pewne. Otworzył ją, a potem zamknął Tom Riddle – to też pewne. Natomiast wiele niejasności dotyczy tego, kto o jej otwarcie został oskarżony, czyli Rubeusa Hagrida.

Przypomnijmy, gdy Riddle zrozumiał, że przez wyczyny bazyliszka szkoła może zostać zamknięta, postanowił wrobić Hagrida, który w tamtym czasie miał już Aragoga. Hagrid został wyrzucony ze szkoły, to wiemy – ale właściwie za co? Za otwarcie Komnaty Tajemnic i wypuszczenie z niej tysiącletniego potwora czy za hodowanie akromantuli?

Fakty są takie: – Komnatę otworzyć mógł jedynie prawowity dziedzic Salazara Slytherina. Czy Hagrid wyglądał na takiego właśnie dziedzica? Na pewno nie, wystarczyło przecież tylko na niego spojrzeć. Dyrekcja szkoły musiała wiedzieć, że w jego żyłach płynie krew olbrzymów, ba, musiała również znać jego rodziców, tak więc za dziedzica Slytherina nie sposób go było uznać. Galeony kontra orzechy, że przed wyrzuceniem był w Gryffindorze.
– W czasach pierwszego otwarcia nie wiedziano jeszcze, co jest potworem z Komnaty, jednak akromatule były znane od dawna, i żadna z nich nie zabijała w taki sposób, jak bazyliszek, czyli wzrokiem. Po odnalezieniu ciała Marty Warren było jasne, że to nie akromantula zabiła dziewczynę – a jednak Hagrida wyrzucono. Za otwarcie Komnaty Tajemnic – czy za trzymanie niebezpiecznego zwierzęcia, o którym wiedziano tylko to, że nie zabiło Jęczącej Marty?

Czar20 ph2

Czyli mamy sytuację następującą – oskarża się Hagrida o otwarcie Komnaty Tajemnic i wypuszczenie z niej potwora. pomimo że nie ma żadnych na to dowodów, a co więcej – pochodzenie Hagrida przeczy nawet temu, że mógłby Komnatę otworzyć. Uznaje się akromantulę za potwora z Komnaty (pomimo tego, że Marta Warren nie zginęła od jadu akromantuli, co zapewne ustalono szukając przyczyny jej śmierci, ani też od żadnego innego sposobu bardziej drastycznego, w jaki akromantule zwykły zabijać), lecz nie próbuje ustalić, co się z nią stało. Wykwalifikowani czarodzieje z pewnością byliby w stanie szybko namierzyć Aragoga i zabić go. Nikt jednak tego nie próbował i mimo tylu niejasności wyrzucenie Hagrida za szkoły zamknęło temat. Tyle, że my nadal nie wiemy, za co właściwie go wyrzucono.

Wielu twierdzi, że dyrektor Dippet wyrzucając Hagrida chciał po prostu znaleźć kozła ofiarnego, na którego można było wszystko zwalić i uspokoić opinię publiczną. Tyle tylko, że po wyrzuceniu chłopaka ze szkoły, nadal przecież nikt nie miał pewności ani co do tego, że otwarta Komnata została zamknięta, ani co do tego, co się stało z tym legendarnym potworem w niej mieszkającym. Hagrid z pewnością nie przyznał się, że pomógł nawiać Aragogowi do Zakazanego Lasu.

Czar20 ph3

Może rację miała Rita Skeeter nadając biografii ówczesnego dyrektora Hogwartu tytuł „Armando Dippet: mistrz czy kretyn?”.

