FANDOM


Okładka28

Spistresci28


Ogłoszenia28
Ho ho ho ho ... znaczy: Witajcie

Chociaż zima dopiero się zaczyna (w każdym razie patrząc na pogodę), a do Bożego Narodzenia zostało jeszcze sporo czasu, to jednak w grudniowym numerze „Czarownicy” nie mogło zabraknąć świątecznego klimatu. Dlatego też zaopatrzcie się w rozgrzewający napój, rozsiądźcie się wygodnie przed kominkiem no i zabierzcie się za czytanie naszego czasopisma.

  • Mam dużą przyjemność ogłosić, że do „Czarownicy” powrócił Brzytwiarz (na razie jako „wolny strzelec”) z całkowicie nowym działem, poświęconym teoriom spiskowym. Witam serdecznie i liczę na dalszą współpracę, a Was odsyłam do tego artykułu – myślę, że warto.
  • Z okazji zbliżających się Świąt pojawił się także artykuł, w którym Natalia przedstawia różne aspekty Bożego Narodzenia w świecie magii. Z kolei "Tematem Numeru" zostały "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda", które bez wątpienia wywołały sporo poruszenia wśród fanów "Harry'ego Pottera". Zapraszam też do zapoznania się z nowym działem Letycji, dotyczącym najróżniejszych związków i par w serii.
  • Od grudnia ruszyła także kolejna edycja Pucharu Domów, w której możecie zapisać się do jednej z 4 drużyn, z których każda odpowiada jednemu domowi z Hogwartu. Punkty można zdobywać za udział w konkursach i projektach realizowanych na naszej wiki. Zainteresowanych odsyłam do tego wątku.

No to życzę miłej zabawy. Pamiętajcie żeby napisać co sądzicie o nowych działach (i o starych też :p) w wątku na forum. Możecie też umieszczać tam Wasze rozwiązania "Magicznych Zabaw".

Mattibu
Jedenx

Współpraca

Współpraca (1) Wiedźminwiki Współpraca (2)
Baner 5
Wspolpraca3 Winsfordbutton Czarodzieje net

MagiczneZabawy28

Chociaż śniegu jeszcze nie widać za oknem, to nie da się ukryć, że zima już się powoli zaczyna. Zbliżają się też Święta i to właśnie w tej tematyce zostaną utrzymane grudniowe zabawy. Ale zanim przejdę do sedna, to przyjrzyjmy się jak poszło Wam rozwiązywanie łamigłówek z ostatniego numeru.

Bardzo się cieszę, że rozwiązywania krzyżówki wysłali do mnie Hania i Sławek. Jeszcze bardziej cieszę się, że obydwa rozwiązania były całkowicie poprawne, czego jednocześnie serdecznie gratuluję. Hania rozwiązała też prawie wszystkie anagramy z tej łatwiejszej części - brawo. jak zwykle gorąco zachęcam do pisania odpowiedzi do zagadek z tego numeru w wątku na forum, przesyłania ich na maila „Czarownicy” - czarownica.gazeta@gmail.com - lub w wiadomościach prywatnych na Discordzie. A oto co dla Was przygotowałem:

Znajdź 8 różnic!
Roznice28


Dopasuj prezenty do właściwych osób

W tej zabawie celem jest połączenie osoby, która dała prezent z tym podarunkiem i osobą, która go otrzymała. Pierwsza kolumna po lewej to właśnie postacie, które dawały prezenty, w środku są przedmioty, które były dawane, a po prawej znajdują się bohaterowie uszczęśliwieni podarkiem. Podczas dopasowywania należy kierować się książkami z serii o Harrym Potterze. Powodzenia!

Zabawy28
Odpowiedzi do poprzedniego numeru:
Rozwiązana krzyżówka
Krzyzowka27 rozwiazanie

Ułożone imiona i nazwiska
Łatwe:

  1. Newton Scamander
  2. Perciwal Graves
  3. Jacob Kowalski
  4. Langdon Shaw
  5. Serafina Picquery

Trudne:

  1. Gnarlak
  2. Bernadette
  3. Nagini
  4. Pickett
  5. Frank
  6. Credence Barebone
  7. Queenie Goldstein
  8. Gellert Grindelwald
  9. Leta Lestrange
  10. Albus Dumbledore



ZłoteJajo24
Golden egg

Ho ho ho, witamy. Mamy już grudzień, jak ten czas pędzi. Niedawno naszym gościem był SarumamLestrange. Starcie jego z redaktorami śledziło 18 osób. Wśród nich: 9 stwierdziło, że Saru bronił się jak rogogon węgierski, 2 jak chiński ogniomiot, 3 szwedzki krótkopyski i 4, że posyczał się jak jaszczurka i schował za kamień. Na podstawie tych głosów orzekamy, że Sarumam obronił swoje jajo.

Grudniową smoczycą została Hermijonina. Przed sobą miała ciekawe i niebezpieczne sytuacje. Jak sobie poradziła? Zapraszamy do oceny.

***

Mattibu

Dragon WB F4 WelshGreen V2 Illust 100615 Port

Jesteś drugoroczną Gryfonką. Właśnie trwa przerwa świąteczna, na błoniach leży śnieg, więc praktycznie wszyscy uczniowie wyszli z zamku, aby rzucać się śnieżkami. Niedaleko Ciebie Fred i George Weasleyowie przy pomocy różdżek rzucają we wszystkich śnieżnymi pigułami. Nagle dostrzegasz, że bliźniacy odbiegają kawałek dalej, a potem kilka śnieżek trafia w tył turbanu przechodzącego obok profesora Quirrela. Zaskoczony nauczyciel aż podskoczył, po czym obrócił się, wyraźnie rozgniewany. Na Twoje nieszczęście bliźniacy gdzieś zniknęli, a właśnie na Ciebie trafia wzrok nauczyciela - ewidentnie jest przekonany, że to Ty rzucałaś śnieżkami. Quirrel zbliża się i wykrzykuje: Ja jak takk można?! Żeby ta tak rzucać kogoś w twarz... zn znaczy się w głowę?! Le lepiej się wytłumacz!
– Ależ panie profesorze, to nie ja! – mówię, choć wiem, że mi nie uwierzy.
– Ja jak nie tty?! Prz-przecież nikogo innego tu nie ma! – wykrzykuje nauczyciel.
– To byli bliźniacy Weasley, profesorze! Naprawdę, niech pan ich wezwie i zapyta! Może mi profesor nie wierzyć, ale to naprawdę nie ja... – ostatnie zdanie wypowiadam pełnym żalu głosem.
– Weasley, tto któryś z was? – woła do bliźniaków.
– Ależ skąd – odpowiada Fred.
– My tu się grzecznie bawimy – dodaje George. – Ani nam w głowie takie żarty.
– Oj nie-nie ładnie tak oskarżać innych. A po-pomyślałaś co by się stało, jakbym tam miał twarz, a nie tył głowy? Tto nieodpowiedzialne – mówi do ciebie Quirrel.

– Cóż, to już byłby raczej pana problem i wie pan co? Jeżeli profesor mi nie wierzy to już nie mój interes. Powiem więcej! Mimo to, że to nie ja rzuciłam tą śnieżką, szczere gratulacje dla tych to zrobili, bo zasługiwał pan na to, profesorze! – krzyczę, a dopiero po powiedzeniu tego, zdaje sobie sprawę, z wagi słów, które wypowiedziałam.
No to mam przekichane – myślę.
– Ttto nie wiarygodne! Cco za bezczelność! Masz szlaban! Idziemy do dy-dy-dyrektora!

***

Damian102

Rogogon miniaturka

Jesteś Puchonką na 5 roku, która korzystając z przerwy świątecznej postanowiła pojechać do swojej rodziny razem ze swoim chłopakiem. Trwa właśnie uczta bożonarodzeniowa i zauważasz, że twój ukochany zniknął, więc postanawiasz go poszukać. Ku swojemu zaskoczeniu znajdujesz go w pokoju swojej starszej siostry, która jakby nigdy nic się z nim obściskuje. Co robisz?
– Merlinie, to nie dzieje się naprawdę! – krzyczę, podchodząc do nich, po czym łapię siostrę za włosy. – Jak mogłaś, co? Ty nie jesteś lepszy, gnomie. A ja głupia myślałam, że mnie kochasz... – mówię, do mojego już byłego chłopaka, z oczami pełnymi łez.
Karolina (twa siostra): – Pogódź się, że jestem od Ciebie ładniejsza, dlatego Mariusz wolał mnie!.
Mariusz: – Karooooooolina ma kochanaaaaa.
Karolina ma już powoli dość uścisków Mariusza, ale ten nie chce jej puścić. Wtedy zauważasz, że jest pod wpływem eliksiru miłosnego.

– Ty... Ty byłaś zazdrosna! Nie mogłaś pogodzić się z tym, że wybrał mnie! No tak, już pamiętam te twoje końskie zaloty z września! A ty głupia myślałaś, że to na niego zadziała, ale nie zadziałało i wybrał mnie... Wiedz tylko, że Amortencja nie działa wiecznie i co najważniejsze: NIE DZIAŁA NAPRAWDĘ! – wykrzykuję, nadal trzymając ją za włosy, nieświadomie uwalniając swoją magię przez gniew.
Karolina: – Jest głupi, więc musiałam mu trochę pomóc. Poza tym, co mi zrobisz? Depulso!
Zaklęcie wyrzuca Cię na koniec pokoju.
Karolina: – Widzisz? Ja jestem pełnoletnia i mogę używać magii, a ty nie, więc nic nie możesz mi zrobić!.

