FANDOM


  • To jest nieco przesada. Owszem Rowling to napisała i trudno się jej czepiać bo zrobiła KAWAŁ dobrej roboty ale... czemu wszyscy muszą ginąć w Potterze? To Hedwiga, to Syriusz, to Moody. Tonks była jedną z najfajniejszych postaci (zabawna, urocza no i metamorfomag) a zginęła. Smutne. Bardzo smutne.

      Wczytuję edytor...
    • Myślę że J.K.R chciała odtworzyć prawdziwą wojnę. Musieli ponieść ofiary, także te bardziej bolesne, niespodziewane. Każda śmierć ma swój motyw oraz znaczenie.

        Wczytuję edytor...
    • 77.253.150.185 napisał(a):
      Myślę że J.K.R chciała odtworzyć prawdziwą wojnę. Musieli ponieść ofiary, także te bardziej bolesne, niespodziewane. Każda śmierć ma swój motyw oraz znaczenie.


      Popieram. :)

        Wczytuję edytor...
    • Ciesz się, że towarzystwo nie padało tak jak w "Grze o Tron"! XD

        Wczytuję edytor...
    • Rzeczywiście, ale z drugiej strony Śmierciożerców też dużo padło. Ja bym wskazał, że dużo śmierci tych potężniejszych czarodziejów, bo Lupin, Moody, Tonks, Snape i przede wszystkim najpotężniejsi Grindelwald i Dumbledore (śmiercią Albusa chyba zawsze byłem zawiedziony, wolałbym, żeby zginął w walce z 20 Śmierciożercami naraz, bo był to strasznie potężny czarodziej, a skończyło się tak... eee, wiem, że i tak i tak umarłby przez zakażoną rękę, ale mimo wszystko mógł już wtedy pozabijać chociażby tą okropną Bellatriks na Wieży Astronomicznej). 

        Wczytuję edytor...
    • Michnar napisał(a):
      Rzeczywiście, ale z drugiej strony Śmierciożerców też dużo padło. Ja bym wskazał, że dużo śmierci tych potężniejszych czarodziejów, bo Lupin, Moody, Tonks, Snape i przede wszystkim najpotężniejsi Grindelwald i Dumbledore (śmiercią Albusa chyba zawsze byłem zawiedziony, wolałbym, żeby zginął w walce z 20 Śmierciożercami naraz, bo był to strasznie potężny czarodziej, a skończyło się tak... eee, wiem, że i tak i tak umarłby przez zakażoną rękę, ale mimo wszystko mógł już wtedy pozabijać chociażby tą okropną Bellatriks na Wieży Astronomicznej). 


      Ale wtedy nie byłoby tej beki że Molly ją zabiła :) I zamiast Belli lepiej Fenrir xd

        Wczytuję edytor...
    • 77.253.150.185 napisał(a):
      Myślę że J.K.R chciała odtworzyć prawdziwą wojnę. Musieli ponieść ofiary, także te bardziej bolesne, niespodziewane. Każda śmierć ma swój motyw oraz znaczenie.

      Popieram

        Wczytuję edytor...
    • Za dużo postacizginęło w HP:

      Tonks, Lupin, Colin Creevey, Moody, Snape, Dumbledore, Lavender Brown, Fred Weasley, Syriusz, Cedrik

      ( A śmierciożercy i zli:

      Voldemort,Nagini,Golgomat(olbrzym), Crabbe (ta wiem on uczeń ale chciał zabić głównych bohaterów), Scabior, Fenir, Rookwood, Macnair, Bellatrix, Snape (on po dobrej czy złej?), Dołohow.. Tom Riddle z dziennika,

      Jak widać osób złych więcej zginęło niż dobrych ale!

        Wczytuję edytor...
    • Notabene napisał(a):
      Ciesz się, że towarzystwo nie padało tak jak w "Grze o Tron"! XD

      Święta racja ! Przynajmniej zdążyliśmy bardziej polubić niektórych bohaterów,a nie że ledwo się nam postać spodoba i już jest trupem (jak na złość >.>).

        Wczytuję edytor...
    • To miało pokazać, że każdy ponosi straty w bliskich, jaka jest wojna i rzeczywistość. W sumie dziwne by było, gdyby nikt nie umierał lub gdyby umuerali sami śmierciożercy.

