FANDOM


Okładka21

Spsitresci21


Cooltext285196093451150
Witajcie!

Oto przed wami 21 numer Czarownicy. A co w środeczku? Zapraszam dalej, ale zanim przejdziecie do czytania oto garść informacji.

  • 2 maja na HPW miało miejsce DNA, czyli Dzień Nowego Artykułu. To już była czwarta edycja tego ciekawego projektu, którym w ten sposób składamy hołd rocznicy Bitwy o Hogwart. Zwyciężczynią tegorocznego DNA została Rosa.
  • Kochani, do zakończenia Pucharu Domów zostały już niecałe dwa miesiące. Zapraszam każdego zapisanego do zdobycia kilku punktów dla swojego domu.
  • Zapraszam do zainteresowania się drugą edycją Turnieju Trójtwórczego. Satysfakcja gwarantowana. 1 etap kończy się 20 maja, więc jeszcze macie czas, aby wziąć udział.
  • Grafikę z naszej okładki wykonał specjalnie dla Czarownicy brat Alice. Dziękujemy serdecznie, graficzka cud, miód i orzeszki. Życzę powodzenia w dalszej karierze graficznej.
  • LVIII Fan Art wygrał (wreszcie) Niewitka69.
  • Gratuluję Mattibu wygranej w 58 Artykule Miesiąca. Rosie również gratuluję upartości i poprawy umiejętności edycyjnych z konkursu na konkurs, oby tak dalej.
  • Zapraszam również do sprawdzenia swojej wiedzy przy rozwiązywaniu Łamigłówek Caairo.
  • Lubicie sceny z filmów, jest i taka zabawa na naszej wiki. Zajrzyjcie do Filmówki.
  • Wszystkich chętnych zapraszam do udziału w 59 Artykule Miesiąca. Pamiętajcie o zapoznaniu się z regulaminem konkursu.
  • Lubicie rysować? LIX edycja Fan Artu jest dla was. Obecnie rysujemy użytkowników HPW. Więc puszczamy wodzę fantazji i tworzymy. ;) Pamiętajcie również zapoznaniu się z regulaminem.
  • Zapraszam do wyrażenia swojej opinii na temat 21 wydania Czarownicy w tym wątku.
Dziękuję za uwagę!
Black
Narsissit3
***
Tablica Czytelnika
KUPIĘ:

koszulkę z potem Harry'ego Pottera.

Fanka #1
***
SPRZEDAM:

nową, prawie nieużywaną miotłę NIMBUS 2001.

D.Malfoy
***
WYNAJMĘ:

latający powóz, podobny do tego z akademii Beauxbatons. Dziewczyna będzie miała fajną niespodziankę

Diggory
***
Zapraszamy do dalszych zgłoszeń, wysyłajcie je na PW do Caairo11 lub innego redaktora Czarownicy. ;)

Współpraca

Współpraca (1) Współpraca (2)
Baner 5
Wspolpraca3 Winsfordbutton Hunncwott

Cooltext285196778796030
Witamy w kolejnym miesięcznym podsumowaniu Magicznej Listy Przebojów:
  1. klik Professor Snape (Harry Potter Song) ↑
  2. klik Harry Potter in 99 Seconds ↑
    klik Dark Lord Funk- Harry Potter Parody of „Uptpown Funk” ↑
    klik Harry Potter Friday Parody by The Hillywood Show® (NOWOŚĆ)
  3. klik KATNISS vs HERMIONE: Princess Rap Battle ↑
PROPOZYCJE
  • klik Harry Potter in the Hood w/ H. Piddy
  • klik Let It Go: A Harry Potter Parody (Let It Go by Idina Menzel)
  • klik SzpaRAP - Hermiona vs Smerfetka - [ Szparagi ]
  • klik The Mysterious Ticking Noise 10-YEAR ANNIVERSARY in 4K
  • klik The War

Oczywiście swoje propozycje możecie wrzucać w komentarzach w wątku z Magiczną Listą Przebojów. Zapraszam do głosowania w poniższej ankietce.

***
Która piosenka utrzyma się w Magicznej Liscie Przebojów?
 
5
 
1
 
7
 
0
 
2
 
0
 
0
 
2
 
2
 
3
 

Ankieta stworzona dnia maj 9, 2018, o godzinie 16:07.
Oddanych głosów: 22
Redakcja Czarownicy


Cooltext285199499346711
Witajcie!

Tym razem dla odmiany postanowiłam zrobić krótki komiks. Może nie jest on do końca zabawny, ale mam nadzieję, że wam się spodoba. Na końcu, w gwiazdce jest pytanie do was - napiszcie w wątku odpowiedź. Najciekawszą z nich wezmę pod uwagę w następnym komiksie! :)


Alice
Komiks


Cooltext285197297640949
Golden egg

Siódmym smokiem walczącym na Smoczej Arenie był Anonim. Sławek bronił swoje Złote Jajo, spośród scenek wymyślonych przez redaktorów. Celem naszego gościa było z nich jak najlepiej wybrnąć. Sytuacje z założenia były nietypowe czy wręcz absurdalne, jak to w świecie magii bywa.

Czytelnicy niejednogłośnie, ale uznali iż Anonim poradziłby sobie w świecie magii. Aż 5 osób uznało, że posyczał się jaszczurka i schował za kamień, kolejne 5, że walczył jak rogogon węgierski, 4 – chiński ognomiot, 3 – szwedzki krótkopyski i tylko 1 – zielony walijski.

Ósmym smokiem została Alice Villows, znana tez jako Alix.

Ona także musiała sprostać przeciwnościom losu w czarodziejskim świecie, jakie zafundowali jej redaktorzy Czarownicy. Oto zapis przygód, jakie miały miejsce na Smoczej Arenie.

***
Smok-kazanie-apokalipsa

Damian102
Jesteś czwartorocznym Krukonem. Masz ambicję zostania pałkarzem w domowej drużynie quidditcha. Postanawiasz z tego powodu, że chwilę potrenujesz przed testami do drużyny i potajemnie pożyczasz ze skrzyni w gabinecie pani Hooch tłuczek. Po skończonym treningu jesteś tak zmęczony, że zamiast odłożyć tłuczek idziesz się położyć. Następnego dnia z przerażeniem odkrywasz, że za godzinę Ślizgoni mają trening, przez co twoja kradzież może niebawem wyjść na jaw. Udaje Ci się niepostrzeżenie wejść do gabinetu i odłożyć tłuczek, ale przy wychodzeniu nie masz już tyle szczęścia i wpadasz wprost na panią Hooch, która to jest zainteresowana, co robiłeś w jej gabinecie. Co robisz?
Waham się przez chwilę nad powiedzeniem szczerej prawdy, gdy wpada mi do głowy wyśmienity scenariusz.
- Och, to dla mnie krępująca sytuacja, pani profesor. Nie chciałem jej wyjawiać, ale nie mam chyba wyboru. Mogę pani zaufać. Otóż prowadzę pewien projekt... Nie mam na myśli oczywiście niczego złego. Piszę referat na temat gabinetów nauczycieli w Hogwarcie.
Na początku jestem onieśmielony, ale krukoński instynkt sprawia że po chwili rozgaduję się na całego.
- Muszę przyznać że dostaje pani piątkę z plusem za wyposażenie i porządek. Oczywiście proszę wybaczyć tę zuchwałość. Ale naprawdę doceniam pani poukładanie. Może powie pani kilka słów które zacytuję w swojej pracy?
Oj dziękuję. Wszystko zawdzięczam codziennemu dokładnemu czyszczeniu. Ale dostanę potem ten projekt do wglądu?
Na moment zamieram.
- J...Jasne. Będzie pani pierwszą osobą, która go zobaczy - jąkam się, cały czerwony.
No ładnie, oto jak dołożyć sobie roboty w wielkim stylu. Pozostaje mi liczyć na krótką pamięć psorki i swoją wyobraźnię.

***
Złote jajko

Caairo11
Jesteś szóstoroczną Puchonką, piękną i uzdolnioną artystycznie podporą Żabiego Chóru, której wakacje zatruł pewien trzecioroczny Krukon, zakochany w Tobie po uszy, a odznaczający się mikrym wzrostem, zamiłowaniem do historii buntów goblińskich i tendencją do wyśpiewywania Ci serenad o swojej miłości - i to dosłownie. Wiele razy napadał Cię na Pokątnej i w Twoim własnym domu atakując wyśpiewywanymi peanami na cześć Twojej urody. Gdy pewnego dnia zobaczyłaś go w Dziurawym Kotle, nerwy Ci puściły i napisałaś do niego liścik, zaczynający się od słów: ”Ty kurduplu brzydszy nawet od tych Twoich ukochanych goblinów, beztalencie muzyczne udające wielkiego artystę, walnij się w końcu w łeb tą waszą gadającą kołatką, i ….” - a dalej było jeszcze gorzej. Wysyłasz ten list przez kelnera, a kilka minut potem przed Twoim stolikiem staje Filius Flitwick, z widelcem w jednej ręce a Twoim liścikiem w drugiej, i z pytaniem w oczach.
Co mu powiesz?

Uśmiecham się nerwowo. Trwamy chwilę w pełnej napięcia ciszy, aż wpada mi do głowy genialny plan. Podnoszę się nagle i wyrzucam w górę rękę.
- I ty, nikczemny, śmiesz w mą twarz patrzeć, serce mi darować, imię me wymawiać?! Ach, a matka powtarzała "nie daj chłopcu ni spojrzenia"! Lecz cóż radzić mogę, kiedy... - krzyczę w aktorskim uniesieniu.
Profesor przerywa mi, lekko zszokowany.
- Co pan sądzi? Pracuję nad tym cały rok. Bardzo chciałabym skończyć scenariusz przed feriami. Mam tylko problem z tym jednym dialogiem - wyciągam rękę po nieszczęsną kartkę. - Nie sądzi pan, że może nieco zbyt wulgarnie? Chciałam zapytać tamtego chłopaka, ponoć interesuje się sztuką.
- Taaaa? A niby czemu nie zapytałaś mnie, ja interesuję się sztuka kilka razy dłużej niż on!
- Och... No wie pan... To nie jest nic wielkiego, tak sobie tylko czasem bazgrzę... Wolałabym tak nie obnażać swoich wypocin przed znawcą... Może kiedyś, jak napiszę coś dobrego...
- Ależ więcej śmiałości, moja droga! Pomijając tego "kurdupla" to całkiem niezły tekst, zapraszam do siebie na konsultacje po rozpoczęciu roku szkolnego.

