FANDOM


  • Które postacie z serii najmniej lubicie i za co ? 

      Wczytuję edytor...
    • Ja najmniej lubię Voldemorta bo był zły

        Wczytuję edytor...
    • Fejf. napisał(a):
      Które postacie z serii najmniej lubicie i za co ? 

      Najbardziej nie lubię Jęczącej Marty xP Niby ofiara Bazyliszka i takie tam...Ale Marta jest strasznie irytująca ! I niezbyt inteligentna (na pewno w końcu utopi się w tym sedesie .-.). Niby z Ravenclaw'u a tu takie coś >.> A może pamięć krótkotrwała <.< ?

        Wczytuję edytor...
    • Malfoyów. Chyba każdy wie za co

        Wczytuję edytor...
    • Dursleyów.

        Wczytuję edytor...
    • 78.30.73.42 napisał(a):
      Malfoyów. Chyba każdy wie za co

      no wiesz co, każdy kocha Malfoyów, jak tu ich nie kochać?

        Wczytuję edytor...
    • Rozumiem, że "najmniej lubiane", znaczy tyle, co znienawidzone. ;p

      • Glizdogon - parszywy zdrajca, najpierw by w ogień za Jamesem i Syriuszem skoczył, a potem poleciał do Voldemorta i pierwszego wpędził do grobu, a drugiemu zniszczył życie. Założę się, że gdyby James i Syriusz nie przyjaźnili się z Remusem, to Pettigrew nigdy by się z nim nie zaprzyjaźnił, a już na pewno nie zostałby dla niego animagiem.
      • Dolores Umbridge - wredna, różowa ropucha.
      • Voldemort - to chyba oczywiste
      • Korneliusz Knot - w gruncie rzeczy nie był złym człowiekiem, ale wkurzała mnie jego zaślepiona miłość do stanowiska. Jakby Dumbledore chciał zostać ministrem magii, to zostałby nim, zanim wybrali Knota.
        Wczytuję edytor...
    • "Nie lubiane postaci" dla mnie to takie, które były źle wykreowane... a takich chyba nie ma  ;)

      Martę lubie\ę, bawi mnie. Podobnie jak Colin Crevey, którego wiele osób nie lubi. Lavender... była przezabawna! podobnie jak Fleur. Fragmenty z Dursleyami po prostu chłonę! Jako ludzie - są okropni, ale jako bohaterowie książki - fantastyczni.

      Z Glizdogonem i pozostałymi czarnymi charakterami nie było nudno... chcociaż napaławy grozą i odrazą. Voldemort to przecież jedna z najbardziej złożonych i fascynujacych postaci.

      Malfoy w pierwszych częściach jest po prostu cudowny. Za co...? naśmiewa się z Harry'ego! którego wszyscy w szkole uwielbali. Draco, równo po nim jedzie, podobnie jak po Ronie, Hermionie czy Neville'u. Komiczne teksty, cudo. W kolejnych częściach Malfoy przestaje bawić, a zaczyna.... fascynować.

      Nie mam nielubianej postaci. Uwielbiam ich wszystkich ...(no może James Potter, ale o nim ciągle zmieniam zdanie - dlaczego? był małym upierdliwcem, a potem wszyscy mówili że to wspaniały czaroniej, zmienił się i był nagle taki SUPER. Nie kupuję... przynajmniej nie w pełni)

        Wczytuję edytor...
    • ja nie lubie Umbridge i Rookwooda. Umbridge za to że jest wredna, a Rookwooda za to że zabił Freda :( ;(

        Wczytuję edytor...
    • Najmiej lubiane... hmmm

      Knot - nie lubiłam go nigdy za jego charakter. 

      Glizdogon - podły zdrajca!

      Ja tam Umbridge i lubię i nie lubię. Lubię za to, że to przez nią powstało GD.

        Wczytuję edytor...
    • Ja nie lubię Umbridge i Ginny

        Wczytuję edytor...
    • Bellatriks i Dolores 

        Wczytuję edytor...
    • Nienawidzę Glizdogona :d Przez niego zginął James, Syriusz był w Azkabanie, a Remus myślał, że Syriusz to zdrajca ;___;

      Nie lubię również Lily i Jamesa, ale toleruję. Nie cierpię ich pary.

      Moody'ego też nie lubię, nie wiem czemu O.o Taki fajny, szlachetny, dobry, jest członkiem Zakonu... Nie wiem O.o

      To chyba wszystko xD

        Wczytuję edytor...
    • Oczywisty wybór to Glizdogon i Umbridge, którzy są raczej znienawidzeni przez całe rzesze ludzi. Potem jest Snape, którego nie lubię jako osobę, nie postać, a którego niektóre czyny nie są dla mnie wybaczalne. Korneliusz Knot - chyba najgorszy Minister jakiego widział czarodziejski świat. Poza tym niezbyt pałam miłością do Dumbledore'a, choć go z pewnością nie nie lubię i odczuwam wobec jego postaci respekt. Może to przez to, że ponad ludzi stawiał swoje plany i swoją ciekawość? Nie wiem...

        Wczytuję edytor...
    • glizdogon,umbridge, nott,avery,lestragowie,malfoyowie,pansy,scrabbe, goyle,voldemort,snape,wszyscy śmierciorzercy i żli chyba nie muszę się tłumaczyć nie?? a na koniec piosenka ;; pottek zwycięrzył a voldek zgnije w piekle za którym tęsknił sam!! i pottuś zaprosił pomyluną!!! pottuś kocha pomyluną!!!POTTUŚ KOCHA POMYLUNĄ!!! AHA MY BARDZO LUBIMY HARREGO I LUNĘ ALE WIECIE JAKI JEST IRYTEK                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                POZDROWIENIA Z HOGWARTU!! GINNY , RON I HERMIONA [OBECNIE PANI WEYSLEY]

        Wczytuję edytor...
    • Jak ja mogłam zapomnieć o Bellatriks? Nienawidzę jej za to, co zrobiła Longbottomom, za to, że zabiła Syriusza i za to, że ogólnie była wredna i lubiła torturować.

        Wczytuję edytor...
    • Ja najmniej lubię Bellatriks i Umbridge. No więc tak:

      1. Bellatriks - była obsesyjnie "zakochana" w Riddle'u, chciała mu służyć z samej przyjemności, a przez to robiła okropne rzeczy. Zabijała, torturowała itp. Okropna psychopatka.