Podnoszę się i idę powoli w jej kierunku, przywołując ręką ze swojego pokoju fiolkę z zieloną substancją powodującą wypadanie włosów.
– Jesteś tego taka pewna? Będzie działało do końca roku, chyba wytrzymasz? Jest jeszcze opcja, że go odczarujesz i mnie przeprosisz.. Więc jak? – pytam z typowo ślizgońskim, niepodobnym do mnie uśmieszkiem.
Karolina: – No dobra niech Ci będzie. Czasami jednak jesteś niebezpieczna. Tylko z odczarowaniem jest problem, bo nie ukrywam, że nie umiem, ale to był słaby eliksir domowej roboty, więc zaraz powinien przestać działać.
Wtedy Mariusz zaczyna się wybudzać z transu i przerażeniem zauważa, że ściska Karolinę, więc szybko się uwalnia.

***

Kamcia012

Hebridean Black Fantastic Beasts

Jesteś Krukonem na ostatnim roku, w Hogwarcie właśnie trwa przerwa świąteczna. Cały zamek jest pięknie przystrojony, wszędzie wiszą ozdoby, łańcuchy i bombki. Idziesz właśnie korytarzem na trzecim piętrze, podziwiając to, jak został przystrojony, kiedy nadlatuje Irytek i rzuca w Ciebie łajnobombą. Próbujesz uciekać, ale zahaczasz butem o jeden z łańcuchów i upadasz na podłogę. Słyszysz straszny huk, okazuje się, że ozdoby były ze sobą połączone, a Ty pociągając łańcuch wszystkie je zrzuciłeś. Po chwili pojawia się Profesor Umbridge, widać, że jest wściekła, mimo to przesłodzonym głosem pyta:
– Powiedz mi, chłopcze, co, na brodę Merlina, wydarzyło się tutaj?!

– Przed chwilą był tu Irytek i rzucił we mnie łajnobombą, pani profesor. Chciałem uciec, ale zahaczyłem o jeden z łańcuchów, no i stało się właśnie to... Ale kilka czarów powinno wrócić ozdoby do formy sprzed tego... wypadku. Nie tak, pani profesor? – mówię.
– Masz mnie za głupią? Myślisz, że uwierzę w tę kłamstwa? Nie widzę tu nigdzie Irytka, za to ty mi wyglądasz na kogoś, kto celowo robi takie świństwa. Pan Filch bardzo się napracował nad tym wystrojem. Co prawda można to szybko naprawić czarami, ale powinnaś wiedzieć, że ludziom należy się szacunek za ich pracę. Odejmuję Twojemu domowi 50 punktów... chyba, że powiesz mi, gdzie Potter i jego banda znikają co jakiś czas? No dalej, może wolisz porozmawiać w moim gabinecie? Mam pyszna herbatkę...
Aż 50 punktów, w dodatku w większości ciężko przeze mnie zarobionych.. – myślę. – Nie uważam pani za głupią i nie kłamię, ale... no cóż, wiem to i owo. – mówię, mając nadzieję, że nie odejmie mi punktów.
– Doprawdy? Zatem mów, z chęcią usłyszę co masz do powiedzenia – mówi Umbridge uśmiechając się uroczo.
Nagle czujesz, że zaczarowany galeon w twojej kieszeni daje znak, że już czas na spotkanie GD. Umbridge zauważa Twoje zaniepokojenie i zbliża się do Ciebie jeszcze bardziej.
– No dalej, chłopcze. Mów!

– Cóż Harry Potter... piecze ciasta! Tak, piecze ciasta z Ronem Weasleyem i Hermioną Granger. – wymyślam na poczekaniu. – We trójkę chyba można, prawda? Nie wiem czy można nazwać to bandą... – mówię powoli.
v Potter... piecze ciasta? – pyta Umbridge z powątpiewaniem w głosie. – Myślę, że powinieneś wypróbować jeden z moich długopisów. No chyba, że masz dla mnie jakieś wartościowe informacje. To Twoja ostatnia szansa, dziecko.
Umbridge mruży oczy i przestaje się uśmiechać.

Szybko macham różdżką pod szatą, aby wyczarować jakiś wyrób i dziękuję Merlinowi, że tyle się uczę.
– Naprawdę piecze ciasta, pani profesor. O proszę nawet mam tu jedną z jego drożdżówek... – pokazuję jej drożdżówkę z lwem z ciasta drożdżowego. – Chce pani? Nie jedzona.
Umbridge bierze ciastko i ogląda je z każdej strony
– Hmm, w porządku. Posprzątaj ten bałagan, wszystko ma wrócić na swoje miejsce, a później możesz iść. I lepiej uważaj, następnym razem kara może nie być tak łagodna.
Umbridge uśmiecha się i odwraca.
– Dobrej nocy.

***

Zasady głosowania pozostają niezmienne, czyli w ankiecie poniżej możecie ocenić nie tylko to, czy Smok obronił Jajo, ale także w jakim stylu. Nazwom smoków przyporządkowaliśmy wartości punktowe:

  • Rogogon to 4 punkty,
  • Ogniomiot to 3 punkty,
  • Krótkopyski to 2 punkty,
  • Walijski - 1 punkt.

Zaznaczając nazwę któregoś z tych smoków, głosujecie za tym, że Smok obronił Złote Jajo. Wybierając piątą opcję, głosujecie za uznaniem, że Smokowi nie udało się Jaja obronić. ;)

Czekamy na Wasze głosy!
Redakcja Czarownicy
Smoczyca Hermijonina14 obroniła Złote Jajo?
 
10
 
1
 
1
 
1
 
1
 

Ankieta stworzona dnia gru 7, 2018, o godzinie 18:41.
Oddanych głosów: 14


Temat28

Film pt. „Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” miał swoją premierę 8 listopada w Paryżu. W Polsce pojawił się na wielkim ekranie 16 listopada. Z tego też powodu, chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat tego filmu. Nie przedłużając – życzę Wam przyjemnej lektury :)

RECENZJA FILMU PT. „FANTASTYCZNE ZWIERZĄTA: ZBRODNIE GRINDELWALDA”
W treści mogą pojawić się spoilery
Crimes of Grindelwald title

„Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” to drugi z pięciu filmów serii opartej na książce pt. „Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć”. Akcja filmu rozgrywa się w Nowym Jorku, w Londynie oraz w Paryżu. Reżyserem tej części, podobnie jak pierwszej, był David Yates, a scenariusz napisała sama autorka sagi o Harrym Potterze – J.K. Rowling. W główne postacie wcielili się ci sami aktorzy, których dobrze kojarzymy z pierwszej części.

Uważam, że sam pomysł na film był świetny. Będąc na seansie sama dokładnie nie wiedziałam, kiedy upłynęły te dwie godziny. Bardzo mi się spodobała aranżacja wnętrz. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam mieszkanie Newta od razu wydało mi się ono pełne życia, radości i magii. Nie zawiodłam się, pomimo że wstępnie zostało ukazane jako całkiem zwyczajne i skromne lokum. Cała jego fantastyczność „płynęła” z piwnicy. To w niej Newt trzymał swoje zwierzęta oraz opiekował się nimi. Wtedy także okazało się, iż magizoolog ma asystentkę – Bunty. Kobieta z początku wydawała mi się być bardzo przyjazną osobą, dla której zwierzęta znaczą tyle samo, co dla Newtona. Później dało się zauważyć, że kobieta darzy Skamandera sympatią, jak dla mnie lekką zwariowaną.

Sposób, jaki wymyślili twórcy, aby Jacob odzyskał pamięć był połączeniem między częściami – w pierwszej utracił on wspomnienia przez jad pikującego licha. Newt sam wcześniej określił, że substancja ta może wymazać jedynie złe wspomnienia. Dla innych niemagów to, co zobaczyli, mogło być wstrząsającym i okropnym przeżyciem, o którym woleliby raczej zapomnieć. Dlaczego na pana Kowalskiego to nie zadziałało? Odpowiedź wydaje mi się być prosta – Jacob, jak sam twierdził, nie odczuwał złych chwil przebywając, choć odrobinę dzięki swoim przyjaciołom, w magicznym świecie.

Zagadką pozostaje dla mnie to, w jaki sposób Gellert Grindelwald zamienił się z Abernathym, skoro pilnowało go aż 3 strażników? Na pewno któryś z nich zauważyłby jak ktoś wchodzi, bądź wychodzi z celi. Wątpię także, aby pozwolili, żeby jedynie Abernathy przygotował więźnia do podróży.

Credence i nagini

Po obejrzeniu filmu mam dość spory mętlik na temat przeszłości Credence'a. Tak jak uwierzyłam w historię opowiedzianą przez Letę, tak nie za bardzo wierzę w „fakty” wypowiedziane przez Grindelwalda.
Jeżeli jednak okaże się, iż Credence rzeczywiście jest Aureliuszem Dumbledore'em, to będzie spore zamieszanie. Być może jednak Aurelius nie jest bratem Albusa, a na przykład kuzynem, co byłoby już dla mnie bardziej prawdopodobne.
Wydaje mi się jednak, że to była tylko zagrywka ze strony Gellerta, aby nakłonić Barebone'a do walki przeciwko Albusowi.

Ciekawym dla mnie wątkiem było także Braterstwo Krwi. Pojawił się on dopiero pod koniec filmu, ale wydaje mi się, że w przyszłych częściach zostanie nam on szerzej przedstawiony. Ostatecznie, wiemy już, dlaczego Albus nie może walczyć z Gellertem.

Jak na razie uważam także za bezsensowne wykorzystanie postaci Minerwy McGonagall w filmie. Fakt, Rowilng nie podała oficjalnej daty narodzin profesor McGonagall, ale na podstawie podanych informacji została ona wydedukowana. Moim zdaniem mogli wykorzystać inną postać, która na pewno wtedy żyła, np. Armanda Dippetta, który z całą pewnością żył w tamtych czasach, a również mógł nauczać. Być może jednak Minerwa została specjalnie wprowadzona, gdyż w przyszłych częściach odegra znaczącą rolę. Jak na ten moment nie mogę tego jednoznacznie ocenić. Najbardziej w tym filmie nie podobały mi się przeskoki między scenami. Niekiedy sceny zupełnie nie były ze sobą powiązane, przez co bardzo łatwo można było utracić bieg wydarzeń.