Jeszcze ciekawiej sytuacja ma się przy drugim otwarciu Komnaty. Wszyscy znają Hagrida od 50 lat, i już nie może być żadnych wątpliwości, że prędzej zgoliłby brodę, niż skrzywdził mugolaków. Pomimo tego Knot zabiera go do Azkabanu z uzasadnieniem, że musi coś zrobić, a akta Hagrida go obciążają. Jakie akta – te sprzed 50 lat? Słyszy to wszystko Dumbledore, który jest przekonany o niewinności gajowego i tylko leciutko oponuje. Fakt, Lucjusz Malfoy w tej samej scenie przynosi mu decyzję Rady Nadzorczej Hogwartu o odwołaniu, ale przecież wystarczyłoby, że największy czarodziej współczesności tupnął nóżką, a Knot i Malfoy schowaliby się pod fotel, na którym sypiał Kieł. Co więcej, Dumbledore przestał być dyrektorem szkoły, ale nadal był Naczelnym Magiem Wizengamotu – i jako przewodzący najwyższemu sądowi czarodziejów miał jeszcze większe możliwości zablokowania uwięzienia Hagrida. Nie kiwnął jednak nawet palcem, zniknął ze szkoły i jego gajowy przesiedział w Azkabanie kilka tygodni.

Sam Hagrid musiał wiedzieć już w tym czasie o bazyliszku, skoro wysłał Harry’ego i Rona do Aragoga, który im o nim powiedział. Nie pisnął jednak o tym ani słowa Dumbledore’owi, mimo że to by mogło pomóc chronić uczniów, ani też Knotowi, mimo iż toby mogło zapobiec jego uwięzieniu. Potulnie dał się wsadzić do paki za coś, czego nie tylko nie zrobił, ale nawet nie mógł zrobić.

Czar20 ph4

To tych wszystkich wielkich dziur w rozumowaniu autorki, która stworzyła Komnatę Tajemnic, dorzućmy na koniec jeszcze dwie, trochę mniejsze.

Genialna jak zwykle Hermiona odkryła, że potworem z Komnaty jest bazyliszek. Co więcej, od razu wpadła na pomysł, że po szkole porusza się on rurami kanalizacyjnymi. Fajnie, tylko że gadzina była olbrzymia, jakiś metr albo i więcej w talii, a kto buduje tej średnicy rury kanalizacyjne? No, ale załóżmy, że Corvinus Gaunt, którym podparła się pani Rowling na Pottermore usiłując wyplątać bazyliszka z różnych niejasności, przewidział to i jako wprawdzie uczeń, ale pewnie taki z czerwonym paskiem (właściwie raczej zielonym) na świadectwie sprawił magicznie, że prowadzący remont czarodzieje pogłupieli i położyli ogromne rury kanalizacyjne. Bazyliszek może więc sobie po nich hasać, gdy mu się nudzi – ale którędy wychodzi, żeby puścić do kogoś oko? Przy pierwszym otwarciu wyszedł przez wejście w łazience Marty, właśnie dlatego zginęła, zgoda. Ale dlaczego Marta nie zobaczyła ani razu bazyliszka przy drugim otwarciu? Musiał przecież wtedy z niej wychodzić tak często, że umywalka, za która było wejście, prawie zmieniła się drzwi obrotowe. Pomimo tego Marta ani razu nie widziała, jak wielki gad wypełza z Komnaty lub jak do niej wraca.

Czar20 ph5

Ron wykazał wiele rozumu, kiedy zapytał, jak to możliwe, że nikt nie widział bazyliszka – poza jego ofiarami. Skoro wyjść i wejść mógł tylko w jednym miejscu, żeby przeprowadzić (choć z mizerną skutecznością, przyznajmy) 4 ataki musiał się nieźle po szkole napełzać, a jednak nikt go nie zobaczył.

No i już na koniec ostatnia wpadka dotycząca bazyliszka. Jak to możliwe, że jednym strzałem w postaci spojrzenia spetryfikował jednocześnie Hermionę i Penelopę Clearwater, skoro miały ze sobą tylko jedno lusterko? Prędzej uwierzę w winę Hagrida niż w to, że dwie dziewczyny korzystały jednocześnie z jednego lusterka.