***
Hebridean Black Fantastic Beasts

BlackAngel92
Jesteś pierszoroczną Ślizgonką. W pewne sobotnie popołudnie w październiku postanowiłaś zwiedzić Hogwart. Chodząc po korytarzach i rozmawiając z napotkanymi obrazami usłyszałaś przytłumioną muzykę. Postanowiłaś podążyć za dźwiękami. Zawędrowałaś do pustej i nieużywanej sali. Otwierasz drzwi, a twoim oczom ukazuje się potańcówka duchów przy akompaniamencie adaptera. Zauważył cię jeden z duchów, Sir Nicolas. Dygnowszy jak na szlachcica przystało zaprasza cię do tańca. Co zrobisz w tej sytuacji?
Przestraszona, chcę uciec, ale daję się porwać łagodnej muzyce i migoczącym światłom. Czemu nie? W końcu zawsze czułam się jakbym była z innych czasów... Wzdrygam się znów, kiedy ręką sir Nicolasa przenika przez moją i czuję nieprzyjemny chłód, ale zafascynowanie wygrało z dyskomfortem.
- Miło widziec tak radosnie plasajaca mloda dame. Powiedz mi gdzie sie tego nauczylas?
- Czasem coś tam potańczę... Lubię sobie włączyć muzykę i udawać że jestem w trochę innym świecie. Tylko nie mam okazji tańczyć naprawdę... Nigdy nikt nie prosił mnie do tańca...
- To ciesze sie niezmiernie. Zapraszam na kolejna potancowke za tydzien.

***
Rogogon miniaturka

Mattibu
Jesteś uczennicą piątego roku. Towarzyszysz swojemu ojcu, pracującemu w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, podczas wizyty w Ministerstwie. Kiedy idziecie po korytarzu nagle jeden z jego podwładnych odwołuje go, twierdząc, że jest to bardzo pilna sprawa. Ojciec każe ci poczekać chwilę na korytarzu, po czym znika w swoim gabinecie. Czekasz tak przez jakiś czas i czujesz, że musisz pilnie udać się do toalety. Z poprzednich wizyt pamiętasz jak tam trafić, więc idziesz szybkim krokiem i wchodzisz tam tuż za jakąś kobietą. Drzwi zamykają się za twoimi plecami, a kiedy idziesz kilka kroków przed siebie orientujesz się, że się pomyliłaś i trafiłaś do pomieszczenia, w którym absolutnie nie powinno cię być, ponieważ tutaj przechowywane są dowody w sprawach dotyczące najpoważniejszych przestępstw. Masz zamiar wycofać się niepostrzeżenie, jednak kiedy się obracasz w stronę drzwi widzisz biegnącego strażnika z wyciągniętą różdżką i krzyczącego "Nie ruszaj się! Co ty tutaj robisz?!" Jak mu się wytłumaczysz?
Że łzami w oczach mówię szczerą prawdę.
- Ja przepraszam, szukałam toalety i... No... Nie miałam pojęcia że trafię tutaj... Strasznie przepraszam, już się wynoszę.
To jest najbardziej naiwna historyjka, jaką słyszałem. Przecież na drzwiach jest napis, że nie wolno tu wchodzić. Masz ostatnią szansę żeby się przyznać co tu robisz, albo stanę się nieprzyjemny.
- Kiedy ja naprawdę!
Zaczynam się w panice tłumaczyć, mając nadzieję że zostanę wkrótce wybawiona przez ojca.
- Jestem tu kompletnie przypadkiem! Chciałam tylko skorzystać z toalety, byłam pewna że jest tutaj, przysięgam! Tata mnie tylko na chwilę zostawił...
Wrodzona wrażliwość bierze nade mną górę i wybucham płaczem, bezsilna. Stoję tak naprzeciw strażnika, zasmarkana i przestraszona, w duchu mając jakąś nadzieję, że wezmę go na litość.
Strażnik się wyraźnie zmieszał i jego mina złagodniała.
- No dobrze, tylko mi tu nie płacz. Pójdziemy poszukać twojego taty i upewnimy się, że to tylko nieporozumienie. Chodź ze mną.
Podchodzi do drzwi i otwiera je, wskazując ci drogę.

***

Zasady głosowania pozostają niezmienne, czyli w ankiecie poniżej możecie ocenić nie tylko to, czy Smok obronił Jajo, ale także w jakim stylu. Nazwom smoków przyporządkowaliśmy wartości punktowe:

  • Rogogon to 4 punkty,
  • Ogniomiot to 3 punkty,
  • Krótkopyski to 2 punkty,
  • Walijski - 1 punkt.

Zaznaczając nazwę któregoś z tych smoków, głosujecie za tym, że Smok obronił Złote Jajo. Wybierając piątą opcję, głosujecie za uznaniem, że Smokowi nie udało się Jaja obronić. ;)

Czekamy na Wasze głosy i opinie o nowej formie Złotego Jaja, które zamieszczać możecie w wątku na forum przeznaczonym do dyskusji o gazecie.

Czekamy na Wasze głosy!
Redakcja Czarownicy
Smok Alice Villows obroniła Złote Jajo?
 
14
 
2
 
1
 
0
 
0
 

Ankieta stworzona dnia maj 9, 2018, o godzinie 16:07.
Oddanych głosów: 17


Cool Text - Temat Numeru 222535225339983 (1)

Narcyza
Narcysa M

Kiedy podczas ustalania majowej zawartości gazety, którą właśnie czytacie, padła propozycja aby tematem numeru była Narcyza Malfoy, w pierwszej chwili zaprotestowałem. Cóż w niej ciekawego, ot drugoplanowa postać będącą dopełnieniem kreacji Lucjusza, jej męża. Ale gdy się głębiej zastanowiłem, przyszło mi tylko pacnąć się w czoło i wysłać do Naczelnej sowę - „Piszę Narcyzę!”.

Gdyby kogoś ciekawiło, co zmieniło moje nastawienie, służę odpowiedzią. Było to jedno zdanie z poświęconego jej na naszej Wiki artykułu: „Narcyza była w stanie poczuć miłość pomimo wspierania Śmierciożerców”. Niby drobnostka, jednak w mojej ocenie właśnie takie postrzeganie tej postaci sprawia, że nasze oceny zarówno Narcyzy, jak i pozostałych Śmierciożerców, są nieco wypaczone. Ale skupmy się na Narcyzie.

Początkowo, a długi to był początek, bo trwał aż przez 5 pierwszych książek z serii, postać Narcyzy była tylko bladym dopełnieniem mocno zarysowanej kreacji jej męża, Lucjusza. A to różdżkę kupiła dla rozpieszczonego synka, a to wysłała mu słodycze przez sowę do szkoły, takie tam mignięcia w tle. Nie wiemy o tych wczesnych latach prawie niczego oprócz tego, że nie była specjalnie znaną postacią w świecie czarodziejów, skoro dopiero podczas finału Mistrzostw Świata w Quidditchu w 1994 r. Lucjusz Malfoy przedstawił ją Korneliuszowi Knotowi.

NarcissaMalfoy WB F6 NarcissaAtSpinnersEndLookingOverShoulder Still 080615 Land

Nie znaczy jednak to wcale, że była nieobecna w życiu głównych bohaterów sagi, a przecież jednym z nich był Draco Malfoy. Była i to w dość znaczący sposób. Kreując postać Dracona jako rozpieszczonego, tchórzliwego bachora, często powołującego się na wpływy ojca i korzystającego z przywilejów bogatej rodziny, Autorka przemyciła nam swój obraz Narcyzy jako złej matki. Oczywiście nie złej dla syna, którego uwielbiała, ale złej obiektywnie, bo źle go wychowującej. Narcyza była przeciwieństwem Molly Weasley, wychowującej swoje dzieci twardą ręką, ale w miłości i – co dla nas najważniejsze w tej chwili – wpajającej im słuszne przekonania.

Pottermore Narcissa

I tu właśnie jest klucz do postaci Narcyzy Malfoy, pułapka, w którą łatwo wpaść. Stąd to zdziwienie wielu - no jak to, wyznawała ideę czystej krwi, popierała śmierciożerców, a była zdolna do miłości? Tak właśnie niestety jest postrzegana, jako jakiś wyjątek od reguły mówiącej, że miłość jest obca śmierciożercom.

W moim przekonaniu oba założenie - istnienia reguły i wyjątku od niej - są całkowicie błędne, i to właśnie Narcyza Malfoy rozbija je w puch. Bo Narcyza nie była żadnym wyjątkiem, nie była też nawet kimś wyjątkowym, lecz postacią dlatego ważną, że w kłującej w oczy paradzie występujących w sadze postaci czarnych i białych, była po prostu szara. Ale ta jej szarość jest tak mocna i wyrazista, jak białość Molly Weasley.

Narzycka

Po raz drugi wspominam o sympatycznej Pani na Norze, bo jest to nieuniknione, gdy mówi się o postaciach, których główną rolą w powieści jest bycie matką i żoną. Molly i Narcyza właśnie takie role otrzymały, lecz myślę, że jeżeli autorka założyła sobie wykreowanie przeciwieństw, to jej to nie wyszło. Narcyza bowiem w moich oczach nie tylko nie jest żadnym przeciwieństwem Molly, ale wręcz przeciwnie, jest jej niemal lustrzanym odbiciem. A lustrem jest miłość.

(...) Pomimo że to bajka, nawet pomimo tego, że wszyscy ci ludzie są archetypami, a ona jest archetypem podłej macochy, postaci z bajki, ostatecznie „rozgrzeszającą cechą” okazuje się to, że jest wspaniałą matką broniącą swojego syna, ona zmienia się z powodu swojego syna.