Zouwu i Newt

Muszę jednak pochwalić twórców za to, w jaki sposób stworzyli zwierzęta. Co prawda porównując do pierwszej części, było ich dość mało, ale były one cudowne. Małe niuchacze wyglądały tak słodko, że nawet bym się na nie nie pogniewała, jakby coś przeskrobały. Zouwu był po prostu nieziemski – wyglądał zarówno groźnie i cudownie, a jego przywiązanie do Newta jeszcze bardziej sprawia, że jest uroczy. Najbardziej spodobały mi się matagoty. Stworzenia te przypominają małe, czarne kotki, które – w razie konieczności – przemieniają się w duże, czarne koty ze świecącymi, niebieskimi oczami.

Dużą rolę w filmie odegrała także muzyka, która była dość cicha, ale, moim zdaniem, idealnie wpasowywała się w sceny i oddziaływając na emocje widza. Także efekty specjalne, towarzyszące choćby podczas rzucania zaklęć, były rewelacyjnie. Jak dla mnie na ogromny plus.

Zbrodniegrindelwada

Podsumowując, film dostarczył mi niezapomnianych przeżyć. Moim zdaniem był ciekawy, nawet pomimo paru nieścisłości i nudniejszych scen. Aktorzy byli, w mojej opinii, niezastąpieni. Zostali także znakomicie ucharakteryzowani.Scenografia była odpowiednio dobrana do epoki, w jakiej toczy się cała akcja filmu, a także, w zależności od miejsca, skromna lub bogata.

Mam nadzieję, że nie skomplikowałam wszelkich możliwych rzeczy. Z przyjemnością zapoznam się również z Waszymi opiniami, które możecie umieszczać w tym wątku.

Do zobaczenia w niedalekiej przyszłości,
Natalkolx


OneShot28

Dziewczyna otworzyła lekko oczy z przeczuciem, że już nie zaśnie. Chwilę mrugała, próbując rozkleić powieki, w końcu jednak zrezygnowana wstała, poszła do łazienki i przepłukała twarz. Przywróciło jej trzeźwość umysłu. Podeszła do lustra. Przez moment wpatrywała się w drobną osóbkę, która stała po drugiej stronie zwierciadła.

Rudowłosa, blada nastolatka przypatrywała jej się z ciekawością. Jej wyraziste, zielone oczy świdrowały jej postać, jakby patrząc tak mogła odczytać jej myśli i intencje. Było to jednak raczej niemożliwe, gdyż ze wszystkich na świecie to my najmniej się znamy, dla samych siebie jesteśmy największą zagadką. Miała na sobie delikatną, błękitną piżamę, lekko wymiętą od snu. Dziewczyna pewnie w nocy często przewracała się z boku na bok, jakby z obawą o następny dzień. Jej gęste loki były poplątane, usta lekko zaczerwienione, policzki mocno piegowate. Chuda, kości policzkowe mocno zarysowane, uszy lekko odstające.

Cała Lily Evans.

Uczennica wzorowa, wszystkie sumy zdane, predyspozycje do każdego czarodziejskiego zawodu. Wybrała przeznaczenie aurora. Pragnęła pomagać innym, szczególnie teraz, gdy on sięga po władzę. Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać.

Dziewczyna przeciągnęła się i ziewnęła. Była Niedziela. Dzień wolny.

Nagle przypomniała sobie, że niewiele czasu zostało do owutemów i końca nauki w szkole. Wzbudziło to w niej nieco sentymentu. To miejsce było jej drugim domem przez prawie siedem lat. Tutaj zawierała przyjaźnie i uczyła się. Dorastała.

Lily potrząsnęła głową, odpychając od siebie ponure myśli. Szybko ubrała mundurek i szatę, wzięła do torby podręczniki szkolne i wyszła na dwór, na błonia. Zaburczało jej nieco w brzuchu, lecz wiedziała, że jest jeszcze za wcześnie na śniadanie.

Pogoda była niesamowita, ciepło, ale nie parno, lekka bryza idealnie równoważyła temperaturę. Chmur niemal nie było, po niebie jedynie pływały drobne obłoczki, które wprawiały człowieka w poczucie, że to będzie dobry dzień. A przynajmniej Lily na pewno tak czuła. Miała też wrażenie, że ten dzień nie będzie taki zwyczajny. Może dlatego, że nauczy się teraz jak najlepiej umie do owutemów, dzięki czemu zda je wzorowo? Nie była pewna. Nigdy nie była dobra z wróżbiarstwa.

Dziewczyna usiadła nad jeziorem, gdzie było najchłodniej i zanurzyła się w lekturze. Podczas czytania wyciągnęła z torby zielone jabłko, które wzięła z pokoju wspólnego Gryffindoru i ćwiczyła na nim niektóre zaklęcia, które akurat przerabiała. W duchu cieszyła się tą bezkresną ciszą i spokojem, brakiem większych kłopotów niż częściowa transmutacja owocu zamiast całkowitej. Jako prefekt naczelny miała sporo obowiązków związanych między innymi z pouczaniem łobuzów i pomaganiem mniej inteligentnym uczniom w nauce, ale teraz tylko wdychała świeże powietrze, słuchała delikatnego szumu trawy i liści oraz tworzyła z pojedynczych liter z podręcznika pouczające słowa, które łykała wielkimi haustami.

Usłyszała śmiechy. Doskonale je rozpoznała, zawsze rozbrzmiewały w jej okolicy, niemal ją prześladowały. To była banda Jamesa.

James Potter. Gryfon z tego samego roku co Lily, niezły zgrywus popisujący się przed przyjaciółmi. Najgłębszą relację miał z Syriuszem, byli niemal nierozłączni. Lily słyszała, że rok wcześniej rodzice wyrzucili Blacka z domu, a Potterowie go przyjęli. Uważała to za bardzo uprzejme.

Oprócz tej dwójki w grupie był jeszcze Remus Lupin, bardzo miły chłopak, inteligentny. Często wspólnie z Lily się uczył w bibliotece. A ostatnim, czwartym członkiem grupy był mały Peter Pettigrew. Biegał za nimi niczym chłopiec na posyłki. Dziewczynie szczerze było go żal.

Co jeszcze o Jamesie trzeba wiedzieć? Od kiedy tylko go poznała - to jest: pierwszy dzień pierwszego roku nauki w Hogwarcie - wszystkich zaczepiał, dokuczał im, przeszkadzał. Już w pociągu do Hogwartu razem z Syriuszem dosiedli się do Lily i jej wtedy najlepszego przyjaciela, Severusa Snape'a, i zwyzywali go, co poskutkowało niezakończonym do dzisiaj konfliktem. Razem ze swoją grupą żartowali ze wszystkich: z uczniów, z nauczycieli... Biedny Peter był w to wciągnięty, chociaż sam nie wydawał się być świadom, co robi. Natomiast Remus... Lily była szczerze zdziwiona, widząc go w takim towarzystwie. Myślała, że gorzej być nie może.

Oczywiście wtedy musiała dowiedzieć się, że jednak może.

Pamiętała tamten dzień jakby to było dużo bardziej niedawno. Na piątym roku, dwa lata wcześniej, Potter zaczął jeszcze dotkliwiej dokuczać Snape'owi, a w stosunku do Lily zachowywał się... no cóż, dziewczyna nie bardzo wiedziała, jak rozumieć jego zachowanie wobec siebie samej. Sprawiał wrażenie, jakby się w niej podkochiwał. O ile można to nazwać wrażeniem to, że kiedy tylko Lily widział, to podchodził do niej z tym swoim tekstem: "Umówisz się ze mną, Evans?". Dziewczyna za każdym razem odprawiała go z kwitkiem. Był małym, aroganckim gnojkiem, który dokuczał wszystkim na swej drodze, a ze szczególną radością "torturował" Ślizgonów. Nie tolerowała tego.

Wtedy też Severus zaczął parać się czarną magią. Śmierciożerstwem. Lily zaczęła czuć do niego obrzydzenie. Jej najlepszy przyjaciel... nie było odpowiednich słów by określić, jak bardzo dziewczyna była rozgoryczona, rozczarowana, przerażona, smutna. Ona i jej przyjaciel oddalili się od siebie.

Tamten dzień nie mógł być dobry. Wszystko składało się na jego fatalność. Lily pamiętała, że to był weekend i wyszła na błonia, gdzie umówiła się z Severusem na wspólną naukę. W umówionym miejscu zastała oprócz swojego przyjaciela Jamesa i jego bandę, znęcających się nad Snape'em. Dziewczyna chciała mu pomóc.

A ten nazwał ją szlamą.

Ich drogi rozeszły się. Wydawało się, że reszta pozostała nienaruszona. Dokuczanie Severusowi. Atencja, jaką James obdarzał Lily.

Od tamtego czasu jednak coś się w Potterze zmieniło. Ograniczył żartów i kawałów, chyba że był postawiony pod murem: zdarzało się, że Severus rzucał na niego klątwę. Wtedy chłopak robił wszystko, by się obronić. Oprócz tego oceny mu wzrosły, jakby dojrzał i wydoroślał.

I nadal ją podrywał. Nie zamierzał się poddać.

Doszło nawet do tego, że i Lily, i on zostali prefektami naczelnymi. Według dziewczyny najwyraźniej albo Dumbledore (w głębi duszy Lily przepraszała pana dyrektora za takie myśli) zgłupiał, albo James serio się zmienił.

Jednak był już siódmy rok. Zostało niewiele czasu, by cokolwiek zmienić.

Lily wróciła do rzeczywistości. Odwróciła się lekko i obrzuciła tę rozanieloną gromadkę Pottera sceptycznym spojrzeniem. James tylko spojrzał na nią rozbawiony, wystawił język, złapał się rękami za uszy i pociągnął, udając małpę. Wywołał tym ogromną salwę śmiechu. Mimowolnie Lily też się uśmiechnęła. Zadowolony chłopak wyszczerzył się, jakby wygrał w jakimś konkursie tysiąc galeonów, a dziewczyna, zrezygnowana, odwróciła się i wróciła do podręcznika. Przez chwilę było dobrze, chłopcy poszli gdzieś, a Lily na powrót miała spokój.