Caairo11


Cooltext281754670338993

Wielu autorów książek fantastycznych wprowadza do swoich utworów świat, który różni się od prawdziwego i kieruje się własnymi zasadami. Stanowi on tło opowiadanej historii i umieszcza wydarzenia w jakimś szerszym kontekście. Prawidłowo wykreowany świat dobrze komponuje się z fabułą i sprawia wrażenie jakby istniał niezależnie od niej. Czasami jednak niedopracowanie i wewnętrzna niespójność świata nie pozwala w pełni cieszyć się lekturą i rzuca cień na całość utworu. Jak zatem został wykreowany świat przez Joane K. Rowling?

Dursley

Przede wszystkim świat w „Harrym Potterze” składa się z dwóch odrębnych części – mugolskiej i czarodziejskiej – z których każda została ukazana w inny sposób. Świat mugolski został przedstawiony dość negatywnie, jako społeczność, którą z radością się opuszcza i bardzo niechętnie się do niej wraca. Główną przyczyną tego niepochlebnego wizerunku jest właściwie całkowity brak pozytywnych bohaterów niebędących czarodziejami i postawienie Dursleyów jako wzorcowy przykład niemagicznych obywateli. Nie dość, że są oni bardzo nudni, to jeszcze znęcają się nad Harrym i starają się tępić każdy przejaw magii w nawet najbardziej bezsensowny sposób. Ten wręcz karykaturalny obraz jest podtrzymywany przez autorkę np. poprzez podobną niechęć do wszystkiego co mugolskie u Toma Riddle’a, czy też nacechowane negatywnie kwestie wkładane w usta bohaterów („Mugole nic nie kumają (...). To tumany”). Cel takiej kreacji tej części świata jest, moim zdaniem, dość oczywisty – poprzez kontrast magiczne społeczeństwo wydaje się być jeszcze lepsze i jawi się ono jako wybawienie dla bohaterów książki.

Harry potter77

Z punktu widzenia Harry’ego Pottera, czarodziejski świat zapewniał mu to wszystko, czego brakowało mu u mugoli – przyjaciół, rodzinę, pieniądze, wolność. Ta różnica jest dodatkowo wyolbrzymiona poprzez to, że Dursleyowie traktowali go zawsze jako kogoś gorszego, a dla czarodziejów był bohaterem, który uratował ich świat od Voldemorta. I nawet pomimo tego, że w magicznym świecie Harry miał wielu wrogów, często wiele niebezpieczniejszych niż wcześniej, to z dwóch powodów nie było to dla niego tak dużym problemem. Po pierwsze, Dudley mógł się nad nim znęcać z powodu swojej przewagi w sile fizycznej, jednak posiadając różdżkę Harry mógł być równorzędnym przeciwnikiem dla Malfoya i mógł go nawet pokonać, korzystając ze swoich umiejętności. Jednak co bardziej istotne, Harry nawet w najtrudniejszych chwilach, kiedy prawie wszyscy się od niego odwracali, mógł liczyć na wsparcie przyjaciół. Dlatego też zawsze traktował Hogwart jako swój dom, a do Dursleyów wracał jak do więzienia. Ten subiektywny punkt widzenia również w dużej mierze wpływa na nasze postrzeganie tych dwóch społeczności.

Czarodziejska część świata jest o tyle interesująca, że to właśnie ona została wymyślona przez Joane K. Rowling. Tym co się rzuca w oczy jest fakt, że całe to społeczeństwo jest zacofane technologicznie. Duży wpływ na to ma wprowadzona przez autorkę zasada, że urządzenia elektroniczne psują się w styczności z magią, co w efekcie prowadzi do tego, że wiadomości są przekazywane przez sowy, do Hogwartu uczniowie jadą parowozem, a za oświetlenie służą pochodnie i lampy naftowe. Celem tego zabiegu jest, moim zdaniem, wprowadzenie odpowiedniego klimatu i odcięcie się od nowoczesności, która nie komponuje się zbyt dobrze z magią.