      2. Umbridge - stara jędza z Ministerstwa. Zawsze wywyższała się ponad wszystkich, ponieważ piastowała stanowisko starszego podsekretarza w biurze ministra. Najbardziej denerwuje mnie to, że kiedy Riddle przejął Ministerstwo i Pius Thicknesse został ministrem, Dolores chętnie brała udział w tzw. "tępieniu szlam" i kłamała mówiąc, że jest czystej krwii, używając jako dowodu medalion, który był horkruksem Riddle'a i w rzeczywistości do nie nie należał.

        Wczytuję edytor...
    • Dolores bez zastanawiania :D

        Wczytuję edytor...
    • Nie lubię Crabba i Goila takie dwa goryle xD Ulubione: Ron, Hermiona i Snape. Ciotka Muriel oczywiście! 

        Wczytuję edytor...
    • Umbridge za to że była wredną wiedźmą i za te jej kłamstwa.

      Draco wiadomo za co.

      Pansy wiadomo za co

      Bellatriks za te tortury i zabójstwa ( kiedy zabiła Zgredka prawie płakałem).

        Wczytuję edytor...
    • Ja lubie Voldemorta ale Toma Ridlla nie więc nie wiem co o tym myśleć. Poza tym Narcyze bo urodziła gnojka i Bellatriks bo chyba codziennie miała dwa promile arkoholu we krwi więc pod pewnym względem ,,brudną krew`` }p oraz Malfoya płci męskiej jednego i drugiego oraz Crabba i Gorla no ale zapłacili życiem więc im wybaczam że rzucali Avada Kedavra a Servusa lubię i nie.

        Wczytuję edytor...
    • 37.248.254.246 napisał(a): Ja lubie Voldemorta ale Toma Ridlla nie więc nie wiem co o tym myśleć. Poza tym Narcyze bo urodziła gnojka i Bellatriks bo chyba codziennie miała dwa promile arkoholu we krwi więc pod pewnym względem ,,brudną krew`` }p oraz Malfoya płci męskiej jednego i drugiego oraz Crabba i Gorla no ale zapłacili życiem więc im wybaczam że rzucali Avada Kedavra a Servusa lubię i nie.

      Ekhm... tylko Crabbe zginął, nie Malfoy i Goyle. Poza tym Draco nie urodził się gnojkiem. To wina tego jak Narcyza i Lucjusz go wychowali. No i trzeba mieć na uwadze, że sami zapewne też nie zostali wychowani inaczej niż przez rozpieszczanie i wpajanie nienawiści do mugolaków. W IŚ martwili się o syna, Narcyza nawet okłamała Voldemorta, gdy dowiedziała się, że Draco jest bezpieczny.

        Wczytuję edytor...
    • Jestem jedyna;(

      Nie lubię Cho Chang.

        Wczytuję edytor...
    • Lileczka napisał(a):
      Jestem jedyna;(

      Nie lubię Cho Chang.

      Też jej nie lubię! Zapomniałam jej napisać. Przez cały czas mnie wnerwiała

        Wczytuję edytor...
    • Cho Chang - Po prostu jej nie lubię. 

      Glizdogon - Parszywy zdrajca

      Umbrige - Wredna, różowa ropucha

        Wczytuję edytor...
    • Uff.... wreszcie ktoś. Myślałam,że jestem jedyną osobą na wiki, która jej nie lubi.

      Po prostu od początku kibicowałąm Ginny .(gdy się dowiedziałam, że kocha się w Harrym) A Cho.... no sami wiecie.

        Wczytuję edytor...
    • Bellatriks ogólnie za całą postać

      Glizdogona zdrajca jak on w ogóle żył przez te lata wiedząc że wydał przyjaciół...

        Wczytuję edytor...
    • Nie przepadam za Dolores Umbridge, te jej 'pochrząkiwania' kiedy Dumbledore mówił na początku roku.. x.x 

        Wczytuję edytor...
    • 3105124 1355838706522.08res 217 232
      Takie prawdziwe O.O
        Wczytuję edytor...
    • Różowa Ropucha, Rita Skeeter, Zachariasz Smitch

      Taaacy irytujący, mnie denerwowali okropnie!!

      Rokwood i Dołohow

      Zabili moje ulubione postacie- Tonks i Freda

        Wczytuję edytor...
    • BelloLuna napisał(a): Różowa Ropucha, Rita Skeeter, Zachariasz Smitch

      Taaacy irytujący, mnie denerwowali okropnie!!

      Rokwood i Dołohow

      Zabili moje ulubione postacie- Tonks i Freda

      Tonks zabiła Bellatriks. Dołohow zabił Lupina.

        Wczytuję edytor...
    • Scraggy
      Scraggy usunął tę odpowiedź, ponieważ:
      Scraggy napisał(a): BelloLuna napisał(a): Różowa Ropucha, Rita Skeeter, Zachariasz Smitch Taaacy irytujący, mnie denerwowali okropnie!! Rokwood i Dołohow Zabili moje ulubione postacie- Tonks i Freda Tonks zabiła Bellatriks. Dołohow zabił Lupina.
      14:57, sty 29, 2015
      Odpowiedź została usunięta
    • ojć, pomyliłam się napisałam Tonks, a chciałam Remus :)

        Wczytuję edytor...
    • Umbridge, Marge, Smith

        Wczytuję edytor...
    • Isthealice
      Isthealice usunął tę odpowiedź, ponieważ:
      dubel
      19:14, maj 17, 2018
      Odpowiedź została usunięta
    • Harry, Draco i Percy.

        Wczytuję edytor...
    • Draco - byl wredny, itd.

        Wczytuję edytor...
    • Ja Lucjusza. Był zły i podły

        Wczytuję edytor...
    • Jamesa-wkurzający

      Umbridge-nie muszę tłumaczyć

      Bellatrix-zabiła Syriusza :(

        Wczytuję edytor...
    • Jej, cieszę się, że tyle osób udzieliło się w owym wątku :D

      Zainspirowałam się podobnym na na LubimyCzytać. Nie chciałam, żey ktoś się ,,przyczepił" do słowa ,,znienawidzony" (miało to miejsce w ww. wątku) - stąd wydziwiony tytuł. 

      Ja, tak jak większośc, nie znoszę Dolores. Czytając po raz kolejny ,,Zakon Feniksa" starałam się do niej podejść z pozytywnym nastawieniem - nie wspominałam jej dobrze, ale mój odbiór książek trochę się zmienił. Spodziewałam się, że tym razem ją polubię. Nie udało się, została taką samą wredną ropuchą. 