Nie na długo.

Minęła godzina, może dwie - w tym czasie nastolatka zdążyła zjeść śniadanie, chwilę odpocząć i wrócić na dwór - gdy dziewczyna usłyszała krzyki. Jako prefekt musiała coś zrobić. Wstała, schowała wszystko do torby i poszła w stronę odgłosów.

Po drugiej stronie błoń grupa uczniów stłoczyła się w kółko. Kolejna walka? Nielegalny pojedynek? Lily nie była pewna.

Przepchała się przez kilku trzecioroczniaków i stanęła jak wyryta.

Banda Ślizgonów, banda ze Snape'em na czele, na oczach setki uczniów torturowała Syriusza Blacka, Remusa Lupina i Petera Pettigrew. Ci ze Slytherinu mieli przewagę liczebną. Lily zreflektowała się. Gdzie Potter?

Jak na zawołanie przez uczniów przepchał się James. W ręce dzierżył uniesioną różdżkę, skierowaną prosto w Severusa. Dziewczynę sparaliżowało ze strachu.

- Wycierusie, zostaw moich przyjaciół - powiedział nieznoszącym sprzeciwu tonem.

Snape nic nie odpowiedział. Skinął na kumpla, który... rzucił na Syriusza zaklęcie. Lily otworzyła buzię ze zdziwienia. James skierował różdżkę na tego chłopaka - dziewczynie wydawało się, że to był Mulciber - i spetryfikował go. Na twarzy Severusa przez chwilę widać było zdziwienie, jednak potem zostało na powrót zastąpione kamienną twarzą. James spróbował znowu przemówić do Severusa:

- Zostaw moich przyjaciół, Snape, albo skończy się to źle dla ciebie i twoich kumpli śmierciożerców. To, co robiliśmy dotychczas, to były zwykłe przycinki. Ale serio, torturowanie innych uczniów? Czarna magia ci uderzyła do głowy? I robisz to jeszcze na oczach Lily?

Do tego momentu Lily nie zdawała sobie sprawy, że James wie, gdzie ona jest. W oczach dziewczyny stanęły łzy.

- Severusie? - zapytała dość cicho, lecz chłopak ją usłyszał. Okrzyki umilkły, wydawało się, jakby na błoniach były teraz tylko trzy osoby: Snape, Potter i Lily.

Na twarzy Ślizgona widać było zmieszanie zmiksowane z bólem. Co się z nim działo? Lily nie miała pojęcia.

- Severusie, przestań. - Dziewczyna zwróciła się do niego błagalnym tonem.

- Ale... Lily, ja muszę...

- Nic nie musisz. Proszę, przestań.

Ten tylko na nią smutno spojrzał, po czym skierował swoją różdżkę na Petera i zrobił to. Też rzucił zaklęcie. Błagalne piski Pettigrew słychać pewnie było aż pod zamkiem, Lily była tego pewna.

- STOP! - krzyknęła, a Snape, zaskoczony, wypuścił różdżkę z ręki. Szybko jednak ją podniósł i skierował w Jamesa. - Nie, Protego! - dopowiedziała i rzuciła różdżką zaklęcie tarczy. Potem, razem z prefektem Krukonów, który zbawiennie się pojawił, wygoniła Avery'ego i resztę Ślizgonów do profesora Dumbledore'a. Syriusz, Remus i Peter zostali odprowadzeni przez innego prefekta do skrzydła szpitalnego. Tłum rozpierzchnął się. Została Lily i James.

- Dziękuję - powiedział.

- Nie, James, to ja powinnam ci podziękować. To, co mówiłeś... Sama bym sobie nie poradziła - przyznała.

- Czekaj, czy ty mnie skomplementowałaś? - James szeroko otworzył oczy. Chwila, muszę to sobie zapisać w pamiętniku! - zawołał, potem udał, że sięga do kieszeni po niewidzialny notes i zamaszyście coś w nim zapisuje. Lily zaśmiała się.

- Wiesz co?

- Hmmm? - Spojrzał na nią z zaciekawieniem i iskrą w oku.

- Jedno... wyjście z tobą do Hogsmeade raczej mi nie zaszkodzi, prawda? - powiedziała nieśmiało i od razu się zarumieniła. Nie miała pojęcia, skąd pojawiła się u niej ta odwaga. A może głupota.

Tak, kiedy rozgrywała się ta scena z Snape'em i Potterem może i nie było tego po niej widać, ale w głowie dziewczyny korbki śmigały z podwojoną szybkością. Zdała sobie sprawę, że a) to, co James robił dla przyjaciół, było odważne, mądre i kochane, b) chłopak mówił z sensem i c) naprawdę wydoroślał. Widać to było po jego gestach, słowach i czynach. Zmienił się, i to na lepsze.

- Czekaj, chwila, czy ty, Lily Evans, zapraszasz mnie na randkę? - zapytał ze swoim cwaniackim uśmiechem, który raczej pojawiał się, gdy robił coś niezmiernie irytującego. Lily pomyślała, że będzie w stanie ten uśmiech polubić.

- Jeśli nie chcesz to w porządku, mam bardzo napięty grafik, wiesz, tyle nauki... - udała, że się rozmyśliłam. Właściwie to była naprawdę tego bliska, w głowie biła się za ten idiotyczny pomysł.

- Nie, nie! Ależ skąd! Trochę mnie zaskoczyłaś, nie wiem, czy wiesz, ale próbuję się z tobą umówić od dwóch lat... - Podrapał się po karku.

- Mam oczy, więc widzę rzeczy - powiedziała, ledwie się powstrzymując od uśmiechu.

- Zaraz, zaraz. - James pokręcił głową. - Nie podoba mi się, że to ty przejęłaś inicjatywę. Powtórzmy tę scenę, tego wszystkiego nie było. - Chłopak zaczął machać rękami, jakby próbował odgonić od siebie dym. - Ja podchodzę do ciebie jakby nigdy nic, śmieję się i wygłupiam, po czym mówię: "Umówisz się ze mną Evans?", a ty odpowiadasz...?

- Tak, niech będzie - Lily już nawet nie ukrywała uśmiechu.

- Cóż, to dla mnie zaszczyt, że znalazłaś dla mnie wreszcie czas...

- To do zobaczenia za tydzień, tak?

- Jasne, jasne! - powiedział James nieco zbyt entuzjastycznie jak na jej gust.

Dziewczyna odwróciła się i powolnym krokiem poszła do zamku. Z jej twarzy nie schodził uśmiech.

MaJAeNBracken


Piórem28
Remus Lupin

Jako że grudzień nam nastał, to bez przedłużania zapraszam was do nowego „Piórem”.

Remus lupin garniak

Remus John Lupin, ekscentryczny, lekkomyślny i nieporadny były profesor w szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie oraz (o zgrozo, czy tam Merlinie, jak zwał tak zwał) wilkołak.

Ostatnio doszły do nas wieści, jakoby otworzył on nowy interes. Nieco martwi nas fakt iż na lokalizację biznesu wybrał ulicę Pokątną. Ekscentryczny były profesor uznał, że jego kompetencje wykraczają niezwykle daleko poza specjalizację. Dlatego, wraz z przeuroczym przyrodnim bratem gajowego Hogwartu, postanowił otworzyć… szkołę baletową. Tak, oczy was nie mylą. Choć, oczywiście (zwłaszcza, że prowadzi ją Lupin i Graup) dla nas, „Czarownicy” jest to tylko przykrywka. Niezwykle cwana, ale jednak. Przykrywka pod co, pytacie? Cóż, logiczne, że obaj panowie, należąc do niekoniecznie sympatycznych, chcą jak największej liczby ofiar, więc zrobią wszystko, aby je zdobyć. Tak, dokładnie wszystko, nawet jeśli to oznacza paradowanie w paczce (to całość stroju baletowego) albo podskakiwanie w tutu (rodzaj spódniczki do tego tańca).

Ponoć panowie po otworzeniu pierwszej szkoły baletowej w świecie czarodziejów mają w planach założyć inne takie szkoły. Nie wiem jak wy, ale ja nie chciałabym, aby moich dzieci (nieważne czy to balet, czy OPCM, czy cokolwiek innego) uczyły tak *kaszle* barwne postacie, jak niepanująca nad sobą bestia i gość mający ponad cztery metry.

A że Ministerstwo Magii nie sprawdza tego, toż to hańba naszego rządu. Jak pozjadają nam dzieci, to pewnie dopiero będzie „Aa, no tak, przecież nie sprawdzaliśmy”. Także „Czarownica” wzywa do przemyślenia, czy naprawdę należy je narażać na to niebezpieczeństwo, jakim jest obcowanie z takimi stworzeniami.

Dajcie mi znać, jak wam się podobali Graup i Lupin, w takiej odsłonie. W sumie, nie wiem jak wy, ale ja bym to z chęcią zobaczyła.

Do następnego,
Leti


Świąteczny28

Ach, święta! To – moim zdaniem – piękny czas. Dla każdego wiążą się z czymś innym. W każdym domu jest inny sposób ich obchodzenia, inny sposób przygotowywania potraw wigilijnych. Jednak nie tylko w naszym świecie obchodzone są święta Bożego Narodzenia. Czarodzieje również je znają i – podobnie jak my – posiadają swoje tradycje.

W drugiej połowie grudnia uczniowie Hogwartu wyjeżdżali do swoich rodzin. Oczywiście Ci, którzy nie mogli, bądź – tak jak Harry – nie chcieli, zostawali w szkole i wspólnie z kolegami i nauczycielami świętowali. Harry zostawał w Hogwarcie przez 4 lata, dzięki czemu mogliśmy zapoznać się ze zwyczajami panującymi w Szkole Magii i Czarodziejstwa.

