FANDOM


Okładka33

Spis33


Ogloszenia33
Witajcie

Oto jest już (nieco opóźniony) majowy numer „Czarownicy”. Mam nadzieję, że z przyjemnością zapoznacie się z jego treścią, ale najpierw mam kilka dość istotnych ogłoszeń.

  • Po długim namyśle postanowiłem zrezygnować z dalszego udziału w redakcji „Czarownicy” - zarówno z tworzenia artykułów, jak i pełnienia funkcji redaktora naczelnego. Głównym powodem jest brak czasu na pisanie i wydawanie numerów. Decyzję o rezygnacji z funkcji redaktora podjęła również Kamcia, której serdecznie dziękuję za wszystkie napisane artykuły i czas poświęcony na współtworzenie gazety.
  • Reszta redakcji podjęła decyzję o chwilowym zawieszeniu wydawania gazety. Nie wiadomo dokładnie jak długi będzie ten okres, jednak jeśli będą osoby chcące pisać do „Czarownicy” to prędzej czy później z pewnością wydawanie gazety zostanie wznowione.
  • W tym numerze nie ma walki ze smokiem w „Złotym Jaju”. Zamiast tego możecie tam się zapoznać z krótkim podsumowaniem i garścią statystyk dotyczących tej zabawy.
  • Wyjątkowo w dziale „Piórem Rity” możecie przeczytać tekst autorstwa Caairo, do czego gorąco zachęcam. Nowością jest także „Modny Kącik”, w którym możecie znaleźć porady dotyczące doboru czarodziejskiej garderoby. Zapraszam do zapoznania się tym artykułem.

No i oczywiście zapraszam do dyskusji o bieżącym numerze w tym wątku. Bawcie się dobrze!

Mattibu


Harry w samochodzie

Współpraca

Współpraca (1) Wiedźminwiki Współpraca (2)
Baner 5
Wspolpraca3 Winsfordbutton Czarodzieje net

ZłoteJajo24
Witajcie na Smoczej Arenie.
830px-Gringotts dragon

Tym razem nie ma tutaj żadnego Smoka, a jestem tylko ja, Mattibu. Ponieważ postanowiliśmy zawiesić ten projekt z powodu braku osób chcących wziąć udział w zabawie, to myślę że jest to dobry moment na krótkie podsumowanie, nieco historii i garść nikomu nieprzydatnych statystyk.

Wracając jeszcze do poprzedniego numeru - naszym ostatnim gościem była Imponderabilia. Niestety większość czytelników uznała, że Smokowi nie udało się obronić Jaja, jednak znalazły się również głosy, że walka toczyła się na poziomie Rogogona Węgierskiego czy Chińskiego Ogniomiota. Wynika stąd zatem, że pomimo wszystko Smok nie opuścił areny całkiem pokonany, czego serdecznie gratulujemy.

Przejdźmy więc teraz do historii. „Złote Jajo” do gazety trafiło po raz pierwszy w 14 numerze, czyli w październiku 2017 roku i dotychczas ukazywało się nieprzerwanie przez 19 numerów. W międzyczasie (dla dociekliwych – od 18 numeru) zmieniła się też forma tej zabawy na... bardziej zabawową.

Smocze jaja

W tej zabawie wzięło udział (kto by się spodziewał) 19 uczestników, a „walczyło” z nimi łącznie 9 redaktorów. Przygotowanych zostało 58 scenek, w których Smoki wcielały się w uczniów Hogwartu oraz innych mieszkańców czarodziejskiego świata, oczywiście za każdym razem próbując się uporać z jakimiś problemami. Jak już jesteśmy w tym temacie – zastanawialiście się kiedyś w uczniów którego domu najczęściej wcielali się uczestnicy? Ja się zastanawiałem i już spieszę z odpowiedzią:

Na pierwszym miejscy znalazł się Hufflepuff (18 razy), tuż za nim Ravenclaw (12), a potem Gryffindor (8), zaraz przed Slytherinem(7). Jeśli weźmiemy pod uwagę także rok na którym byli uczniowie, to w scenkach najczęściej pojawiali się piątoroczni Puchoni. Najtrudniej z kolei było spotkać ucznia 2 roku.

Jeszcze większą różnorodność mamy wśród postaci utrudniających życie Smokom. Pojawiła się tam wielu pracowników Hogwartu, ale także m.in. wokalista Fatalnych Jędz, kibice Armat z Chudley czy też strażnik w Ministerstwie Magii. Najczęściej występowali Minerwa McGonagall i Severus Snape (po 5 razy), jednak prawie równie często mieliśmy do czynienia z Filiusem Flitwickiem (4), Hagridem (4), Slughornem (3), Irytkiem (3) czy Filchem (3).

Norbert

Również Wy mieliście swój wkład w ten dział, poprzez ocenianie jak dobrze poszło Smokom. Łącznie (do chwili pisania tego tekstu) zostało oddanych 361 głosów (co średnio daje dokładnie 19 na każdy numer), a najwięcej było ich w numerze 17, bo aż 38. Z tych wszystkich głosów 12,5% zostało oddanych na opcję, że Smok nie podołał swojemu zadaniu, ale prawie połowa (45,2%) wskazywała walkę na poziomie Rogogona Węgierskiego.

No i to wszystkie statystyki, jakimi chciałem Was zanudzić... to znaczy, oczywiście, zainteresować. Jeśli macie pomysł kogo moglibyśmy zaprosić do walki na Smoczej Arenie, to piszcie śmiało na Discordzie lub na maila naszej gazety (czarownica.gazeta@gmail.com).