      Poza tym lubię większość postaci, miałam jedynie okres, gdzie Ginny mnie irytowała. 

        Wczytuję edytor...
    • Draco

      Lupin

        Wczytuję edytor...
    • Ja nie lubię Glizdogona i Dolores Umbrige A najbardziej lubię Blacków a przede wszystkim Bellatrix Lestrange. Lubię również Rubeusa Hagrida, Lunę, Syriusza i bliźniaków ( Freda i Georga ) spoko jest też Mrużka ( kto czytał książkę ten wie )

        Wczytuję edytor...
    • Postacią, której po prostu nie mogę zdzierżyć w całej serii jest Bellatrix Lestrange. Przyczyniła się do śmierci Syriusza, chciała zabić członków własnej rodziny, a zresztą lubiana przez wiele osób Bella, to po prostu wstrętna jędza. (bez urazy dla jej fanów)

        Wczytuję edytor...
    • Magda Nalborczyk
      Magda Nalborczyk usunął tę odpowiedź, ponieważ:
      najgorsza postać to Harry .. Jak wgl można być taką ciotą
      15:12, maj 17, 2018
      Odpowiedź została usunięta
    • Isthealice
      Isthealice usunął tę odpowiedź, ponieważ:
      obraźliwe określenia
      19:14, maj 17, 2018
      Odpowiedź została usunięta
    • Isthealice
      Isthealice usunął tę odpowiedź, ponieważ:
      obraźliwe określenia
      19:15, maj 17, 2018
      Odpowiedź została usunięta
    • Bellatriks

      Glizdon

      Umbridge

      Knot

      Cho

        Wczytuję edytor...
    • Cóż... w całej serii chyba zwyczajnie nie ma postaci, którą jawnie bym gardziła, bo - nazwijmy rzecz po imieniu - każda z nich jest mistrzowsko wykreowana i w jakiś sposób staram się ją zrozumieć. A jak już zrozumiem, to potem zaczynam ją lubić i... ech.

      Nawet niezbyt lubiana przez większość Potterhed's Dolores Umbrigde ma w sobie coś tak groteskowego, że nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię.

      Gdybym jednak musiała wybrać, to wybieram Percy'ego Wesleya. Mimo iż w jakiś sposób jego postać mnie bawiła, to myślę o niej najzimniej z całej serii.

        Wczytuję edytor...
    • Wszystkich którzy byli  źli XD

        Wczytuję edytor...
    • Dolores Umbridge działała mi na nerwy, Percy i Knot podobnie, Fenrir Greyback zniesmaczał, a przy czytaniu o Trelawney trudno było się nie stukać w czoło. Nie przekonuje mnie też większość śmierciożerców, ani Bella, ani Lucjusz. Nie mogę powiedzieć, że ich nie lubię - pewnie z każdego dałoby się wyciągnąć głębię.

      Jeszcze mniej sympatii czuję do Crabbe'a i Goyle'a, którzy są po prostu tępi jak dwa lewe buty. Mimo to trochę szkoda mi było Crabbe'a.

        Wczytuję edytor...
    • Dziwne, ale sama jestem zła że muszę te postać nie lubić, a nawet określe nienawidzić bo już mam dosyć po tylu latach ty kłótni między fanami ale ostatecznie po zastanowieniu tą postacią jest James Potter, a nie Snape. Nigdy nie zrozumiem powodu dla którego bogaty z dobrego domu niszczył życie Severusowi, nie mając jakiegoś większego powodu, a  jak już jakieś przychodzą na myśl typu czarna magia bądź Lily tym bardziej nie pałam do niego sympatią, dlaczego Lily go wybrała też nie za bardzo rozumiem. Jakoś w punktach mogłabym wymienić dlaczego można byłoby wybaczyć Severusovi jego brzydkie słowo do Lily tak James jest dla mnie skończony, dobre słowa słyszymy tylko od jego kumpli którzy sami nie byli święci w młodości, ale jednak zmienili się, a w książach ta temat zmiany James nic nie mamy. Okropny dla Snape, nachalny dla Lily dostał to co chciał i ok dobra umarł dla Harrego, nawet Mulfoy to zrobił.

        Wczytuję edytor...
    • Voldemort, Bellatriks, Malfoyówie oczywiście, Dolores, Knot, HERMIONA Granger, James Potter, Cho Chang, Peter (tak nienawidzę swojego brata), ogółem Śmierciożercy... to moje zdanie

        Wczytuję edytor...
    • Szczerze mówiąc trudno było mi odpowiedzieć na to pytanie, jednak po dłuższym namyśle stwierdziłam, że postacią, którą lubię najmniej jest Syriusz Black. Na samym początku go lubiłam, jednak później no cóż zauważyłam, że był naprawdę irytującą postacią, był lekkomyślny, w dodatku za czasów szkolnych dręczył Snape'a, jednak mimo wszystko najbardziej zniechęciły mnie te wszystkie opowiadania, pisane przez pół fandomu, gdzie gra on rolę najprzystojniejszego chłopaka w szkole, któremu wszystko się udaje, pomijając naukę oczywiście.

        Wczytuję edytor...
    • Nie lubię Petunii. Sceny w "Opoowieści Księcia" mówią wszystko! Baba trochę się wywyższała jeszcze zanim Snape się ujawnił. Z jej słów wynika, że gardziła nim, jeszcze za nim się do niej odezwał. Szpiegowała jego i Lily (jak potem sąsiadów w Surrey), a potem strzeliła focha, gdy się dowiedziała, że widzieli jej listy do Dumba. Może wpierw to ona była ukochaną córeczką (o czym może świadczyć jej władcze zachowanie do Lily jeszcze przed pojawieniem się Nietoperza), a potem fochała się, bo straciła ten status. Lub też de facto obie były traktowane tak samo, ale kiedy Petunia zaczęła wyzywać Lily, rodzice próbowali z nią rozmawiać, ale ta swoje. W żadnym z wariantów Lily się nie puszyła i chciała nawet załatwić u Dumba pozwolenie dla niej na naukę w Hogwarcie.