Tak o Narcyzie Malfoy powiedziała Helen McCrory, aktorka która ją zagrała w trzech ostatnich filmach z serii. To stanowisko bardzo przypomina cytowaną przeze mnie wyżej tezę z biografii pani Malfoy na HPW. Znowu pojawia się zdziwienie, że Narcyza umiała kochać, a do tego jakaś teza o przemianie.

Malfoys

Pominę już całkowicie niezrozumiałą aluzję do postaci macochy z bajki o Kopciuszku, nijak nie pasującej do wspaniałej matki, jaką była Narcyza, lecz skupię się na tej przemianie, którą dostrzegła pani McCrory. Otóż w mojej ocenie nie było żadnej przemiany, Narcyza pozostała sobą aż do końca, zmieniły się jedynie nieco realia jej życia.

Tak naprawdę postać Narcyzy pojawia się dopiero w szóstej książce, za to bardzo mocną sceną z Severusem Snape’m i Przysięgą Wieczystą. Dotychczas niemal niewidoczna żona Lucjusza właśnie wtedy zaczyna działać w sposób widoczny. Dopiero wtedy zobaczyliśmy, że dotąd niemal bezimienna mamusia Draco Malfoya jest zdolna z miłości do zaryzykowania życia, bo tym właśnie była jej rozmowa z Severusem. W tym czasie Lucjusz, po klapie misji w Departamencie Tajemnic, tkwił już w Azkabanie, a wszyscy Malfoyowie popadli w niełaskę u Lorda Voldemorta. Narcyza, chcąc nie chcąc, nagle stała się głową rodu, choć prawdopodobnie od dawna była jego szyją. Nie ma na to wprawdzie dowodów, lecz obserwując jak rozkleił się Lucjusz gdy tylko przestał być ulubieńcem Voldemorta, jakoś nie chce mi się wierzyć, że to on tak naprawdę podejmował samodzielnie istotne dla rodu Malfoyów decyzje. Myślę, że robiła to znacznie bardziej opanowana i obdarzona silniejszymi nerwami Narcyza, kierując się jedną wartością - przede wszystkim dobro rodu, a jej ród w tamtym czasie składał się z trzech osób.

7834 1542154732

Narcyza, choć popierała idee Voldemorta dotyczące supremacji czarodziejów i czystej krwi, nigdy nie została śmierciożercą, nawet w czasach gdy byli nimi jej mąż i syn. Dlaczego? To proste - dobrze było mieć potężnych sojuszników, takich jak właśnie śmierciożercy, lecz zaufać im całkowicie to już było dla niej za wiele. Zdawała sobie sprawę, że nawet Voldemort może przegrać, a wtedy śmierciożercy, tak jak kilkanaście lat wcześniej, znowu wylądują w więzieniu. Nie chciała do tego dopuścić, dlatego w czarno-białym świecie postanowiła być szara - popierać Voldemorta, ale tylko do granicy bezpieczeństwa dla jej rodziny. Nie miała wpływu na wszystko, nie mogła przeciwstawić się Voldemortowi u szczytu jego potęgi, dlatego Draco został wysłany z niemal samobójczą misją zabicia Dumbledore’a. Lecz kochająca go Narcyza starała się chronić go wszelkimi możliwymi sposobami, przez uzyskanie pomocy Snape’a i przez znoszenie panoszenia się Voldemorta w jej własnym domu. Robiła to, co zwiększało szanse na bezpieczeństwo jej rodziny, czyli jak zwykle dbała o swoich.

Gdy oszukała Lorda Voldemorta w Zakazanym Lesie, już podczas Bitwy o Hogwart (to, przyznajmy, nie lada wyczyn) nie zrobiła niczego nowego, a już na pewno nie zaszła w niej jakaś przemiana. Bitwa ciągle trwała, atakujący jakoś nie zdobyli zamku, w którym ciągle był jej syn. Wmawiając Voldemortowi, że Potter nie żyje miała nadzieje na to, iż zaprzestanie on walki z myślą osiągnięcia swojego celu, dla którego poprowadził swoje hordy pod mury szkoły.
HiM
Nie pomyliła się, dzięki temu ryzykanckiemu podstępowi po raz kolejny zapewniła bezpieczeństwo synowi, bo nadal to była dla niej najwyższa wartość - jego życie. Z tego też powodu ucieka z mężem i synem z pola walki, na którym czarni i biali nadal obrzucali się śmiercionośnymi zaklęciami, bo bez względu na to, którzy by wygrali, ona nadal była szara, a tą szarością chroniła swoją rodzinę. Jej się to udało, śnieżnobiałej Molly Weasley nie.

Narcyza Malfoy nie jest postacią wzbudzającą sympatię i nie miała taką być. Dla mnie jednak, poprzez swoje wybory i konsekwencję, przez kierowanie się zawsze dobrem swojej rodziny, jest kimś kogo wprawdzie nie lubię, ale szanuję.

Caairo11


Cooltext285199342344021
Gazeta

Kiedy Kolportaż zakończył odczytywanie z pożółkłego pergaminu swoich comiesięcznych danych statystycznych, jak co miesiąc zapadła głucha cisza. Na twarzach osób zebranych przy stole w ciasnej kanciapie szumnie nazywanej Redakcyjnym Pokojem Narad malowała się głęboka zaduma, co - jak zwykle - świadczyło jedynie o tym, że niczego nie zrozumieli z setek liczb, porównań i podsumowań, w których lubował się pracownik redakcji odpowiedzialny za dystrybucję gazety, zwany przez wszystkich Kolportażem.
– A tak ogólnie, to sprzedaż nam spadła poniżej granicy kosztów papieru drukarskiego – westchnął Kolportaż od lat próbujący wpoić redaktorom podstawy czarodziejskiej ekonomii.
Zebrani przy stole odetchnęli. Bali się, że stało się coś naprawdę strasznego, jak na przykład konieczność przyjścia do pracy w dzień finałów ligi quidditcha albo wypowiedzenie umowy przez dostawcę kawy i soku dyniowego.
– To może niech Naczelna zrobi striptiz na okładkę... – bąknął nieśmiało Sportowy, odpowiedzialny za rubrykę Gry i Zabawy.
– Znowu ja? – skrzywiła się Naczelna. – Nic z tego, poprzednim razem się przeziębiłam i w ogóle to już nie przejdzie, no ile razy można.
Rzeczywiście, numery z roznegliżowaną Redaktor Naczelną na okładce sprzedawały się wprawdzie znacznie lepiej od tych, w których okładkę zajmowała podobizna np. Ministra Magii, jednak ostatnio dość często korzystaliśmy z tego taniego chwytu podnoszącego sprzedawalność. Za często.
– Wiem, wiem! Mam genialny pomysł, rozłożymy konkurencję na łopatki, no mówię wam to będzie bomba, dziennikarski majstersztyk, wystarczy że... – zaczęła Miłosna, czyli najmłodsza stażem i pełna jeszcze zapału redaktorka odpowiedzialna za dział porad sercowych. Nie zdążyła jednak dokończyć, bo dyskretnie rzucone przez Aktualnego zaklęcie Petrificus Totalus unieruchomiło ją w chwili, gdy próbowała wstać z krzesła. W efekcie Miłosna rymnęła pod stół, gdzie zastygła w dramatycznej pozie osoby spetryfikowanej w chwili wstawania od stołu. Aktualny ze złośliwym uśmiechem poprawił tylko mankiety swojej szaty – jego dział Aktualności najbardziej ucierpiał na ostatnim „genialnym” pomyśle Miłosnej, jakim było wprowadzenie podrubryki dotyczącej trolli i wiedźm. Od trzech miesięcy nie był w stanie opędzić się od wszelakiej maści bojowników o równouprawnienie, którzy zarzucali mu „podrubrykową” dyskryminację wiedźm i trolii, pomimo, że nigdy nic tak naprawdę o nich nie napisał, bo nikt nie wiedział co się aktualnie dzieje w świecie trolli i wiedźm.
– Dziękuję. – Naczelna z uśmiechem wyraziła uczucia wszystkich zebranych. – Tylko nie zapomnij jej potem odpetryfikować, żeby nie leżała tu dwa dni, jak po kolegium do lutowego numeru.
Aktualny skinął głową, a nogą wepchnął Miłosną głębiej pod stół.
– Znaczy, że co ? – wrzasnął aż zadźwięczały szklanki najstarszy członek redakcji, odpowiedzialny za dział historyczny czarodziej znany z najdłuższej na Wyspach brody (na co posiadał stosowny certyfikat), totalnej głuchoty i postępującej sklerozy (czego nie przyjmował do wiadomości). Zwykle nie rozumiał niczego z prowadzonych na Kolegium rozmów, a jego teksty o powstaniach goblinów były – jak twierdzili złośliwi – nie opracowaniami historycznymi, ale zapiskami z młodości.
– Znaczy,-że-gazeta-leży-i-coś-trzeba- zrobić! – wrzasnęła Naczelna w kierunku Historycznego, nie licząc jednak ani na to, że ją usłyszy, ani tym bardziej że zrozumie. Historyczny usiadł zadowolony, mamrocząc coś o tym, że Urg Utytłany wcale nie był kobietą.
Ziewnąłem dyskretnie, jeszcze dyskretniej próbując zajrzeć w dekolt naszej graficzki, o którym krążyły legendy, a w który nikomu niestety jak dotąd nie udało się zajrzeć. Odpowiedzialna za szatę graficzną pisma, bardzo młoda, bardzo ładna i bardzo małomówna dziewczyna, zwana powszechnie Ikoną, która właśnie skrobała na kawałku pergaminu karykaturę Historycznego robiącego striptiz, rzuciła jakiś czar na swoje sukienki, w efekcie czego zajrzeć w dekolt nie było można. A próbowało wielu, w zasadzie oprócz Historycznego wszyscy.
Przeżyłem już wiele takich zebrań, na których Naczelna na początku prorokowała katastrofę, zamknięcie gazety i sromotną ucieczkę wszystkich redaktorów przed goblińskimi dostawcami papieru i farby drukarskiej, a które jednak zawsze kończyły się jakimś pomysłem, który ratował gazetę.
– Ja, to znaczy... no to właściwie ja bym... no, ale skoro... – zaczął Długi i Szczęśliwy, czyli nasz redaktor odpowiedzialny za dział literacki. Miał niecałe 20 lat, tendencje do kończenia wszystkich swoich prac zdaniem „A potem żyli długo i szczęśliwie” i ogromne problemy z postępującą wręcz nieśmiałością. Gdy przez kolejną minutę nie wydusił z siebie słowa, czerwieniąc się tylko i blednąc na przemian, przycichłe rozmowy przy stole zostały wznowione i nikt już nie zwracał na niego uwagi.
– Ja bym mu zrobił te galoty w groszki – szepnąłem do Ikony, która właśnie szybkimi ruchami naszkicowała Historycznego próbującego się uwolnić z kalesonów modnych za czasów pierwszej kadencji Ulica Gampa.
– Nie.
Jak na nią, to się rozgadała. Zwykle w ogóle nikomu na nic nie odpowiadała, czasem tylko dała jakiś rysunek albo po gębie. No cóż, przynajmniej spróbowałem.
– Spooookój! – wrzasnęła w końcu Naczelna, próbując przekrzyczeć rozmowy przy stole. – Musimy wreszcie coś postanowić, za tydzień...
Wszyscy wiedzieli, że za tydzień gazeta powinna pojawić się w dziobach sów, lecz tylko kilka osób przy stole udawało, że zwraca uwagę na rozpaczliwe próby zwrócenia ich uwagi na tematy zawodowe.
Zastanawiałem się właśnie, czy nie podjąć drugiej próby uwiedzenia graficzki, gdy szturchnął mnie siedzący z mojej prawej strony Mandragor, szef działu Ogrodniczo - Modelarskiego. Nigdy w życiu nie napisał swoimi wiecznie ubabranymi w ziemi i smoczym nawozie paluchami o żadnym modelu, no ale uparł się kiedyś na nazwę działu i tak już zostało. Podał mi zwinięty karteluch i wskazał głową na Długiego, który nerwowymi ruchami rąk pokazywał mi, żebym przeczytał kartkę.
Westchnąłem i rozwinąłem ubabrany w ziemi kawałek pergaminu, zapisany niezgrabnymi kulfonami. Potem przeczytałem go drugi raz i dla pewności jeszcze trzeci.
– ... dlatego, żeby jakoś przetrwać i wydać kolejny numer gazety, opracowałam plan pracy dla wszystkich, który pomoże nam... – Naczelna nie zdążyła rozwinąć wielkiego rulonu pergaminu, który wyciągnęła ze swojej mikroskopijnej torebki, kiedy przerwała jej wstając od stołu osoba, której nikt z obecnych nie podejrzewałby o nawet minimalne zainteresowanie przebiegiem Kolegium Redakcyjnego.
Czyli ja.
– Ciiiiiiiiiiisza! Jest patent na numer, nawet kilka numerów, a może nawet na całe lata życia gazety! – wrzasnąłem, żeby przekrzyczeć redaktorów protestujących przeciwko nakładaniu im kagańca twórczego w postaci kolejnego Planu Pracy opracowanego przez Naczelną.
Zapadła nagle głucha cisza, w której słychać było tylko mamrotanie Historycznego o przewadze goblińskich toporów nad trollańskimi maczugami.
Podszedłem do Naczelnej i w kilku słowach streściłem jej szeptem pomysł, który opisał mi na kartce Długi i Szczęśliwy. Spojrzała mi głęboko w oczy tym swoim spojrzeniem numer 7, czyli „kiedy myślę, że poznałam już granice absurdu, zawsze mnie ktoś zaskoczy”. Po chwili jednak wyrwała mi z reki karteluch Długiego i sama go przeczytała. Raz, drug, a potem dla pewności trzeci.
Widziałem wpatrzone w nią oczy członków redakcji – i nie dziwota, bo miała minę, jakby nagle zobaczyła co najmniej formułę zaklęcia na niegniotące się sukienki lub recepturę na Kamień Filozoficzny o smaku truskawkowym.
Wstała i zaczęła chodzić w kółko od drzwi do okna, czyli wykonując po trzy kroki w każdą stronę. Nadal trwała cisza, bo wszyscy wiedzieli, że Naczelna „myśli nogami” i nie wolno jej wtedy przerywać pod rygorem upiorogacka co najmniej.
– Przerwa, wszyscy precz, zostaje Długi, Ikona i Kolportaż – warknęła w końcu do wszystkich. - A ty wynieś Miłosną i wróć – to już było niestety tylko do mnie. Niestety, bo miałem nadzieję, że inni odwalą za mnie koncepcyjną robotę, a ja będę mógł skorzystać podczas przerwy z promocji na paszteciki dyniowe, ogłoszonej rano przez goblina prowadzącego piekarnię na rogu.
Z westchnieniem zacząłem wyciągać spod stołu naszą redaktorkę działu porad miłosnych.