Pozdrawiam,
Mattibu


TM33

Witam Was, po miesięcznej przerwie, w nowym Temacie Numeru. Na początku chciałabym podziękować Mattibu za zastąpienie mnie w poprzednim miesiącu. A Wam, drodzy Czytelnicy, życzę przyjemnej lekturki. Zapraszam ^^

HAGRID RUBEUS HAGRID

Dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć nieco postać jednego z przyjaciół Harry'ego Pottera – Rubeusa Hagrida. Mężczyzna ten znany jest ze swojej przyjaznej osobowości, miłości do zwierząt oraz swojego zbyt długiego języka. Jednak, mimo że jest on bardzo przyjacielskim półolbrzymem, który zawsze – w razie konieczności – cię pocieszy, to nie każdy za nim przepada. Pytanie tylko, dlaczego?

Hagrid i Harry Pokatna

Myślę, że jednym z powodów jest jego odmienność od tego wszystkiego, co czarodzieje uważają za normalne. Hagrid jest wielkości dwóch dorosłych mężczyzn i szerokości pięciu, co wychodzi poza granice normalnej postury człowieka. Przez jego budowę oraz praktycznie brak widoczności twarzy (bo przez jego burzę włosów i brodę były widoczne jedynie okolice oczu) ludzie uważali go za brutalnego. W rzeczywistości prawda jest jednak inna. Rubeus to idealny przykład do uzasadnienia przysłów „Jak Cię widzą, tak Cię piszą” oraz „Nie oceniaj książki po okładce”. Tak naprawdę jest on bardzo sympatycznym, odważnym i lojalnym przyjacielem o wielkim sercu, co udowadnia nieraz.

GF 24

Hagrid nie afiszował się swoim pochodzeniem. Prawdopodobnie gdyby nie artykuł Rity, ze stycznia 1995 roku, żaden czarodziej nie dowiedziałby się o tym, iż jest on półolbrzymem. Jednak Ci, którzy kojarzyli Rubeusa ze swoich szkolnych lat i znali jego charakter nie tylko się od niego nie odwrócili, ale również wysłali do Dumbledore'a listy z informacją, że jeśli wyrzuci on gajowego z pracy, to popełni on wielki błąd.

Drugim powodem, z racji którego czarodzieje nie za chętnie chcą nawiązywać z nim znajomość, jest jego długi język oraz fakt, że można go łatwo podejść. Kilkakrotnie w całej sadze Harry wraz z przyjaciółmi dowiadują się od Hagrida więcej niż chcieli, bądź czegoś, co naprowadzało ich na podjęcie odpowiednich kroków. Jednak Rubeus w ten sposób pomógł nie tylko im, ale również samemu Lordowi Voldemortowi, który dowiedział się od półolbrzyma o sposobie na uśpienie Puszka.

Trzecim równie (a może nawet bardziej) prawdopodobnym argumentem jest jego ogromna miłość do wszelkich zwierząt – zwłaszcza tych niebezpiecznych. To przez swoje zamiłowanie do tych jakże groźnych stworzeń został oskarżony i ostatecznie ogłoszonym winnym za wypuszczenie morderczej bestii, która odpowiedzialna była za spetryfikowanie kilkunastu uczniów oraz zabójstwo jednej uczennicy (jak się okazało po 50 latach, to nie Hagrid był za to odpowiedzialny, a sam Voldemort). Będąc nauczycielem Opieki nad Magicznymi Stworzeniami, Hagrid wiele razy narażał swych podopiecznych na zagrożenie ze strony prezentowanych stworzeń. Z tego też powodu uczniowie nie za bardzo przepadali za jego lekcjami oraz za nim samym. Wielu młodych czarodziejów, w tym także Golden Trio, ostatecznie zrezygnowało z nauki tego przedmiotu.

Oeuf de dragon

Hagrid tak bardzo kochał wszelkie magiczne zwierzęta, że nawet chciał w swojej drewnianej chatce hodować smoka – na szczęście trójce Gryfonów udało się odwieść ich przyjaciela od tego pomysłu. Również z tej miłości nie mógł pozostawić swojego ‘biednego’ brata, Graupa, w kolonii olbrzymów. Zabrał go ze sobą do Hogwartu, a następnie ukrył w Zakazanym Lesie, gdzie odwiedzał go codziennie i uczył języka angielskiego oraz dobrych manier. Często z tych wypraw Hagrid wracał poobijany, ale dalej dążył do osiągnięcia swojego celu.

W pewnym momencie, tak „dla checy", Rubeus skrzyżował dwa gatunki zwierząt, tym samym tworząc inny, zupełnie wcześniej nieznany. Sklątki tylnowybuchowe, bo tak Hagrid nazwał nowy gatunek, były bardzo niebezpieczne i zagrażały życiom uczniów bardziej niż jakakolwiek inna bestia przedstawiona na lekcji Opieki nad Magicznymi Stworzeniami. To chyba głównie przez to zamiłowanie do niebezpiecznych zwierząt oraz naiwność, że żadne stworzenie nie wyrządzi krzywdy z własnej woli, Rubeusowi ciężko było zawrzeć nowe przyjaźnie.

180px-Video mp4 000022445

Jednak niektórzy chcieli się z nim zakolegować. Hagrid mimo wszystko jest wspaniałym i oddanym przyjacielem. Zawsze potrafił stanąć w obronie swoich przyjaciół, a także wyciągnąć do nich pomocną dłoń, nawet gdy nie za bardzo powinien – np. pokazanie Harry'emu oraz Madame Maxime smoków, które były pierwszym zadaniem Turnieju Trójmagicznego. Jest on również lojalny w stosunku do osób, które darzy szacunkiem – zaczarował syna Dursleyów, po tym jak Vernon obraził Albusa Dumbledore'a w jego obecności.

Na dziś to już wszystko z mojej strony. A czy Wy lubicie Hagrida? Co Was najbardziej w nim zachęca do tego, aby się z nim zaprzyjaźnić, bądź odwrotnie – co Was najbardziej zniechęca? Dajcie znać w tym wątku.