        Wczytuję edytor...
    • A propos, czy ktoś oprócz mnie zauważył, że wszyscy Huncwoci zginęli sprzeciwiając się lub walcząc z Lordem Voldemortem? James Potter bronił żonę i syna, Syriusz Black walczył z najgroźniejszymi śmierciożercami, Petter Pettigrew okazał skruchę nad tym, że chiał zabić Harrego (ta śmierć chyba wstrząsneła mną najbardziej, inaczej to sobie wyobrażałem), no a Remus Lupin zginął podobnie jak Syriusz. Pani Rowling nieźle to obmyśliła :)

        Wczytuję edytor...
    • Nie zgadzam się z tym, że Glizdogon zginął sprzeciwiając się Voldemortowi. Jednorazowy odruch litości wobec chłopca, u którego miał przecież dług wdzięczności. I tyle. Nie podoba mi się jednak, że on miał "lepszą" śmierć od Syriusza. Wpadnięcie za Zasłonę? Serio? Po tym co go spotkało zasłużył (znaczy nie zasłużył) na lepszą śmierć. Mógł chociaż ciało zostawić, żeby Harry mógł go pożegnać i nie miał złudnej nadziei, że on nie umarł. Jak to wygląda na tle innych Huncwotów? James umarł stawiając Voldemortowi czoło bez różdżki. Peter przez odruch litości - czyli ujawniając, że ma jeszcze w sobie krztynę dobra. Remus - w Bitwie o Hogwart. A Syriusz zniknął za Zasłoną. No sorry, Jo mogła bardziej się postarać jak już musiała go uśmiercić.

      A jak komuś przeszkadza, że jest tyle śmierci w HP, to niech przeczyta Grę o Tron (ja osobiście nie czytałam i nie mam zamiaru), tam to jest jedna wielka rzeź. Wszyscy po kolei umierają.

        Wczytuję edytor...
    • Scraggy napisał(a):
      Nie zgadzam się z tym, że Glizdogon zginął sprzeciwiając się Voldemortowi. Jednorazowy odruch litości wobec chłopca, u którego miał przecież dług wdzięczności. I tyle. 

      No racja, ale można powiedzieć, że robił to świadomie, tzn. świadomie okazał mu litość, by spłacić dług. Ale Voldemortowi się to nie podobało, racja?

      "Harry bez namysłu chwycił metalową dłoń i próbował ją odciągnąć. Bez skutku. Srebrne narzędzie, które Voldemort podarował najbardziej tchórzliwemu ze swych sług, zwróciło się przeciw sswojemu nieuzbrojonemu i bezużytecznemu właścicielowi. Pettigrew odbierał nagrodę za chwilę zawachania się, za moment okazania litości: srebrne palce dusiły go na ich oczach.

      - Nie!

      Ron też go puścił i razem z Harrym próbowali odciągnąć miażdżące palce od gardła Glizdogona, ale bez skutku. Twarz mu zsiniała"

      Harry Potter i Insygnia Śmierci, roz. 23, str. 485, wiersze od 15 do 25 (Media Rodzina)

      "BEZUŻYTECZNEMU", prawda? A kiedy śmierciożerca był bezużyteczny? Przypomnij sobie np. Regulusa Blacka lub Igora Karkarowa...

        Wczytuję edytor...
    • No sorry, ale Regulus nie zawsze był "bezużyteczny". W końcu zanim Voldemort omal nie doprowadził do śmierci Stworka, Regulus pewnie nawet by nie pomyślał o tym, żeby wykradać cokolwiek należącego do niego. A Igor Karkarow też musiał być pożyteczny. W końcu Voldemort nie przyjmował do armii samych bezużytecznych. A Karkarow musiał zgnąć, bo wydał ludzi Voldka. No i z Petera też miał jakiś użytek - to on pomógł mu się odrodzić. I zdradził mu Potterów. Choć na tym Voldi akurat dobrze nie wyszedł. A poza tym co Voldemortowi ma się podobać lub nie, skoro on nie widział śmierci Glizdogona? Mógł się domyślić, że kiedyś może okazać litość wobec Harry'ego, dlatego dał mu tą rękę. Porównywanie tchórzliwego Petera do Regulusa i Karkarowa jest co najmniej dziwne. Regulus musiał mieć dużo odwagi, żeby iść na pewną śmierć tylko po to, żeby pozbawić Voldemorta jednego z horkruksów. Karkarow też musiał mieć trochę odwagi, żeby zdradzić innych śmierciożerców w celu warunkowego zwolnienia w Azkabanie. A to że uciekł, gdy tylko zapiekł go mroczny znak świadczy o tym, że aż tak odważny nie był. Poza tym myślę, że wszyscy śmierciożercy na swój sposób bali się swojego pana. Nawet Snape.