***

– To się nie może udać – Kolportaż po raz kolejny pokręcił głową. – Nie ma szans.
– A jeśli?
– Nie ma szans, to się nie może udać... – powtórzył, ale w widać było, że jego składający się trybików maszyny do liczenia umysł już zaczął przeliczać, ile moglibyśmy wydać numerów, ile na nich zarobić i jaka część naszych długów by dzięki temu zniknęła.
Kiedy prośbą, groźbą, jednym zaklęciem i kilkoma łykami ognistej whisky przełamaliśmy w końcu nieśmiałość Długiego i Szczęśliwego, rozwinął nam, jąkając się niemiłosiernie, swój plan, którego zarysy opisał na kratce.
Czegoś takiego, tak bezczelnej i genialnej wręcz prowokacji dziennikarskiej nikt z nas nie pamiętał, nikt nawet o takiej nie słyszał. Była tak nieprawdopodobna, że nikt by nie uwierzył, że zaplanowane przez Długiego wydarzenia nie były przypadkowe – i w tym była nasza szansa.
Naczelna nerwowo drapała się różdżka za uchem, przez co jej fryzura „na Celestynę” co chwila zmieniała kolor. Długi obgryzał koniec notesu, w którym zapisywał swoje liczne pomysły, a Kolportaż mamrotał jakieś działania arytmetyczne, które ciągle mu się myliły.
– Gdyby się udało, mielibyśmy materiał na kilka lat newsów i co najważniejsze - wyłączność, bo tylko nasza gazeta znałaby źródła informacji. Ale z drugiej strony rozpętamy... – zawahała się przez chwilę Naczelna. – No, w każdym razie będzie ogólnokrajowa chryja.
– ... pięćdziesiąt dwa numery rocznie jak się przekształcimy w tygodnik razy dwadzieścia pięć tysięcy egzemplarzy razy szesnaście sykli minus koszty własne razy... – mamrotał cicho Kolportaż, co słodko brzmiało w naszych uszach.
– Ikona, to jest możliwe do zrobienia? – spytała w końcu Naczelna.
Graficzka pokręciła głową i tym jednym ruchem przekreśliła nasze nadzieje na dostatnią przyszłość. Zapadło głuche milczenie, nawet Kolportaż przestał mnożyć i dodawać.
Szkoda, pomyślałem, byłoby wreszcie za co kupić nową miotłę i lepsze żarcie dla moich kugucharów. Może nawet starczyłoby na przyzwoite szaty wyjściowe, bo ile lat można udawać, że się kupuje ciuchy w lumpeksie z zamiłowania do oryginalności.
– Dla... dla... dlaczego nie? – wydusił z siebie nagle Długi i Szczęśliwy.
Taki napad odwagi nie zdarzył mu się dawno, więc wszyscy spojrzeliśmy na niego z uznaniem, a na Ikonę z pytaniem w oczach.
– Skończyła mi się amarantowa farbka. – odpowiedziała Ikona pełnym i najdłuższym jakim pamiętałem zdaniem.
– Czyli, – zacząłem ostrożnie – gdybyś miała tą swoją amarantową farbkę, ta wymyślona przez Długiego ogólnokrajowa hucpa mogłaby się udać?
Ikona przez chwilę myślała, jakby rozważając wszystkie za i przeciw, a w końcu krótko kiwnęła głową. – Tak.
Naczelna wybuchła histerycznym śmiechem, Długi skulił się w sobie ze strachu, a Kolportaż natychmiast wznowił mamrotanie obliczeń. Ja nie byłem w stanie nawet wzruszyć ramionami. Ikona beznamiętnie prezentowała swój zaczarowany dekolt.
– No, to wołaj resztę – Naczelna z wielkim uśmiechem na twarzy wskazała mi drzwi – i zaczniemy ich oswajać z myślą, że niedługo będą pracować w najlepszej i największej gazecie w tym kraju. Takiej, która zawsze płaci pensje. A przynajmniej często.
Wzruszyłem jednak ramionami i wyszedłem na korytarz, gdzie kłębił się znudzony tłumek naszych pozostałych redaktorów. Gdy zapędziłem ich do pokoju narad, zamknąłem za nimi drzwi, a potem cichutko zszedłem po skrzypiących schodach i ruszyłem w stronę goblińskiej piekarni na rogu.
Gazeta da sobie radę i beze mnie, a takiej promocji na dyniowe paszteciki może już nie być w tym sezonie.
A kto wie, gdzie będę w następnym?

Koniec
Dedykuję wszystkim pismakom, którym ciągle się chce.
Caairo11


Cooltext285197596926098
Witam w kolejnym numerze Czarownicy... Jeśli tu zaszedłeś czytelniku, to znaczy, że interesuje cię ten dział… Ale koniec pieszczenia słowem wstępu. Co u nas mugoli?
Magia tuż za rogiem

Myśląc nad tematem DM w 21 numerze wszędzie szukałam inspiracji. Jakiś czas temu trafiłam na serial Outlander. Krótko zakochałam się w nim. Jednak nie on jest tematem. Podczas seansu pierwszego odcinka zaczęłam zastanawiać się nad magią. W jaki sposób na co dzień ją postrzegamy? Czy ją postrzegamy? Pojawia się nawet ważniejsze pytanie: czy w nią wierzymy? Swoimi rozważaniami nie chcę wchodzić na temat tabu co do wiary itp. Każdy z nas może przemyśleć i dość do swoich wniosków.