N4eaf384f50f4d

Dosyć charakterystyczny jest także sposób, w jaki autorka wprowadza kolejne elementy świata. Dzieje się to wszystko krok po kroku i w miarę rozwoju historii dowiadujemy się o kolejnych, coraz bardziej skomplikowanych zasadach rządzących magią, odkrywamy nowe miejsca i przedmioty, najróżniejsze zaklęcia, systemy sprawowania władzy, sądownictwa i wiele, wiele innych. To stopniowe odkrywanie świata jest ciekawe, ponieważ pokrywa się z poznawaniem tego wszystkiego przez Harry’ego i sprawia, że cały proces wydaje się być naturalny i logiczny. Ten system ma też swoje wady. Joane K. Rowling często wprowadza nowe przedmioty, czy zasady w taki sposób, że pasują one w danym momencie lektury, jednak autorka nie przewiduje wszystkich konsekwencji ich dodania w kontekście wykreowanego świata i sprawia, że miejscami pojawiają się poważne nielogiczności i luki w fabule. Przykładem może tu być chociażby veritaserum albo zmieniacz czasu.

Hogwart

Warto się zatem zastanowić dlaczego pomimo nie do końca spójnego świata „Harry Potter” jest tak wciągającą lekturą. Myślę, że jednym z bardziej istotnych czynników jest niesamowity, magiczny klimat stworzony przez Joane K. Rowling, który wynagradza inne mankamenty świata. Na ten klimat składa się kilka rzeczy. Istotną rolę odgrywa sam Hogwart – ta szkoła jest interesująca, ponieważ odbywające się w niej zajęcia są na tyle niezwykłe, że przyciągają samą swoją odmiennością, a z drugiej strony zawierają elementy znajome wszystkim uczniom – odrabianie prac domowych, pisanie wypracować, oddawanie się rozrywkom ze znajomymi. Innym elementem budującym magiczny klimat jest wprowadzenie przez autorkę dużej ilości czarodziejskich miejsc i przedmiotów o różnorodnym działaniu. Ciekawym zabiegiem jest pokazywanie w jaki sposób czarodzieje wykonują te same rzeczy co mugole, ale wykorzystując do tego magię. Równie interesujące jest wplatanie wydarzeń i postaci historycznych i ukazywanie jak one wyglądają w świecie, w którym istnieją czary. Dodatkowo, atrakcyjności lekturze dodaje fakt, że czytamy o rzeczach, które większość z nas chciała by móc zrobić, a w tej właśnie rzeczywistości jest to możliwe.

Świat w „Harrym Potterze” składa się z dwóch, odmiennie przedstawionych części. Społeczeństwo mugoli zostało ukazane w jednoznacznie negatywny sposób, a wybawieniem od niego jest społeczność czarodziejów. Sam wykreowany świat nie jest wolny od błędów i nielogiczności, jednak broni się fantastycznym klimatem, który sprawia, że tak chętnie sięgamy po lekturę.


Mattibu


Cosie20

Witam wszystkich w kolejnych podsumowaniu tego, co w minionym miesiącu działo się na HPW.

Labirynt Pottermore

Na przełomie lutego i marca odbyło się głosowanie na 56. Artykuł Miesiąca. Do tej edycji zgłoszone zostało 5 artykułów, a były to: Leanne rozbudowana przeze mnie, Labirynt w trzecim zadaniu Turnieju Trójmagicznego autorstwa Mattibu, Syriusz Black III od Rosy, Srebro Goblinów, do którego to treść dodawał Anonim oraz Kociołek, który wyszedł spod rąk Caairo. Walka o zwycięstwo jak zawsze była zażarta, ale zwycięzca również jak zwykle mógł być tylko jeden. Zostało nim dzieło Mattibu, czyli Labirynt w trzecim zadaniu Turnieju Trójmagicznego. Gratuluję Mateuszowi już czwartego zwycięstwa w AM i życzę dalszych sukcesów.

