FANDOM


  • Ostatnio oglądałam na yt filmik o absurdach w Harrym Potterze i m.in. został wymienony fakt, że w biednej rodzinie Weasleyów pracował tylko Artur. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale to rzeczywiście jest absurdalne. Rozumiem Molly siedzącą w domu w czasie, gdy ich dzieci były małe, ale dlaczego nie poszła do pracy, gdy poszły do Hogwartu? Co ona robiła przez 10 miesięcy w roku? Posprzątanie domu za pomocą zaklęć nie zajmuje dużo czasu, zresztą jak bardzo może się brudzić dom, w którym przez większość roku mieszka sama z mężem? Ugotowanie obiadu tylko dla dwóch osób też nie jest jakoś czasochłonne z użyciem magii. To trochę egoistyczne z jej strony, że nie pomaga Arturowi w utrzymaniu rodziny. Wystarczyłoby, żeby chociaż zaczęła dorabiać, a już by w jakiś sposób dołożyła się do domowego budżetu, który jak wiemy był niewielki. Ciekawe co by zrobiła, gdyby Artur nie przeżył ataku Nagini? Oczywiście Charlie i Bill zapewne wspomogli by finansowo matkę i młodsze uczące się rodzeństwo. Percy pewnie też, bo mimo że był wtedy skłócony z rodziną, to śmierć ojca raczej by go poruszyła i nie zostawiłby matki i rodzeństwa bez wsparcia. Mieliby też wsparcie od Zakonu Feniksa, Harry pewnie też by chciałpomóc, choć jego pieniędzy Molly by pewnie nie przyjęła. No i jeszcze później pomoc od Freda i George'a, gdy mieli już swój sklep. Wszystko fajnie, ale jakby Molly nie poszła wtedy do pracy, to utrudniałaby życie swoim dzieciom, które zamiast pracować tylko dla siebie i w przyszłości swoje rodziny, a ją wspomagać finansowo, to musiałyby ją utrzymywać. Zdrową kobietę, któa prawdopodobnie nie przepracowała ani jednego dnia, a co za tym idzie nigdy nie utrzymywała swoich dzieci, bo to było na karku ich ojca. A wy jak myślicie, dlaczego Molly nie poszła do pracy, gdy już nie musiała się 24/7 zajmować  7 dzieciaków?

      Wczytuję edytor...
    • Uważam, że był to celowy zabieg autorki. Molly była przedstawiona jako stereotypowa zajęta domem matka, której głównym celem było zadbanie o swoje dzieci i ich bezpieczeństwo. Takich rodzin jest wiele, a Rowling chciała pokazać, że mimo iż w ich domu nie było pieniędzy, panowała ciepła atmosfera i wszyscy się kochali i wspierali (poza Percym, który miał małą przerwę od rodziny).

        Wczytuję edytor...
    • Tyle że gdy ich dzieci poszły do Hogwartu, Molly raczej nie miała dużo zajęć w domu przez 10 miesięcy w roku. Uważam, że ciepłą atmosferę i miłość można by było pokazać nawet jak Molly by pracowała lub chociaż dorabiała. I nadal mogliby być biedni, bo raczej nie zarobiłaby kokosów nie mając żadnego doświadczenia i wykształcenia poza ukończonym Howgwartem. 

        Wczytuję edytor...
    • Zgadzam się z tym, jednak dalej uważam, że Molly miała być po prostu stereotypową postacią i autorka nie rozwijała jakoś szczególnie jej historii, bo nie była w serii główną bohaterką. Mówię tu o wszystkim co zdarzyło się przed jej zabójstwem Bellatriks, gdzie wreszczie odegrała trochę ważniejszą rolę.

        Wczytuję edytor...
    • Prawda, Molly jest bardzo stereotypową gospodynią domową. Szacun, że jej i Arturowi, który nie oszukujmy do najambitniejszych ludzi nie należał, a ich dzieci dobrze skończyły w kwestii finansów. Bill pracował jako łamacz zaklęć, co raczej nie było bezpiecznym zajęciem, więc pewnie nie miał małego wynagrodzenia, podobnie jak Charie za pracę w hodowli smoków. Percy - wiadomo, wysokie stanowisko w Ministerstwie Magii i aż za wysokie ambicje. Fred i George - Magiczne Dowcipy Weasleyów - mieli z nich duże przychody, chociaż Molly była przeciwna ich pasji i chciaa, żeby pracowali w ministerstwie. Ron - pomagał w Magicznych Dowcipach, a potem był aurorem albo na odwrót. Ginny - najpierw zawodniczka Harpii z Holyhead, a później korespondent quidditcha dla Proroka Codziennie. Znając Ginny i to że nie usiedzi długo na tyłku, pewnie pracowała nawet w ciąży, chyba że ciążowe dolegliwości jej na to nie pozwalały. 

        Wczytuję edytor...
    • Zacznijmy od tego, że Weasleyowie mieszkali na wsi, mieli kury i ogród, o które Molly też musiała w trakcie całego roku dbać. Warto też zwrócić uwagę, że przed ślubem Billa i Fleur cały czas była w stanie znajdować kolejne zajęcia Harry'emu, Ronowi i Hermionie, chcąc uniemożliwić im planowanie wyprawy. Wiadomo, że część tych zadań (być może większość) związane były ze zbliżającym się weselem, ale przynajmniej część musiała być codzienną rutyną, a gdy nikogo nie było w domu Molly musiała to robić sama. Co do sprzątania to też chyba nie było tak, że machnęła różdżką i już jest czysto (chociaż to faktycznie nieścisłość jeśli pomyśli się o takich zaklęciach jak Chłoczyść). W Insygniach Hermiona mówi do Rona, że czeka z pakowaniem na to, aż jego spodnie skończą się prać (czy coś takiego) - w każdym razie trochę czasu musiało to zajmować.

      Wreszcie uważam, że jeśli coś nie zostało wspomniane, nie znaczy jeszcze, że nie miało miejsca. Molly mogła być chałupniczką i zarabiać w jakiś niewspomniany w książkach sposób. 

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
Daj okejkę tej wiadomości
Przyznano okejkę tej wiadomości!
Zobacz kto dał okejkę tej wiadomości
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.