Prawie rok temu, Caario na forum utworzył ciekawy wątek o dźwięcznej nazwie MAGIA TUŻ ZA ROGIEM. Zabawa polegała i dalej polega na szukaniu „Magii w naszym otoczeniu, miastach, wsiach, gdziekolwiek akurat jesteście - i FOTOGRAFUJMY ją”. Jedynym warunkiem jest, iż cała magia zawarta na zdjęciu ma nawiązywać do znanej nam sagi o HP.

Wątek trochę odszedł w zapomnienie (nie to nie jest żadna reklama wątku), zwiera wiele ciekawych i fajnych zdjęć. Sama przechadzając się po moim mieście dostrzegam wiele takich ukrytych magii, jednak nie zawsze mój sprzęt pozwala na pochwycenie danego momentu lub jest za słaby, albo po prostu ona mija. Różne ciekawe nawiązania, które pod wpływem wyobraźni zostają fajnie wyeksponowane.

Nie zamierzam pisać długiego poematu na ten temat. Uważam, iż zdjęcia obronią się same. Mi pozostaje tylko was czytelnicy zaprosić do poszukiwań Magii tuż za rogiem i podzielenia się znaleziskiem lub/i znaleziskami.

Black


Cooltext285199035053500

Azkaban jest najbardziej znanym więzieniem w całym czarodziejskim świecie. Czas przyjrzeć się mu bliżej.

Azkaban (1)

Historia Azkabanu sięga XV wieku. Nie pełnił on jednak początkowo roli więzienia. Budowla ta była siedzibą znanego czarnoksiężnika o imieniu Ekrizdis. Zwabiał on, a następnie torturował na niej mugolskich żeglarzy. Praktykował on również tam najgorsze dziedziny czarnej magii. Pozostawał on przy tym bezkarny, ponieważ przed reakcją Ministerstwa chroniło go Zaklęcie Ukrywające. Dopiero po jego śmierci zaklęcie straciło moc i Ministerstwo dowiedziało się o istnieniu Azkabanu. Gdy czarodzieje zaczęli badać to miejsce, byli po wyjściu z niego zbyt przerażeni, aby o nim opowiadać. Za obraz zresztą wystarczy to, że zamieszkiwanie go przed dementorów było najmniej straszne. Sam ten fakt stał się zresztą powodem, dla którego Azkaban nie został zburzony. Niektórzy czarodzieje obawiali się bowiem tego, co mogłyby zrobić te okropne i niemożliwe do zabicia istoty, gdyby zostały one pozbawione domu. Innym powodem zostawienia budowli w spokoju była opinia ekspertów, którzy stwierdzili, że może ona zemścić się na każdym, kto spróbuje ją zniszczyć. Azkaban pozostawiono więc na wiele lat opuszczonym. Jedynym efektem takiego stanu rzeczy było zwiększenie populacji dementorów, która zamieszkiwała to miejsce.

Azkaban

Temat Azkabanu wrócił po uchwaleniu Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Przed jego powstaniem czarodzieje byli więzieni w niewielkich magicznych więzieniach, które były rozsiane po różnych miastach i wsiach. Co prawda samo ich istnienie mogło jeszcze nie łamać tajności czarów, ponieważ nie sztuka jest zmienić powód osadzenia w nim z magicznego na mugolski, a na dodatek z wiadomych przyczyn więźniowie po skazaniu najprawdopodobniej byli pozbawiani różdżek. Problemem okazało się jednak to, co działo się podczas prób ucieczki. Strażnicy bowiem, aby zatrzymać uciekiniera wspomagali się magią, co już jak najbardziej groziło ujawnieniem społeczności czarodziejskiej. Ministerstwo doszło z tego powodu do wniosku, że czas wybudować więzienie z daleka od cywilizacji. Czołowym kandydatem na siedzibę były Hebrydy. Plany te jednak spaliły na panewce, kiedy Ministrem Magii został Damocles Rowle. Twierdził on bowiem, że dużo lepszym rozwiązaniem jest wykorzystanie już istniejącej fortecy, jaką jest Azkaban. Był on przy tym zdania, że dementorzy nie są problemem, ponieważ można ich zatrudnić w charakterze strażników. Pomysł Rowle'a spotkał się z licznymi protestami, jednak mimo to ostatecznie wszedł on w życie. Początkowo Ministerstwo uważało zresztą, że więzienie dobrze się sprawuje, ponieważ nie było ani jednej ucieczki. Wszystko zmieniła jednak wizyta w Azkabanie innego Ministra Magii, a dokładniej Eldritcha Diggory'ego. Okazało się bowiem, że wielu z więźniów ginęło tam z rozpaczy, a reszta w dużej części była na skraju załamania nerwowego. Zaczął on z tego powodu szukać alternatywy dla Azkabanu. Problemem okazała się jednak opinia ekspertów, którzy stwierdzili, że dementorzy pozbawieni dusz więźniów mogą udać się w poszukiwaniu pożywienia na ląd. Na dodatek sam Diggory zmarł przedwcześnie na smoczą ospę, co ostatecznie zakończyło prace nad rozwiązaniem tego problemu. Dementorzy z Azkabanu zostali usunięci dopiero wiele lat po Diggorym, a dokładniej po drugiej wojnie czarodziejów na wniosek Kingsleya Shacklebolta. Zagadką jest przy tym to, co się z nimi w zasadzie stało po tym wygnaniu z Azkabanu. Moim zdaniem zostały one zamknięte w jakimś oddalonym i opuszczonym ośrodku, gdzie by nikomu nie szkodziły.

DementorConceptArt

Strażnikami Azkabanu, jak już wspominałem, przez większość jego istnienia byli dementorzy. Stworzenia te wysysają wszelkie pozytywne wspomnienia z człowieka, pozostawiając tylko te najgorsze. Właśnie z tego powodu duża część więźniów była w najlepszym przypadku na skraju załamania nerwowego. Nie jest to jednak najgorsza czynność, jaką potrafią zrobić człowiekowi dementorzy, ponieważ umieją one także pozbawiać dusz poprzez tzw. pocałunek dementora. W wyniku tego pocałowana osoba staje się pozbawioną uczuć oraz niezdolną do samodzielnego myślenia i czucia istotą. Na szczęście stosowany był on tylko w ostateczności. Jednak to, co dementorzy potrafią zrobić człowiekowi, nie było jedynym problemem z nimi związanym. Podczas drugiej wojny czarodziejów okazało się bowiem, że ich lojalność wobec Ministerstwa była tylko złudzeniem. Przeszły one wtedy na stronę Lorda Voldemorta, który najprawdopodobniej zaoferował im po prostu więcej pozytywnych uczuć do skonsumowania. Innym przykładem, że pokarm jest dla dementorów ważniejszy od lojalności, może być zresztą także wysłanie ich do zasadniczo niewinnego Harry'ego w celu jego uciszenia przez Dolores Umbridge i to bez nie tylko zgody, ale nawet wiedzy innych urzędników Ministerstwa. Najprawdopodobniej właśnie z powodu zdrady dementorzy nie są już strażnikami Azkabanu. Moim zdaniem co prawda powinno stać się to dużo wcześniej, ponieważ skuteczność nie powinna stać górą nad zdrowiem psychicznym więźniów, ale mimo wszystko cieszę się, że obecnie ludzie po wyjściu z więzienia dalej będą sobą.

Syriuszek

Azkaban, jak już wspominałem w poprzednim numerze, jest jednym z najbezpieczniejszych czarodziejskich miejsc w Wielkiej Brytanii. Nie oznacza to jednak, że nikomu nie udała się ucieczka z tego więzienia. Znane przypadki można policzyć jednak na palcach jednej ręki. Na dodatek niektóre z nich nastąpiły po przejściu strażników na stronę Lorda Voldemorta, przez co liczba udanych ucieczek, w których należało wykiwać strażników spada zasadniczo do dwóch. Pierwszej z nich dokonał Bartemiusz Crouch Jr, który to uciekł przy pomocy swoich rodziców. Przemycili oni pod pretekstem odwiedzin do więzienia Eliksir Wielosokowy. Następnie więzień oraz jego matka przy pomocy tego eliksiru zamienili się ciałami. Po udanej zamianie Barty jako Pani Crouch bez wzbudzania podejrzeń opuścił więzienie. Natomiast drugim incydentem była ucieczka z Azkabanu Syriusza Blacka. Wykorzystał on swoją zdolność do zamiany w psa, a następnie przecisnął się przez kraty, w czym z pewnością pomogło mu to, że podczas pobytu w więzieniu poważnie wychudł. Udało mu się przy tym nie wzbudzić uwagi dementorów, ponieważ Ci nie byli zainteresowani prostym psim umysłem. Obie ucieczki były także zaplanowane oraz nie były łatwe, przez co można już z pewnością powiedzieć, że w czasach, kiedy Azkaban był chroniony przed dementorów, zbiegnięcie z niego było prawie niemożliwe. Zagadką pozostaje przy tym fakt, jak więzienie będzie się spisywać, po tym jak dementorów zamienili ludzcy strażnicy. Z jednej strony bowiem więźniowie będą w lepszym stanie psychicznym, przez co mogą śmielej obmyślać plany ucieczki. Z drugiej strony natomiast ludzcy strażnicy mogą nawet zrobić to, czego widocznie dementorzy nie dopilnowali, czyli rewizję odwiedzających przy wejściu, a także po prostu dostrzeżenie psa, którego z logicznego punktu widzenia nie powinno być na więziennym korytarzu w drodze do drzwi.

Mam nadzieję, że ten tekst przybliżył Wam Azkaban. Zapraszam również do pisania swoich przemyśleń albo zadawania pytań dotyczących tego więzienia w odpowiednim wątku na forum.

Damianek

Cooltext285197841969826
Plot Holes”, czyli szukamy dziury w całym.
Dementorzy.
Dementor

Jeden z najlepszych pomysłów na magiczne istoty w serii, bez dwóch zdań (no dobra, sklątki tylnowybuchowe były lepsze). Pojawiają się w trzeciej książce, potem już przewijają się co jakiś czas, niezmiennie powiewając pelerynami i siejąc wokół beznadzieję. Niby wszystko jasne, ale jak dobrze się im przyjrzeć, to już nie bardzo.