        Wczytuję edytor...
    • 185.93.94.6 napisał(-a):
      Nie lubię Petunii. Sceny w "Opoowieści Księcia" mówią wszystko! Baba trochę się wywyższała jeszcze zanim Snape się ujawnił. Z jej słów wynika, że gardziła nim, jeszcze za nim się do niej odezwał. Szpiegowała jego i Lily (jak potem sąsiadów w Surrey), a potem strzeliła focha, gdy się dowiedziała, że widzieli jej listy do Dumba. Może wpierw to ona była ukochaną córeczką (o czym może świadczyć jej władcze zachowanie do Lily jeszcze przed pojawieniem się Nietoperza), a potem fochała się, bo straciła ten status. Lub też de facto obie były traktowane tak samo, ale kiedy Petunia zaczęła wyzywać Lily, rodzice próbowali z nią rozmawiać, ale ta swoje. W żadnym z wariantów Lily się nie puszyła i chciała nawet załatwić u Dumba pozwolenie dla niej na naukę w Hogwarcie.

      Potem całą zawiść przelała na Harry'ego, który nic jej złego nie zrobił.

      Sam Dumb też mnie wku^^^^. Tj. uwielbiam go, ale jedną rzecz załatwił tak c******, że Matko Boska. McGonagall mówiła mu jak Dursleyowie się zachowują, a ten młot zostawił Harry'ego na ich progu jedynie ze świskiem papieru. Mógł przynajmniej zostawić jeszcze wyprawkę z pieluchami i innymi bambetlami przydatnymi aż do końca podstawówki (sfinansowaną z kasy Potterów, tak jak potem Molly podjęła stamtąd pieniądze na szatę wyjściową dla Harry'ego), by potem Dursleyowie nie burczeli ile to Harry kosztuje.

        Wczytuję edytor...
    • Bellatriks zabiła syriusza

        Wczytuję edytor...
    • Ja najbardziej nie lubię Dolores Umbridge. Denerwowała mnie każdym swoim zachowaniem. Nie przepadam też za Harrym w sumie nie wiem czemu☺. Najbardziej lubię Severusa i Lunę

        Wczytuję edytor...
    • Ja nie lubię 

      Hermiony bo jest taka zarozumiała i irytująca

      Cho Chang niby taka pochłonięta tęsknotą za Cedriciem a podrywa Harrego i mnie irytuje.

      Nwm czy lubię Belatriks zabiła wielu ale jej szaleństwo mnie bawi.

      [Najbardziej lubię Nevilla]

        Wczytuję edytor...
    • Ja nie nawidzę Cho...przedewszystkim dla tego, że była konkurencją dla Ginny, ale po prostu jest...toksyczna

        Wczytuję edytor...
    • Ron, na pewno. Ranił Hermionę, krytykował, denerwował, a potem jeszcze obrażony, bo ona poszła z Krumem zamiast z nim. Ani razu jej nie przeprosił (przynajmniej nie zostało to opisane w książce). Poza tym jest w porządku. 

      Draco. Podam jego podstawowe cechy: wredny, złośliwy, podły, tchórz, ignorant, nietolerancyjny dla mugolaków, irytujący. Dopiero potem można mówić o tym, że był inteligentny lub sprytny. Czytając kolejny fanfik o tym, jaki jest przystojny i że każda go chce, robi mi się niedobrze. Jego czyny wołają o odjęcie Slytherinowi wszystkich punktów - dosłownie, Malfoy jako główny protagonista przez pierwsze 4 części i dodatkowy idiota psujący życie Harry'emu w 5 i 6 świetnie odegrał swoją rolę. J.K.Rowling osiągnęła swój cel - przynajmniej jeden czytelnik z całego serca go nienawidzi. 

      Umbridge, to jedna z gorszych postaci. Chyba nie muszę się rozpisywać na jej temat. Właściwie, to nie muszę nic o niej pisać, bo wszyscy ją nienawidzą. Nie tylko ze względu na jej charakter i żałosne próby bycia słodką i różową, ale ze względu na np. pozyskiwanie satysfakcji z torturowania Harry'ego w 5 części. Czuję do niego wielki szacunek, ja bym już dawno się totalnie załamała na jego miejscu. 

      Rita Skeeter. Nie dość, że zamieniała się w żuka, aby podsłuchiwać biednych ludzi i pisać o nich kłamstwa, psuć im psychikę i całą reputację, którą mogli zbierać latami, to jeszcze natychmiast po ogłoszeniu śmierci Dumbledore'a rzuciła się do pergaminu, pisząc książkę o jego kłamstwach. Świetny przykład tego, co ludzie mogą zrobić dla pieniędzy.


      Zedytowałam, bo po 1. faktycznie, troszkę za bardzo pojechałam po Ronie, po 2. chciałam dokładnie wytłumaczyć, czemu akurat danych postaci nie lubię. 

        Wczytuję edytor...
    • Agianny napisał(-a): Ron, na pewno. Ranił swoich przyjaciół, ani razu nie przeprosił... nawet nie chce mi się o nim pisać. 

      Draco. Mnie mdli jak o nim myślę. 

      Umbridge... bardzo nostalogicznie. 

      Rita Skeeter. CZEMU JEJ W AZKABANIE NIE ZAMKNĘLI, HALO. 