Do zobaczenia
Natalkolx
Czy podobał Ci się "Temat Numeru" w 33 numerze?
 
7
 
2
 

Ankieta stworzona dnia maj 16, 2019, o godzinie 00:06.
Oddanych głosów: 9


Piorem33
Ginewra Potter

Jak ważna dla każdego z nas jest rodzina i przyjaciele, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Tych jednak, którzy mimo wszystko nie doceniają tych wartości, przekona być może przykład naszej znanej powszechnie celebrytki, pani Ginewry Potter (wybaczcie, ale jakoś nie jestem w stanie się przełamać, i nazywać ją „Ginny”).

Zna ją każdy niemal czarodziej. Bezpretensjonalna, za nic ma płoche wymagania mody, którym zwłaszcza my, kobiety, tak łatwo ulegamy, i od 3 sezonów prezentuje nam fryzurę „na Celestynę”, popularną w czasie pierwszej rezydentury pana Slughorna w Hogwarcie, zaś jej stroje, zwykle uroczo wygniecione, wielu z nas kojarzą się z inscenizacją „Fontanny Szczęśliwego Losu” w strojach z epoki.

Bitwa w departamencie

Nie możemy się jednak dziwić temu, że pani Potter używa na co dzień dwóch zestawów podstawowych: bluzka-spódniczka – buty, gdyż zwrócić należy uwagę na tryb życia, jaki zmuszona jest prowadzić. Ach, te ciągłe wyjazdy na mecze i wielkie imprezy, które komentuje dla „Proroka Codziennego”, te noce w luksusowych hotelach, na niewygodnych pewnie (nie wiem, bo nigdy nie miałam okazji spać w luksusowym hotelu) łożach z baldachimami, te nużące rauty i przyjęcia z gwiazdami sportu… Tak, będąc w ciągłej podróży za pieniądze gazety pani Potter zapewne nie chce kłuć w oczy utrzymujących ją czytelników eleganckimi strojami, a i bagaży przecież nie może mieć zbyt wielkich. Ale cofnijmy się w czasie do jej lat młodzieńczych – długi to skok, przyznaję, jednak spróbujmy.

Nie miała łatwego dzieciństwa. Do dzisiaj łamię sobie głowę, jak jej ojciec, znany powszechnie pan Artur Weasley, zdołał utrzymać wielką i niemal co roku powiększającą się rodzinę z jednej, skromnej pensyjki urzędnika Ministerstwa niewysokiej rangi. Gdybyśmy posiadali Czarodziejski Urząd Skarbowy, pewnie jego urzędnicy też zadali by sobie to pytanie, ale cóż, nie posiadamy, więc poprzestać musimy na domysłach i wierze w kryształową uczciwość pana Weasleya, któremu przecież nikt zarzutu dokonywania malwersacji pieniędzy służbowych lub brania łapówek nie postawił.

Tumblr l7dgssXx5v1qasx93o1 500

Charakter pani Potter ukształtowała rodzina, od której zaczęłam. Wychowując się w domu, w którym przebywali niemal sami mężczyźni, nabrała wielu męskich przyzwyczajeń. Nie mówię oczywiście o jej sposobie chodzenia, który podczas ostatniej gali związanej z wręczeniem Nagrody Najbardziej Czarującego Uśmiechu jeden z moich kolegów po piórze z „Czarownicy” określił jako próbę wykazania, że chodząc na szpilkach można poruszać się do przodu krokiem narciarza klasycznego, lecz o sposób rozwiązywania niewygodnych dla siebie sytuacji. Już bowiem w dzieciństwie, jeżeli jej czegoś zabraniano z uwagi na jej własne bezpieczeństwo, na przykład latania na miotle - włamywała się do szopy na miotły, bodaj sąsiada, i po prostu kradła miotłę. Gdy już w czasach szkolnych któryś z kolegów jej się naraził, atakowała go bez uprzedzenia upiorogackiem lub narażała jego życie uszkadzając trybuny stadionu quidditcha. Tak, ten jakże męski, brutalny sposób rozwiązywania konfliktów pani Potter wyniosła zapewne z domu rodzinnego, w którym rej wodzili dwaj bliźniacy, którzy w późniejszych latach porzucili szkołę i otworzyli dochodowy interes za Sama-Nie-Wiem-Czyje pieniądze, bo na pewno nie za swoje. Swoich nie posiadali nigdy, o czym świadczą wspomnienia wielu ich szkolnych kolegów, którzy opowiadali mi, że bracia bliźniacy pani Ginewry często sprzedawali różne rzeczy, zapewne aby móc się utrzymać, nawet kapelusze i słodycze.

Normal ginny 282 29

Pani Ginewra szybko nauczyła się czerpać wymierne korzyści z powiązań rodzinnych i przyjacielskich. Już na pierwszym roku swojej nauki w Hogwarcie nawiązała, nie do końca wiadomo zresztą jak, kontakty z dużo od siebie starszym mężczyzną, który komunikował się z nią poprzez magicznie udoskonalony notes. Razem grasowali po szkole i okolicach, zabijając drób i dewastując szkolne łazienki, zaś uwolniony przez nich potwór w tym czasie usilnie starał się zabijać niewinnych uczniów. Jak pamiętamy, afera ta skończyła się niemal śmiercią jednego z wybitnych pedagogów, do dzisiaj przebywającego w świętym Mungu - lecz jakie konsekwencje poniosła pani Potter? Otóż- co się wydaje niewiarygodne - żadnych nie poniosła! Dzięki przyjaźni jej brata z już w tamtych czasach faworyzowanym przez dyrekcję szkoły Harrym Potterem, i zapewne nie bez nacisków ze strony licznej rodziny pana Ronalda Weasleya, również w tę aferę zaplątanego, Pani Potter nie tylko nie poniosła żadnej kary, ale nawet została uznana za jedną z ofiar. I powiedzcie, moi drodzy, czy naprawdę nie dostrzegacie korzyści płynących z licznej rodziny i przyjaciół?