Dementor123

Na pewno wszyscy wiedzą, że na dementora działa zaklęcie patronusa, które go odgania. Jeszcze coś? Ja nie znalazłem niczego innego, co by było skuteczną obroną przed dementorem i zakładając, że się nie mylę, zostajemy przy patronusie. Co nam to daje? Wielka dziurę w koncepcji tej magicznej istoty.

Dementorzy służyli w bliżej nieokreślonej przeszłości dwóm czarnoksiężnikom – Raczidianowi i Ekrizdisowi. Obaj, jak to czarnoksiężnicy, nie mogli posłużyć się patronusami. Jak więc chronili się przed uczuciem totalnej beznadziei, jaką rozsiewali wokół siebie dementorzy? W to, że takie uczucie, takie depresyjne stany jakie pociąga za sobą obcowanie z dementorami lubili, jakoś nie mogę uwierzyć. Raczidian przecież nawet żeniaczkę miał w planach, zanim pożarły go robale, gdy chciał wyczarować patronusa, gdy... Stop!

DementorDudley

No właśnie, skoro z takim fatalnym dla siebie skutkiem chciał wypuścić z różdżki jakieś mgliste zwierzątko, to znaczy, że wcześniej nigdy tego zaklęcia nie używał. Czyli w jaki sposób nie tyle panował nad dementorami, bo tego się nie da zrobić, można się z nimi tylko dogadać, ale bronił się przed skutkami ich obecności?

Ekrizdis wybudował sobie daczę na środku Morza Północnego, w której mieszkał spokojnie z dementorami, od czasu do czasu łapiąc i torturując mugolskich żeglarzy. I tu ten sam problem – jak wytrzymywał z dementorami? Działają oni przecież na wszystkich wokół, nie można powiedzieć, że skoro złapał załogę mugolskiego statku, to dementorzy im wysysali całe szczęście, a on spokojnie w tym czasie hodował wrzeszczące żonkile na balkonie swej twierdzy.

Dement ooor

Odpowiedź na to pytanie może być dwojaka – albo obaj czarnoksiężnicy znali jakiś sposób na bezpieczne i komfortowe spędzanie czasu z dementorami, albo po prostu pani Rowling tworząc dementorów, a potem obu magów, o tym zapomniała. Osobiście stawiałbym na wersję drugą, czytając jak J.K. Rowling próbowała dość niezgrabnie wybrnąć z kolejnej dementorskiej wpadki, czyli co się stało z dementorami po Bitwie o Hogwart.

W rozmowie na Bloomsbury Live Chat Rowling oświadczyła, że Kingsley Schacklebot jako Minister Magii przegnał ich ostatecznie z Azkabanu. To akurat proste, wzmocnione komando aurorów, kilka salw patronusem i po sprawie. No tak, ale skoro zostali przegnani z Azkabanu, to dokąd poszli? Na to pytanie już pani Rowling nie miała sensownej odpowiedzi, podała tylko, że wprawdzie dementorów nie można unicestwić, ale można ograniczyć ich liczbę, jeżeli wyeliminuje się warunki, w których się rozmnażają, czyli rozpacz i degradację.

A6df0

Czyżby świat (bo przecież dementorom było obojętne, z kogo wysysają, mugole smakowali im tak samo jak czarodzieje) stał się nagle miejscem powszechnego szczęścia, w którym dementorzy powoli zdychają z głodu? Jeśli nie, to nadal gdzie krążą setki czy może już tysiące dementorów, którzy muszą się czymś żywić, tyle że to już nie obchodzi Ministerstwa Magii.

No cóż, teraz już wiecie, dlaczego czasami życie wydaje się takie beznadziejne...

Skoro już jesteśmy przy dementorach, wstyd by było nie wspomnieć o Zaklęciu Patronusa.

Luna's Patronus

Kiedy się pojawia w Więźniu Azkabanu, przedstawione jest jako wyjątkowo trudne do opanowania i złożone zaklęcie, z którym nie radzi sobie nawet wielu dorosłych czarodziejów. No fajnie, tylko że niemal błyskawicznie, po kilku próbach, opanowuje je 13-letni Harry Potter, a potem szkolona przez niego grupa dzieciaków w różnym wieku, w tym nawet Neville Longbotttom, który miał problem z najprostszymi zaklęciami.

Dobra, wiem, czepiam się, to był Wybraniec, a dzieciaki ciężko pracowały. No to ugryźmy z innej strony.

Patronus Snape'a

Wszyscy wiedzą, że śmierciożercy nie mogli wyczarować patronusa, a jedynym wyjątkiem był Severus Snape. Zgadzacie się? Jeśli tak, to idziemy dalej i zaczynamy od wyjątku. Niestety muszę Was go pozbawić – Snape w czasie, gdy znamy udokumentowane przypadki wyczarowania przez niego patronusa, nie był już śmierciożercą, porzucił to wesołe bractwo wiele lat wcześniej. Czyli – niestety ta reguła nie ma wyjątku.

Demetorzy

Znacznie ciekawsza jednak od utraconego wyjątku jest sama reguła, a dokładnie powód, dla którego śmierciożercy nie mogą skorzystać z tego użytecznego zaklęcia. Tu znowu pani Rowling strzeliła sobie w kolano.

Swego czasu dość popularna była fanowska teoria, że śmierciożercy nie mogą wyczarować patronusa, gdyż nie mają szczęśliwych wspomnień. Nad głupotą (tfu, co ja piszę, zamieńmy to brzydkie słowo na „logicznymi niedoskonałościami” zanim Damian da nam bana i naśle dementora za złamanie regulaminu) tejże teorii nie będziemy się nawet zatrzymywać, na szczęście nie została nigdy oficjalnie potwierdzona. Niestety Autorka popełniła jeszcze większą niedoskonałość logiczną podając podczas Bloomsbury Live Chat, że Severus Snape jest jedynym śmierciożercą, który umiał wyczarować patronusa, „gdyż patronus jest używany przeciwko rzeczom, które generalnie generują śmierciożercy lub które walczą dla nich, dlatego śmierciożercy nie potrzebowaliby patronusów”.
Patronus
Daję słowo, że nie zmyślam, możecie sprawdzić, JoKeR naprawdę tak powiedziała. Nie mam pojęcia, jak można „wygenerować” dementora i nie słyszałem o przypadku, w którym śmierciotula walczyłaby dla czy razem ze śmierciożercami (z nieśmierciożercami, półśmierciożercami i kryptośmierciożercami zresztą też nie), widziałem natomiast Yaxleya chroniącego się przed dementorami za zgrabnymi zadkami kotków wyczarowanych przez Dolores Umbridge.

Z niecierpliwością czekam na kolejny wywiad pani J.K.Rowling...

Caairo11


Cooltext285197944743785

W miarę rozwijania się fabuły, szczególnie w książkach z gatunku fantastyki, autorzy wprowadzają do swojego świata nowe zasady i przedmioty, których działanie często nie jest oczywiste. Aby umożliwić przystępny odbiór dzieła twórca musi wyjaśniać nowe elementy, jednocześnie dbając o to, aby cały ten proces przebiegał w logiczny sposób. W jaki sposób zatem Joanne K. Rowling radzi sobie z tym problemem?

Hagrid i Harry Pokatna

Przede wszystkim znaczącym ułatwieniem jest fakt, że Harry pochodzi z rodziny mugolskiej, a cały świat czarodziejów jest dla niego obcy i nieznany. Ta niewiedza daje pretekst, żeby bohater dopytywał się o wszystkie, nawet najbardziej podstawowe elementy świata, a dzięki temu autorka może informować nas, czytelników, poprzez odpowiedzi udzielane przez inne postacie. Dzięki temu zabiegowi, z którego Joanne K. Rowling skwapliwie korzysta, w logiczny i naturalny sposób możemy się zapoznać z najbardziej podstawowymi faktami o społeczeństwie czarodziejów, takimi jak chociażby system monetarny, jakie przedmioty można kupić, co to jest Hogwart itd. Pozwala nam to łagodnie zanurzyć się w tym świecie, rozumiejąc jak on działa, a z drugiej strony nie odnosząc wrażenia, że wszystkie te informacje są podawane tylko ze względu na nas.

Autorka stara się wprowadzić świat na tyle rozbudowany, że w pewnym momencie Harry przebywa w nim na tyle długo, że zasłanianie się jego mugolskim pochodzeniem nie jest już zbyt logiczne przy wprowadzaniu nowych elementów świata. Tutaj z pomocą przychodzi kolejny element fabuły, który jest, bardzo dobry z punktu widzenia wprowadzania nowych czarów, przedmiotów i zastosowań magii, a mianowicie Hogwart. To, że akurat szkoła jest miejscem, w którym dzieje się akcja utworu, pozwala autorce na kontynuowanie rozwijania świata w sposób równie logiczny i naturalny co wcześniej. Podam tutaj dwa przykłady, jednak jest ich oczywiście dużo więcej.

Felix-felicis

W szóstej klasie, na pierwszej lekcji eliksirów Harry poznaje eliksir Felix Felicis. Jest to oczywiście całkowicie naturalne, że uczy się on o zaawansowanych miksturach, dodatkowo jest to tylko jeden z poznanych eliksirów, więc nie mamy wrażenia, że został on wprowadzony „na siłę”. Dzięki temu autorka może się później w fabule posłużyć tym eliksirem podczas wydobywania wspomnienia od Slughorna, wiedząc, że zostaliśmy zaznajomieni z jego działaniem i nie musi tego wyjaśniać w jakiś inny sposób. Podobnie jest chociażby z Zaklęciami Niewybaczalnymi. Cała koncepcja tych czarów oraz ich działanie zostaje szczegółowo omówione na jednej z lekcji obrony przed Czarną Magią. Dowiadujemy się wtedy między innymi tego, że Harry potrafi przezwyciężyć zaklęcie Imperius, albo jak brzmi formuła zaklęcia uśmiercającego. Dzięki temu podczas sceny na cmentarzu autorka nie musi tłumaczyć dlaczego Harry nie musi wykonywać poleceń Voldemorta, albo tego, że Czarny Pan chce go w danym momencie zabić.