Na początku marca nastąpiła mała zmiana związana z 13 edycją Wielkiego Quizu. Hanuta zrezygnowała z organizowania jej, w wyniku czego prawo to przeszło na Addamka. Sułtan i biurol naszej wiki stwierdził, że taka okazja się już nie powtórzy i podjął się organizacji tej edycji. Niestety na chwilę obecną nie ujrzała ona jeszcze światła dziennego, jednak mimo to jestem zdania, że Adam niedługo skończy układanie quizu i będziemy mogli wziąć udział po raz kolejny w Wielkim Quizie o Harrym Potterze.

2 marca z powodu znikomej aktywności z funkcji administratora odwołana została Sensualna. Nie była to z pewnością dla kadry łatwa decyzja, ale niestety czasami trzeba podejmować i takie. W każdym razie dziękuję Sensi za pracę jako administrator i liczę na to, że będzie dalej edytować, a także wpadać na czat, aby porozmawiać oraz napić się kakałka.

Polatucha patronus

Na początku marca odbyło się także głosowanie w LVI Fan Arcie, którego kategorią były patronusy. Do tej edycji swoje prace zgłosiło aż 10 użytkowników, a byli to: Cleopatera, Natalkolx, Niewitka, Isthealice, Virgo, Caairo, Rosa, Addamek, Alice Villows oraz BlackAngel. Tak duża liczba dzieł, a także fakt, że ich poziom stał na bardzo wysokim poziomie, z pewnością nie ułatwiał rozdawania punktów. Nie zmienia to jednak oczywiście faktu, że wygrać tą edycję mogła tylko jedna osoba. Została nią Alix, która to na potrzeby tej edycji narysowała jako patronusa swoje ulubione zwierzę, czyli polatuchę. Gratuluję jej zwycięstwa i życzę dalszych sukcesów.

Na koniec podsumowanie sytuacji w Pucharze Domów na koniec marca. Podobnie jak na koniec lutego liderem Pucharu Domów jest Ravenclaw z dorobkiem 300 punktów. Na dodatek jego przewaga nad pozostałymi domami wzrosła i wynosi ona obecnie aż 135 pkt nad drugim Gryffindorem, 150 nad Slytherinem i 200 nad Huffepuffem. Należy jednak zauważyć, że to dopiero połowa rywalizacji i każdy z domów ma nadal szansę na końcowe zwycięstwo.

W dniu wydania numery znani będą już zwycięzcy 57. Artykułu Miesiąca oraz LVII Fan Artu, z góry gratuluję zwycięzcom.

***
Odkrycie
Rosa avatar

Avatar Rosy

W tym miesiącu mam przyjemność ogłosić, że Odkryciem Miesiąca zostaje Rosa. Jest ona z nami co prawda już od jakiegoś czasu, jednak po pierwsze tak naprawdę od pierwszej edycji nie minął nawet rok, a po drugie poza Foczym Orderem i paroma medalami nie została w przeszłości jakoś szczególnie wyróżniona za to co robi. Rosa przede wszystkim znana jest z licznych startów w Artykule Miesiąca. Żaden z nich nie zakończył się co prawda jeszcze zwycięstwem, ale na pewno nie można powiedzieć, że edytuje źle, dlatego jeśli dalej będzie się starać aby jej zgłoszenia z edycji na edycję były coraz lepsze to prędzej czy później będzie mogła świętować triumf. Ma ona także z pewnością zdolności plastyczne, co pokazuje w licznych startach w Fan Arcie. Nie można też zapominać o tak wielkim sukcesie, jakim jest niewątpliwie zajęcie 3 miejsca podczas Mistrzostw HPW. Na dodatek należy zauważyć, że Rosa jest bardzo miłą i przyjacielską osobą, co można zobaczyć chociażby wchodząc na Discord HPW. Mam nadzieję, że te argumenty przekonały Was, że Rosa już od dawna zasługiwała na znalezienie się w tym miejscu. Ja osobiście życzę jej, aby jak najdłużej z nami była oraz ciągle ciężko pracowała na jak najlepszy wynik w konkursach organizowanych przez HPW.
Pozdrawiam serdecznie,
Damianek