Pani Potter na pewno je znała i dostrzegała, co udowodniła w latach późniejszych. Do legendy już przeszły jej miłosne podboje w czasach szkolnych, gdy zmieniała chłopaków częściej niż nasze kochane Ministerstwo zdanie w sprawie praw goblinów. Nigdy nie była pięknością, a i jej figura pozostawia przecież wiele do życzenia, skąd więc to powodzenie? Być może ktoś powie, że tak działał jej urok osobisty, lecz nie może ujść waszej uwadze, że mało który uczeń szkoły chciałby zadrzeć z dwoma osiłkami podobnymi do siebie jak dwie krople eliksiru upiększającego, którzy biegle posługują się pałami, co zademonstrowali wiele razy podczas szkolnych rozgrywek quidditcha. Dlatego pani Potter wybierając kolejnego chłopaka mogła by pewna, że strach przed jej braćmi skutecznie wybije z głowy odmowę każdemu, kogo sobie upatrzyła.

Czy muszę dodawać, że właśnie bliźniacy z pałami zagwarantowali jej miejsce w szkolnej drużynie Gryfonów? Nie czarujmy się, ich poparcie oraz uwiedzenie samego Harry’ego Pottera, kapitana drużyny, przyjaciela jednego z jej braci, zapewniłoby jej miejsce w drużynie nawet, gdyby nie umiała odróżnić tłuczka od kafla i potrzebowałaby pisemnej instrukcji, jak dosiąść miotłę. Tak, rodzina i przyjaciele to grunt!

Harry i Ginny dorośli

Wróćmy jednak do współczesności. Dzisiaj pani Potter dysponuje sporym majątkiem, do którego nabrała praw poślubiwszy pana Pottera, tak więc nie musi już zajmować się tak przyziemnymi sprawami, jak konkretna praca. Drobne przysługi, jakie kiedyś oddał jej ojciec bratu Ludo Bagmana, nadal mającemu wiele do powiedzenia w świecie sportu, zaowocowały przyjęciem jej do zawodowej drużyny quiditcha, gdzie jednak wielkiej kariery nie zrobiła i w ocenie fachowców, a znam takich wielu, jej odejście nie było podyktowane chęcią sprawdzenia się w roli matki, ale po prostu fatalną techniką i małą skutecznością. Wielką karierę zrobiła natomiast przyjaciółka pani Potter z lat szkolnych, nasza kochana Minister Magii czyli pani Hermiona Granger. Nie zapomniała o niej, i proszę - pani Potter znalazła ciepła posadkę komentatora sportowego w „Proroku”, dzięki czemu może za służbowe pieniądze podróżować po stadionach, krajowych i zagranicznych, a potem publikować nudne z tego relacje, mające niewiele wspólnego z rzetelnym, profesjonalnym dziennikarstwem. Lecz choćbyście, drodzy Czytelnicy, zasnęli podczas ich czytania, mając za męża Szefa Biura Aurorów a za przyjaciółkę samą Minister Magii, pani Potter może być pewna, ze posady raczej nie straci. Bo najważniejsza w życiu jest rodzina i przyjaciele.

wasza Rita Skeeter.

Tekst autorstwa Caairo
Czy podobało Ci się "Piórem Rity" w 33 numerze?
 
10
 
1
 

Ankieta stworzona dnia maj 16, 2019, o godzinie 00:06.
Oddanych głosów: 11


DM33
Witam w kolejnym numerze Czarownicy... Jeśli tu zaszedłeś czytelniku, to znaczy, że interesuje cię ten dział… Ale koniec pieszczenia słowem wstępu. Co u nas mugoli?
HOG

Hey, dawno nie było tego formatu w tym dziale. Pomysłów na to o czym bym chciała wam napisać było wiele, jednak zdecydowałam się na małą pogadanko-czytankę.

Fenomen świata wykreowanego przez panią Rowling jest przeogromny. Każdy z nas w pewnym okresie swojego życia zapoznał się czy to z książkami, filmami czy grami. Kolejne pokolenia dzieciaków dorasta wraz z czytanymi książkami. Wielu fanów doszukuje się wielu nieścisłości w fabule czy też swoistych absurdów. Nie żebym była ślepa lub udawała głuchą - też zauważam te niuanse.

Z jednej strony poruszam temat dość oklepany. Aczkolwiek czas leci, nigdy już nie będę młodsza (mimo szczerych chęci), a ja dalej uważam się za wierną fankę serii. Nawet jeżdżę na różne konwenty specjalnie z myślą o panelach związanych z tematyką HP. Tak się zdarzyło, że podczas tegorocznego Pyrkonu zabrakło 2 paneli, na które z kilkoma osobami z HPW byliśmy szczerze nastawieni. Szkoda, że się nie odbyły… Mimo wszystko nie był to koniec świata, udało nam się inaczej zorganizować czas, ale nie o tym mowa.

HogwartsHouses

Podczas tych 3 wyładowanych wrażeniami dni podczas których odbywał się Pyrkon zaczęłam zastanawiać się: dlaczego dalej HP? Co dalej mnie inspiruje w tym świecie? Co mnie przyciąga? Nie jest to przypadkiem jakaś nostalgia? No właśnie, a ja dalej trwam (o ile tak to można nazwać). Jestem dumna z bycia przydzielaną do Gryffindoru. Zaraz pewnie pojawią się wam myśli, bo Harry był Gryfonem to i ja jestem. Właśnie taka nie jest prawda, drugim domem z którym sympatyzuję jest sam Slytherin. Tak prawdę mówiąc, każdy z nas ma cechy każdego z domów, jednak jedne przebijają się wyraźniej. Czytając książki po raz któryś wydawałoby się, że nie można już nic wyciągnąć z tej historii, jednak zawsze znajdę coś na co nie zwróciłam szczególnej uwagi wcześniej. Niedawno zdobyłam Komnatę Tajemnic po angielsku i powiem wam: Znów zaczęłam poznawać ten świat od początku. Niby nic szczególnego, tylko inny język. Wam polecam również zapoznać się z którąś częścią w oryginale, jest to fajne, miłe, a także ciekawe doświadczenie.