Tutaj pojawia się jeszcze jeden zabieg, bardzo często stosowany przez Joanne K. Rowling w całej serii. Podczas wprowadzania jakiegoś nowego elementu świata autorka zazwyczaj najpierw umieszcza go w jakiejś dość zwyczajnej sytuacji, tłumacząc jego działanie i pozwalając nam „oswoić się” z nim, a dopiero potem stosuje go w jakimś kluczowym miejscu fabuły. Dzięki temu ma ona pewność, że dana sytuacja zostanie właściwie zrozumiana, a wprowadzane elementy nie sprawiają wrażenia (a w każdym razie nie tak bardzo) jakby były umieszczane w książce tylko dlatego, że są potrzebne w jakiejś intrydze. W tym miejscu także wesprę się dwoma bardzo charakterystycznymi przykładami użycia tego zabiegu.

Zbieranie świstoklików

Idealnie pokazuje to wprowadzenie świstoklików. Pojawiają się one jako środek transportu, dzięki któremu Harry, Hermiona i Weasleyowie mogą dotrzeć na Mistrzostwa Świata w Quidditchu. W tym miejscu utworu działanie świstoklików zostaje wyjaśnione i zaprezentowane, a potem przez cały czwarty tom nie pojawiają się one więcej, aż do momentu w którym realizuje się główna intryga tej części. Dzięki temu, że taki sposób transportu został wcześniej wprowadzony, autorka nie musi go tłumaczyć, kiedy Harry i Cedrik po dotknięciu pucharu przenoszą się na cmentarz. Podobnie wygląda sprawa z zaklęciem Accio, które jest najpierw użyte przez panią Weasley, potem pojawia się na lekcji w Hogwarcie, żeby wreszcie zostać zastosowane podczas Turnieju Trójmagicznego.

Miodowe Królestwo - Pottermore

Te zabiegi, o których pisałem wcześniej dobrze się sprawdzają, kiedy autorka chce wykorzystać jakiś przedmiot albo zaklęcie w fabule i przez to konieczne jest, abyśmy poznali jego działanie. Zupełnie inaczej Joanne K. Rowling postępuje, kiedy wprowadza jakiś element jedynie jako tło powieści lub dla dodania klimatu. Tutaj można wyróżnić dwa główne sposoby: albo pojawia się jedynie nazwa jakiegoś przedmiotu, departamentu w Ministerstwie Magii itp., albo otrzymujemy krótki opis (np. z reklamy produktu), który pozwala nam poznać, lub domyślać się jego działania. Te elementy są o tyle ciekawe, że zostawiają duże pole dla wyobraźni, a jednocześnie sugerują nam, że magiczny świat jest większy i bardziej rozbudowany niż to co poznaliśmy i „żyje” niezależnie od akcji powieści.

W „Harrym Potterze” autorka stosuje różne środki, aby wyjaśniać nowo wprowadzane elementy świata. W dużej mierze korzysta ona z okazji naturalnie wynikających z fabuły, takich jak niewiedza głównego bohatera lub proces nauczania w szkole. Często stara się też pokazać działanie danego przedmiotu lub zaklęcia przed tym, jak zostanie ono wykorzystane w kluczowym momencie fabuły, a innym razem przedstawia je bardzo pobieżnie. Te wszystkie zabiegi sprawiają, że łatwo można przyswoić sobie nowe elementy świata, jednak czasami ich nieodpowiednie zastosowanie sprawia, że niektóre przedmioty wydają się być dodane tylko po to, żeby mogły zostać użyte w jednej intrydze.

Mattibu


Cooltext285198065321090

Witam wszystkich w kolejnym podsumowaniu tego, co działo się na HPW.

Fzalice

Na przełomie miesięcy odbyło się głosowanie na LVII Fan Art, którego tematyką były okładki. W tej edycji wzięły udział prace 6 autorów, a byli to: Natalkolx, Isthealice, Rosa, Addamek, Caairo oraz Alice Villows. Wszystkie rysunki były wspaniałe, przez co głosowanie nie było łatwe. Najlepsza okazała się ostatecznie okładka Fantastycznych zwierząt, w której widać inspirację płytą Abbey Road zespołu The Beatles. Autorem tej pracy była Isthealice. Gratuluję jej zwycięstwa i życzę dalszych sukcesów.

1 kwietnia zorganizowana została na Discordzie zabawa, która polegała na wskazaniu tego, co nie powinno się znaleźć na prezentowanych kadrach filmowych. Konkurs ten podzielony został na poziom łatwy i trudny. Każdy z uczestników mógł uczestniczyć tylko w jednym z poziomów, a sam wybór decydował o ilości punktów dla swojego domu, o jaką się walczyło. W poziomie łatwym można było zgarnąć bowiem 10 pkt, natomiast w poziomie trudnym nagroda wzrastała do 15. Na dodatek w przeciwieństwie do punktów do Pucharu Domów, które są przyznawane za udział w AM czy FA, warunkiem zdobycia ich nie było samo uczestnictwo, a zajęcie w danym poziomie miejsca w pierwszej trójce. Jeśli chodzi o wyniki, to w poziomie łatwym pierwsze miejsce zajął Gwynbleids przed Kamcią i Anoninem. Zdobywców punktów dla Pucharu Domu jak już wspomniałem miało być trzech, jednak z powodu tego, że czwarta Hanuta straciła do podium zaledwie pół punktu, postanowiono przyznać dla jej domu 5 punktów. W poziomie trudnym natomiast wygrała z dużą przewagą MonikaBlack przed Hermijoniną i Rosą. Gratuluję wszystkim wymienionym dobrych wyników i życzę dalszych sukcesów. Tego samego dnia z powodu Prima Aprilis administracja postanowiła zamienić się nawzajem avkami, co wprowadziło w błąd niejednego użytkownika. Przykładem tutaj jest fakt, że niektórzy z uczestników wcześniej wspomnianej zabawy byli święcie przekonani, że prowadzi ją Krystianwolski, kiedy w rzeczywistości prowadzącym była Isthealice.

WOMBAT logo

Na początku miesiąca głosowaniem zakończyła się również 57. edycja Artykułu Miesiąca. Tym razem zgłoszone zostały dwa artykuły: auror rozbudowany przez BlackAngel oraz W.O.M.B.A.T. napisany od zera przez Kamcie. Oba dzieła były wspaniałe, przez co głosowanie nie było łatwe. Wygrana padła w nim w ręce Kamci, czego jej gratuluję i życzę dalszych sukcesów.

W połowie kwietnia rozpoczął się pierwszy etap drugiej edycji Turnieju Trójtwórczego, który to jest etapem pisarskim. Została tutaj wprowadzona pewna zmiana w stosunku do poprzedniego roku, ponieważ zamiast 10 tematów do wyboru są 3 warianty z 3 słowami-kluczami, które muszą znaleźć się w tekście. Z różnych powodów nastąpiły również zmiany w gronie organizatorów, gdzie to Saru oraz Dawida zastąpiła Black wraz z Kamcią. Trzecia w tym gronie, podobnie jak rok temu, jest Isthealice. Opowiadania można wysyłać do 20 maja, więc w momencie wydania numeru dalej będzie można je napisać, przy czym zachęcam do wcześniejszego przeczytania regulaminu, ponieważ znajduje się tam parę wytycznych, takie jak długość pracy oraz treści zakazane, do których należy się jak najbardziej zastosować. Warianty do wyboru, a także regulamin można znaleźć w tym wątku. W ramach Turnieju Trójtwórczego, jak zresztą sama nazwa sugeruje, odbędą się także dwa inne etapy, o których wiadomo jednak póki co tylko tyle, że noszą nazwę etap wiedzowy oraz artystyczny. Należy przy tym pamiętać, że do zwycięstwa nie ma konieczności uczestnictwa w każdym etapie, ponieważ każdy z nich jest oceniany oddzielnie. Sam Turniej ma również związek z Pucharem Domów, ponieważ każdy z uczestników zdobędzie 15 punktów dla swojego domu.

Harry i Ron

Parę dni później rozpoczęło się głosowanie na LVIII Fan Art, którego tematyka była dowolna. W edycji tej wzięły udział prace Black, Niewitki, Dark Mopsa, Natalkolx, Isthealice, Rosy oraz Addamka. Wszystkie stały jak zawsze na wysokim poziomie, ale zwycięzca mógł być tylko jeden. Został nim po raz pierwszy w swojej karierze Niewitka, który to narysował lot Fordem Anglią Harry'ego i Rona do Hogwartu. Gratuluję mu tego, że się nie poddawał, dzięki czemu w końcu udało mu się wygrać, a także życzę dalszych sukcesów.

Hphogwartsmystery

25 kwietnia premierę miała gra Harry Potter: Hogwarts Mystery. Możemy w niej stworzyć własną postać, która będzie doświadczać życia jako uczeń Hogwartu. Hogwarts Mystery zostało stworzone przez Portkey Games, które jest linią wydawniczą Warner Bros. Z tego powodu artykuły dotyczące postaci, miejsc itd. teoretycznie spełniałyby wymogi regulaminowe. Administracja wiki zauważyła jednak, że każdy wybór gracza może mieć wpływ na dalszą część rozgrywki, w tym na zachowanie postaci, przez co treści zawartych w takowych artykułach nie dałoby się ujednolicić. Na dodatek mogłoby dojść do sytuacji, w której ktoś byłby dalej w grze od innych i wrzuciłby informacje o danej postaci bez podania źródła, przez co ich zweryfikowanie z rzeczywistością byłoby praktycznie niemożliwe. Z tych właśnie powodów kadra Harry Potter Wiki podjęła decyzję, aby nie dodawać artykułów związanych z Harry Potter: Hogwarts Mystery, a także nie wpisywać tej gry do sekcji Występowanie.

Na koniec czas na podsumowanie sytuacji w Pucharze Domów według stanu na ostatni dzień kwietnia. Kolejność domów nie uległa zmianie i na prowadzeniu dalej jest Ravenclaw. Krukoni zgromadzili już 430 punktów i mają dosyć bezpieczną przewagę 160 punktów nad Gryffindorem. Trzeci Ślizgoni tracą do liderów już 250 pkt, natomiast Hufflepuff przegrywa z Ravenclawem o równe 300 punktów. Do końca rywalizacji zostały jednak jeszcze dwa miesiące i wszystko może ulec zmianie.