Jakie one były?
Hogwart zima

Świąteczne przygotowania rozpoczynały się od przystrojenia Wielkiej Sali. Co roku była ona przyozdabiana dwunastoma wysokimi jodłami, na których profesor Flitwick i profesor McGonagall wieszali m.in. maleńkie sopelki lodu, świece, czy złote bombki. Nie mogło także zabraknąć powieszonych, grubych festonów z ostrokrzewu i jemioły. Sufit na czas świąt był zaczarowany w taki sposób, aby sypał z niego ciepły i suchy śnieg. Balustrady przy schodach również zostały udekorowane za pomocą nietopiących się sopli.

A jak je obchodzili?
Świąteczny stół

W bożonarodzeniowy poranek obok łóżek uczniowie odnajdywali prezenty, jakie przysłali im najbliżsi. Następnie, wspólnie z gronem pedagogicznym, jedli świąteczne potrawy i śpiewali kolędy. Otwierali także strzelające czarodziejskie niespodzianki, w których czaiły się nie tak beznadziejne prezenty jak w ich mugolskich odpowiednikach, ale fantastyczne przedmioty (np. najprawdziwszy admiralski kapelusz, niezniszczalne i świecące balony czy komplet czarodziejskich figur szachowych). Następnie mogli wyjść i urządzić sobie małą bitwę na śnieżki.

Jak dowiadujemy się w trzeciej części – nie tylko ludzie w Hogwarcie świętowali, ale także postacie z obrazów. Sir Cadogan ucztował wspólnie z mnichami, kilkoma poprzednimi dyrektorami szkoły oraz ze swoim konikiem.

Bal pottermore

W roku szkolnym 1994/1995 zamiast świątecznego podwieczorku odbył się Bal Bożonarodzeniowy. Wszyscy uczniowie, którzy uczęszczali na czwarty, bądź wyższy rok, mogli wziąć w nim udział. Młodsi jedynie wtedy, gdy zostali zaproszeni. Każdy ubrał się w świąteczne szaty, których kolor był sprawą osobistą. Na ten wieczór błonia zostały przemienione w „wielką bożonarodzeniową grotę” pełną prawdziwych, żywych elfów siedzących na gałązkach wyczarowanych specjalnie na tę okazję krzewów różanych oraz polatujących nad posągiem Świętego Mikołaja. Z kolei Wielką Salę przyozdobiono srebrnym szronem. Długie stoły zostały zamienione na mniejsze, oświetlone lampionami. Także sposób podawania dań uległ zmianie – w ten wieczór wystarczyło przeczytać danie z menu, które leżało obok każdego talerzyka. Potem, kiedy wszyscy byli już najedzeni, Albus Dumbledore odsunął wszystkie stoły do ścian sali i wyczarował pośrodku podium a na nim instrumenty – perkusję, gitary, lutnię, wiolonczelę oraz kobzy. Rozpoczęła się zabawa przy muzyce granej przez Fatalne Jędze.

Na zakończenie tej części poruszę najlepszy temat – świąteczne jedzenie. Jakie ono było? Na stole w tym czasie gościły iście świąteczne potrawy, tj:

  • Bożonarodzeniowy placek,
  • Biszkoptowe ciasto z owocami i kremem,
  • Duszona wołowina,
  • Flaki,
  • Frytki,
  • Groszek polany topionym masłem,
  • Grzane wino (tylko dla nauczycieli),
  • Gulasze o różnych smakach,
  • Kanapki z indykiem,
  • Kiełbaski,
  • Kogel-mogel,
  • Krokiety,
  • Pieczone indyki,
  • Pieczone ziemniaki,
  • Płonące pudding ze schowanymi wewnątrz syklami,
  • Sos pieczeniowy,
  • Sos żurawinowy.
Święta - Weasley

W czarodziejskich domach święta również były obchodzone nieco podobnie jak u mugoli. Śpiewano kolędy, t.j. „Do szopy Hipogryfy”, sprzątano i przyozdabiano mieszkania oraz strojono choinki, aby w Dzień Narodzenia usiąść wspólnie przy stole i spędzić radosne, pełne magii święta.

Za pomocą girland ostrokrzewu oraz srebrnych i złotych łańcuchów Syriusz przyozdobił żyrandole. Wyczarował także magiczny śnieg, aby błyszczał na dywanach. Również wypchane głowy skrzatów, które wisiały w holu, zostały udekorowane za pomocą czapek i bród Świętego Mikołaja. Pomógł mu w tym także Mundungus, który przyniósł na Grimmauld Place wielką choinkę, która została wystrojona żywymi elfami. Weasleyowie, Syriusz, Harry i Hermiona wspólnie zjedli świąteczny obiad.

Nie myślcie, że wszystkie święta w czarodziejskich rodzinach są wspaniałe i przyjemne. Niekiedy zdarzają się i rodzinne sprzeczki, w których stosowane są zaklęcia. W 1995 roku do Kliniki Świętego Munga przyszła czarownica z mandarynką utkwioną w dziurce od nosa.

BozeNarodzenie 1995

W sadze zostały nam również przedstawione w jaki sposób święta obchodzą Weasleyowie w Norze. W 1996 roku, Ginny przyozdobiła salon za pomocą kolorowych łańcuchów i świecidełek. Na szczycie choinki Fred, George, Ron i Harry usadowili przebranego za anioła, ogrodowego gnoma. Od samego rana wszyscy zgromadzeni (oprócz Fleur) mieli na sobie nowe swetry. Na stole królowały m.in. pasternak, indyk, pudding i marchewki. Święta przeważnie były spędzane w gronie rodzinnym, jednak przez dwa lata przy stole brakowało Percy'ego, który pokłócił się z rodzicami n.t. powrotu Voldemorta. Rok wcześniej odesłał także swój świąteczny prezent bez żadnego komentarza.

Święta w czarodziejskim świecie wcale aż tak bardzo nie odbiegają od tych, jakie znamy i obchodzimy. Myślę, że to głównie ze względu na fakt, że już same w sobie zawierają dość dużą dawkę magii.

Na zakończenie chciałabym Wam wszystkim życzyć zdrowych i pogodnych świąt. Cudownych i niezapomnianych chwil spędzonych w gronie najbliższych Wam osób.

Do zobaczenia,
Natalkolx


Ploteczki28

Witajcie, kochani, w kolejnym wydaniu ploteczek spod kapelusza! Bez przedłużania, zapraszam do lektury ;)

***
MollyW

Zapewne tak jak ja, nie możecie doczekać się świąt. W końcu kto z nas nie czeka na piękne prezenty, spotkania z rodziną, wspólne śpiewanie kolęd, i co najważniejsze... przepyszne świąteczne jedzenie.

W czarodziejskim świecie chyba każdy słyszał o niepowtarzalnych potrawach, które przygotowuje Molly Weasley.Niedawno ukazała się zapowiedź jej najnowszej książki kucharskiej, na którą czekamy z niecierpliwością. Choć wszyscy trzymamy kciuki za Molly i czekamy na ukazanie się książki, doszły do mnie również dosyć nieprzyjemne plotki.

Podobno niektóre przepisy z książki wcale nie są autorstwa Pani Weasley! Żona wpływowego pracownika Ministerstwa Magii oskarżyła Molly o kradzież jej przepisu na dyniowe paszteciki, gulasz oraz zupę cebulową. Molly Weasley stanowczo zaprzeczyła tym zarzutom, a wielu jej bliskich znajomych twierdzi, że są one wyssane z palca i nic podobnego nie mogłoby się wydarzyć.

Wierzycie w zarzuty postawione Molly czy może jednak macie pewne wątpliwości, co do autentyczności jej przepisów? Dajcie znać, co o tym sądzicie!

***
Eliksir zycia

Pewien czarodziej z Francji podaje się za bliskiego krewnego Nicolasa Flamela i twierdzi, że zna przepis na Eliksir Życia. Ponoć Nicolas sam osobiście mu go przekazał... razem z Kamieniem Filozoficznym. Brzmi absurdalnie, prawda? Dla mnie zdecydowanie tak. Louis poproszony o dowody powiedział, ze nie może ich ujawnić, ponieważ jego życie mogłoby stać się zagrożone, ze względu na zazdrosnych czarodziejów, którzy zechcą ukraść Kamień i przepis.

Po krótkim czasie dotarła do nas informacja, że Louis spowodował ogromny wybuch, próbując uwarzyć Eliksir Życia. Mnóstwo osób ucierpiało, co gorsza, byli to mugole, ponieważ Louis mieszkał w kamienicy na mugolskim osiedlu. Francuskie Ministerstwo Magii zajęło się tą sprawą, podobno mugolom powiedziano, że przyczyną wybuchu był wyciek gazu, cokolwiek to znaczy.

Louis w ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala, gdzie specjaliści w szybkim czasie postawili go na nogi. Francuskie Ministerstwo przeprowadziło dokładne śledztwo; jak się okazuje, Louis był pod działaniem Imperiusa. Ktoś zmusił go do tego, aby rzeczywiście uwierzył w działanie fałszywego Kamienia Filozoficznego, który tak naprawdę był zwykłym, przetransmutowanym kamieniem. Mam nadzieję, że prawdziwy sprawca całego zamieszania zostanie schwytany, a Louis szybko wróci do zdrowia.

***
Mundungus

Mundungus Fletcher – tego pana chyba nie muszę wam przedstawiać? Jak do tej pory Mundungus zajmował się raczej drobnymi kradzieżami, jego wykroczenia nie były ogromnej wagi, mimo to zaszedł za skórę naprawdę wielu czarodziejom. Niestety bardzo źle się to dla niego skończyło.

Mundungus razem ze swoim "przyjacielem" z Grecji planowali bardzo niebezpieczną akcję. Chcieli przetransportować jaja chimery do Anglii. Podobno nie była to pierwsza tego typu akcja, w której Ci czarodzieje pracowali razem. Mundungus i jego grecki przyjaciel przemycali już różne zwierzęta, a kiedy miesiąc temu Mundungus zgarnął za to więcej pieniędzy, grecki czarodziej poczuł się oszukany. Zaplanował zemścić się na Mundungusie.