Cooltext277971206002438
1 kwietnia 1978

PODWÓJNE NARODZINY

Podwójne szczęście spotkało Artura Weasleya, pracującego w Ministerstwie Magii. Dzisiaj urodziły mu się bliźniaki – i to nie jest żart. Gratulujemy panu Weasleyowi i życzymy powodzenia w opiece nad dziećmi.
***
11 kwietnia 1998

CO KNUJE HARRY POTTER?
Z ujawnionych nam informacji wynika, że Niepożądany nr 1 po ostatnich wydarzeniach przyczaił się w Muszelce – domu zdrajców krwi. Nie znane są jego dokładne działania, jednak nie ulega wątpliwości, że razem z jednym z goblinów z banku Gringotta przygotowuje się on do jakiegoś bandyckiego czynu.

Zobacz też: DODATKOWE ZABEZPIECZENIA BANKU GRINGOTTA (strona 7)
***
12 kwietnia 2014

RANNI PODCZAS CEREMONI OTWARCIA
W czasie prezentowania maskotek drużyn biorących udział w tegorocznych Mistrzostwach Świata w Quidditchu doszło do niebezpiecznego incydentu. Przywieziony przez Norwegię Selma oraz sprowadzona z Fidżi Dukuwaqa rozpoczęły walkę, do której dołączyły także inne stworzenia. Potwierdzono, że rannych zostało ok. 300 czarodziejów.

Czytaj dalej (strona 2)
***
20 kwietnia 1996

GRUPA PRZESTĘPCZA ROZBITA
W Hogwarcie została wykryta nielegalna organizacja uczniowska, zajmująca się szkoleniem nieletnich czarodziejów do walki z Ministerstwem. Dzięki pomocy jednej z uczennic szkoły udało się zakończyć ten karygodny proceder i złapać jednego z członków tzw. „Gwardii Dumbledore’a”.

Czytaj dalej (strona 4)
***
20 kwietnia 1996

ALBUS DUMBLEDORE WYJĘTY SPOD PRAWA

Jeden z najbardziej znanych czarodziejów współczesności, Albus Dumbledore, przyznał się do szkolenia uczniów Hogwartu do walki z Ministerstwem i kierowania grupą mającą na celu obalenie legalnej władzy. Czarodziej uciekł podczas próby zatrzymania i ukrywa się. Ostrzega się, że jest on uzbrojony i stanowi poważne zagrożenie dla każdego czarodzieja i mugola.
***
Nie potrafisz odbić dobrze rzuconego uroku? Masz niebezpieczną pracę? Chcesz chronić członków swojej rodziny?

Kup pelerynę obronną. Dzięki niej będziesz zabezpieczony przed większością podstawowych zaklęć ofensywnych i uroków. Nie zwlekaj, chroń siebie i swoich bliskich.
PROMOCJA: Do pierwszych 100 zamówień kapelusz obronny gratis.

Uwaga: Produkt nie działa na zaklęcia niewybaczalne i najsilniejsze klątwy.
***
21 kwietnia 1996

DOBRA ZMIANA
Na mocy Dekretu Edukacyjnego Numer 28 Dolores Umbridge zastąpiła Albusa Dumbledore’a na stanowisku dyrektora Hogwartu. Dzięki tej zmianie będziemy mogli mieć pewność, że naszym dzieciom nie będą przekazywane nieodpowiednie treści oraz szkodliwe ideologie, a proces kształcenia będzie przebiegł zgodnie z normami Ministerstwa Magii.

