FANDOM


  • Otóż uważam,że jego da się lubić i wcale mu się nie dziwię, że nie znosił Jamesa skoro mu dokuczał a na dodatek odbił przyjaciółkę czyli Lily. Jakby nie to toby Severus się z nią ożenił i Harry byłby jego synem którego by chronił przed Voldim. Co do jego przynależności do Slytherinu to jednak status krwi w jego przypadku jak i Voldiego nie ma znaczenia skoro obywdoje byli Półkrwi czarodziejami a co za tym idzie to przecież wcale nie musieli gardzić Mugolami czy czarodziejami tego samego statusu krwi :)

    Ogólnie rzecz biorąc to ja Severusa lubię i w sumie należy mu współczuć skoro miał takie a nie inne życie, szkoda, że Voldi go zabił.

      Wczytuję edytor...
    • Zgadzam się z tobą. Jest on moją ulubioną postacią z hp.

      Aczkolwiek nie chciałabym mieć takiego nauczyciela ;)

        Wczytuję edytor...
    • Po części się z tobą zgadzam, ale nie do końca. James nie odbił Lily Severusowi, bo on nigdy nie był z Lily i nawet się o nią nie starał, mimo że niby tak bardzo ją kochał. Jeśli chodzi o samą przyjaźń, to Snape sam jest sobie winny. Ona go błagała, żeby przestał się zadawać z przyszłymi śmierciożercami, mówiła że jego koledzy są źli, a on jej nie słuchał, a potem nazwał ją szlamą, gdy jako JEDYNA stanęła w jego obronie, gdy Huncwoci go zaatakowali po SUMach, podczas gdy jego koledzy nic nie zrobili. Severus sam zniszczył przyjaźń z Lily, jeszcze zanim zaczęła chodzić z Jamesem. Zresztą nawet jakby nie związała się z Potterem, to nie znaczy, że od razu wyszłaby za Snape'a. No i wtedy też mogłaby urodzić pod koniec lipca i Harry nadal byłby objęty przepowiednią. Zresztą Snape i tak chronił chłopaka, tylko że ze względu na Lily i na to, że obiecał Dumbledore'owi zrobić wszystko w zamian za ochronę Potterów. Chociaż fakt, na koniec zaczął przejmować się losem Harry'ego. W ogóle ostatnio doszłam do wniosku, że jakby Severus jakimś cudem związał się z Lily, to ona by z nim szybko zerwała, bo on nigdy nie liczył się z jej zdaniem. Nie słuchał jej jak mówiła, że jego koledzy są źli (ale jak nazwała Huncwotów palantami, to już słyszał), miał gdzieś jej prośby, żeby przestał się z nimi zadawać. Nawet jeśli ją kochał (osobiście tego nie kupuje) to nie była to zbyt silna miłość, żeby zrezygnować dla niej z tego czego on chciał, czyli dołączenia do śmierciożerców. James jakoś potrafił się dla niej zmienić, mimo że na pewno mógł sobie znaleźć dziewczynę, której podobały się jego wygłupy. Później jak Snape dowiedział się, że Voldemort wybrał Harry'ego, to obchodziła go tylko Lily. Dopiero jak Dumbledore powiedział, że nim gardzi, to się zreflektował i powiedział, żeby chronił ich wszystkich. A przecież na pewno wiedział, że Lily nie zostawiłaby męża i synka. Spotkałam się z opinią, że Lily była dla Severusa trofeum, którego nie udało mu się zdobyć i uważam, że jest w tym sens.

        Wczytuję edytor...
    • Ja nie lubię Snape'a, nie obchodzi mnie jego trudne dzieciństwo i młodość, ponieważ w książce pojawiali się bohaterowie o wiele bardziej pokrzywdzeni od Smarkerusa, a jednak nie wyzywali swoich przyjaciół od szlam i nie wyżywali się na dzieciakach. Dodam że Wycierus przyczynił się do śmierci Potterów i mimo wszystko należał do śmierciożerców, pomagał Voldemortowi i nie obchodziło go że zabite zostanie niemowlę, póki nie dowiedział się że to syn panny Evans. A wy wszyscy nazywacie go bohaterem?

        Wczytuję edytor...
    • Blackblack8 napisał(-a): Ja nie lubię Snape'a, nie obchodzi mnie jego trudne dzieciństwo i młodość, ponieważ w książce pojawiali się bohaterowie o wiele bardziej pokrzywdzeni od Smarkerusa, a jednak nie wyzywali swoich przyjaciół od szlam i nie wyżywali się na dzieciakach. Dodam że Wycierus przyczynił się do śmierci Potterów i mimo wszystko należał do śmierciożerców, pomagał Voldemortowi i nie obchodziło go że zabite zostanie niemowlę, póki nie dowiedział się że to syn panny Evans. A wy wszyscy nazywacie go bohaterem?

      Ja nie nazywam go bohaterem ani nie uważam go za biednego pokrzywdzonego chłopczyka. Jak napisałeś/aś, w książce są bohaterowie bardziej pokrzywdzeni od niego, np. Syriusz Black, który też nie miał łatwego dzieciństwa (tyle że urodził się w bogatej rodzinie i potrafił lepiej dobrać sobie przyjaciół, aż w końcu uciekł z domu i zamieszkał u najlepszego przyjaciela), spędził niesłusznie w Azkabanie 12 lat, do końca życia czuł się winny śmierci Potterów, do czego by nie doszło, gdyby Snape nie zdradził Voldemortowi przepowiedni. Fakt, Severus zrobił dużo dla Zakonu, ale gdyby Harry nie był synem Lily albo Voldemort wybrał Neville'a, to nadal byłby śmierciożercą i nie obchodziłoby go niewinne niemowlę. A jeszcze Harry dał synowi drugie imię po nim. Faceta, który przyczynił się do śmierci jego rodziców. Według mnie Harry skrzywdził Albusa Severusa dając mu takie imiona. Albus jeszcze rozumiem, gdyby było na drugie. Na pierwsze mógł dać np. Alastor po Moodym, skoro już chciał, żeby miał nietypowe imię (co tam, że jego brat i siostra mają normalne imiona, przynajmniej pierwsze). Rozumiem wybaczenie win Snape'owi, ale bez przesady. Wgl uważam, że jakby on znalazł sobie kobietę, założył rodzinę, to może byłby lepszy, nie wyzywałby się na dzieciakach. Po prostu miałby normalne życie, ale nie, on niby przez całe życie kochał Lily. No ja w to nie wierzę.

        Wczytuję edytor...
    • Żal mi gościa, bo miał zrypane dzieciństwo i częściowo przez to stał się jakim go znamy. Ale był hipokrytą, bo miał pretensje do Harry'ego o brak panowania nad emocjami, a sam nie panował nad swoimi (wyżywanie się na uczniach).

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
Daj okejkę tej wiadomości
Przyznano okejkę tej wiadomości!
Zobacz kto dał okejkę tej wiadomości
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.