W czasie akcji, kiedy towar był już w rękach Fletchera, grecki czarodziej anonimowo doniósł na niego, a Fletcher został schwytany, jednak nie chcąc odpowiadać samemu za nielegalne przedsięwzięcia, doniósł na swojego wspólnika i teraz oboje czekają na proces. Cieszycie się z takiego obrotu spraw? Azkaban to zdecydowanie odpowiednia kara dla Fletchera, za wszystkie jego przewinienia.

xoxo kamcia



Pary28

Witam was w nowym „Pió… niech to choinka, nie ten tekst. W takim razie witam was w kompletnie nowym projekcie. Uznałam, że właśnie Voldytrix dam jako pierwsze, chociażby z racji zbliżających się urodzin Lorda Voldemorta. Bez dalszego gadania, zapraszam.

Voldytrix

Voldytrix – para która ma na świecie masę fanów. Znając oboje możemy przypuszczać, że poznali się już po skończeniu przez Bellatriks szkoły. Mimo to Blackowie pewnie od małego wpajali swym dzieciom oddanie do Czarnego Pana. A że u Belli zaszło to trochę za daleko, to już inna historia. Choć na tyle, na ile poznaliśmy Blacków, możemy twierdzić, że pewnie im to nie przeszkadzało, a nawet byli jak najbardziej za. A samemu Voldemortowi pewnie było wszystko jedno, grunt, aby była „czysta”. I sądząc po „Insygniach Śmierci” (chodzi mi dokładnie o scenę w której Voldi zawył z wściekłości po śmierci Belli) jednak coś poza zachowaniem czystości było.

No dobra, tak dopasowujemy i wiemy, że mają podobną manię, że rodziny były by jak najbardziej za, że jedynym „ale” u Bellatriks było to że ma męża (według mnie, po prostu znudziła się czekaniem, aż się Lord Voldemort zdecyduje XD). Ale czy mimo wszystko, do siebie pasują?

Cóż, oboje myślą podobnie, mają takie same... no, *kaszle* zainteresowania, podobny styl. Ponad to olbrzymi potencjał i nadzwyczajny talent magiczny. No i oboje szczycą się, mianem „czystej krwi”. Że już o czymś tak oczywistym, jak mroczny znak, nie wspomnę.

Styl stylem, talent talentem, upodobania swoją drogą. Ale czy posiadają wspólne cechy? Oboje są wyjątkowo dzielni, choć może bardziej pasowałoby słowo waleczni, ze skłonnością do destrukcji i agresji. Są także lekkomyślni. Czyli co z tego, że kogoś się zabija/torturuje/ciężko uszkadza (niepotrzebne skreślić) grunt że mają zabawę. W ramach podsumowania: Osobiście uważam, że autorka dobrze zrobiła, łącząc ich w parę. Choć sytuacja Rudolfa jest niezbyt dobrze przedstawiona, jakby takiego trzeciego koła u wozu. Ale biorąc pod uwagę że przez wszystkie części nie było żadnej wzmianki jakoby się uskarżał na sytuację. A właśnie, mam do tego swoją własną „teorię spiskową”. Mianowicie Rudolf nie zdawał sobie sprawy z tego jak daleko zaszło u naszego Voldytrix, być może nawet po bitwie nad hrabstwem Surrey został aresztowany i zesłany do Azkabanu. A w więzieniu przesiedział ponad 3 lata, więc nie widział narodzin Delphini. Ale potem powiedział jej o proroctwie.

Co w sumie oznacza że było mu głęboko wszystko jedno z kim spotyka się jego żona. Albo nie chciał im się narażać. Na jego miejscu, też bym nie chciała.

Także mam nadzieje że nowy dział wam się spodoba.

Do następnego!
Leti


DC28

Jeszcze całkiem niedawno odbyła się premiera filmu „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda”. Jedną z najciekawszych postaci był w nim Nicolas Flamel, w dużej mierze ze względu na posiadanie paru ciekawych przedmiotów. Z tego powodu postanowiłem, że dzisiaj przyjrzymy się bliżej, zarówno dwóm nowym poznanym, jak i już dobrze znanemu, Kamieniowi Filozoficznemu.

Nicolas Flamel (ZG)

Na początek jednak przybliżmy pokrótce samą postać Nicolasa Flamela. Był on alchemikiem, który stworzył Kamień Filozoficzny. Wykorzystał on go, aby stworzyć Eliksir Życia, dzięki któremu mógł sobie, a także swojej żonie, Perenelli, przedłużać życie. Nieznany jest powód, dla którego zdecydował się on na wytwarzanie tego eliksiru, ale moim zdaniem najprawdopodobniej robił go, aby mieć więcej czasu na swoje badania. Bez względu na potrzebę przedłużania życia, Nicolas był najprawdopodobniej jednym z najdłużej żyjących ludzi na Ziemi, ponieważ w trakcie trwania „Zbrodni Grindelwalda” miał około 600 lat, a w chwili śmierci niespełna 700. Niektórych może tutaj zdziwić fakt, dlaczego Nicolas umarł, skoro produkował Eliksir Życia, więc szybko śpieszę z odpowiedzią. Flamel zdecydował się na zniszczenie Kamienia, kiedy to był on bliski do trafienia w ręce Voldemorta. Wiązało się to jednak z utratą możliwości produkowania eliksiru, przez co po skończeniu się jego zapasów, Nicolas oraz jego żona umarli ze starości. Według słów Dumbledore’a nie było to jednak dla nich wielkim problemem, ponieważ po tak długim życiu, śmierć jest jak położenie się do łóżka po bardzo długim dniu.

Kamieńfilozoficzny

Jak wyżej wspomniałem Nicolas wykorzystywał Kamień do tworzenia Eliksiru Życia. Co ciekawe nie było to jednak jedynym możliwym wykorzystywaniem, ponieważ potrafił on również zamieniać każdy metal w złoto. Nie wiadomo jednak, czy Flamel używał go do pomnażania swojego majątku. Moim zdaniem nie, ponieważ był on świadomy tego, że pieniądze szczęścia nie dają, co widać na przykładzie jego mieszkania, które nie wygląda, jakby należało do jakiegoś księcia. Co ciekawe Kamień kilkukrotnie zmieniał miejsce swojego położenia. Wiadomo bowiem, że gdy Nicolas mieszkał w Paryżu, trzymał artefakt w domu. Gdy jednak z nieznanych powodów alchemik zdecydował się przeprowadzić do Wielkiej Brytanii to przedmiot został ukryty w Banku Gringotta. Dodatkowo, kiedy Albus Dumbledore słusznie podejrzewał, że Voldemort będzie chciał go ukraść, Rubeus Hagrid na zlecenie dyrektora Hogwartu przetransportował Kamień do Hogwartu, gdzie to został ukryty w Podziemnych Komnatach. Zastanawia mnie przy tym fakt, dlaczego po opuszczeniu Francji Nicolas w ogóle zdecydował się na zdeponowanie Kamienia w Banku. Możliwe jest, że już ktoś wcześniej chciał ukraść przed Voldemortem Kamień, więc został on dodatkowy ukryty. Moim zdaniem jest to nawet dosyć prawdopodobne, ponieważ trzeba pamiętać, że Flamel potrzebował Kamienia do stworzenia Eliksiru, przez co jechanie każdy raz po niego do Banku było dla niego bardzo męczące, co raczej wyklucza schowanie Kamienia z błahego powodu. Nie jestem jednak przekonany, czy Nicolas dobrze przygotował się z zabezpieczeniem, ponieważ według mnie Kamień byłby jeszcze bezpieczniejszy, jeśli właściciel musiał zgłosić się do niego osobiście, a Krypta znajdowała się za Wodospadem Złodzieja.

Kula Flamela

Kolejną własnością Flamela jest jego kryształowa kula. W filmie „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda” Jacob znalazł przy jej pomocy, gdzie ma szukać Queenie. Niestety po jego wyjściu obraz kuli się zmienił i zaczął pokazywać nadchodzące tragiczne wydarzenia, co zauważył Nicolas. Widząc to spróbował ostrzec Dumbledore’a przy pomocy swojej książki z wyrytym feniksem, ale zamiast tego skontaktował się z Eulalie Hicks, która to poleciła mu, aby sam udał się na ratunek. Widząc tą historię nasuwa się jedno pytanie – czy był to jedyny moment, kiedy Flamel wykorzystywał kulę do ostrzegania Albusa przed nadchodzącymi wydarzeniami. Moim zdaniem jest jak najbardziej prawdopodobne, że nie, zwłaszcza że w książkach Dumbledore czasami przewidywał nadchodzące wydarzenia aż za dobrze, co można oczywiście tłumaczyć jego mądrością, ale także tym, że korzystał z przewidywania przyszłości. Z drugiej strony tę teorię może obalić prosty fakt, że Nicolas nie mógł pomagać przez cały czas nauki Harry’ego, skoro Rowling przyznała, że Flamel zmarł przed startem „Księcia Półkrwi”, więc i tak w najlepszym wypadku w roku szkolnym 1996/97 Dumbledore powinien stracić swoje zdolności, a i tak przewidział, że będą chcieli go zabić. Poza tym trzeba zauważyć, że dyrektor Hogwartu wspominając rozmowę kwalifikacyjną z Trelawney, powiedział że nigdy nie lubił wróżbiarstwa, co jest mało prawdopodobne, jeśli ta dziedzina magii była mu pomocna. Nie mniej, ja liczę, że kryształowa kula Flamela jeszcze nie raz pomoże bohaterom, zwłaszcza że jest jakby przeciwwagą do zdolności jasnowidzenia Grindelwalda, z której to korzysta on dosyć regularnie, więc aby w przewidywaniu przyszłości była równowaga, również Albus powinien jak najczęściej sięgać do możliwości wróżbiarstwa.

