FANDOM


 
Linia 1: Linia 1:
 
Nie zgadzam się z tym, że Glizdogon zginął sprzeciwiając się Voldemortowi. Jednorazowy odruch litości wobec chłopca, u którego miał przecież dług wdzięczności. I tyle. Nie podoba mi się jednak, że on miał "lepszą" śmierć od Syriusza. Wpadnięcie za Zasłonę? Serio? Po tym co go spotkało zasłużył (znaczy nie zasłużył) na lepszą śmierć. Mógł chociaż ciało zostawić, żeby Harry mógł go pożegnać i nie miał złudnej nadziei, że on nie umarł. Jak to wygląda na tle innych Huncwotów? James umarł stawiając Voldemortowi czoło bez różdżki. Peter przez odruch litości - czyli ujawniając, że ma jeszcze w sobie krztynę dobra. Remus - w Bitwie o Hogwart. A Syriusz zniknął za Zasłoną. No sorry, Jo mogła bardziej się postarać jak już musiała go uśmiercić.
 
Nie zgadzam się z tym, że Glizdogon zginął sprzeciwiając się Voldemortowi. Jednorazowy odruch litości wobec chłopca, u którego miał przecież dług wdzięczności. I tyle. Nie podoba mi się jednak, że on miał "lepszą" śmierć od Syriusza. Wpadnięcie za Zasłonę? Serio? Po tym co go spotkało zasłużył (znaczy nie zasłużył) na lepszą śmierć. Mógł chociaż ciało zostawić, żeby Harry mógł go pożegnać i nie miał złudnej nadziei, że on nie umarł. Jak to wygląda na tle innych Huncwotów? James umarł stawiając Voldemortowi czoło bez różdżki. Peter przez odruch litości - czyli ujawniając, że ma jeszcze w sobie krztynę dobra. Remus - w Bitwie o Hogwart. A Syriusz zniknął za Zasłoną. No sorry, Jo mogła bardziej się postarać jak już musiała go uśmiercić.
   
A jak komuś przeszkadza, że jest tylko śmierci w HP, to niech przeczyta Grę o Tron (ja osobiście nie czytałam i nie mam zamiaru), tam to jest jedna wielka rzeź. Wszyscy po kolei umierają.
+
A jak komuś przeszkadza, że jest tyle śmierci w HP, to niech przeczyta Grę o Tron (ja osobiście nie czytałam i nie mam zamiaru), tam to jest jedna wielka rzeź. Wszyscy po kolei umierają.

Aktualna wersja na dzień 12:48, sie 23, 2014

Nie zgadzam się z tym, że Glizdogon zginął sprzeciwiając się Voldemortowi. Jednorazowy odruch litości wobec chłopca, u którego miał przecież dług wdzięczności. I tyle. Nie podoba mi się jednak, że on miał "lepszą" śmierć od Syriusza. Wpadnięcie za Zasłonę? Serio? Po tym co go spotkało zasłużył (znaczy nie zasłużył) na lepszą śmierć. Mógł chociaż ciało zostawić, żeby Harry mógł go pożegnać i nie miał złudnej nadziei, że on nie umarł. Jak to wygląda na tle innych Huncwotów? James umarł stawiając Voldemortowi czoło bez różdżki. Peter przez odruch litości - czyli ujawniając, że ma jeszcze w sobie krztynę dobra. Remus - w Bitwie o Hogwart. A Syriusz zniknął za Zasłoną. No sorry, Jo mogła bardziej się postarać jak już musiała go uśmiercić.

A jak komuś przeszkadza, że jest tyle śmierci w HP, to niech przeczyta Grę o Tron (ja osobiście nie czytałam i nie mam zamiaru), tam to jest jedna wielka rzeź. Wszyscy po kolei umierają.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.