        Wczytuję edytor...
    • No racja. Poddaję się, Pettigrew był zły od samego początku do końca.

        Wczytuję edytor...
    • Fakt to smutne, że tak dużo fajnych osób umarło, ale myślę,że Rowling chciała przez to pokazać jaki ból czuję się przez śmierć bliskich,znajomych itp.

      np. Remus i Nimfadora zginęli, bo Rowling chciała przez to przypomnieć jak dzieci tracą rodziców poprzez wojnę, czy jakoś tak. Myślę, że z Lily i Jamesem jest podobnie.

        Wczytuję edytor...
    • Najwięcej osób zginęło podczas Drugiej Wojny, czyli w częściach 6-7 - miało to okazać, to czego zdolna jest wojna i zło, jaką ją wywołuje. Gdy dawno temu pierwszy raz czytałem książkę, niemalże płakałem nad każdą dobrą i złą ofiarą i denerwowałem się na Rowling, że uśmiercała po kolei wszystkie ciekawe i sympatyczne postacie.

        Wczytuję edytor...
    • Narzekacie strasznie, a w SW czy GoT wszyscy cały czas umierają XD.

        Wczytuję edytor...
    • Ale to co innego, tutaj najpierw poznajemy postacie i ich przygody, a potem one umierają... I tak w kółko... 

        Wczytuję edytor...
    • To trochę smute Ale Rowling chciała man pokażac że życie Dobrych ludzi nie jest żadną bajką na każdego przyjcie czas śmierci. 

        Wczytuję edytor...
    • Addamek09 napisał(a):
      Narzekacie strasznie, a w SW czy GoT wszyscy cały czas umierają XD.

      Dobrze prawi,polać mu !

        Wczytuję edytor...
    • Nawet najfajniejsze postacie muszą kiedyś umrzeć ;)

        Wczytuję edytor...
    • Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale chyba znaczenie ma też sposób śmierci postaci, np. czy ta śmierć coś symbolizuje, czy jest równocześnie formą jakiejś kary... Jo wszystkich właściwie ukatrupiała tak samo, Avada na klatę i do piachu - tak ginęli prawie wszyscy, poza postaciami typu Zgredek czy Quirrell.

        Wczytuję edytor...
    • Nie jestem pewna, ale może wcześniej Rowling pisała takie smutne opowiadania. Nie wiedziała, że cykl książek o Harrym Potterze będzie tak popularny nie tylko u dorosłych(nie chodzi mi o +18, starsza młodzież) ale i u młodzieży. Potem mam nadzieje, że J.K. Rowling się zmieniła(ma 49 lat)

        Wczytuję edytor...
    • Mną najbardziej wstrząsnęły śmierci:

      • Lupina
      • Syriusza
      • Dumbledore'a
      • Zgredka (no jego to mogła by oszczędzifć)
        Wczytuję edytor...
    • W jednym z wywiadów Jo wyjaśniła, że uśmiercili wiele lubianych postaci, aby czytelnicy zobaczyli jak to jest, gdy traci się kogoś ważnego. Odnosi się to do tego, że w na początku jej pracy z Kamieniem Filozoficznym, straciła swoją matkę.

        Wczytuję edytor...
    • 32Polak napisał(a):
      W jednym z wywiadów Jo wyjaśniła, że uśmiercili wiele lubianych postaci, aby czytelnicy zobaczyli jak to jest, gdy traci się kogoś ważnego. Odnosi się to do tego, że w na początku jej pracy z Kamieniem Filozoficznym, straciła swoją matkę.

      Popieram

        Wczytuję edytor...
    • 32Polak napisał(a):
      W jednym z wywiadów Jo wyjaśniła, że uśmiercili wiele lubianych postaci, aby czytelnicy zobaczyli jak to jest, gdy traci się kogoś ważnego. Odnosi się to do tego, że w na początku jej pracy z Kamieniem Filozoficznym, straciła swoją matkę.

      Ojej.

        Wczytuję edytor...
    • Takie jest życie panie Użytkowniku Wiki.