      Jak to Ron ani razu nie przeprosił? Przeprosił Harry'ego po turnieju, to znaczy chciał przeprosić, ale Harry mu nie dał. Chyba fakt że przyznał się, że zrozumiał swój błąd, to nawet lepsze przeprosiny niż miałby powiedzieć tylko "przepraszam". Po zniszczeniu Medalionu Slytherina faktycznie powiedział "przepraszam", przeprosił za odejście. Harry powiedział że nie musi przepraszać. Poza tym te sytuacje nie wynikły z kaprysu Rona. Zawsze żył w cieniu braci, dla Molly był prawdopodobnie rozczarowaniem, bo kolejny syn (zauważmy, że między nim a Ginny była najmniejsza różnica wieku między rodzeństwem, kiedyś sprawdziłam na kalkulatorze daty poczęcia i wyszło, że Ginny musiała zostać poczęta, gdy Ron nie miał jeszcze roczku nawet), wgl go nie znała (dała mu kanapki z peklowiną wołowiną, której nie znosił i szyła swetry w znienawidzonym przez niego kasztanowym kolorze), a w dodatku ośmieszyła go kupując mu przedpotopową szatę na bal (Ginny jakoś kupiła normalną sukienkę, nie wiem jak z szatami bliźniaków, w filmie mieli normalne, ale w książce nie ma opisane jakie mieli). Rozumiem że byli biedni, ale przecież mogła kupić Ronowi używaną normalną szatę wyjściową. Molly Ronem zainteresowała się dopiero jak został prefektem. Nagle zrobiła się dumna, bo "prefekt jak wszyscy w rodzinie" (zapominając o bliźniakach, co George sam jej wygarnął, pytając "A ja i Fred to co, jesteśmy tylko sąsiadami?".) Stawiała Ronowi (i reszcie dzieci) Percy'ego za wzór, który jak wiemy dobrym wzorem wcale nie był. Ron wychowany w cieniu braci, trafił do Hogwartu i tym razem znalazł się w cieniu Harry'ego. No rozumiem go, że nie wytrzymał jak Harry dostał się do turnieju, który mógł mu przysporzyć jeszcze większej sławy. W dodatku pamiętajmy o jego poczuciu, że jego matka wolałaby Harry'ego za syna, co cząstka duszy Riddle'a w Medalionie Slytherina wykorzystała (a wtedy odszedł właśnie przez ten horkruks, który na niego działał najgorzej, nie z własnej woli, bo tak chciał). Molly w ZF zamiast się zająć Ronem, swoimi dziećmi, to zajmowała się Harrym, który przecież miał Syriusza i jeszcze była oburzona, jakby tylko ona miała się prawo martwić o Harry'ego i oskarżyła Syriusza jakby specjalnie dał się zamknąć w Azkabanie, żeby nie zajmować się chrześniakiem. Bezpośrednio tego nie powiedziała, ale jej słowa tak brzmiały. Ron jest po prostu chłopakiem, którego własna matka doprowadziła do kompleksów i poczucia niskiej wartości. Nie twierdzę że Molly go nie kochała, ale na pewno kochała go najmniej, nie kochała wszystkich dzieci równo i nie była wcale taką idealną matką, na jaką ją się kreuje. I nie tylko z powodu tego jak traktowała Rona albo tego, że nie wspierała bliźniaków w ich pasji, bo chciała żeby pracowali w ministerstwie, ale też dlatego że narobiła dzieciaków, na których nie było ich stać (podejrzewam że Artur nie miał za wiele do gadania. Molly chciała córkę, to musiała mieć córkę. Strach pomyśleć co by było jakby Ginny urodziła się chłopcem). A Molly nigdy do pracy nie poszła, nawet jak dzieciaki do Hogwartu poszły. Nie wiadomo nawet żeby dorabiała robótkami ręcznymi, żeby chociaż trochę odciążyć męża. I myślę że właśnie przez Molly bał się, że Hermiona woli Harry'ego. Mimo że musiał przecież widzieć, że między Hermioną a Harrym nie ma nic więcej poza platoniczna miłością, jak siostry i brata. Po prostu objawiły się kompleksy, do których doprowadziła go matka, a przez nie uznał, że Hermiona nigdy nie spojrzałaby na niego jak na chłopaka, mając obok słynnego Chłopca, który przeżył, Wybrańca.

        Wczytuję edytor...
    • Scraggy napisała:

      Agianny napisał(-a): Ron, na pewno. Ranił swoich przyjaciół, ani razu nie przeprosił... nawet nie chce mi się o nim pisać. 

      Draco. Mnie mdli jak o nim myślę. 

      Umbridge... bardzo nostalogicznie. 

      Rita Skeeter. CZEMU JEJ W AZKABANIE NIE ZAMKNĘLI, HALO. 

      Jak to Ron ani razu nie przeprosił? Przeprosił Harry'ego po turnieju, to znaczy chciał przeprosić, ale Harry mu nie dał. Chyba fakt że przyznał się, że zrozumiał swój błąd, to nawet lepsze przeprosiny niż miałby powiedzieć tylko "przepraszam". Po zniszczeniu Medalionu Slytherina faktycznie powiedział "przepraszam", przeprosił za odejście. Harry powiedział że nie musi przepraszać. Poza tym te sytuacje nie wynikły z kaprysu Rona. Zawsze żył w cieniu braci, dla Molly był prawdopodobnie rozczarowaniem, bo kolejny syn (zauważmy, że między nim a Ginny była najmniejsza różnica wieku między rodzeństwem, kiedyś sprawdziłam na kalkulatorze daty poczęcia i wyszło, że Ginny musiała zostać poczęta, gdy Ron nie miał jeszcze roczku nawet), wgl go nie znała (dała mu kanapki z peklowiną wołowiną, której nie znosił i szyła swetry w znienawidzonym przez niego kasztanowym kolorze), a w dodatku ośmieszyła go kupując mu przedpotopową szatę na bal (Ginny jakoś kupiła normalną sukienkę, nie wiem jak z szatami bliźniaków, w filmie mieli normalne, ale w książce nie ma opisane jakie mieli). Rozumiem że byli biedni, ale przecież mogła kupić Ronowi używaną normalną szatę wyjściową. Molly Ronem zainteresowała się dopiero jak został prefektem. Nagle zrobiła się dumna, bo "prefekt jak wszyscy w rodzinie" (zapominając o bliźniakach, co George sam jej wygarnął), pytając "A ja i Fred to co, jesteśmy tylko sąsiadami?".) Stawiała Ronowi (i reszcie dzieci) Percy'ego za wzór, który jak wiemy dobrym wzorem wcale nie był. Ron wychowany w cieniu braci, trafił do Hogwartu i tym razem znalazł się w cieniu Harry'ego. No rozumiem go, że nie wytrzymał jak Harry dostał się do turnieju, który mógł mu przysporzyć jeszcze większej sławy. W dodatku pamiętajmy o jego poczuciu, że jego matka wolałaby Harry'ego za syna, co cząstka duszy Riddle'a w Medalionie Slytherina wykorzystała (a wtedy odszedł właśnie przez ten horkruks, który na niego działał najgorzej, nie z własnej woli, bo tak chciał). Molly w ZF zamiast się zająć Ronem, swoimi dziećmi, to zajmowała się Harrym, który przecież miał Syriusza i jeszcze była oburzona, jakby tylko ona miała się prawo martwić o Harry'ego i oskarżyła Syriusza jakby specjalnie dał się zamknąć w Azkabanie, żeby nie zajmować się chrześniakiem. Bezpośrednio tego nie powiedziała, ale jej słowa tak brzmiały. Ron jest po prostu chłopakiem, którego własne matka doprowadziła do kompleksów i poczucia niskiej wartości. Nie twierdzę że Molly go nie kochała, ale na pewno kochała go najmniej, nie kochała wszystkich dzieci równo i nie była wcale taką idealną matką, na jaką ją się kreuje. I nie tylko z powodu tego jak traktowała Rona albo tego, że nie wspierała bliźniaków w ich pasji, bo chciała żeby pracowali w ministerstwie, ale też dlatego że narobiła dzieciaków, na których nie było ich stać (podejrzewam że Artur nie miał za wiele do gadania. Molly chciała córkę, to musiała mieć córkę. Strach pomyśleć co by było jakby Ginny urodziła się chłopcem). A Molly nigdy do pracy nie poszła, nawet jak dzieciaki do Hogwartu poszły. Nie wiadomo nawet żeby dorabiała robótkami ręcznymi, żeby chociaż trochę odciążyć męża. I myślę że właśnie przez Molly bał się, że Hermiona woli Harry'ego. Mimo że musiał przecież widzieć, że między Hermioną a Harrym nie ma nic więcej poza platoniczna miłością, jak siostry i brata. Po prostu objawiły się kompleksy, do których doprowadziła go matka, a przez nie uznał, że Hermiona nigdy nie spojrzałaby na niego jak na chłopaka, mając obok słynnego Chłopca, który przeżył, Wybrańca.