Książka Flamela

Ostatnią z mojego punktu widzenia interesujących własności jest już wcześniej wspomniana książka z wyrytym feniksem. Wiemy bowiem o niej tak naprawdę niewiele. W filmie można było zauważyć, że służy do porozumiewania się, ale do końca nie wiadomo w jaki sposób, ponieważ nie mamy na chwilę obecną nawet pewności, że pozostali rozmówcy posiadają takie same książki. Co prawda mało prawdopodobne wydaje się, aby każda osoba miała do tych samych celów zupełnie inny przedmiot, ale trzeba mieć na uwadze, że świat magii już nie raz nas zaskoczył. Poza tym zagadką pozostaje fakt, skąd w ogóle użytkownicy wiedzą, że ktoś próbuje się skontaktować, chociaż najprawdopodobniej użyte zostało tutaj Zaklęcie Proteusza, co jeśli jest prawdą i tak nie daje nam odpowiedzi, w jaki sposób przy jego użyciu na przykład Eulalie dowiedziała się, że Nicolas próbuje się skontaktować. Z tego powodu mam nadzieję, że temat książki zostanie rozwinięty w następnych filmach, zwłaszcza że takie rozmowy na odległość mogą okazać się jeszcze nie raz bardzo pomocne.

To by było na tyle, dziękuję za przeczytanie mojego działu i zapraszam do wyrażania opinii w odpowiednim wątku na forum.

Damian


Teorie3.28

Lubię kontrowersyjne tematy. Niestety. Lubię poruszać kwestie, które wywołują żywą i ciekawą dyskusję.

Skąd takie zwierzenia już w pierwszych linijkach tekstu? Ano żeby Tobie, drogi czytelniku, wyjaśnić skąd wziął się pomysł na taki a nie inny temat i motyw przewodni tego działu - Teorie fanowskie.

Już na wstępie muszę Cię zatem uprzedzić, że podczas czytania zalecane jest abyś poluźnił nieco wodze swojej wyobraźni, gdyż tekst w wielu miejscach może być luźną wariacją na temat świata Harry'ego Pottera, może też mniej lub bardziej odbiegać od jego kanonicznego ujęcia. Znajdą się tutaj zarówno teorie abstrakcyjne jak i takie, które zostały już potwierdzone na kartach książek lub przez samą autorkę w mediach społecznościowych i komunikacji z fanami. Postaram się również przybliżyć Ci co ciekawsze z teorii, które nadal czekają na potwierdzenie lub oficjalne dementi.

Co na początek? Miałem pewien dylemat od czego by tu zacząć. Pierwszy artykuł z tej serii miał się ukazać w poprzednim wydaniu „Czarownicy” i wstępnie główny temat dotyczył Dumbledore'a, lecz ze względu na brak czasu musiałem przełożyć swój "powtórny debiut" na łamach „Czarownicy” o miesiąc. Dzięki temu numer ukaże się już po premierze drugiej części „Fantastycznych Zwierząt...” i pozwoli mi uniknąć spoilerów.

Naginislither

Chodzi oczywiście o postać Nagini. Większość z nas zna ją jako „ulubione zwierzątko” Czarnego Pana, siódmego horkruksa. Ogromny wąż, który pojawił się wraz z powrotem Voldemorta już od pierwszych chwil wzbudzał dyskusje wśród fanów. Postać Nagini była jedną z ciekawszych, a składało się na to wiele czynników. Przede wszystkim sam Voldemort odnosił się do węża z większą referencją I szacunkiem, niż do jakiegokolwiek czarodzieja, nawet biorąc pod uwagę najbliższych śmierciożerców. Można to tłumaczyć tym, że Nagini była horkruksem, miała w sobie część duszy Toma Riddle'a. Ale z drugiej strony nie wiemy kiedy dokładnie Czarny Pan umieścił w niej część siebie. Na podstawie posiadanych informacji możemy domniemywać że było to już po wydarzeniach na cmentarzu w Little Hangleton (Voldemort spotkał węża podczas ukrywania się w albańskich lasach, nie był wtedy w stanie rozdzielić duszy ponieważ nie posiadał ani ciała ani różdżki).

Fani bardzo szybko zaczęli wysnuwać teorie o wyjątkowości Nagini. Wielu z nich sugerowało, że nie jest to zwykły wąż. Zwyczajny wąż w sprzyjających warunkach hodowlanych potrafi dożyć 30-40 lat. Tymczasem dla Voldemorta byłby to strzał w stopę, bo po tym relatywnie krótkim czasie straciłby horkruksa. Do tego zabrała by mu go Śmierć, o której sam sądził, że już mu nigdy nie zagrozi.

Sugestie jakoby Nagini była zaczarowanym człowiekiem były początkowo stosunkowo nieśmiałe. Z czasem jednak ta hipoteza zaczęła zbierać co raz to więcej poparcia, czytelnicy tworzyli mniej lub bardziej logiczne i spójne wyjaśnienia.

Nagini Cyrk

Aż przyszedł czas “Fantastycznych Zwierząt”, gdzie Rowling ostatecznie potwierdziła domniemania czytelników. To z najnowszej ekranizacji uniwersum HP dowiadujemy się że Nagini to Maledictus, czyli czarownica obłożona klątwą krwi, która to powoli przejmuje nad nią kontrolę zmieniając ją w gada – z każdym dniem bardziej i bardziej, aż do dnia gdy powrót do ludzkiej postaci nie będzie już możliwy.

To oczywiście wzbudziło dalsze tworzenie teorii na jej temat (czy permanentna zmiana w węża była naturalna koleją rzeczy czy też została przyśpieszona, a jej efekty zmultiplikowane przez kontakt z Obskurusem?).

Tak czy inaczej „Fantastyczne Zwierzęta” swoim sequelem potwierdziły pierwsze przypuszczenia fanów, a biorąc pod uwagę liczbę filmów planowaną w ramach produkcji o przygodach Newta Skamandera możemy być niemalże pewni że jeszcze wiele smaczków i szczegółów odnośnie życia, przemiany i ogólnej historii Nagini będziemy mieli okazję poznać przy okazji kolejnych części filmu.

Przykład Nagini jest jednym z wielu gdzie wyobraźnia Czytelników znajduje “dziurę w całym” szybciej niż pomysłowość autorów i reżyserów.

Mam nadzieję, że temat Teorii Fanowskich przypadnie Wam do gustu – bo to od Waszego odzewu i opinii zależy czy Redakcja Czarownicy pozwoli mi na dalsze publikowanie moich twórczości na swoich zacnych łamach:)

Trzymajcie się ciepło!
Brzytwiarz


CosiedzialonaHPW28

Witam wszystkich bardzo serdecznie, w kolejnym podsumowaniu wydarzeń dziejących się na Harry Potter Wiki.

Hpwoneshot

Na początku listopada został przedstawiony nowy projekt, który polega na publikowaniu one shotów pisanych przez użytkowników wiki na jej Wattpadzie. W jego ramach co miesiąc będzie tam trafiać najlepsza z nadesłanych prac, która zostanie wybrana przez jury w składzie Isthealice, Kamcia oraz Hermijonina. Zapraszam wszystkich do wzięcia udziału, zwłaszcza że nawet jeśli twój one shot nie wygra w miesiącu nadesłania, to i tak dalej bierze udział w kolejnych głosowaniach, dzięki czemu nigdy nie przepada szansa, że tym razem ty będziesz mógł przeczytać swój tekst na Wattpadzie HPW. Najpierw jednak zachęcam do zapoznania się z regulaminem projektu, do którego link znajduje się tutaj, ponieważ znajdują się tam ważne wytyczne, takie jak na przykład wymagana długość pracy.

DementorFanArt

W pierwszym tygodniu miesiąca odbyło się również głosowanie na LXVII Fan Art, którego tematyką była groza w świecie magii. W walce o zwycięstwo wzięły udział prace 5 autorów, a dokładniej DarcyCollins, Hanuty, Hermijoniny, Natalkolx oraz Addamka. Głosowanie jak zwykle nie należało do najłatwiejszych, ale zwycięzca mógł być tylko jeden. Został nim rysunek Addamka, który przedstawiał dementora i Azkaban.

Fantastyczne zwierzęta (plakat promocyjny)

16 listopada odbyła się premiera filmu „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda”. Niektórzy z użytkowników byli tak produkcją zaciekawieni, że poszli na film w dniu premiery. Ja osobiście byłem troszeczkę później, przez co musiałem unikać spoilerów, ale mimo to byłem zachwycony 2 częścią cyklu „Fantastyczne zwierzęta” i osobiście polecam pójść na niego, zwłaszcza że równocześnie z powodu premiery wciąż jest dużo informacji do uzupełnienia, dzięki czemu jest to dobry moment na rozpoczęcie edycji, bo nie trudno będzie znaleźć pomysły na rozbudowy oraz nowe artykuły.

1 grudnia ruszyła druga edycja Pucharu Domów, która potrwa do 31 maja. W jego ramach użytkownicy walczą o tytułowy Puchar dla swojego domu, zdobywając punkty za udział w Artykule Miesiąca, Fan Arcie, Dniu Nowego Artykułu, innych konkursach organizowanych przez HPW czy, co jest nowością, Użytkowniku Miesiąca, przy czym w tym ostatnim za udział uznawane jest znalezienie się w pierwszej 5 rankingu wielkościowego w danym miesiącu. W porównaniu z poprzednią edycją pojawiła się również inna nowinka, a dokładniej opiekunowie domów, którymi zostali kolejno BlackAngel (Gryffindor), ja (Hufflepuff), Hermijonina (Ravenclaw), SarumamLestrange (Slytherin). Jestem pewien, że podczas Pucharu Domów będzie wiele zabawy, więc jeśli się jeszcze nie zapisałeś, to serdecznie zapraszam do zrobienia tego w tym wątku.

W listopadzie w ramach serii wywiadów „Magiczne rozmówki z bliźniakami” pojawiły się 2 nowe wywiady, które zostały przeprowadzone z Karu oraz Scraggy. Zapraszam do ich przeczytania, a także do zgłaszania osób, które jeszcze nie miały wywiadu, a chcesz je poznać bliżej, w tym wątku.