Harry-Potter-movie-epilogue-group470x220

A co z nostalgią? Na pewno jakaś jest, dorastałam wraz z bohaterami tej powieści. Jednak ciągle z wielką chęcią zanurzam się w tym świecie. Bez żadnego przymusu, od tak po prostu. Cały wykreowany przez Rowling świat jest dla mnie niesamowity, pozwala on wyobraźni się rozwinąć. Można znaleźć w nim wiele rzeczy niedopowiedzianych, ledwo nasiąkniętych, dzięki czemu ten świat przyciąga tak wiele osób. Czytałam wiele powieści fanowskich rozgrywających się w znanej nam rzeczywistości i jestem bardzo zadowolona, że tak wiele można wykrzesać z tak znanych postaci, wydarzeń, ogólnie wszystkiego.

Dzięki za dotrwanie do końca tych rozważań. Mam nadzieję, że nie zanudziłam was. Może ten tekst skłoni nas do jakiejś dyskusji lub zwykłej rozmowy. Jestem ciekawa co wy myślicie, jakie macie rozkminy wewnętrzne.

Do następnego,
Black.


Czy podobały Ci się "Dzieje Mugoli" w 33 numerze?
 
7
 
1
 

Ankieta stworzona dnia maj 16, 2019, o godzinie 00:06.
Oddanych głosów: 8

DC33

W listopadzie zeszłego roku miała miejsce premiera filmu „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda”. Znaczna część akcji miała miejsce we stolicy Francji, czyli w Paryżu. Z tego powodu zapraszam na krótką wycieczkę po magicznej części tego miasta.

Place Cachee

Tak samo jak w Londynie jest ulica Pokątna, tak w Paryżu jest Place Cachée. Nie brakuje tam różnych magicznych sklepów i pubów. Można tam zakupić zarówno nowy kociołek, jak i różdżkę. Jedyną zagadką jest fakt, że nie ma tam żadnego banku. Nie wykluczone jednak, że jest on po prostu w innym ukrytym miejscu, zwłaszcza że francuscy czarodzieje płacą w bezantach, a nie galeonach, czyli mają własną monetę, która powinna być gdzieś bita. Przejścia na francuski odpowiednik ulicy Przekątnej strzeże magiczny posąg. Ożywa on, gdy w jego pobliżu przebywa jakiś czarodziej. Usuwa się on wtedy z piedestału, odsłaniając przejście. Nie wiadomo do końca, jak ten proces widzą mugole, ale i tak francuscy czarodzieje muszą mieć na względzie, że nawet jeśli przyjmiemy wersję, że niemagowie widzą iluzję nieruszającego się posągu, to znikający nagle ludzie też mogą wzbudzać podejrzenia. Przejście przez Dziurawy Kocioł wydaje się mi być pod tym względem nieco bezpieczniejsze. (Plik: Francuskie Ministerstwo.jpg – w załączniku)

Francuskie Ministerstwo

W Paryżu znajduje się również siedziba Francuskiego Ministerstwa Magii. Wejście do niego znajduje się na Place de Furstemberg. Jest to niewielki plac zlokalizowany pomiędzy kamieniami. W jego rogach rosną cztery drzewa, po środku których jest fontanna. Aby wejść do Ministerstwa trzeba stanąć obok fontanny i zakaszlnąć. Wówczas korzenie drzew tworzą wokół wchodzącego windę, w kształcie klatki dla ptaków, która zjeżdża do znajdującego się w podziemiach Ministerstwa. Cały proces, jak i sama osoba jest wtedy niewidoczna dla mugoli. Patrząc na to można zauważyć pewne podobieństwa pomiędzy wejściami do brytyjskiego i francuskiego Ministerstwa. Do obu dostaje się bowiem windą, która prowadzi w dół. Trzeba jednak przyznać, że francuski sposób jest dużo bardziej widowiskowy. Sama siedziba zaprojektowana jest w stylu art nouveau[1], a sufit w kształcie kopuły ozdobiony jest gwiazdozbiorami. Ciekawostką związaną z siedzibą francuskiego Ministerstwa jest fakt, że na jego terenie nie można się deportować, co ma prawdopodobnie utrudniać ucieczkę ewentualnym zbiegom z przesłuchań, które najpewniej również tam się odbywają. Nie jest to zresztą jedyna ochrona, ponieważ gdy Eliksir Wielosokowy przestał działać i Newt znów stał się sobą, wszystkie portrety na ścianach natychmiastowo zwróciły się w jego stronę, a także rozległ się alarm, informujący o tym, że poszukiwany czarodziej wdarł się do Ministerstwa. Zastanawiające jest jednak przy tym to, że niedługo później, gdy Skamander chciał wejść do znajdującego się w Ministerstwie archiwum, wpuszczająca tam gości Meluzyna, nie robiła żadnych problemów, chociaż powinna mieć informacje o nieproszonej osobie na terenie Ministerstwa. W Ministerstwie znajdują się również dosyć ciekawe stworzenia, a dokładniej matagoty. Te przypominające duże, czarne koty, istoty, są tam wykorzystywane do obsługi korespodencji oraz ochrony niektórych działów. Zwykle są one nieszkodliwe, ale gdy zostaną sprowokowane, stają się wobec atakującego bardzo okrutne. Są one przy tym odporne na większość magii i czarów, a przy trafieniu zaklęciem ofensywnym potrafią się nawet rozmnażać. Mają one jednak również jedną słabość. Gdy znajdą się w mugolskim świecie zamieniają się one bowiem w zwykłe i niegroźne koty.