      Hm.. w sumie masz rację, lekko przesadziłam. Nigdy w ten sposób o nim nie pomyślałam, ani o tym, jak bardzo miał ciężko, przeżyć całe dzieciństwo w czyimś cieniu. Nie chodziło mi też o jego złośliwość w stronę Harry'ego, moja niechęć do niego spowodowana jest relacją jego i Hermiony. Teraz zastanawiam się czy nie zmienić w moim komentarzu z "ranił swoich przyjaciół" na "ranił swoją przyjaciółkę". Gdyby nie traktował tak Hermiony jestem pewna, że byłby w rankingu moich ulubionych postaci. No tak, czasem się z nią tylko droczył, normalne u przyjaciół, ale czasami przechodziło to w otwarte krytykowanie swojej przyjaciółki. Nieważne, jaki był tego powód, czy ją kochał, czy nie. Podczas czytania 3 i 4 części wielokrotnie miałam ochotę dać mu w twarz. Chociaż nie wiem - może Ron w końcu przeprosił Hermionę? Ale wolę się nie domyślać, bo w książce nie zostało to przedstawione. Po przeczytaniu Twojej wypowiedzi nie wiem, czy go lubić, czy nie, ale mojej niechęci do Romione chyba już nic nie zmieni.

        Wczytuję edytor...
    • Agianny napisał(-a):

      Scraggy napisała:

      Agianny napisał(-a): Ron, na pewno. Ranił swoich przyjaciół, ani razu nie przeprosił... nawet nie chce mi się o nim pisać. 

      Draco. Mnie mdli jak o nim myślę. 

      Umbridge... bardzo nostalogicznie. 

      Rita Skeeter. CZEMU JEJ W AZKABANIE NIE ZAMKNĘLI, HALO. 

      Jak to Ron ani razu nie przeprosił? Przeprosił Harry'ego po turnieju, to znaczy chciał przeprosić, ale Harry mu nie dał. Chyba fakt że przyznał się, że zrozumiał swój błąd, to nawet lepsze przeprosiny niż miałby powiedzieć tylko "przepraszam". Po zniszczeniu Medalionu Slytherina faktycznie powiedział "przepraszam", przeprosił za odejście. Harry powiedział że nie musi przepraszać. Poza tym te sytuacje nie wynikły z kaprysu Rona. Zawsze żył w cieniu braci, dla Molly był prawdopodobnie rozczarowaniem, bo kolejny syn (zauważmy, że między nim a Ginny była najmniejsza różnica wieku między rodzeństwem, kiedyś sprawdziłam na kalkulatorze daty poczęcia i wyszło, że Ginny musiała zostać poczęta, gdy Ron nie miał jeszcze roczku nawet), wgl go nie znała (dała mu kanapki z peklowiną wołowiną, której nie znosił i szyła swetry w znienawidzonym przez niego kasztanowym kolorze), a w dodatku ośmieszyła go kupując mu przedpotopową szatę na bal (Ginny jakoś kupiła normalną sukienkę, nie wiem jak z szatami bliźniaków, w filmie mieli normalne, ale w książce nie ma opisane jakie mieli). Rozumiem że byli biedni, ale przecież mogła kupić Ronowi używaną normalną szatę wyjściową. Molly Ronem zainteresowała się dopiero jak został prefektem. Nagle zrobiła się dumna, bo "prefekt jak wszyscy w rodzinie" (zapominając o bliźniakach, co George sam jej wygarnął), pytając "A ja i Fred to co, jesteśmy tylko sąsiadami?".) Stawiała Ronowi (i reszcie dzieci) Percy'ego za wzór, który jak wiemy dobrym wzorem wcale nie był. Ron wychowany w cieniu braci, trafił do Hogwartu i tym razem znalazł się w cieniu Harry'ego. No rozumiem go, że nie wytrzymał jak Harry dostał się do turnieju, który mógł mu przysporzyć jeszcze większej sławy. W dodatku pamiętajmy o jego poczuciu, że jego matka wolałaby Harry'ego za syna, co cząstka duszy Riddle'a w Medalionie Slytherina wykorzystała (a wtedy odszedł właśnie przez ten horkruks, który na niego działał najgorzej, nie z własnej woli, bo tak chciał). Molly w ZF zamiast się zająć Ronem, swoimi dziećmi, to zajmowała się Harrym, który przecież miał Syriusza i jeszcze była oburzona, jakby tylko ona miała się prawo martwić o Harry'ego i oskarżyła Syriusza jakby specjalnie dał się zamknąć w Azkabanie, żeby nie zajmować się chrześniakiem. Bezpośrednio tego nie powiedziała, ale jej słowa tak brzmiały. Ron jest po prostu chłopakiem, którego własne matka doprowadziła do kompleksów i poczucia niskiej wartości. Nie twierdzę że Molly go nie kochała, ale na pewno kochała go najmniej, nie kochała wszystkich dzieci równo i nie była wcale taką idealną matką, na jaką ją się kreuje. I nie tylko z powodu tego jak traktowała Rona albo tego, że nie wspierała bliźniaków w ich pasji, bo chciała żeby pracowali w ministerstwie, ale też dlatego że narobiła dzieciaków, na których nie było ich stać (podejrzewam że Artur nie miał za wiele do gadania. Molly chciała córkę, to musiała mieć córkę. Strach pomyśleć co by było jakby Ginny urodziła się chłopcem). A Molly nigdy do pracy nie poszła, nawet jak dzieciaki do Hogwartu poszły. Nie wiadomo nawet żeby dorabiała robótkami ręcznymi, żeby chociaż trochę odciążyć męża. I myślę że właśnie przez Molly bał się, że Hermiona woli Harry'ego. Mimo że musiał przecież widzieć, że między Hermioną a Harrym nie ma nic więcej poza platoniczna miłością, jak siostry i brata. Po prostu objawiły się kompleksy, do których doprowadziła go matka, a przez nie uznał, że Hermiona nigdy nie spojrzałaby na niego jak na chłopaka, mając obok słynnego Chłopca, który przeżył, Wybrańca.