W dniu wydania numeru powinni być znani zwycięzcy LXVIII Fan Artu oraz 64. Artykułu Miesiąca, z góry gratuluję im wygranej.

Odkrycie28
AvekKangurka

Tym razem mam przyjemność ogłosić, że Odkryciem Miesiąca zostaje użytkownik o nicku KanguurekGrindelwald. Ma on konto niewiele dłużej niż dwa tygodnie, a już można było go poznać jako dość zabawną personę, z którą można na czacie porozmawiać na różne tematy. Poza tym udziela się on również edycyjnie, co prawda póki co sporadycznie, ale mimo to jego edycje wyglądają jak na początkującego dobrze i jestem przekonany, że o ile będzie dalej edytował, co jest jak najbardziej możliwe, skoro zapisał się do Pucharu Domów, to może z niego wyrosnąć wytrawny edytor, za co trzymam kciuki.

Pozdrawiam serdecznie,
Damianek


Porady28
Здравствуйте, jestem Sonja.
Выборг, парк Монрепо - panoramio (77)

Przykład najbardziej zbliżony do obecnego wyglądu szkoły.

Witajcie. Na wstępie chce podziękować pani Isthealice, za zainteresowanie moją osobą. Przyznam był to zabieg szczególny, że zachowałam w tajemnicy swoją osobę. Numer grudniowy sprzyja takim właśnie opowieściom.

Jak wspominałam uczyłam się w szkole magii Колдовстворец (tj. Koldovstoretz). Szkoła położona jest w malowniczej dolinie od wschodu otoczonej górami, a z pozostałych trzech tajgą. Mimo takiego położenia nie groziły nam wielostopniowe mrozy ani upały, było umiarkowanie.

Central Church Zelenchuk

Najstarszy gmach szkoły – znajduje się tu sowiarnia, gabinet dyrektora oraz kuchnia.

Najstarszy gmach szkoły został zbudowany z kamieni w architekturze kakuazkiej, około XII wieku. Wówczas czarodzieje zamieszkujący tereny państwa rosyjskiego (o ile tak to można nazwać) przybyli wspólnie do naszej doliny i zbudowali szkołę – oczywiście jej teren został osłonięty magicznymi zaklęciami, aby mugole nas nie niepokoili. Wówczas czarodzieje byli bardzo prześladowani, do dziś bardzo chronimy swoje pochodzenie. Przez lata kolejne pokolenia magów rozbudowywały szkołę, aż stała się pięknym pałacem, godnym Cara rosyjskiego. Większość pomieszczeń w szkole znajduje się pod powierzchnią ziemi.

KoldovstoretzQuidditch

Drzewka zamiast mioteł.

Jak wiecie mamy własną odmianę Quidditcha podczas, której zamiast mioteł używamy wyrwanych z korzeniami drzewek. Jednak też gramy w tę tradycyjną, nasza drużyna narodowa jest niczego sobie. Jak zaczyna się zima i nie można już latać na miotłach czy drzewkach, to urządzamy wyścigi zaprzęgów śnieżnych prowadzonych przez hipogryfy oraz kuligi, gdzie sanie ciągnął testrale.

Mek

Reprezentecyjne szaty Koldovstoretz.

W Колдовстворец duży nacisk jest położony na naukę eliksirów, transmutacji oraz starożytnych run. Dodatkowo nauczane są też tam martwe języki, dzięki czemu wielu absolwentów pomaga poznać tajniki magii starożytnych czarodziejów. Mogę dumnie wam się przyznać, że startowałam w Mistrzostwach Eliksirów Szkół Czarodziejskich, gdzie nosiłam fioletowe szaty ze złotą podszewką oraz futrzaną czapkę w tym samym kolorze. Na nasz strój codzienny składały się czapki i futra zimą, zaś jak było cieplej chodziliśmy w jasnobrązowych skórzanych fartuchach. Fiolet to nasz kolor reprezentacyjny. W szkole zazwyczaj ubieraliśmy się w zgniłozielone, białe lub czarne szaty w zależności od pory roku. Obowiązkowym obuwiem były wysokie kozaki na modę kozacką dla chłopców, dziewczęta zaś nosiły wysoko sznurowane traperki.

Jak wyglądały święta w szkole?
Smiling-Angel-RussianLanguage-Christmas-Card-root-399XXO1685 PV.1.XXO1685.jpg Source Image

Napis: Serdeczne pozdrowienia w dzień narodzenia Pana.

24 grudnia (czyli 6 stycznia, wg. waszego kalendarza) wieczorem jedliśmy postną wigilię, złożoną z dań rybnych, kuti postnej, blinów. Po wieczerzy wspólnie stroiliśmy choinki i wędrowaliśmy na nocną liturgię. Po powrocie z niej wszystkie na wszystkich drzewkach zapalano świece, śpiewaliśmy kolendy i rozpakowywaliśmy prezenty. Przez kolejne świąteczne dni na stołach gościły potrawy z dziczyzny, pieczone prosięta i drób. Cały ten czas upływał nam na jedzeniu łakoci i wspólnym kolędowaniu.

Russian-Christmas-card-500x355

Napis: Z nowym rokiem.

Tak więc kończąc chcę złożyć wam najserdeczniejsze życzenia bożonarodzenowe, mnogości jedzenia, wspaniałych prezentów od Dziadka Mroza oraz magicznych chwil spędzonych z najbliższymi. A na Nowy Rok, aby radość zagościła wam w sercach, powodzenia też ze wszystkimi egzaminami, szczęścia i pomyślności.

Pozdrawiam,
Sonja.



Cool Text - Podziekowania 267098262272670

To już koniec tego numeru. Dziękuję wszystkim redaktorom za Wasz wkład w gazetę i czas, który poświęcacie na jej tworzenie i rozwijanie. Dziękuję też każdemu, kto czyta "Czarownicę", a także pomaga ją ulepszać komentując i oceniając - to także jest dużo warte.

I na sam koniec nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam wszystkim radosnych i prawdziwie magicznych Świąt spędzonych w gronie bliskich. Niech to będzie wspaniały czas odpoczynku od codziennych zajęć.

Do zobaczenia w następnym roku!
Mattibu
Happy Christmas Harry


Cool Text - Redakcja 267105294444161
Mattibu
Mattibu

Mattibu, redaktor od czternastego numeru magazynu. Zajmuje się „Kartką z Kalendarza” oraz autorskim działem „HP od kuchni”, a od dwudziestego trzeciego numeru prowadzi także „Magiczne Zabawy”. Matti jest z nami od lipca 2017 roku, jednak dał się poznać jako Łamacz Łamigłówek, czy wytrawny edytor. Często go można spotkać na Discordzie HPW. Od dwudziestego czwartego numeru przejął pałeczkę Redaktora Czarownicy oraz zajmuje się redagowaniem: „Ogłoszeń” i „Podziękowań”, a w dwudziestym szóstym numerze odpowiadał również za oprawę graficzną.

BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego do dwudziestego trzeciego numeru redaktor naczelny. Odpowiada za „Dzieje Mugoli” i od dwudziestego szóstego numeru również za „Porady Sonji”. Od trzynastego do dwudziestego drugiego numeru zajmowała się także „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Odpowiada za oprawę graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom. W dwudziestym trzecim numerze nie miała żadnego wkładu w gazetę, a w dwudziestym szóstym była autorką „Tematu Numeru”.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW” oraz od czternastego numeru ukazuje nam „Dzieje Czarodziejów”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku, a pod koniec 2017 roku został moderatorem czatu. Damian jest bardzo aktywnym edytorem, często można go też spotkać na czacie i Discordzie.

Letycja
Avatar Letycji

Letycja, redaktor „Tematu Numeru” w dwudziestym drugim numerze. Od dwudziestego trzeciego odpowiedzialna za dział „Piórem Rity Skeeter”, zaś działem „Pary w HP” zajmuje się od numeru dwudziestego ósmego. Uśmiechnięta na co dzień dziewczyna, która na HPW zawitała w kwietniu 2018 roku. Często udziela się w zabawach na naszym forum.

Kamcia012
Kamcia-avatar

Kamcia jest moderatorką czatu i discorda na Harry Potter Wiki. Od dwudziestego trzeciego do dwudziestego piątego numeru zajmowała się „Tematem Numeru”, a od dwudziestego szóstego prowadzi „Ploteczki spod kapelusza”. Kamila jest bardzo sympatyczną osobą, która doradzi w razie problemów i wysłucha. Zawsze służy pomocą, a jej aktywność na Harry Potter Wiki może śmiało sklasyfikować ją do jedną z najbardziej aktywnych.

MaJAeNBracken
Maja-avatar

Maja to entuzjastka budyniu, związana z HPW od początku 2016 roku. Do redakcji dołączyła od dwudziestego piątego numeru, obejmując dział „One Shotów”, a od dwudziestego szóstego prowadzi także „Majsterkowanie z Mają”. Sympatyczna i zabawna osóbka, która lubi pisać opowiadania.

Natalkolx
Natalkolx-avatar

Natalia to bardzo miła i sympatyczna osoba, która na wiki dołączyła w połowie 2017 roku. Od dwudziestego siódmego numeru dołączyła do redakcji, pisząc „Temat Numeru”. Często można ją spotkać na czacie i Discordzie HPW.

Brzytwiarz
Brzytwiarz

Brzytwiarz, zwany też Brzytwą, redaktor od trzynastego do dziewiętnastego numeru. Do magazynu przyszedł z nowym formatem, jakim był dział: „Plot Holes”, od czternastego numeru objął fotel „Kącika Huncwotów”. Od dwudziestego ósmego numeru wraca do nas z nowym działem – „Fan Theories”. Na wiki zawitał w lipcu 2017 roku, jednak pokazał jak wielką wiedzę posiada rozwiązując zagadkę po zagadce w Łamigłówkach Caairo.


Poprzednio
Numer 27

Numer 28
Następny
Numer 29
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.