Dom Flamela

W Paryżu swój dom ma również Nicolas Flamel oraz jego żona. Pisałem o tej postaci kilka numerów temu, więc nie będę się na jej temat zbytnio rozpisywać, i od razu przejdę do opisu. Jego dom jest najstarszym stojącym w Paryżu. Znajdują się w nim przynajmniej trzy piętra, w tym strych, a także spiralne drewniane schody w salonie, które prowadzą na drugie piętro. W salonie wiszą gobeliny przedstawiające ruchome obrazy, a także osobliwe runy. Natomiast na kącie w stole znajduje się należąca do Flamela kryształowa kula. W budynku jest również pracownia alchemiczna, do której wchodzi się przez salon. W jej środku znajduje się szafka, wewnątrz której Nicolas trzyma szklane fiolki, kolby, zlewki, Kamień Filozoficzny oraz służącą do komunikacji z przyjaciółmi książkę z wyrytym feniksem.

Mauzoleum

Kontynuując spacer po magicznym Paryżu, nie sposób również, nie wpaść na mauzoleum rodziny Lestrange’ów. W jego środku, jak sama nazwa wskazuje, znajdują się groby wielu zmarłych członków tego rodu. Według mnie to w sumie ciekawe, że Lestrange’owie pochodzą z Francji, a nie z Wielkiej Brytanii. Jak wiadomo z filmu, w głębi tego grobowca, Grindelwald zorganizował spotkanie swoich zwolenników, podczas którego Gellert dopełnił swojego planu i przeciągnął Credence’a na swoją stronę. Pod koniec spotkania czarnoksiężnik przy użyciu zaklęcia Protego Diabolica stworzył niebieskie płomienie, które po sprawdzeniu lojalności jego towarzyszy, zaczęły się szybko rozprzestrzeniać i powodować liczne zniszczenia. Dzięki współpracy Newta i jego przyjaciół udało się uratować Paryż, ale sam los mauzoleum, jako miejsca rozpoczęcia pożaru jest nieznany. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że zostało ono nieodwracalnie zniszczone w pewnej części, jeśli nie nawet w całości. To już koniec magicznego spaceru. Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy dotrwali do końca.

Damian „Nekomimi”

Przypisy

Czy podobały Ci się "Dzieje Czarodziejów" w 33 numerze?
 
5
 
3
 

Ankieta stworzona dnia maj 16, 2019, o godzinie 00:06.
Oddanych głosów: 8


Nowy33

Co roku przychodzi ten cudowny moment, kiedy wreszcie w ogródkach nieśmiało pojawiają się pierwsze kwiaty kłaposkrzeczki, a ich ciche potrzaskiwanie wypełnia powietrze, plangentinki budzą się z długiego snu, a trzepotki coraz bardziej ochoczo potrząsają zielonymi gałązkami. Nawet na ulicach miasta nie sposób nie zwrócić uwagi, że coraz częściej w nasze oczy trafiają rozbłyski słońca odbite od wypolerowanych kociołków, a witryny sklepowe lśnią się od tęcz rozszczepiających się na kryształowych fiolkach. Możemy wreszcie zdjąć nasze zimowe futra, bez obawy, że za chwilę będziemy musieli skosztować eliksiru pieprzowego. Jednak ten, zdawało by się, pozytywny fakt niesie ze sobą także szereg komplikacji.

Wkraczając w okres wiosenny pojawiają się pierwsze, acz poważne dylematy, związane z ubiorem. Nagle okazuje się, że dobranie pasujących do siebie części ubrania może być trudniejsze niż uwarzenie eliksiru wieloskokowego, a próby nadążania za modą podobne do pościgu za zniczem na starym Meteorze. Świadomi tego, śpieszymy z pomocą wszystkim młodym czarodziejom i czarownicom i ujawniamy najnowsze odzieżowe trendy.

Draco, Grabe i Goyle

Jak powiedziała kiedyś Madame Malkin zapytana o to, czy ma zamiar rozszerzyć asortyment swojego sklepu o różne rodzaje przyodziewków: „Szaty, to jednak szaty i nic tego nie zmieni”. To dość filozoficzne stwierdzenie nie pozostawia złudzeń co do fundamentalnej roli tego typu ubrań. Nie można zaprzeczyć, że szaty są bardzo modnym i powszechnym rozwiązaniem, co na pewno nie zmieni w tym sezonie. Jednak i w tej dziedzinie nastąpiło pewne odświeżenie. Hitem tego roku stają się szaty o intensywnych kolorach, wprowadzające znaczące ożywienie w monotonię standardowych ubiorów.

Na dorocznych Międzynarodowych Targach Mody w Paryżu prezentowane stroje mieniły się tak jaskrawymi barwami, że początkowo wybuchła panika, gdyż widzowie myśleli, że stanowiące element dekoracji elfy wyrwały się na wolność. Szerokim echem odbiły się słowa Charlotte Bonhabille, która ubrana w wyjątkowo krzykliwy strój powiedziała: „Zostawmy czerń dla nudnych staruchów, czas na powiew młodości”. Słowa te pewnie nie wywołałyby aż takiego oburzenia, gdyby nie fakt, że widownia składała się głównie ze statecznych czarodziejów ubranych w większości w czarne, eleganckie szaty, a słowa te odebrali jako wyraźny przytyk w ich stronę.