        Wczytuję edytor...
    • Jednak Rowling parokrotnie daje nam do zrozumienia, że po śmierci nadal się istnieje i ma się tam święty spokój i w parę sposobów da się ze zmarłymi porozumieć, więc chyba nie ma się o co martwić?

        Wczytuję edytor...
    • SuperSzym napisał(a): Jednak Rowling parokrotnie daje nam do zrozumienia, że po śmierci nadal się istnieje i ma się tam święty spokój i w parę sposobów da się ze zmarłymi porozumieć, więc chyba nie ma się o co martwić?

      No nie wiem, czy te parę sposobów na porozumienie się ze zmarłymi są dla nich samych dobre. Duch - jeśli czarodziej wraca po śmierci w tej postaci, to znaczy, że nie był szczęśliwy za życia. Nie chciałabym patrzeć jak bliska mi osoba przez wieczność jest uwięziona w jednym miejscu, bo przecież duchy nie mogą sobie ot tak się zmieniać miejsce pobytu. Pół biedy, jeśli zostałoby się w miejscu, w którym się dobrze czuło za życia, ale co jeśli trafiłoby się do miejsca, w którym czuło się źle? Wieczność w znienawidzonym miejscu. 2.Priori Incantantem - wątpię, żeby ktoś poprosił mordercę (i żeby ten się zgodził), żeby pozwolić użyć na swojej różdżce to zaklęcie, żeby pogadać ze zmarłym. Zresztą to i tak nie trwa długo, jak widzieliśmy na cmentarzu przy połączeniu różdżek Harry'ego i Voldemorta. Kamień Wskrzeszenia - jednorazowe "wskrzeszenie" zmarłego, ok, ale na dłuższą metę? Ani wskrzeszający, ani "wskrzeszony" nie byliby szczęśliwy. Dobrze wiemy co stało się z Kadmusem Peverellem. Obraz - to jedyna dobra rzecz do porozumiewania się ze zmarłym na dłuższą metę. Tylko że postać z obrazu, to nie jest prawdziwy czarodziej, jedynie podobizna i nie wszystko jest w stanie powiedzieć. Chyba tylko tyle ile sam sportretowany czarodziej przekazał mu za życia.

        Wczytuję edytor...
    • Według mnie nie jest to fajne że nie zginęła np.dwójka głównych bochaterów.Dobrze że zgnęło tyle osób bo Rowling chciała odtworzyć prawdziwą wojne.Ale mało jest książek i filmów w których giną główni bochaterowie(zwykle cudem udaje im się przeżyć).Nie mam żadnych pretensji ale uważam że ciekawiej by było gdyby zginęli np.Ron i Harry.

        Wczytuję edytor...
    • 77.45.73.148 napisał(a):
      Za dużo postacizginęło w HP:

      Tonks, Lupin, Colin Creevey, Moody, Snape, Dumbledore, Lavender Brown, Fred Weasley, Syriusz, Cedrik

      ( A śmierciożercy i zli:

      Voldemort,Nagini,Golgomat(olbrzym), Crabbe (ta wiem on uczeń ale chciał zabić głównych bohaterów), Scabior, Fenir, Rookwood, Macnair, Bellatrix, Snape (on po dobrej czy złej?), Dołohow.. Tom Riddle z dziennika,

      Jak widać osób złych więcej zginęło niż dobrych ale!

      Oczywiście, że po dobrej! Książki nie czytałaś, czy filmy nie oglądałaś

        Wczytuję edytor...
    • Zuza Potter napisał(a):
      Według mnie nie jest to fajne że nie zginęła np.dwójka głównych bochaterów.Dobrze że zgnęło tyle osób bo Rowling chciała odtworzyć prawdziwą wojne.Ale mało jest książek i filmów w których giną główni bochaterowie(zwykle cudem udaje im się przeżyć).Nie mam żadnych pretensji ale uważam że ciekawiej by było gdyby zginęli np.Ron i Harry.

      No chyba że się ogląda ,,Grę o Tron" wtedy jesteś przyzwyczajony do śmierci głównych bohaterów :D

        Wczytuję edytor...
    • Rowling nawet chciała uśmiercić Rona, ale w końcu z jakiegos tam powodu (zapomniałam) go oszczędziła. 