      Hm.. w sumie masz rację, lekko przesadziłam. Nigdy w ten sposób o nim nie pomyślałam, ani o tym, jak bardzo miał ciężko, przeżyć całe dzieciństwo w czyimś cieniu. Nie chodziło mi też o jego złośliwość w stronę Harry'ego, moja niechęć do niego spowodowana jest relacją jego i Hermiony. Teraz zastanawiam się czy nie zmienić w moim komentarzu z "ranił swoich przyjaciół" na "ranił swoją przyjaciółkę". Gdyby nie traktował tak Hermiony jestem pewna, że byłby w rankingu moich ulubionych postaci. No tak, czasem się z nią tylko droczył, normalne u przyjaciół, ale czasami przechodziło to w otwarte krytykowanie swojej przyjaciółki. Nieważne, jaki był tego powód, czy ją kochał, czy nie. Podczas czytania 3 i 4 części wielokrotnie miałam ochotę dać mu w twarz. Chociaż nie wiem - może Ron w końcu przeprosił Hermionę? Ale wolę się nie domyślać, bo w książce nie zostało to przedstawione. Po przeczytaniu Twojej wypowiedzi nie wiem, czy go lubić, czy nie, ale mojej niechęci do Romione chyba już nic nie zmieni.

      Ja osobiście kocham Romione. W filmie WA Ron chciał przeprosić Krywołapa, a Hermiona mu powiedziała, żeby przeprosił ją. Nie pamiętam jak w książce. Uważam że Hermiona też nie jest święta w ich relacji. Ronowi zaginęło ukochane zwierzątko (a wtedy jeszcze żadne z nich nie wiedziało że to animag), które wcześniej było ścigane przez jej kota. A ona zamiast okazać współczucie, odrobinę empatii, strzela focha że Ron oskarżył Krzywołapa o zjedzenie Parszywka. A kto by na jego miejscu tego nie zrobił? Żaden inny kot w Hogwarcie nie polował na Parszywka. Co i tak nie przeszkodziło Hermione w daniu argumentu, że koty polują na szczury, to normalne. No tak, ale to ona była odpowiedzialna za swojego kota. I jak już mówiłam, żaden inny kot w Hogwarcie nie polował na Parszywka. Zresztą nie tylko wobec Rona, któremu "zginęło" zwierzątko. Podobnie brakiem empatii wykazała się wobec Lavender Brown, która rozpaczała po śmierci króliczka, a ta musiała się wtrącić, że Trelawney tego nie przewidziała i to zbieg okoliczności. No pewnie tak, ale czy naprawdę musiała to mówić przy dziewczynie, która właśnie dowiedziała się o śmierci pupila? Jakby Hermiona się czuła, gdyby Krzywołapowi coś się stało, a ktoś wykazałby się takim brakiem empatii? Nasłanie ptaszków na Rona w KP też było słabe z jej strony. Ron nic jej wtedy nie zrobił, nie zdradził jej z Lavenger ani nic (bo niby jak, jak oni nawet nie byli razem wtedy ani on nic jej nie obiecywał). Ron ośmielił sobie znaleźć dziewczynę, straszne. Oczywiście to ich zjadanie się nawzajem mogło wkurwiać, ale mogła po prostu ich ignorować, a nie atakować Rona. Harry'emu też się nie podobało, ale nie zaatakował z tego powodu przyjaciela. Ogólnie to oboje, znaczy Ron i Hermiona, przyczynili się do tego, że zeszli się dopiero pod koniec IŚ, mimo że mieli się ku sobie w sumie już od WA.

        Wczytuję edytor...
    • Scraggy napisała:

      Agianny napisał(-a):

      Scraggy napisała:

      Agianny napisał(-a): Ron, na pewno. Ranił swoich przyjaciół, ani razu nie przeprosił... nawet nie chce mi się o nim pisać. 

      Draco. Mnie mdli jak o nim myślę. 

      Umbridge... bardzo nostalogicznie. 

      Rita Skeeter. CZEMU JEJ W AZKABANIE NIE ZAMKNĘLI, HALO. 