Na dzień wydania numeru znany będzie zwycięzca 59. edycji Artykułu Miesiąca, a także 4. edycji Dnia Nowego Artykułu, który jak co roku organizowany jest w rocznicę bitwy o Hogwart,czyli 2 maja. Z góry gratuluję im wygranej i życzę dalszych sukcesów.

Odkrycie
Avatar Moniki

Avatar Moniki

W tym miesiącu mam przyjemność ogłosić, że Odkryciem Miesiąca zostaje MonikaBlack. Najbardziej znana jest ona z częstego przesiadywania na Discordzie HPW, gdzie to można z nią porozmawiać na różne tematy, a także niekiedy pożartować. Posiada ona jednak także sokoli wzrok, co udowodniła wygrywając z olbrzymią przewagą zabawę na 1 kwietnia na poziomie trudnym. Niestety nie udziela się ona zbytnio, jeśli chodzi o edytowanie, a szkoda, bo wiedzę na temat Harry'ego Pottera z pewnością ma, co udowodniła chociażby osiągnięciem całkiem niezłego wyniku poprzez jednej edycji Wielkiego Quizu. Możliwe jest jednak, że takowe wyróżnienie ją zmobilizuje i już wkrótce Monika zacznie udzielać się aktywnie nie tylko na Discordzie, ale także w edytowaniu.
Pozdrawiam serdecznie,
Damianek


Cooltext285199175596708
1 maja 1998

WŁAMANIE DO GRINGOTTA
Niepożądany Nr 1 dokonał włamania do jednej ze skrytek w Banku Gringotta, kradnąc cenne przedmioty należące do członków szanowanego rodu czystej krwi.

Czytaj dalej (strona 3)
***
1 maja 1998

BUNT W HOGWARCIE

Nauczyciele w Hogwarcie dokonali napaści na dyrektora szkoły, Severusa Snape’a, zmuszając go do ucieczki. Jak donoszą nasze źródła, przyczyną tego aktu agresji były podburzania Niepożądanego Nr 1, który przybył do zamku. W trosce o dobro naszych dzieci zostaną podjęte natychmiastowe działania, mające na celu spacyfikowanie tego buntu.
***
2 maja 1998

LORD VOLDEMORT NIE ŻYJE
Ten, Którego Imienia Nie Wolno Było Wymawiać został zabity przez Harry’ego Pottera podczas bitwy toczącej się na terenie zamku Hogwart. Również większość jego popleczników została pokonana, a czarodzieje znajdujący się pod wpływem zaklęcia Imperius zostali spod niego wyzwoleni.

Zobacz też: WYWIAD Z HARRYM POTTEREM – TYLKO U NAS (strona 2)
***
2 maja 1998

CHWAŁA BOHATEROM

Podczas walk na terenie Hogwartu wielu walczących tam czarodziejów zostało rannych lub poniosło śmierć. Ponad pięćdziesiąt osób oddało życie walcząc, o wolność oraz lepszą przyszłość, z Voldemortem i śmierciożercami. Chwała im!
***
6 maja 1992

POGRYZIONY PRZEZ SMOKA

Jeden z uczniów Hogwartu został ugryziony przez smocze pisklę, hodowane nielegalnie przez gajowego Rubeusa Hagrida. Chłopak znajduje się obecnie w skrzydle szpitalnym, ale jego stan jest stabilny.
***
8 maja 1993

PODWÓJNY ATAK
Kolejne niepokojące wieści dochodzą z Hogwartu. Tym razem dwie uczennice zostały spetryfikowane przez potwora Slytherina. W związku z tą napaścią zostały podjęte radykalne kroki, na skutek których Albus Dumbledore został zawieszony na stanowisku dyrektora, a gajowy, Rubeus Hagrid, trafił do Azkabanu.

Zobacz też: MROCZNA PRZESZŁOŚĆ GAJOWEGO (strona 2)
***
9 maja 1992

PRZEMYT SMOKA
Jak donoszą nasze źródła dziś w nocy miał miejsce nielegalny transport młodego norweskiego smoka kolczastego. Został on wywieziony z terenów Szkocji i prawdopodobnie zabrany w okolice Rumuni.

Zobacz też: SZAJKA PRZEMYTNIKÓW ROZBITA (strona 3)
***
18 maja 1291

MEMENTO MORI

Ignotus Peverell, sędziwego wieku dobiegłszy i schedę swoją dla syna zostawiwszy, napotkał kostuchę i wydał swoje ostatnie tchnienie. A jako wieść niesie, odszedł spełnion i samemu tę chwilę na zgon swój naznaczył.
***
20 maja 1992

STRASZLIWA ZBRODNIA
W Zakazanym Lesie został znaleziony martwy jednorożec. Ta informacja wzbudza duże zaniepokojenie, ponieważ jak wiadomo, te stworzenia posiadają bardzo silną aurę magiczną i nie jest łatwo ich zranić.

Zobacz też: CZY SAMI WIECIE KTO POWRÓCI? (strona 3)
***
24 maja 1992

NIEBEZPIECZNA WYPRAWA
Pomimo licznych zakazów dotyczących możliwości przebywania uczniów Hogwartu w Zakazanym Lesie, dwoje Gryfonów udało się do legowiska akromantuli, co prawie przypłacili życiem. Tylko nieprawdopodobny zbieg okoliczności sprawił, że udało im się wydostać i powrócić do zamku.

Czytaj dalej (strona 7)
***
24 maja 1995

KOLEJNE INFORMACJE O TURNIEJU
W dniu dzisiejszym Ludo Bagman, szef Departamentu Magicznych Gier i Sportów ujawnił, że trzecie zadanie Turnieju Trójmagicznego będzie polegało na dotarciu do środka labiryntu najeżonego wieloma pułapkami. Rozpoczęto już przygotowania.

Zobacz zdjęcia (strona 8)
***
29 maja 1993

BAZYLISZEK ZABITY

Harry Potter odnalazł wejście do Komnaty Tajemnic i stoczył tam walkę z bazyliszkiem Salazara Slytherina, zabijając go. Udało mu się także uratować jedną z uczennic Hogwartu, która została porwana przez potwora oraz zniszczyć potężny przedmiot czarnomagiczny, który prawdopodobnie należał do Sami Wiecie Kogo.
***
30 maja 1993

ZMIANY W RADZIE NADZORCZEJ
Jeden z członków Rady Nadzorczej Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Lucjusz Malfoy, został odwołany ze swego stanowiska za stosowanie szantażu i grożenie sankcjami innym czarodziejom.

Zobacz też: KORUPCJA NA NAJWYŻSZYM SZCZEBLU (strona 4)
***
30 maja 1993

SKRZAT DOMOWY UWOLNIONY

Lucjusz Malfoy, członek znanego i szanowanego rodu czarodziejskiego, został podstępem pozbawiony służącego mu od wielu lat skrzata domowego. Na skutek intrygi innego czarodzieja nieumyślnie wręczył on swojemu słudze część ubrania, uwalniając go.
***
31 maja 1999

ZAMIESZKI GOBLINÓW
W miasteczku Chipping Clodbury doszło do groźnego incydentu. Grupa goblinów zdobyła nielegalnym sposobem różdżki i wywołała liczne szkody podczas korzystania z nich. Zamieszki udało się spacyfikować, a wielu sprawców zostało aresztowanych. Całe to zajście przerwało obrady w sprawie uchwalenia ustawy o prawach goblinów.

Czytaj dalej (strona 5)





Cooltext285206985120565
Dzięki serdecznie za przeczytanie tego przepięknego numeru. Fajnie, iż znaleźliście czas, mimo pięknej pogody, na jego przeczytanie. Jeszcze raz dziękuję serdecznie bratu Ali, za wykonanie przepięknej grafiki Narcyzy. Klasa robota. ;)
Do następnego,
Black.
Tenor


Cool Text - Redakcja 267105294444161
BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego numeru redaktor naczelny. Wcześniej poprawiała teksty i pisała, dziś lekko odciążona, odpowiada za „Dzieje Mugoli”, zamiennie z „Wieczorkami u Madame Rosmerty”, od trzynastego numeru zajmuje się również: „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Pomaga także nad oprawą graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom.

Caairo11
Caairo11

Caairo dołączył do redakcji od dziesiątego numeru i zajął się „Tematem Numeru”, a już od trzynastego numeru działem „One Shotów”. Caairo ma głowę pełną pomysłów, co od czternastego numeru zaowocowało nowym działem „Złote Jajo”, zaś od dwudziestego dzieli się z nami swoimi „Plot Holes”. Paweł, bo tak ma na imię, na wiki dołączył stosunkowo niedawno. Szybko znalazł uznanie wśród społeczności, tworząc niebanalne zagadki na forum, które rozrosły się do liczby już ponad 900.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW”oraz od czternastego numeru ukazuje nam „Dzieje Czarodziejów”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku. Często można spotkać go na czacie, stara się też wypowiadać w wątkach na forum.

Mattibu
Mattibu

Mattibu, redaktor od czternastego numeru magazynu. Zajmuje się „Kartką z Kalendarza” oraz autorskim działem „HP od kuchni”. Matti jest z nami od lipca 2017 roku, jednak dał się poznać jako Łamacz Łamigłówek, czy wytrawny edytor. Często go można spotkać na discordzie HPW.

Isthealice
Pi

Założycielka i pomysłodawczyni projektu. Odpowiadała za różne działy, projektowała okładki do numerów, pisała „Ogłoszenia”, „Podziękowania”, poprawiała teksty w gazecie, a przede wszystkim nadzorowała pracę jako redaktor naczelny od pierwszego do dwunastego numeru. Na co dzień jedna z administratorek, ale i zwykła użytkowniczka Harry Potter Wiki, która stara się pomóc nowym osobom. Wróciła do magazynu od szesnastego numeru, gdzie została Grafikiem. Od dwudziestego numeru pokazuje nam swoje spojrzenie na „Kącik Huncwotów”.

Poprzednio
Numer 20

Numer 21
Następny
Numer 22
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.