      Zgadzam się jednak z tym, że gdyby uśmierciło się jednego z głównych bohaterów książka stałaby się ciekawsza. Jeśli Rowling chciała nam pokazać co to znaczy stracić kogoś bliskiego, chciała nam dać odczuć prawdziwą wojnę, to uważam, że Ron/Harry/Hermiona powinnien/nna umrzeć. W końcu z głównym bohaterem jesteśmy można powiedzieć od początku do końca. Bardziej go poznajemy, istnieje też większa szansa, że się z nim utożsamimy.

      Mi - mimo iż zawsze preferowałam postacie drugoplanowe - śmierć Harry'ego sprawiłaby dużo bólu, a jednak dodała do tej książki czegoś większego.

        Wczytuję edytor...
    • Śmierć Harry'ego, Rona  czy Hermiony? Ja bym się po tym nie podniosła! Śmierć Syriusza i Freda (ponadto Remusa i Tonks) była dla mnie wystarczarącym ciosem i za każdym razem gdy przypominam sobie o ich śmierci jest mi BARDZO, BARDZO smutno.

        Wczytuję edytor...
    • Śmierć Syriusz przeżywałam okropnie , ale bądźmy szczerzy takie jest życie . Rodzisz się , żyjesz przez jakiś czas i giniesz. To spotka każdego i jest  nieuniknione . Gdyby Tonks , Fred  ,Hedwiga , Moody , Lupin czy Syriusz nie zginęliby w tym czasie zginęliby kiedy indziej .A to była wojna. Rowling starała się być   realistką.

        Wczytuję edytor...
    • Właśnie, ciągle ktoś musiał umierać. Ja tam bym zostawiła przy życiu ją, Remusa, Syriusza, Freda i wiele innych osób, a zabiła Harrego, Draco itp. Myślę że książka byłaby ciekawsza jeśli Harry zwyciężyłby Voldemorta i zaraz potem zmarł. Nigdy go nie lubiłam i żałowałam że przeżył, kiedy tyle cudownych postaci ( jak właśnie Tonks ) musiało umrzeć.

        Wczytuję edytor...
    • Harry umarł. Przecież umarł w Zakazanym Lesie. Ale tylko na chwilę. XD

      Ale ogólnie to śmierć Zgredka wywołała u mnie płacz.

      A spróbujcie pomedytować i pomyśleć, jak czulibyście się gdyby zmarł ktoś naprawde bliski.

        Wczytuję edytor...
    • Wikkka
      Wikkka usunął tę odpowiedź, ponieważ:
      dubel ;c
      16:20, paź 7, 2016
      Odpowiedź została usunięta
    • Hermiona111 napisał(a):
      32Polak napisał(a):
      W jednym z wywiadów Jo wyjaśniła, że uśmiercili wiele lubianych postaci, aby czytelnicy zobaczyli jak to jest, gdy traci się kogoś ważnego. Odnosi się to do tego, że w na początku jej pracy z Kamieniem Filozoficznym, straciła swoją matkę.
      Popieram

      Popieram że chciała pokazać jak tojest stracić kogoś bliskiego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ptrzecież każdy kogoś stracił, ale Tonks było mi trochę żal... Och Rowling ta smutna dziewczyna... Ale wiemy dlaczego Potter stracił rodziców.... Chlip!

        Wczytuję edytor...
    • Mati9055 napisał(-a):
      Harry umarł. Przecież umarł w Zakazanym Lesie. Ale tylko na chwilę. XD

      Ale ogólnie to śmierć Zgredka wywołała u mnie płacz.

      A spróbujcie pomedytować i pomyśleć, jak czulibyście się gdyby zmarł ktoś naprawde bliski.


      Czuł bym zmieszanie.

      Bardziej mnie obchodzi śmierć postaci z anime

      Za to przy śmierci Zgredka i Tonks ryczałem. Rowling potrafi doprowadzić do płaczu, i to jej przyznać trzeba.

        Wczytuję edytor...
    • Tonks jest moją ulubioną postacią w całej serii.. i zawsze płaczę na śmierci jej i Remusa. Poza tym zamiast tej dwójki mógł umrzeć Artur Weasley, ale autorka wolała nie krzywdzić Weasleyów, bo Freda już uśmierciła. A Ron miał zginąć, ale jednak nie, również z poprzedniego powodu, ale też Rowling chciała zostawić całe Golden Trio przy życiu. 

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
Daj okejkę tej wiadomości
Przyznano okejkę tej wiadomości!
Zobacz kto dał okejkę tej wiadomości
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.