      Jak to Ron ani razu nie przeprosił? Przeprosił Harry'ego po turnieju, to znaczy chciał przeprosić, ale Harry mu nie dał. Chyba fakt że przyznał się, że zrozumiał swój błąd, to nawet lepsze przeprosiny niż miałby powiedzieć tylko "przepraszam". Po zniszczeniu Medalionu Slytherina faktycznie powiedział "przepraszam", przeprosił za odejście. Harry powiedział że nie musi przepraszać. Poza tym te sytuacje nie wynikły z kaprysu Rona. Zawsze żył w cieniu braci, dla Molly był prawdopodobnie rozczarowaniem, bo kolejny syn (zauważmy, że między nim a Ginny była najmniejsza różnica wieku między rodzeństwem, kiedyś sprawdziłam na kalkulatorze daty poczęcia i wyszło, że Ginny musiała zostać poczęta, gdy Ron nie miał jeszcze roczku nawet), wgl go nie znała (dała mu kanapki z peklowiną wołowiną, której nie znosił i szyła swetry w znienawidzonym przez niego kasztanowym kolorze), a w dodatku ośmieszyła go kupując mu przedpotopową szatę na bal (Ginny jakoś kupiła normalną sukienkę, nie wiem jak z szatami bliźniaków, w filmie mieli normalne, ale w książce nie ma opisane jakie mieli). Rozumiem że byli biedni, ale przecież mogła kupić Ronowi używaną normalną szatę wyjściową. Molly Ronem zainteresowała się dopiero jak został prefektem. Nagle zrobiła się dumna, bo "prefekt jak wszyscy w rodzinie" (zapominając o bliźniakach, co George sam jej wygarnął), pytając "A ja i Fred to co, jesteśmy tylko sąsiadami?".) Stawiała Ronowi (i reszcie dzieci) Percy'ego za wzór, który jak wiemy dobrym wzorem wcale nie był. Ron wychowany w cieniu braci, trafił do Hogwartu i tym razem znalazł się w cieniu Harry'ego. No rozumiem go, że nie wytrzymał jak Harry dostał się do turnieju, który mógł mu przysporzyć jeszcze większej sławy. W dodatku pamiętajmy o jego poczuciu, że jego matka wolałaby Harry'ego za syna, co cząstka duszy Riddle'a w Medalionie Slytherina wykorzystała (a wtedy odszedł właśnie przez ten horkruks, który na niego działał najgorzej, nie z własnej woli, bo tak chciał). Molly w ZF zamiast się zająć Ronem, swoimi dziećmi, to zajmowała się Harrym, który przecież miał Syriusza i jeszcze była oburzona, jakby tylko ona miała się prawo martwić o Harry'ego i oskarżyła Syriusza jakby specjalnie dał się zamknąć w Azkabanie, żeby nie zajmować się chrześniakiem. Bezpośrednio tego nie powiedziała, ale jej słowa tak brzmiały. Ron jest po prostu chłopakiem, którego własne matka doprowadziła do kompleksów i poczucia niskiej wartości. Nie twierdzę że Molly go nie kochała, ale na pewno kochała go najmniej, nie kochała wszystkich dzieci równo i nie była wcale taką idealną matką, na jaką ją się kreuje. I nie tylko z powodu tego jak traktowała Rona albo tego, że nie wspierała bliźniaków w ich pasji, bo chciała żeby pracowali w ministerstwie, ale też dlatego że narobiła dzieciaków, na których nie było ich stać (podejrzewam że Artur nie miał za wiele do gadania. Molly chciała córkę, to musiała mieć córkę. Strach pomyśleć co by było jakby Ginny urodziła się chłopcem). A Molly nigdy do pracy nie poszła, nawet jak dzieciaki do Hogwartu poszły. Nie wiadomo nawet żeby dorabiała robótkami ręcznymi, żeby chociaż trochę odciążyć męża. I myślę że właśnie przez Molly bał się, że Hermiona woli Harry'ego. Mimo że musiał przecież widzieć, że między Hermioną a Harrym nie ma nic więcej poza platoniczna miłością, jak siostry i brata. Po prostu objawiły się kompleksy, do których doprowadziła go matka, a przez nie uznał, że Hermiona nigdy nie spojrzałaby na niego jak na chłopaka, mając obok słynnego Chłopca, który przeżył, Wybrańca.
      Hm.. w sumie masz rację, lekko przesadziłam. Nigdy w ten sposób o nim nie pomyślałam, ani o tym, jak bardzo miał ciężko, przeżyć całe dzieciństwo w czyimś cieniu. Nie chodziło mi też o jego złośliwość w stronę Harry'ego, moja niechęć do niego spowodowana jest relacją jego i Hermiony. Teraz zastanawiam się czy nie zmienić w moim komentarzu z "ranił swoich przyjaciół" na "ranił swoją przyjaciółkę". Gdyby nie traktował tak Hermiony jestem pewna, że byłby w rankingu moich ulubionych postaci. No tak, czasem się z nią tylko droczył, normalne u przyjaciół, ale czasami przechodziło to w otwarte krytykowanie swojej przyjaciółki. Nieważne, jaki był tego powód, czy ją kochał, czy nie. Podczas czytania 3 i 4 części wielokrotnie miałam ochotę dać mu w twarz. Chociaż nie wiem - może Ron w końcu przeprosił Hermionę? Ale wolę się nie domyślać, bo w książce nie zostało to przedstawione. Po przeczytaniu Twojej wypowiedzi nie wiem, czy go lubić, czy nie, ale mojej niechęci do Romione chyba już nic nie zmieni.

      Ja osobiście kocham Romione. W filmie WA Ron chciał przeprosić Krywołapa, a Hermiona mu powiedziała, żeby przeprosił ją. Nie pamiętam jak w książce. Uważam że Hermiona też nie jest święta w ich relacji. Ronowi zaginęło ukochane zwierzątko (a wtedy jeszcze żadne z nich nie wiedziało że to animag), które wcześniej było ścigane przez jej kota. A ona zamiast okazać współczucie, odrobinę empatii, strzela focha że Ron oskarżył Krzywołapa o zjedzenie Parszywka. A kto by na jego miejscu tego nie zrobił? Żaden inny kot w Hogwarcie nie polował na Parszywka. Co i tak nie przeszkodziło Hermione w daniu argumentu, że koty polują na szczury, to normalne. No tak, ale to ona była odpowiedzialna za swojego kota. I jak już mówiłam, żaden inny kot w Hogwarcie nie polował na Parszywka. Zresztą nie tylko wobec Rona, któremu "zginęło" zwierzątko. Podobnie brakiem empatii wykazała się wobec Lavender Brown, która rozpaczała po śmierci króliczka, a ta musiała się wtrącić, że Trelawney tego nie przewidziała i to zbieg okoliczności. No pewnie tak, ale czy naprawdę musiała to mówić przy dziewczynie, która właśnie dowiedziała się o śmierci pupila? Jakby Hermiona się czuła, gdyby Krzywołapowi coś się stało, a ktoś wykazałby się takim brakiem empatii? Nasłanie ptaszków na Rona w KP też było słabe z jej strony. Ron nic jej wtedy nie zrobił, nie zdradził jej z Lavenger ani nic (bo niby jak, jak oni nawet nie byli razem wtedy ani on nic jej nie obiecywał). Ron ośmielił sobie znaleźć dziewczynę, straszne. Oczywiście to ich zjadanie się nawzajem mogło wkurwiać, ale mogła po prostu ich ignorować, a nie atakować Rona. Harry'emu też się nie podobało, ale nie zaatakował z tego powodu przyjaciela. Ogólnie to oboje, znaczy Ron i Hermiona, przyczynili się do tego, że zeszli się dopiero pod koniec IŚ, mimo że mieli się ku sobie w sumie już od WA.

      No tak, Hermiona nie była cudowna, rozpisałam się jednak tylko na temat Rona. Mimo to oni przez bite 7 lat swojej znajomości się kłócili, ich charaktery, osobowości i cechy zupełnie się od siebie różniły. Nie potrafię sobie wyobrazić tej pary w realu, jeszcze bardziej tego, że są dla siebie mili. Zaczynam odnosić wrażenie że nikt z tzw. golden trio nie powinien być z nikim. Ani Harry, ani Ron, ani Hermiona do nikogo nie pasują. Przynajmniej według mnie.

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
Daj okejkę tej wiadomości
Przyznano okejkę tej wiadomości!
Zobacz kto dał okejkę tej wiadomości
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.