Hat

Może Madame Malkin by się z tym nie zgodziła, jednak same szaty nie stanowią pełni ubioru. Nie można zapominać o nakryciu głowy, które pełni istotną rolę i ma znaczący wpływ na sposób postrzegania całego stroju. Jeśli chodzi o męską modę, to nadal prym wiodą spiczaste tiary, chociaż istnieje trend odchodzenia od nich na rzecz meloników. Zarówno jedno, jak i drugie jest dobrym dodatkiem do szaty, warto jedynie pamiętać o odpowiednim doborze kolorów i rozmiarów. Z kolei czarownice w tym sezonie znacznie chętniej sięgają po kapelusze, uznając tiary za przestarzałe i niemodne. Ten fakt może budzić przerażenie u tych, którzy słowo „kapelusz” kojarzą jedynie z własną babcią, która zakładała na uroczyste okazje takie nakrycie głowy, przystrojone wypchanym sępem, lub co gorsza – świergotnikiem. Na szczęście najnowsze trendy mają ze starymi tak niewiele wspólnego jak goblin z hipogryfem, a tym co cechuje dzisiejsze kapelusze to rozmiar nie większy niż denko małego kociołka i całkowity brak zwierzęcych ozdób. Dodatkowo, ogromną przewagę dzisiejszym nakryciom głowy nad tymi sprzed kilku lat zapewnia rozpowszechnienie się Zaklęcia Parasola, które jest standardowo rzucane na każdy wyprodukowany kapelusz i tiarę, zapewniając noszącemu pełną ochronę przed deszczem.

225px-Hermione Granger age 37

Elementem dopełniającym stroju każdej czarownicy jest bez wątpienia torebka. W tym aspekcie garderoby nie ma tak ściśle wyznaczonych trendów, a producenci skupiają się na połączeniu prostoty z funkcjonalnością. Wszystkim znana jest anegdota, że zaklęcie zwiększające zostało wymyślone przez czarodzieja, który nie mógł wytrzymać tego, że żona zajmuje swoimi ubraniami całe miejsce w szafie i w ten sposób chciał sobie zapewnić nieco przestrzeni. I choć nie wiadomo, czy tak było naprawdę, to powiększanie mebli oraz torebek nadal jest najczęstszym użyciem tego czaru. Nawet Minister Magii, Hermiona Granger, kiedy po pewniej konferencji nie mogła wcisnąć do swojej bardzo eleganckiej torebki pliku notatek stwierdziła, że tęskni do zaczarowanej przez siebie torby, która może nie była najpiękniejsza, ale można było włożyć do niej cztery hipogryfy i zostało by jeszcze miejsce na niedużego buchorożca. Dlatego też, nauczeni takimi doświadczeniami, stanowczo radzimy postawić w tym wypadku na prostotę i skupić się na funkcjonalności.

Posiłkując się tymi ogólnymi radami będziecie w stanie bez problemu zapełnić swoją garderobę najmodniejszymi strojami, a dobór odpowiednich dodatków powinien być dla was prosty jak różdżka. I kiedy wyciągniecie galeony i popędzicie do sklepów kupować najnowsze szaty, nie zapomnijcie wziąć ze sobą tego numeru „Czarownicy”, aby w szale zakupów nie zapomnieć o najnowszych trendach i w pełni przygotować się na zaczynającą się wiosnę.

Mattibu
Czy podobał Ci się "Modny Kącik" w 33 numerze?
 
4
 
1
 

Ankieta stworzona dnia maj 16, 2019, o godzinie 00:06.
Oddanych głosów: 5


Cosie33

Witam wszystkich w podsumowaniu wydarzeń, które w miesiącu kwietniu działy się na HPW.

Ucieczka Gellerta

Na przełomie miesięcy odbyło się głosowanie na 68. Artykuł Miesiąca. Do walki do zwycięstwo stanęły list z Hogwartu autorstwa CamiCamili oraz ucieczka Gellerta Grindelwalda napisana od zera przez Addamka. Wybór jak zwykle nie był łatwy, ale ostatecznie zwycięzca mógł być tylko jeden. Po zliczeniu głosów okazało się, że Artykułem Miesiąca tym razem została ucieczka Gellerta Grindelwalda. Gratuluję Adamowi zwycięstwa i życzę dalszych sukcesów. 13 kwietnia na Centrum Społeczności w ramach serii wywiadów „Admin od kuchni” pojawił się wywiad z naszą adminką, Isthealice. Podczas niego opowiedziała między innymi o swojej drodze do zostania adminem HPW, a także powiedziała, jakie ma zdanie na temat zmian na Fandomie. Jeśli chcecie przeczytać ten wywiad, kliknijcie w ten link.

Kotllert Grindelwald

W drugiej połowie kwietnia odbyło się głosowanie na 73. Fan Art, którego tematyką były postacie jako zwierzęta. Drobną zmianą, na którą trzeba zwrócić uwagę, jest zmiana w numeracji, ponieważ od teraz numery edycji są zapisywane systemem arabskim, a nie rzymskim. Głównym powodem tej zmiany jest fakt, że liczby w formacie rzymskim stawały się coraz bardziej skomplikowane. Wracając jednak do samej edycji, zgłoszone zostały tym razem tylko dwie pracy, które były autorstwa Addamka oraz Natalkolx. Nie ułatwiało to jednak głosowania, ponieważ oba dzieła były na bardzo wysokim poziomie. Po pasjonującej walce, podobnie jak w wspomnianym wyżej Artykule Miesiąca, górą był Adam, który narysował Gellerta Grindelwalda w formie kota stojącego na czaszce. Gratuluję Adamowi kolejnej wygranej i życzę dalszych triumfów.