Zobacz też: BĘDZIE 50 GALEONÓW NA KAŻDE DZIECKO? (strona 3)
***
22 kwietnia 1997

LECZENIE ZAKOŃCZONE

Katie Bell, uczennica Hogwartu, powróciła do szkoły po tym, jak dotknęła naszyjnika, na którym ciążyła klątwa. Katie powróciła już do pełnej sprawności, jednak nie pamięta, kto wręczył jej ten czarnomagiczny przedmiot i rzucił na nią zaklęcie Imperius, przez co wykrycie sprawcy będzie bardzo utrudnione.
***
24 kwietnia 1992

SMOK WYKLUŁ SIĘ
Gajowy Hogwartu, Rubeus Hagrid, wszedł w posiadanie jaja rogogona węgierskiego, z którego właśnie wykluło się niewielkie stworzonko. Ponieważ hodowanie smoków jest w Wielkiej Brytanii zakazane, to gajowego mogą czekać surowe kary, jeśli nie pozbędzie się on młodego smoka.

Zobacz też: NIELEGALNA HODOWLA HIPOGRYFÓW ODKRYTA






Podziek20
Serdecznie dziękuję wam za przeczytanie kolejnego numeru Czarownicy. Obecny numer jest tym okrągłym, bo dwudziestym. Nie spodziewałam się, że wydamy tyle numerów Czarownicy. Cieszę się, że pracuję i pracowałam przy tym miesięczniku z tyloma ambitnymi, pełnymi pomysłów redaktorami. Każdy z nas wniósł cząstkę siebie do Czarownicy.


Do następnego,
Black.
Greatgatsby


Cool Text - Redakcja 267105294444161
BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego numeru redaktor naczelny. Wcześniej poprawiała teksty i pisała, dziś lekko odciążona, odpowiada za „Dzieje Mugoli”, zamiennie z „Wieczorkami u Madame Rosmerty”, od trzynastego numeru zajmuje się również: „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Pomaga także nad oprawą graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom.

Caairo11
Caairo11

Caairo dołączył do redakcji od dziesiątego numeru i zajął się „Tematem Numeru”, a już od trzynastego numeru działem „One Shotów”. Caairo ma głowę pełną pomysłów, co od czternastego numeru zaowocowało nowym działem „Złote Jajo”, zaś od dwudziestego dzieli się z nami swoimi „Plot Holes”. Paweł, bo tak ma na imię, na wiki dołączył stosunkowo niedawno. Szybko znalazł uznanie wśród społeczności, tworząc niebanalne zagadki na forum, które rozrosły się do liczby już ponad 900.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW”oraz od czternastego numeru ukazuje nam „Dzieje Czarodziejów”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku. Często można spotkać go na czacie, stara się też wypowiadać w wątkach na forum.

Mattibu
Mattibu

Mattibu, redaktor od czternastego numeru magazynu. Zajmuje się „Kartką z Kalendarza” oraz autorskim działem „HP od kuchni”. Matti jest z nami od lipca 2017 roku, jednak dał się poznać jako Łamacz Łamigłówek, czy wytrawny edytor. Często go można spotkać na discordzie HPW.

Isthealice
Pi

Założycielka i pomysłodawczyni projektu. Odpowiadała za różne działy, projektowała okładki do numerów, pisała „Ogłoszenia”, „Podziękowania”, poprawiała teksty w gazecie, a przede wszystkim nadzorowała pracę jako redaktor naczelny od pierwszego do dwunastego numeru. Na co dzień jedna z administratorek, a przede zwykła użytkowniczka Harry Potter Wiki, która stara się pomóc nowym osobom. Wróciła do magazynu od szesnastego numeru, gdzie została Grafikiem. Od dwudziestego numeru pokazuje nam swoje spojrzenie na „Kącik Huncwotów”.

Poprzednio
Numer 19

Numer 20
Następny
Numer 21
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.