W dniach od 26 do 28 kwietnia trwał konwent fantastyki Pyrkon, w którym udział brało kilkunastu członków społeczności HPW. Ja sam również byłem tam w sobotę i jestem naprawdę zadowolony z tego, że mogłem wreszcie na żywo spotkać się ze swoimi znajomymi z czatu i Discorda. Poza mną do Poznania pojechali Adam, Alice, Black, Kuba, Maja, Mattibu, Saru, Michnar, Mateuszlu czy Ada. Wszystkich ich serdecznie z tego miejsca pozdrawiam, a także te osoby, które przez przypadek mogłem pominąć. Na koniec jeszcze dodam, że jak zastanawiasz się nad wyjazdem na przyszłoroczny Pyrkon, to ja szczerze polecam. Naprawdę warto!

Ostatniego dnia kwietnia powinno pojawić się głosowanie na 69. Artykuł Miesiąca. Tak się jednak nie stało, ponieważ jedynym ukończonym artykułem była Pani Diggory rozbudowana przez CamiCamile. Z tego powodu dzieło Kamili wygrało walkowerem. Gratuluję jej zwycięstwa, na które miałaby szansę też w normalnym głosowaniu, bo artykuł stał na wysokim poziomie, i życzę dalszych sukcesów.

Na koniec czas na podsumowanie sytuacji w Pucharze Domów według ostatniej kwietniowej aktualizacji tabeli. Niezmienne na prowadzeniu jest Hufflepuff, który z przewagą aż 305 pkt wyprzedza Ravenclaw. Na trzecim miejscu jest obecnie ze stratą 55 pkt do drugiego miejsca Slytherin, a tabelę zamyka Gryffindor, który do podium traci 105 pkt. Jak więc widać, Hufflepuff jest naprawdę blisko końcowego triumfu. Jednak już na dalszych miejscach różnice są o wiele mniejsze i przetasowania podczas ostatniego miesiąca drugiej edycji PD są jak najbardziej prawdopodobne. W dniu wydania numeru znane są już wyniki Dnia Nowego Artykułu. Z góry gratuluję zwycięzcy.

Pozdrawiam serdecznie,
Damian „Nekomimi”
Czy podobało Ci się "Co się działo na HPW?" w 33 numerze?
 
8
 
0
 

Ankieta stworzona dnia maj 16, 2019, o godzinie 00:06.
Oddanych głosów: 8


P33

W „Czarownicy” brałem udział w tworzeniu 20 numerów, z czego 10 jako redaktor naczelny. Przez ten (naprawdę długi) czas miałem niesamowitą przyjemność współpracować z wieloma różnymi osobami. Czasami zdarzały się konflikty lub nieprzyjemne sytuacje, jednak tych miłych wspomnień mam z całą pewnością dużo więcej. Dlatego też chciałbym z całego serca podziękować wszystkim, z którymi współtworzyłem ten wyjątkowy projekt jakim jest „Czarownica”.

Chciałbym też podziękować Wam, Drodzy Czytelnicy, którzy czytaliście te wszystkie artykuły - mam nadzieję, że dobrze się przy tym bawiliście. Dziękuję też za wszystkie komentarze, które dodawały motywacji do pisania i pozwalały poprawić to, co nie do końca było dobre.

Życzę też powodzenia w dalszym prowadzeniu gazety i mam nadzieję, że jak najszybciej jej wydawanie zostanie wznowione.

Pozdrawiam
Mattibu
Zgredek znika


Cool Text - Redakcja 267105294444161
Mattibu
Mattibu

Mattibu, redaktor od czternastego numeru magazynu. Do dwudziestego piątego numeru pisał „Kartkę z Kalendarza”. Zajmuje się autorskim działem „HP od kuchni”, a od dwudziestego trzeciego numeru prowadzi także „Magiczne Zabawy”. Matti jest z nami od lipca 2017 roku, jednak dał się poznać jako Łamacz Łamigłówek, czy wytrawny edytor. Często go można spotkać na Discordzie HPW. Od dwudziestego czwartego numeru przejął pałeczkę Redaktora Czarownicy oraz zajmuje się redagowaniem: „Ogłoszeń” i „Podziękowań”, a w dwudziestym szóstym numerze odpowiadał również za oprawę graficzną.

BlackAngel92
SiriusBlack

Blacki to były moderator treści i dyskusji na Wiki, a w gazecie jedna z pisarek i od trzynastego do dwudziestego trzeciego numeru redaktor naczelny. Odpowiada za „Dzieje Mugoli” i od dwudziestego szóstego numeru również za „Porady Sonji”. Od trzynastego do dwudziestego drugiego numeru zajmowała się także „Ogłoszeniami” i „Podziękowaniami”. Odpowiada za oprawę graficzną gazety, tworząc szablony. Aktywna w życiu HPW i zawsze skora do pomocy nowym użytkownikom. W dwudziestym trzecim numerze nie miała żadnego wkładu w gazetę, a w dwudziestym szóstym była autorką „Tematu Numeru”.

Damian102
240pxLucy Pevensie

Damian lub Łucja, jak kto woli, to redaktor od ósmego numeru, który relacjonuje nam w gazecie „Co się działo na HPW” oraz od czternastego numeru ukazuje nam „Dzieje Czarodziejów”. Chociaż konto ma od kilku lat, aktywniejszy w życiu na wiki stał się w okolicach grudnia 2016 roku, a pod koniec 2017 roku został moderatorem czatu. Damian jest bardzo aktywnym edytorem, często można go też spotkać na czacie i Discordzie.

Natalkolx
Natalkolx-avatar

Natalia to bardzo miła i sympatyczna osoba, która na wiki dołączyła w połowie 2017 roku. Od dwudziestego siódmego numeru dołączyła do redakcji, pisząc „Temat Numeru”. Często można ją spotkać na czacie i Discordzie HPW.

Poprzednio
Numer 32

Numer 33
Następny
Wkrótce
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA o ile nie wspomniano inaczej.